Forum Tawerny Four Ways
Mount&Blade Warband => Warband Singleplayer => Wątek zaczęty przez: Dorex w Kwietnia 27, 2011, 16:35:23
-
Czy jest jakaś strategia jak podbijam zamek/miasto to jest mi łatwiej i szybciej je podbić? Mam 92 ludzi od Sarranidów na maxa wsyszkoleni mameluki, mistrzowie łuków i strażnicy, i nie jestem pewien czy dam rade podbić zamek co ma 190+ żołnierzy?
Jak był taki temat to proszę o przekierowanie i zamknięcie.
-
Jeśli nie jesteś pewien czy ci się uda, zawsze możesz zrobić save'a :-). Możesz też poprosić o pomoc w podbijaniu zamku jakichś innych Lordów z twojego państwa. Ja poprosiłem o pomoc i z 130 na 190 zrobiło się 240 na 190. :-)
-
Za bardzo mnie lordowie nie lubią, ale dzięki za pomoc. Myślałem że można wykombinować za pomocą rozkazów taka strategie że pójdzie jak pomaśle, ale jak się nie da to trudno.
-
To zrób save'a i spróbuj ;D. Jak się nie uda albo będą zbyt duże straty nie warte tego zamku/miasta wczytasz sobie stan gry przed bitwą i coś wykombinujesz :-)
-
Dzięki za pomoc. Do zamknięcia.
-
Dlaczego do zamknięcia? Każdy może podać swoje strategie :D. Ja np. kiedy mam samych piechurów, a obrońca ma jakichś mistrzów łuku, każe armii pójść się ukryć na/za wieżą, a ja i bohaterowie posuwamy ją naprzód.
-
Hmm ciekawa strategia. Spróbuje.
-
Ja na zamek biorę setkę wysokopoziomowych (rycerze, huskarle, mamelucy, siostry miecza itp) i 30 niskopoziomowych (oczywiście nie "oderwani od pługa wieśniacy" tylko tak raz czy 2 awansowani) celem zapełnienia luki w załodze (jeśli zamek przypadnie mnie, to się dośle, a jak komuś innemu, to się... nie dośle :D, ważne, żeby wytrzymał do czasu elekcji). Na miasto podobnie, tylko biorę tak z 50-ciu "poborowych" (ostatni rzut, jakby co) + zawodówka. W charakterze strzelców mi się sprawdzają w/w siostry, w jakimś modzie są nawet żeńskie odpowiedniki kchergickich łuczników konnych (te jeszcze szybciej mordują wroga). Jak tylko wpadam na mury, to biegnę w przeciwną stronę do respawnu wroga celem zdjęcia wrażych strzelców, potem zchodzę z murów i morduję strzelców wroga (czasem są na placu, czasem naprzeciwko mnie na murach - ja po wejściu biegnę w lewo i wykaszam strzelców, a wróg respawnuje się z prawej - robię sobie spacerek przez wrogie miasto i zachodzę wroga od tyłu (a głupie ai nie reaguje na moją wycieczkę i zaczyna mnie tłuc jak ja juz zaliczam kolejnego nieświadomego żołnierza).
-
Dobre dobre ja dzisiaj na 117 żołnierzy w zamku straciłem tylko 15 , a biorę tylko rozluźnienie szyku i mnie prawie nie trafiają łucznicy/kusznicy, a potem to już idzie z górki jak podjedzie maszyna oblężnicza.
-
Sporo zależy od tego, jak grasz. Ja nigdy nie lubiłem walczyć w zwarciu, zawsze miałem 100% armię Khergicką więc oblężenia były dość trudne. Najmniej strat było gdy postawiło sie żołnierzy przed murami by najpierw ostrzelali przeciwnika a potem, gdy jest osłabiony wysłać ich do boju. Jako, że gram łucznikiem, ściągałem innych łuczników i najmocniejszych wrogów bez tarcz z toporami. Gdy zdobędzie się mury, łuczników stawia się u góry, piechotę na schodkach aby odwrócić sytuację lub po prostu wysyła się ich do walki na respawn wroga. Każdy kto odrobinę myśli i ma zmiksowaną armię tak robi (albo przynajmniej powinien). No chyba, że gra na jakimś łatwym poziomie trudności, łatwą frakcją i przebicie się nie stanowi żadnego problemu.
No ale tak jak mówiłem, wiele zależy od tego, kim się gra. Gdybym biegał z dwuręcznym mieczem to pewnie poszedłbym na przodzie i torował drogę dla swojego wojska bo wejście na mury zawsze jest najtrudniejszym momentem całego oblężenia.
-
Przed walką ustawiasz na najmniejszą ilość możliwych jednostek w bitwie. Atakujesz i wchodzisz na mury. Gdy już będziecie na murach (tak żeby obrońcy nie bronili drabiny) ustawiasz na max ilość jednostek.
PS: Działa na zamkach/miastach gdzie obrońcy respią się na dziedzińcu.
PS2: Można spróbować czegoś takiego: W walce bierzesz na max wchodzisz do bitwy i gdy Twoi się pojawią, a wrogowie jeszcze nie, ustawiasz ponownie na min. Teraz masz dużo ludzi, a wróg mało ;d
-
Nalo co do punktu drugiego. Nie lepiej po prostu po pojawieniu się na polu bitwy wejść w opcje i od razu dać liczbę wojsk na minimum? Jeśli masz doświadczone jednostki, to tak szybko nie zginą, wiec zanim Ty otrzymasz uzupełnienia, to wróg może być po 2 czy 3 "dostawach mięsa armatniego".
-
Ciekawe jest to że jeżeli długo poczekasz to wrogowie sami potrafią zejść z deski/drabiny/wieży. Występuje to najczęściej gdy twierdze mają taką budowę , że wchodzisz do środka i stamtąd po desce się przebijasz, do góry. Miałem taką sytuację gdy wziąłem samych kuszników i łuczników, wrogowie padali jak muchy, aż tu nagle zaczęli schodzić. Podobna sytuacja jest kiedy atakujesz wroga tak po prostu gdzieś na mapie (mowa tu o taktycznym zachowaniu wroga, tzn. stawia szereg, przesuwa powoli,a nie od razu atakuje) zachodzisz go sam na koniu od boku/ od tyłu, zadajesz mu duże straty np. strzelając z łuku lub kuszy, wtedy wszyscy wrogowie potrafią zaatakować Cię, a nie Twoich których jest 100 razy więcej. Jeżeli czujesz się pewniej w grupie zawsze można liczyć na szczęście i poczekać przed zamkiem na wroga, jednak szanse są naprawdę małe ;)
-
Ciekawe jest to że jeżeli długo poczekasz to wrogowie sami potrafią zejść z deski/drabiny/wieży. Występuje to najczęściej gdy twierdze mają taką budowę , że wchodzisz do środka i stamtąd po desce się przebijasz, do góry. Miałem taką sytuację gdy wziąłem samych kuszników i łuczników, wrogowie padali jak muchy, aż tu nagle zaczęli schodzić. Podobna sytuacja jest kiedy atakujesz wroga tak po prostu gdzieś na mapie (mowa tu o taktycznym zachowaniu wroga, tzn. stawia szereg, przesuwa powoli,a nie od razu atakuje) zachodzisz go sam na koniu od boku/ od tyłu, zadajesz mu duże straty np. strzelając z łuku lub kuszy, wtedy wszyscy wrogowie potrafią zaatakować Cię, a nie Twoich których jest 100 razy więcej. Jeżeli czujesz się pewniej w grupie zawsze można liczyć na szczęście i poczekać przed zamkiem na wroga, jednak szanse są naprawdę małe ;)
Ja tak robię w zasadzie każdej bitwie, w której wróg ma przewagę liczebną. Mijam szeregi wroga, zdarza mi się kogoś po drodze trwale znokautować i wróg (głównie wroga kawaleria) podąża za mną, podczas gdy moje siły osiągają przewagę i wyrzynają przeciwnika. Wtedy ja zawracam do swoich, mijam ich, a głupie AI zatrzymuje się na moich żołnierzach. No to ja znowu robie kółeczko i pomagam swoim w bitwie. ;)