Forum Tawerny Four Ways
Rozmowy Różne => Sesje RPG => Archiwum Sesji RPG => Wątek zaczęty przez: Aldred w Marca 29, 2011, 13:26:51
-
Jeśli taki temat jest to przepraszam.Ostatnio jakoś naszło mnie na wspominki na temat śmiesznych akcji moich graczy na sesji.Więc w tym temacie piszmy opisujmy wyczyny BG oraz Mg;)
Ja zacznę:
System-Warhammer 2 ed.
Mg-Ja
Gr1-Krasnoludzki zabójca trolli.
Gr2-elfi zwiadowca.
Gr3-człowiek,żołnierz.
Gr4-kraś tarczownik.
Wszyscy mieli pilnować starej baszty do czasu aż nie zjawi się armia elektora Ostlandu.Była noc, ciemno zimno,i w ogóle nieciekawie.
Mg-słyszycie od strony lasu nieludzkie porykiwania...
gr1-idę tam.
gr2-co ty robisz??zostań tu...
gr1-Spadaj elfie! jak mówię że idę to idę!
mg-z lasu wyłania się tuzin zwierzoludzi, bestie pędzą w waszą stronę..
gr1-wracam!
mg-nie zdążysz dobiegnąć, jesteś krasnoludem i masz krótkie nogi....
gr3-strzelać do nich!
Elf brechta z krasia, tarczownik strzela z kuszy,zabójca walczy już z pierwszymi przeciwnikami...
gr2-strzelam z łuku
mg-w twoim ekwipunku nie ma łuku z tego co widzę...
gr2-to rzucam samymi strzałami.
5 minut przerwy, wszyscy brechtali, wtedy odezwał się zabójca zaglądając do swojego zeszytu z ekwipunkiem.
gr1-Idioto dałeś mi łuk na przechowanie bo nie mogłeś go unieść!
Jakimś cudem rzucił elfowi łuk, tamten strzelił na ślepo...trafił krasia...w łeb..krytyk, kraś nie miał pp zginął na miejscu.
Warto dodać że na kolejnej sesji ten sam gracz który grał zabójcą znowu grał taką postacią, i pierwsze co zrobił zabił elfa;)
Gracze na zakupach broni.
Gr3-poproszę młot od bojowy
Chodziło mu o młot bojowy.....
Obóz...
jest zimno ,gracze rozpalili ognisko,ale mimo to nadal chłód im doskwiera...Rano każdy mod -10 do cech głównych z powodu wyziębienia.Człowiek zajżał do ekwipunku.
-K***a,miałem namiot i kilka futer...
Zabujca trolli(miał już 100 ww)-Paruj....
Nie muszę tłumaczyć że człowiek dostał oklep;)
-
Znalazłem jeszcze parę ciekawostek;)
"-podchodzicie do drzwi, stalowe mocne dzrzwi. nie możecie ich wyważyć. Co robicie?
-Ćiagnę za klamkę."
BG ściga jakiegoś uciekiniera, który jak sądzi jest odpowiedzialny za podpalenie magazynu. Dobiega do niego i rzuca się na biedaka na schodach. Sturlali się na dół i w końcu BG założył mu kajdany.
BG: domniemany podpalacz - Zostaw mnie łajzo!!! Jestem niewinny!!!
Gracz - Jak jesteś niewinny to czemu uciekałeś!?
BG - Bo mnie goniłeś!
Gracz - Goniłem cię bo uciekałeś!
A to przykład, dlaczego, jeśli się korzysta z "podręcznikowego" generowania miejsc w D&D, należy to robić PRZED sesją...
MG- wchodzicie do karczmy. Znajduje się w niej... (rzut k10) 9 stołów oraz... (rzut k30) JEDNO KRZESŁO?
I przez pół godziny się grać nie dało, bo wszyscy śmiechawkę złapali
Zasłyszane....
Sytuacja jest taka: Zamek w stanie oblężenia, wróg u bram, rozproszona drużyna(łucznik, dwóch najemników, rycerz zbrojny oraz mag) kieruje obroną. Łucznik oraz mag są na murach, reszta walczy u stóp zamku.
MG(do maga):Widzisz płonący pocisk, lecący w twoją stronę.
Mag:Używam podmuchu wiatru, by zepchnąć pocisk gdzieś na bok.
Rzuca, rzut średnio się udał.
MG:Jedynie podbiłeś kulę, leci nadal w twoją stronę.
Mag:Kolejny raz podmuch wiatru.
Rzuca, krytyk.
MG:Udaje ci się to przerzucić nad zamkiem.
Wszyscy się ucieszyli poza MG, może nawet trochę przesadzili, gdyż po chwili:
MG:Widzisz kolejny nadlatujący pocisk.
Mag:Znowu podmuch wiatru.
Rzuca kośćmi, ładny rzut wyszedł, po czym MG zabiera mu kostki, rzuca nimi i mówi:
Odbiłeś pocisk, ale poleciał w wojska pod zamkiem.
Nauczka:Nie ważne, jakie masz rzuty i tak MG może je wykorzystać przeciwko tobie.
-
Widzę że żadnemu MG na tym forum nic śmiesznego się na sesjach nie przytrafia...więc zamieszczam znowu parę śmiesznych akcji, jeśli temat zbędny nie obrażę się jak ktoś go zamknie. Tymczasem kolejna dawka;)
Zasłyszane...
" MG: Wchodzisz do karczmy... (krótki opis)
Gracz: Siadam w najciemniejszym kącie.
MG: OK, wolne. Aragorna dziś nie ma."
"Drużyna walczy z minotaurem, Gracz leży pod ścianą wykrwawiając się na śmierć
MG: Co robisz?
G: Modle się do mojego bóstwa: "O Wielki MG, użycz mi swojej łaski i uzdrów mnie"
MG: twój Bóg, Wielki MG nie odpowiada...
G: Modle się dalej: "O, Wielki MG, ty cholerny sku***synu"
MG: Twój łaskawy bóg zsyła na ciebie piorun skracając twe męki"
"D&D
MG: Niedaleko jest tawerna (...), a do ciebie właśnie zaczął się łasic kotek. Czyż to nie słodkie?
G2: Kopię kota w d***.
MG (wkurzony): Słyszycie hałas i przed wami pojawia się Tarrasque.
Tarrasque: Ej ty k**** zostaw tego kota!
Po paru chwilach skończyliśmy w podniebieniu stwora, ale na tym nie koniec, G1 jest wciąż nieustraszony i pełny zapału(nie bardzo słuchał MG).
G1: Dobra, chwytam się... eee... tego... nooo... (...) no tego na podniebieniu, tego dzyndzelka! I tne sqrwsyna od środka, Seth podaj mi swój miecz, mój wpadł do żołądka bestii!
G2: Ja też... "
"Earthdown
MG: wybierzcie rasy i profesje swoich bohaterów
G1: Człowiek, Fechtmistrz
G2 (niezbyt inteligentny): Elf....yyyy.. k***a...
MG: fajna profesja. "
" Quest poboczny: BG miał odnaleźć bardzo cenne konie. Rozmowa z właścicielką:
BN (właścicielka koni): Odprowadź je do stajni.
G: Ale... ale pani... z tymi końmi, to... to... jest pewien problem...
BN: Jaki?
G: Bo widzi pani... jeden... no... on uciekł...
BN: To go znajdźcie!
G: Ale... ale... Dobra, wyciągam nóż i podrzynam jej gardło! "
" Karczma po rzezi, nadszedł oddział zbrojnych i zastał BG nad okrwawionymi ciałami. G1 tłumaczy sytuację:
G1: Napadli nas okrutni wyznawcy Setha!
G2 (patrząc na niego jak na debila): Przecież to ty jesteś kapłanem Setha! "
" BG płyną statkiem (własnym). G1(kapitan) został wyrzucony za burtę.
G2: No to gdzie teraz płyniemy?
G1: (z wody) Ha ha! Zabrałem wam kompas!"
Edid:Znalazłem jeszcze to;)
Ostatnie słowa graczy.....
" BN: Mam niewidzialne zombie na usługach! Mogłyby cię zjeść!
G: (niedowierza) To czemu mnie nie jedzą?
BN: No bo im nie rozkazałem!
G: To nam udowodnij i im rozkaż! '
-
Kolejna dawka , sytuacje zabawne ależ ile razy mistrzu gry miałeś podobne?;) Ile razy BG-y swoją inteligencją i finezją wzbudzali w tobie, zdziwienie, śmiech i politowanie? Zapewne wiele tego było więc śmiało piszcie o takich zdarzeniach, niech ujrzą światło dzienne, kto wie...może i Mg popełnił gapę? (Tak tak...wiem...MG nigdy się nie myli...;))
"D&D
G1: Kapłanie rzuć na mnie Błogosławieństwo!
G2: Nie gram kapłanem tylko złodziejem.
G1: Aaaa... to wpadam w szał i atakuję go toporem.
MG: Grasz magiem, a nie barbarzyńcą. "
"Z cyklu „Ostatnie słowa graczy przez efektownym zgonem”:
– Szarża!!!
– Ten ork na pewno blefuje…
– Patrzcie, tu jest zupełnie bezpieczne!
– Mamy szansę trzech na piętnastu?
– Takie potwory to mi z ręki jadły…
– CO?! Ja nie przeskoczę?!?!
– Dajcie spokój, ten demon na pewno ma pokojowe zamiary…
– Mam tyle punktów zbroi, że on nie może mi nic zrobić.
– Spokojnie, wiem jak to rozbroić…
– Znam się na tym…"
He he swoją drogą ciekawe jest skąd w graczach tyle "heroizmu",żeby chociasz był dobrze ukierunkowany...no tak ,przecież"Mam 9 pkt zbroi,a on 2,wygram szybko bo mam super hiper rozłupywacz czaszek a do tego super magiczną zbroję i 25 mikstur leczenia...."taaa a MG na to nic nie poradzi;)
"Śmierć bohaterska
Gracz: Zostawcie mnie… Zatrzymam ich, biegnijcie!
Drużyna: No dobra…
Gracz: (do oddalającej się drużyny) Chyba mnie tak nie zostawicie, ejjjj…"
Tak..większość BG sprzedałoby swoją matkę byleby ich hp nie spadło do zera. Gdy coś robią liczą sobie słono, i albo zginą próbując(rzadkość), albo uciekną z zapłatą(realne bardzo), oraz spróbują blefować swojemu zleceniodawcy że wykonali zadanie(Oczywiście taki npc ma duuużo Int;)
"Śmierć matematyczna:Typowy dialog.....
Mistrz Gry: Policzmy… Ork uderzył cię z siłą 8, dodajmy do tego siłę topora 4, odejmijmy twoją wytrzymałość równą 3, jeszcze 2 punkty zbroi… Ale ork atakował z wiatrem, to ma modyfikator +2, był najedzony po śniadaniu, to jeszcze +2 siły, układ gwiazd ci sprzyja i daje -5 do otrzymywanych obrażeń, odejmijmy to wszystko od twoich punktów zdrowia… Nie żyjesz.
Gracz: Aha."
Nie ma to jak wykresy, tabelki, diagramy, modyfikatory ,atrybuty, zdolności, szczęście, charyzma, siła, wytrzymałość...upfff wiecie co mam na myśli;)
"Śmierć niematematyczna:niemal równie podobny dialog......
MG: Giniesz.
G: Aha."
Co tu dużo mówić, coś w ten deseń"Dostajesz doniczką w głowę ,ponieważ doniczka leciała z drugiego piętra, nie miałeś hełmu, Zr miałeś marną by to zauważyć...giniesz(Oj częsty błąd poczatkujących Mg, albo tych zdenerwowanych, ewentualnie taki MG potrzebuje szybko skończyć grę, bo...chmmm na przykład idzie na piwo;)
"Śmierć stopniowa: typowy dialog...
MG: Eksplozja urwała ci rękę.
G: Eee… da się z tym żyć chyba…
MG: Przy okazji masz 70%-ową utratę słuchu
G:…
MG: O staniu o własnych siłach też zapomnij
G: Dobra, poddaję się."
Tekst dla celów rozrywkowych, nie edukacyjnych, mam nadzieję że komuś się spodobało.Swoją drogą..zauważyliście że gdy jakiś NPc towarzysz drużyny nie ma przez owych przezwiska to zwyczajnie ginie?;) Łatwiej im widocznie znieść istnienie np"Liluśa" i dać mu żyć od NPC-a małomównego(i najczęściej mądrzejszego, tudzież bez cech szczególnych)
-
Kolejna dawka , sytuacje zabawne ależ ile razy mistrzu gry miałeś podobne?;) Ile razy BG-y swoją inteligencją i finezją wzbudzali w tobie, zdziwienie, śmiech i politowanie? Zapewne wiele tego było więc śmiało piszcie o takich zdarzeniach, niech ujrzą światło dzienne, kto wie...może i Mg popełnił gapę? (Tak tak...wiem...MG nigdy się nie myli...;))
"D&D
G1: Kapłanie rzuć na mnie Błogosławieństwo!
G2: Nie gram kapłanem tylko złodziejem.
G1: Aaaa... to wpadam w szał i atakuję go toporem.
MG: Grasz magiem, a nie barbarzyńcą. "
"Z cyklu „Ostatnie słowa graczy przez efektownym zgonem”:
– Szarża!!!
– Ten ork na pewno blefuje…
– Patrzcie, tu jest zupełnie bezpieczne!
– Mamy szansę trzech na piętnastu?
– Takie potwory to mi z ręki jadły…
– CO?! Ja nie przeskoczę?!?!
– Dajcie spokój, ten demon na pewno ma pokojowe zamiary…
– Mam tyle punktów zbroi, że on nie może mi nic zrobić.
– Spokojnie, wiem jak to rozbroić…
– Znam się na tym…"
He he swoją drogą ciekawe jest skąd w graczach tyle "heroizmu",żeby chociasz był dobrze ukierunkowany...no tak ,przecież"Mam 9 pkt zbroi,a on 2,wygram szybko bo mam super hiper rozłupywacz czaszek a do tego super magiczną zbroję i 25 mikstur leczenia...."taaa a MG na to nic nie poradzi;)
"Śmierć bohaterska
Gracz: Zostawcie mnie… Zatrzymam ich, biegnijcie!
Drużyna: No dobra…
Gracz: (do oddalającej się drużyny) Chyba mnie tak nie zostawicie, ejjjj…"
Tak..większość BG sprzedałoby swoją matkę byleby ich hp nie spadło do zera. Gdy coś robią liczą sobie słono, i albo zginą próbując(rzadkość), albo uciekną z zapłatą(realne bardzo), oraz spróbują blefować swojemu zleceniodawcy że wykonali zadanie(Oczywiście taki npc ma duuużo Int;)
"Śmierć matematyczna:Typowy dialog.....
Mistrz Gry: Policzmy… Ork uderzył cię z siłą 8, dodajmy do tego siłę topora 4, odejmijmy twoją wytrzymałość równą 3, jeszcze 2 punkty zbroi… Ale ork atakował z wiatrem, to ma modyfikator +2, był najedzony po śniadaniu, to jeszcze +2 siły, układ gwiazd ci sprzyja i daje -5 do otrzymywanych obrażeń, odejmijmy to wszystko od twoich punktów zdrowia… Nie żyjesz.
Gracz: Aha."
Nie ma to jak wykresy, tabelki, diagramy, modyfikatory ,atrybuty, zdolności, szczęście, charyzma, siła, wytrzymałość...upfff wiecie co mam na myśli;)
"Śmierć niematematyczna:niemal równie podobny dialog......
MG: Giniesz.
G: Aha."
Co tu dużo mówić, coś w ten deseń"Dostajesz doniczką w głowę ,ponieważ doniczka leciała z drugiego piętra, nie miałeś hełmu, Zr miałeś marną by to zauważyć...giniesz(Oj częsty błąd poczatkujących Mg, albo tych zdenerwowanych, ewentualnie taki MG potrzebuje szybko skończyć grę, bo...chmmm na przykład idzie na piwo;)
"Śmierć stopniowa: typowy dialog...
MG: Eksplozja urwała ci rękę.
G: Eee… da się z tym żyć chyba…
MG: Przy okazji masz 70%-ową utratę słuchu
G:…
MG: O staniu o własnych siłach też zapomnij
G: Dobra, poddaję się."
Tekst dla celów rozrywkowych, nie edukacyjnych, mam nadzieję że komuś się spodobało.Swoją drogą..zauważyliście że gdy jakiś NPc towarzysz drużyny nie ma przez owych przezwiska to zwyczajnie ginie?;) Łatwiej im widocznie znieść istnienie np"Liluśa" i dać mu żyć od NPC-a małomównego(i najczęściej mądrzejszego, tudzież bez cech szczególnych)
To są kwiatki z sesji w których uczestniczyłeś? Bo już je widziałem na Tawernie RPG.
-
Nie, w pierwszym poście są moje, a te zamieściłem ze względu na to że są śmieszne .Moje są komentarze, i jeśli myślisz że po prostu podpisuję się pod nimi to się mylisz. Temat służy do zamieszczania takich smaczków, opisy są moje, wybrałem moim zdaniem te najśmieszniejsze. Owszem łatwiej podać linka jak w innych działach , ja wolę je tu opisać by były szybko dostępne. Na tawernie pełno kfiatków, które zamieszczają i ludzie w nich uczestniczących jak i cudze, tu chciałem zrobić coś na podobnej zasadzie.Podobnego tematu na tej tawernie raczej nie ma.
Edid: Teksty w cudzysłowach nie są moje,reszta tak.
-
Mam inne pytanie co oznacza skrót BG?
-
BG-To skrót od bohater gracza,inaczej to postać w grze którą kieruje gracz,np:Michał gra postacią elfa Laureliana,czyli Laurelian BG,mam nadzieję że nie namieszałem.
MG-to on prowadzi grę,tworzy scenariusz na sesje(ma władze absolutną,często ją wykorzystują przeciw nieszczęsnym graczom)
Ale żeby nie było że nabijam sobie posty i udzielam urwanych krótkich informacji;)
Edid:Fakt w tym dziale nie da się nabić postów;)
" Paladyn(!) rozmawia z Magiem na temat zadania, które aktualnie wykonuje drużyna.
P: I po co my to robimy? Tylko niepotrzebnie narażamy nasze życie.
M: Wiesz, tu masz rację.
P: Właśnie, zostawmy to wszystko, niech ta cholerna wyspa pogrąży się w chaosie, a my uciekajmy stąd póki możemy.
Chwilę później:
M: Mam inny pomysł. Pomóżmy rebelii.
P: O tak, może potrzebują jakichś przywódców, to byśmy się nadali. Najpierw wyrżniemy w pień tych, co się sprzeciwią, później zbudujemy statek, zabierzemy tyle złota i diamentów ile damy radę i stąd uciekniemy.
M:Jestem za!"
" G1: Wasi wszyscy magowie zginęli?
BN: Tak
G1: Mogę przeszukać ich zwłoki?
BN: Tak
G1: To gdzie one są?
BN: Gdybym ja to wiedział.
G1: Dobra mieli jakieś komnaty?
BN: Tak 15 z czego 10 otworzyliśmy
G1: Mogę je przeszukać?
BN: Proszę bardzo
G1: Dacie mi klucze do ich pięciu?
BN: Nie mamy ich
G1: A gdzie są?
BN: Przy właścicielach
G1: Dobra idę do tych pomieszczeń
MG: Po chwili znajdujesz pierwsze drzwi.
G1: Próbuje je otworzyć
MG: Zamknięte czujesz od nich dużą magie
G1: Lipa magiczny zamek idę do następnych
Następne drzwi też były zamknięte magicznie, i następne i następne... Tylko ostatnie miały normalny zamek. W końcu udało mu się tam wejść.
G1: Wchodzę co widzę?
MG: Nic ciekawego
G1: Jakieś szafki?
MG: Nie
G1: Kufer?
MG: Jest
G1: Otwieram
MG: zamknięty na trzy zamki
G1: Zaczynam szpetnie klnąc w tajemnym języku magicznym.
Po kilku minutach udało mu się go jakoś otworzyć znaleźć tam 400 ZK oraz jakiś płaszcz.
G1: W każdym pomieszczeniu jest okno tak?
MG: Tak, ale słuchaj ja i tak ci nie dam tej magicznej laski więc nawet nie próbuj tam wchodzić bo i tak jej nie znajdziesz.
G1: Zaczynam szpetnie klnąc w tajemnym języku magicznym.
Oczywiście gracz nie dał sobie spokoju z tą laską.
(inna drużyna niż poprzednio, choć G1 znów gra magiem)
G1: Czy mógłbyś nas jakoś wspomóc w tej misji?
MG (jako Mag): Nie
G1: No wiesz jakiś magiczny przedmiot
MG (jako Mag): Nie
G1: Czy mag ma jakąś laskę?
MG (ledwo powstrzymując się od śmiechu): Ma.
G1: Zaczynam się na nią patrzyć wymownie.
MG (jako Mag): Nawet o tym nie myśl."
Też miałem gracza który jak się na cos uparł to nie było rady,do najdziwniejszych pomysłów była chęć stworzenia czołgu parowego...Stworzył jak potrafił,reszta druzyny mu pomagała...efekt?
Kadłub łodzi rybackiej na 4 kołach,ciągniętej przez 4 woły,na rufie armata,komicznie to wyglądało.Nic im to nie dało,po pierwszym wystrzale armata a co za tym idzie cała konstrukcja,rozsypała się w drzazgi;)
-
Też bym wrzucił parę kwiatów z różnych sesji, ale niestety nie będę cenzurował własnych tekstów, a kolejnego osta za bluzgi wyłapać mi się nie uśmiecha ;)
A więc dla ciekawskich: Poszukajcie na forum sesji pt. "Oblężenie Stadthauer"
Róbcie to jednak na własną odpowiedzialność!
-
Ale że chodzi Ci o to że ja też nie powinienem zamieszczać tu żadnych kfiatków tylko swoje? Wybacz jeśli zle zrozumiałem, bo jeśli robię coś złego(a nie wiem jak jest)to też daruję sobie....Na różnych forach gier RPG wielu ludzi zamieszcza teksty ze swoich sesji jak i innych, lub usłyszanych od osób trzecich, i taki dział służy tylko w celach rozrywkowych.
-
Ale że chodzi Ci o to że ja też nie powinienem zamieszczać tu żadnych kfiatków tylko swoje? Wybacz jeśli zle zrozumiałem, bo jeśli robię coś złego(a nie wiem jak jest)to też daruję sobie....Na różnych forach gier RPG wielu ludzi zamieszcza teksty ze swoich sesji jak i innych, lub usłyszanych od osób trzecich, i taki dział służy tylko w celach rozrywkowych.
Nie, skądże. Po prostu po pierwszym Twoim poście odniosłem wrażenie że będziesz tu wklejał tylko to co sam zasłyszałeś, albo czego byłeś nausznym świadkiem. Więc się lekko zdziwiłem gdy zobaczyłem kwiatki z Tawerny RPG. Zamieszczaj dalej, zawsze to trochę więcej humoru, a dziś humor jest akurat w cenie ;)
-
A więc kolejna dawka śmiechu;) Grievous, zawsze możesz takie "brzydkie"słowa ocenzurować np: k***** ;) Wszyscy zrozumią a nie naruszysz zasad i śmiechu będzie kupa;)
Na początek idą wątki z beznadziejnym Mg, wiem wiem nie ma takich, ale spójrzmy prawdzie w oczy, nie raz było tak że w połowie sesji gracze zabijają klimat gry aż w końcu i wam się to udziela. Sesja staje się nudna, scenariusz naciągany a gracze rozprawiają na każdy temat tylko nie o grze. Gdy tak się dzieję od MG wymaga się aby spróbował od nowa budować klimat...znając życie prędzej zabiję postaci graczy lub z płaczem ucieknie do domu"Mamo mamo gracze to kawał drani...hlip hlip" ;))Oto przykłady....
" Sesja z beznadziejnym mistrzem który ciągle sypał potworami:
MG: Otwieracie drzwi, goblin. Pierwszy atakuje G1.
G1: Ale ja go nie chcę atakować!
MG: Ale musisz!
G1: Ale ja nie chcę!
MG: No dobra, spada na ciebie wielki głaz (sufit na wysokości 2 metrów)
G1: Ok, ok, już idę.
MG: Ale jesteś zmiażdżony przez wielki głaz."
Neuroshima(całkiem inny system od młotka,ale większość z was zapewne o tym wie)
" MG: Przypominasz sobie, że dzisiaj odbywa się Wielki Wyścig, chcesz wziąć udział?
G: Nie.
MG: DLACZEGO NIE??!!"
Teraz nieco podobnie tylko dodajmy do tego sytuację stresową i fakt że MG gdy nie musi nie przypomni graczowi o ważnych umiejętnościach czy jakimś fakcie który powinien powiedzieć duuużo wcześniej;)
" D&D
Drużyna nie należy do tych dobrych (zajmują się zawodowo porwaniami dla okupu i wymuszeniami). Zdecydowała się na jednorazowy nocleg w mieście.
MG: Słyszycie natarczywe pukanie do drzwi
G1: Podchodzę i otwieram je
MG: W drzwiach stoi strażnik świątynny, za nim kilku zwyczajnych zbrojnych
G2: Jezu nie!!! Żywcem mnie nie wezmą
Po czym wyskakuje przez okno - trzecie piętro, ulice brukowane [nie za wesoło – śmierć]
Strażnik: Eeeee... My w sprawie datku na ubogich."
"MG: Szkielet cię atakuje...
G: Rzucam toporem z lewej ręki..
MG: nie udało się...
G: rzucam toporkiem z prawej ręki...
MG: Krytyczna porażka...
G: (nie ma już broni)[zdesperowany] łapie go za szyje i dusze...
MG: (wraz z innymi graczami)-spada z krzesła i turla się po podłodze ze śmiechu..."
I ten przykład coś mi przypomniał,nie zastanawialiście się nad tym w jaki do licha sposób można zabić szkielet(ożywiony) z łuku??Logicznie żecz biorąc strzała odbije się od żeber,piszczeli,ewentualnie kręgosłupa,czaszki.Ale co tam gracz zawsze sypnie swoją wydumaną hipotezą...np-I co z tego??!!Mam elficki łuk,4 obr,strzał mierzony!!
Mg(może bronić się tak)-Ale strzały przelatują między zebrami stwora nie czyniąc mu szkody...
G(najczęściej przez chwile w*******y,potem konsternacja...i to jest to!)-Rozumiem,strzelam więc tak aby strzała przecieła kręg szyjny....
Spór taki wygra albo MG,który powie po prostu"Ja na to nie pozwalam,nie tak nie można!",gracz który zagada MG.A w skrajnych przypadkach,osoba będąca profesorem anatomii;)
A na koniec kilka kfiatków,pozwolę już sobie nie komentować;)
" MG: Idziecie sobie przez las
G: Czy na drzewach jest mech?
MG: (lekko poirytowany): Tak, na drzewach jest mech.
G: To wsiadam do mecha i roz********* las."
" Warhammer
Gracz otwiera jakąś księgę, oślepia go blask bijący z jej wnętrza.
MG: rzuć k6
G: [pełen zadowolenia] 6!!!!!!!!!
MG: ok, dostałeś 6 punktów obłędu" Edid:Małe info punkty obłędu to w młotku po prostu szaleństwo,po zdobyciu 6 gracz zapada na chorobę umysłową;)
" MP: Wioska jest skażona czujesz zapach zupy grzybowej.
G2: hmm zupa!
MP: Jedyna ocalała mieszkanka mówi wam o skażeniu wioski i wysyła do maga.
G2: Hmm zupa!
MP: jesteś w Nawiedzonym Dworze.
G2: Gdzie zupa!
MP: Nie ma!
G2: To idę spać.
MP: Budzisz się i widzisz latające krzesła.
G2: Ja chce zupę!
MP: Talerz zupy uderza cię w ryj!
G2: Mniam."
Wiem miałem nie komentować ale nie mogłem;)Taki apel do graczy,ludzie wstawiajcie się na sesje zaraz po obiedzie,najedzeni;)Bo przez"zupa!!!"klimat gry idzie się paść między krowy....Ostatni kfiatek,pokazujący jak gracze mają wysokie mniemanie o swoim sprzęcie(Bo ich ego to całkiem inna bajka;)
" DnD
MG: G1 ma elficki długi łuk...
G2: Ja też mam!!!
MG: Nie, tym masz po prostu łuk *zrobiony* przez elfy
G2: Ale ja tu mam zapisane...!
MG: To jest łuk *elfiej roboty*
G2: Ale ja cały czas myślałem...
MG: No dobrze, dla ciebie twój łuk *wygląda* jak elficki longbow...
G3: ...ale po bliższym przyjrzeniu się, przekonałeś się, że to tylko halfińska proca."
Myślę że na dziś wystarczy, chyba że ktoś zdecyduję się tez coś zamieścić,mam nadzieję że jest tu się z czego pośmiać bo ja pękłem przy tekście"Zupa!!" ;))
-
W końcu niedziela, dla wielu dzień wielbiony a dla niektórych znienawidzony. A czym dla postaci graczy jest jakieś święto? Jak wielu z MG czasem zafunduje swoim podopiecznym zabawę, festyn święto? Oj często pomijana jest ta kwestia, ale czasem to dobry pomysł na krótki scenariusz. Dlaczego tak myślę? Pamiętam jak moi gracze byli w Midenheim, trwała huczna zabawa na cześć Ulryka. Na wielkim placu rozstawiono stoły ,a karczmarze wyciągali coraz więcej beczek piwa i wszelakiego alkoholu i jedzenia. Jako że graczy mam ciekawych...część postanowiła się zabawić, pijąc bez umiaru, dwójka wpadła na inny pomysł....
Gr1-człowiek,żołnierz
Gr2-Elf, zwiadowca
Pozostała trójka to krasie, więc nic dziwnego że woleli pić;)
Gr1-podchodze do karczmarza"Ej panie, potrzebna pomoc przy sprzedawaniu czy dostarczaniu beczek?"
MG(karczmarz)-nie, mam swojego pachołka.
Gr2-jak on wygląda?
MG-opis krótki...
Gr2-Ha ha, on ledwie toczy beczki, wezmiemy za dniówkę po 10 zk...
Mg(karczmarz)-Chyba kpisz, to majątek, pachołek ma pięć pensów na tydzień!
Lekka zaduma wśród graczy ,potem...
Gr1-Złamiemy służącemu nogi i w tedy będzie musiał nas barman przyjąć, w końcu zabawa jest dziś...
Gr2-Świetny pomysł.
Po godzinie....
Gr2-K***a, dlaczego nie powiedział nam że to były fechmistrz...mam zero pż,i połamane żebra...
Gr1-Taaa...a ja mój dwuręczny miecz mogę w*********ć.....z jedną ręką, to ja mogę, p******e całe święta, ulryka, sigmara, i całe imperium!
Na ich nieszczęście w pobliżu stali rycerze Ulryka....
Po szybkiej i jednostronnej walce....
Gr1-teraz mogę wypieprzyć pistolet...z jednym okiem to ja mogę...
Gr2-Ja muszę pomyśleć nad jakimś wózkiem, nie wiem czy wiesz ale w krytyku wypadł mi paraliż od pasa w dół...
Naszą wesołą dwójkę spotkali ich towarzysze krasie, z wesołym wyrazem twarzy jeden powiedział:
Gr4-Panowie, mimo waszego kalectwa mamy robotę, jeden z barmanów zaproponował nam robotę, nie ma jej dużo, kilka beczek dotoczyć do piwnicy.
Wyraz twarzy dwójki kaleków...bezcenny...
A teraz kilka kfiatków już z nie mych sesji;)
"Jeden z graczy stał się wampirem, pozostali nie byli za bardzo zachwyceni...
Gracz1: Te, wampir chcesz się winka napić ?
Wampir: Eeee, noo, ja nie wiem czy mogę...
Gracz1: Dawaj pij... (podaje wampirowi bukłak)
Wampir: (gul, gul, gul, gul, gul)
Gracz1 do MG: Ha ha ! To woda święcona !!
Gracz2: Ale żeś mu psikusa zrobił... "
"Gracz przy robieniu postaci wylosował bardzo słabe cechy.
Gracz do MG: Mogę grać łowcą ?
MG: Chyba Farmerem... "
"MG: Widzicie, że w mieście trzy dni temu był pożar...
G1: Szybciej, może zdążymy kogoś uratować z płomieni! "
"MG: "I przynieście mi Ząb Sproszkowanego Smoka” "
"MG: Próby powiodły się fiaskiem "
"Gracz do nieumarłego, którego wyzwał na pojedynek.
- Ale to jest niesprawiedliwe, że ten pojedynek ma być do śmierci!"
"Gracz - Ida za chałupa wyciągam dwie kusze i ładuja ich.
Zaglądam czy strażnik stoi plecami do mnie
MG - stoi przodem do ciebie
Gracz - to obkrążam strażnika
MG - widzisz idzie dziewczynka w strone strażnika,
i mówi: To dla ciebie tatusiu
Gracz - dwa bełty do dwóch ludzi "
"Gracz 1 - kupuja pięć piw
Gracz 2 (z jednym piwem) - dosiadam się do niego
Gracz 1 - co tak skromnie "
Dziś nie tak sporo ale, jest niedziela, a moi gracze dziś odwiedzają Karak Kadrin, trwa tam święto na cześć zwycięstwa w ostatniej bitwie, karczmarzy i pachołków(w rzeczywistości byłych fechmistrzów )nie braknie;))))
-
Kolejna dawka śmiechu, jakby nie było od niedzieli mineło sporo czasu. Na dodatek tylko ja staram się wprowadzić więcej śmiechu, taka odskocznia od ciągłych kłótni na tawernie;) No więc lecimy....
"Mistrz Gry do Gracza:
- Rzuć kostka!
Gracz zdecydowanie:
- Ja nie rzucam! Najpierw musze wiedziec co widze! "
"Gracze wbrew wyraźnym planom Mistrza Gry usiłuja dostać sie
do pewnego klasztoru. W tym celu szukają czarnego materiału, by
uszyć sutanny albo habity. Naturalnie w całym mieście (nawet w
zakładzie pogrzebowym!) nie ma nawet skrawka niczego
czarnego... Uparci Gracze włamują się do zakrystii i rozwalają
szafę w której wiszą sutanny. Jeden z Graczy pyta z triumfem w
glosie:
- Otwieram szafę! I co jest w środku?
Mistrz Gry z uśmiechem psychopaty:
- Trzy kolorowe sutanny! "
"Dystyngowana elficka magiczka (początkująca graczka, zawsze miała kłopoty z wysławianiem się)
znalazła sie na bankiecie u króla i rozmawia z pewnym krasnoludzkim lordem:
NPC (lord): Mój majątek to 8000000 sztuk złota...
G: Och! Twoja pozycja musi bardzo pre... pry... presti... no... do diaska... ważna!! "
"Po powrocie z dalekiej wyprawy Wojownik składa meldunek władcy królestwa.
W: Wasza Wysokość, przez ostatnie pięć dni wyrzynałem w pień wsie, puszczałem z dymem miasta, gwałciłem kobiety, topiłem dzieci - wszystko, by pognębić twoich wrogów na zachodzie...
K: Zaraz, zaraz.... Przecież ja nie mam żadnych wrogów na zachodzie.
W <z powagą>: Teraz już masz Panie ... "
"sytuacja: gracz żeński uległ wypadkowi, cała męska część drużyny jednym chórem;
- ja ją zbadam!!!XD
[cd tej sytuacji – walka o dominację wśród drużynowych samców!XD]
g1; - Mój dziadek był najlepszym znachorem w stolicy!!!
G2 – mój ojciec ma największą aptekę w mieście!!!
G3 – a mój brat nawet trupa postawi na nogi – jest nekromantą "
"drużyna +2 npcetów stoi przy kamiennym kręgu gdzie jeden menhir był przewrócony.
Druid: musimy go podnieś
wszyscy zebrali się zebrali i dźwigają
MG: podnieśliście na wysokość 5 cm i dalej nieumicie
gracze poszli gdzieś w las druid został sam
druid : MyGy chce wykonać test na krzepę
MG: ok ile masz krzepy
D: 60
MG: ok no to modyfikator -59
gracz rzuca wypadło 1 k10
wypadło 1
Mg: ale ty rzucasz k100
druid rzuca 2 kością na której wypadło 00
wszyscy gracze wiwatują a MG mówi: J****y farciarz "
"3 BG: Szermierz Esta..cośtam, Kozak kislevski i banita, chowają się w chatce w lesie przed podążającymi za nimi oddziałami wroga.
MG: Oddział orków przechodzi koło domku w którym się chowacie.
KK: Chowam się pod łóżkiem.
B: Chowam się do szafy.
SE: Chowam się za domem.
Mistrz gry patrzy tak na niego z politowaniem.
MG: To ja Cie przeniosę pod stół, a ty odpisz sobie sobie 1 PP."
"2 BG: Wypasiony fechtmistrz i amuletami, runami itd. i Wędrowny czarodziej, walczą z kilkunastoma przeciętnymi sługami chaosu w jakiejś krypcie.
F: Weź sobie pooglądaj hieroglify, sam się nimi zajmę.
Po parunastu rzutach kośćmi:
F: Stary chodź mi pomóc, bo mnie zabiją! "
"1. Dwóch krasnoludów penetruje opuszczony dom. Jeden z nich nasłuchuje pod drzwiami i nagle słyszy dziwne dźwięki:
K1: Słyszę coś.
K2: To co wbiegamy?
K1: Nie czekaj muszę to przemyśleć.
Chwila namysłu, widzę że gracz naprawdę myśli. Po czym deklaruje.
K1: Wyciągam topór, kopie w drzwi i wbiegam z krzykiem."
Myślę że niektóre z tych akcji się wam spodobają.Aha,gdzieś nie pamiętam gdzie znalazłem taki oto cytat,to tak na koniec;)
"Palenie zabija,najlepiej wiedzą o tym czarownice"
-
Ponieważ temat "umiera" a ja go założyłem podaję parę śmiesznych lub głupich akcji,miłej lektury;)Trzeba nieco zmienić atmosferę na forum,ciągłe kłótnie itp.....może czas na coś wesołego panowie i panie? Więc jedziemy z kolejną dawką śmiechu.
"Rozmowa w sklepie:
Krasnoludka-Slayerka Berda Bloodaxe chce kupić sobie nowe ubranie. Skórzany gorset spodnie, długie buty itd... Wybrała co chciała, po czym sprzedawca (też krasnolud) pyta:
- W komplecie jest jeszcze to (pokazuje pejcz), rozumiem, że też zapakować?
- Nie, dzięki, mam swój topór...
Na to sprzedawca z wytrzeszczonymi oczami o ogólnym zdziwieniem:
- Hardcore!!!
W tym samym sklepie:
- To ile płacę?
- To zależy...
- Od czego?
- No w sumie, to kosztuje 20 koron, ale jak się przebierzesz tutaj, to opuszczę do 15...
Modlitwa Berdy za jej towarzysza, który otrzymał krytyczne trafienie od horrora Tzeentcha:
- O wielki Grimnirze, uchroń tego krasnoluda przed hańba, a jego duszę przed wiecznym potępieniem i mękami...
Gamelord (naszego mistrza gry szanujemy tak bardzo, ze postanowiliśmy awansować go na Gamelorda ;)) z wyraźnym znudzeniem:
- Dobra, dobra, jarzę, o co chodzi, rzucaj.
Na rzucie kością wypadła jedynka. Dokładnie 01!
GL (zszokowany):
- Właśnie usłyszałaś te słowa od twojego boga ;>
Tekst jednego z graczy, po tym jak inny uderzył się w głowę po upadku na grunt w twierdzy krasnoludzkiej i GL liczył obrażenia:
- Ale to nie jest zwykła ziemie, to jest krasnoludzka!
(Wyjaśnienie: normalnie do broni i pancerzy robionych przez krasnoludy dodaje się odpowiednio po 1 dodatkowym punkcie obrażeń/wytrzymałości)
Komentarz krasnoludzkiego Slayera do swojego towarzysza (też Slayera):
- Przeciąłeś go tak mniej więcej od jaj do sufitu!
GL do drużyny, która wróciła do miejsca, gdzie zostawili swój powóz:
- Ktoś zabił wszystkie konie:
Na to jeden z graczy do pozostałych:
- Mam „powożenie”, zaprzęgnę was i jakoś dojedziemy...
Inna wersja:
GL: Czy ktoś z was ma „gotowanie”?
Przeczące ruchy głową
GL: Szkoda, byście ugotowali cos z koni, najedli się za dużo i byście pojechali siła odrzutu...
Gracze: =_=’’’’’
Z innej sesji (drużyna trzech śnieżnych elfów – dwoje wojowników i zabójca):
Drużyna trafiła do imperium
MG: Jest zielono, czujecie wiele nowych zapachów...
Gracz Yoshee: W naszych stronach zawsze miałem katar...
Drużyna po zmaganiach z ożywionymi lodowymi bestiami wracają do swojego pałacu.
MG: Wszyscy zachowują się inaczej, są tacy jakby przybici...
Gracz Emi: Sprawdzam wszystkim tętno!
Innym razem:
Gracz Yoshee: Shit!
Po chwili: Po elficku…
Jeszcze innym razem:
Gracz Yoshee: Sprawdzam, czy są tam jakieś żywe ciała...
U nas na sesjach zawsze atakujemy przeciwników w kolejności kto ma większa inicjatywę. Gracze Emi i Goth spierają się dlaczego Goth pierwszy zaatakował.
Gracz Emi: Ale ja mam większa inicjatywę!
Gracz Goth: Ale ja szarżowałem!
(Wyjaśnienie dlaczego to śmieszne: W Warhammerze bitewnym jest taka zasada, że oddział, który zaszarżował, atakuje pierwszy... W RPG nie ma czegoś takiego...)
Kolejne nawiązanie do WFB:
MG: Widzisz, że ucieka...
Gracz Emi: Rzuć, czy go dogonisz!
(Wyjaśnienie: W Bitewniaku jak oddziałowi nie wyjdzie rzut na morale, rzuca się kośćmi, czy się go dogoniło, jeśli tak, to liczy się on za rozbity... W RPG tego nie ma...)"
"Gracz (idący korytarzem grobowca): Co za debil dałby pułapki w korytarzu?!"
"MG odpowiada:
-Przypuszczam, że wątpię."
"Warhammer
MG: Idziecie ciemnym korytarzem
Gracz: Ja uważam na wszystko co się da.."
"Schodzimy po drabinie. Jesteśmy świeżo po wizycie u kowala i wszyscy w pełnych zbrojach płytowych.
Kolejność schodzenia: Bartek,ja,Krzysiek.
Krzysiek do MG(z szyderczym uśmiechem):Ile obrażeń zada spadający 100 kilowy krasnolud w pełnej płytówie?"
"Wilkołaki są złe, więc Gork wpadł na kapitalny pomysł.
Gork: Chlustam na niego wodą święconą.
MG: W porządku. Chlusnąłeś.
Gork: Trafiłem?? Poczuł to??
MG: Pewnie poczuł.jest przecież mokry."
"MG- jakaś wielka łapa przedarła się przez dach!
M - padam na ziemie
D - staje pod ścianą z łukiem wycelowanym w kończynę potwora
W - wyskakuje przez okno, na główkę zeby szybciej spaść i biegnę po topór!
MG - złamałeś sobie kręgosłup...
W - ???!!! jak to przecież mam 113 HP ?"
"Wojas oporzadzajas swojego konia w stajni.
MG- podchodzi do ciebie strażnik chyba chce....
W - obcinam mu głowę zanim podejdzie!
MG - ....zapytac....."
"MG (do G1): Podchodzisz do rogu, gdy nagle zza niego dostajesz pałą w twarz, tak na wysokości oczu ...
G2 (do G1, współczująco): Odpisz sobie dwie gałki oczne.
G1 podchodzi do barmana.
G1: Czy myślisz, że 100 ZK za dziwkę to dużo?
Barman (zdezorientowany): No ... chyba raczej tak.
G1: To powiedz swojej żonie, żeby mi wydała resztę.'
"Graczy zaatakował jakiś mag, oczywiście nic sobie z tego nie robią
Gracz1: Słuchaj czym się zabija maga? Wilkołaka srebrem, wampira drewnianym kołkiem. A czym maga?
Gracz2: Nie wiem... może brązowym taboretem?
WFRP
Krasnolud wpada do jeziora. Ma z********e dużo sprzętu na sobie a w plecaku złotą zastawę którą wcześniej zwinęli.
MG: (trochę zniecierpliwiony bo gracz nic nie robi i zaraz sie utopi)
Topisz się! Proponuje żebyś odpiął ten j****y plecak i spróbował wypłynąć.
Gracz: P******e to...
MG: Jak to pi******sz? Zaraz zginiesz.
Gracz: Złota nie wyrzucę. Mam to w dupie.
MG: No i co zamierzasz zrobić?
Gracz: (Gracz z uśmiechem) Uzyje punktu przeznaczenia.
WFRP
Krasnolud wchodzi do karczmy. Podchodzi do barmana.
Gracz: Barman co 15 min bedziesz mi podawal kufel piwa. A jak juz zobaczysz, ze jestem pijany to co 25 min.
WFRP
Nowy gracz w druzynie. Troche zdziwiony tym ze wszyscy od poczatku
sesji niosa trumne. Po jakis 30 min sesji w koncu nie wytrzymuje i pyta.
Nowy gracz: Po ch* my ta trumne caly czas nosimy?
Gracz: (ze smiechem) Zobaczysz...
WFRP
Gracze sa w jakim ponurym zamczysku.
MG: Na podlodze widzicie pentagram.
Gracz: Szczam na to.
MG: Zaczynasz sie robic zielony, potem zolty, a po chwili wyparowujesz.
WFRP
MG: Zaczyna cie bolec brzuch. Zbiera ci sie na wymioty. Dopada cie sranie.
Gracz: Ej jakto? Dlaczego?
MG: Pamietasz jak rano jadles kurczaka?
Gracz: No pamietam.
MG: (z usmiechem) To nie byl kurczak.
WFRP
Gracze ida ostroznie skalistym wystepem.
MG: Potykasz sie... ale w ostatniej chwili udaje Ci sie chwycic prawa reka wystajacy korzen.
Gracz: Ale ja nie mam prawej reki.
MG: Ups... no to masz pecha."
Na dziś koniec,mam nadzieje że na moment pozwoliło Wam to nieco oderwać się od naszej szarej rzeczywistości;)PS.błędy były już w tekstach więc nie mam na nie wpływu,jakoś nie uśmiecha mi się tego poprawiać;/
-
Dobra. JA coś dodam. Prowadzę sesje na własnym systemie który nazwałem DarkFlame. Najpierw wyjaśnię to i owo co do systemu, żeby nie było niedomówień, a potem kfjatki dam :D. A więc system jest bardzo prosty, można go dopasować do dowolnego świata. Czy to stworzonego przez siebie czy już gotowego np. Star Wars. System jest podzielony na 3 podsystemy. RPG, RTS i RPG w połączeniu z RTS. Można grać albo z jednym graczem albo nawet z dziesięcioma. Ja zazwyczaj gram z jednym albo z dwoma, bo w szkole praktycznie nikt nie wie co to jest tekstowy klasyczny RPG.System jest o tyle łatwy, że nie trzeba do niego niczego oprócz wyobraźni i głowy. Można grać idąc ulicą, jadąc PKS-em a nawet w szkole na lekcji :D Można grac z klasami ,,podstawowymi" (łotrzyk, mag i wojownik), z zaawansowanymi(łotrzyk, zabójca, mag, kapłan, łowca, paladyn, wiedźmin itp) albo bez klas ,,na kształcenie się" czyli np. że gość umie tropić, walczyć mieczem, nosić ciężkie zbroje i nauczyć się jak ,,postawić trupa na nogi" czy podpalić komuś gacie . A teraz kfjatki
GM- Game Master, Mistrz Gry
G1-Gracz 1
G2-Gracz 2
G-Gracz
"G1(Elf): dobra, spadam z tego miasta
GM: Spadłeś z muru na którym stałeś. Miał wysokość 10m. Zabiłeś się
G1: K***a P*********y mur, kto go tu postawił
G2(Krasnoludka): Hahahahahahahahahaha dobra idę postawić go na nogi
G1: Czekaj, sam wstanę"
"GM: Vader trzyma cię i dusi. Nagle mówi ,,czuję tu coś.... dziwnego"
G(do Vadera): Ja też, twój smród spod pachy. Weź się umyj
Gm: Vader zaczyna Cię dusić
G: Nudno mi. Vader, masz może PSP przy sobie?
GM: Vader postawił cię na ziemi i skręcił Ci kark
G: Eeeej no nie ma tak. Chce cofnąć k***a
GM: Nie możesz. Koniec gry
G:K***a. Vader, ty sk********e"
"W wersji RPG/RTS:
GM: Twoi żołnierze są gotowi do wymarszu.
G: Świetnie. Zakładam zbroję, biorę miecz każe waflowi przyprowadzić konia i idę na plac
GM: Na placu czeka na Ciebie legion twoich Chochlików Wojowników.
G: K***a co to ma być. Mieli być Smoczy jeźdźcy i Elfi Magowie!
GM: Zapomniałeś, że rządzisz Wielkimi Chochlikami? Smoki lubią was na śniadanie a z elfami wojnę prowadzisz. Ogarnij się
[Obserwujący grę ryczą ze śmiechu przez 5 minut a ja z nimi]
G: K***a ja się tak nie bawię
GM: Jak wczoraj zaczynaliśmy to sam chciałeś chochliki
G: Kurde, faktycznie. P******e, chce od nowa"
Dobra, teraz z sesji którą mi kolega prowadził pod koniec roku szkolnego (Graliśmy w świecie StarWars w czasach Wojen Sithów, około 3tyś lat przed Wojnami Klonów. Gry Star Wars KotOR 1 i 2 dzieją się w tym czasie)
GM-mój kumpel
G-Ja
"GM: Twój kolega Jedi trzyma cię mocą i prowadzi do sal Rady Jedi
G: Czekam cierpliwie.
GM: Doprowadził Cię do Sali Rady. Opuszcza Cię na Ziemię przed Varno.. Verno. No K***a pradziadkiem Yody no.
G: Czego ode mnie chcecie?
GM: Jeden z mistrzów zwraca się do Ciebie ,,Podobno chciałeś nauczyć się władać mieczem świetlnym. Mamy pytanie, po jaką ch****ę?"
G: Jestem najemnym zabójcą, taka umiejętność się przyda, nie?
(Gadam z radą, zlecają mi zadanie zabicia mistrza Akademii Sithów na Korriban.)
G: Mówię do nich ,,Nie zgadzam się! Pierdziele takie zadanie. Żadna zapłata mnie nie przekona do tego. Żegnam państwa" i wychodzę z sali.
GM: Twój kumpel wychodzi za tobą, podnosi Cię mocą i mówi ,, Nigdzie nie idziesz! nie po to śledziłęm i obserwowałem Cię przez 5 lat, żebyś teraz wszystko zawalił. Zresztą, rada nie pozwala abyś odszedł. Wracamy" i prowadzi Cię z powrotem do Sali Rady. Pradziadek Yody mówi ,, Zadanie przyjmiesz, wybory nie masz"
G: Nie przyjmę. Posyłacie mnie an samobójczą misję. Nie ma takiej zapłaty którą bym za to przyjął. No może jedna. Chciałbym zostać Jedi.
GM: Yoda mówi do Ciebie ,,Żebyś Jedi został, szans nie ma. Zadanie przyjmiesz, albo zginiesz"
G: Dobra, przyjmę zadanie ale jak nauczycie mnie władać mocą i walczyć mieczem świetlnym.
GM: Któryś mistrz mówi: ,,Ehh dobra. Twoim nauczycielem będzie twój kolega oraz my od czasu do czasu. Miecze już masz"
(Trenują mnie nieco w posługiwaniu się mocą i mieczem, mija 5 lat w czasie gry)
GM: Dobra nauczyli Cię już. wychodzisz ze Świątyni na ulicę Curuscant. Nagle dostajesz w łeb holokomunikatorem na którym jest nagrana wiadomość.
G: odtwarzam ją
GM: Pojawia się przed tobą pradziadek Yody i mówi ,,Tylko o zadaniu nie zapomnij. Mamy Cię na oku. Jak zawiedziesz, to ci nogi z d**y powyrywamy"
I tyle kfjatków na razie. Może nie do końca śmieszne, ale takie sytuacje są na porządku dziennym :D. Jak coś będzie nowego albo jak sobie przypomnę to napiszę.
-
I tyle kfjatków na razie. Może nie do końca śmieszne, ale takie sytuacje są na porządku dziennym :D. Jak coś będzie nowego albo jak sobie przypomnę to napiszę.
Masz rację... Nie są śmieszne. Posty Aldreda czytam z uśmiechem na ustach, a Twoje z zażenowaniem. To ma być sesja RPG? A w kogo się wcielacie? W dresiarzy? Sądzę że tak bo k***y latają na lewo i prawo. No chyba że gracie po pijaku, ale wówczas to byście raczej nie opowiadali sobie aż takich sucharów.
Prosiłbym Cię abyś na przyszłość takich dupereli tu nie publikował bo tylko zaśmiecasz temat i zniechęcasz potencjalnych czytelników.
PS. To w tej Twojej dresiarskiej grze łowca to w końcu klasa "podstawowa", czy też zaawansowana?
-
Masz rację... Nie są śmieszne. Posty Aldreda czytam z uśmiechem na ustach, a Twoje z zażenowaniem. To ma być sesja RPG? A w kogo się wcielacie? W dresiarzy? Sądzę że tak bo k***y latają na lewo i prawo. No chyba że gracie po pijaku, ale wówczas to byście raczej nie opowiadali sobie aż takich sucharów.
Prosiłbym Cię abyś na przyszłość takich dupereli tu nie publikował bo tylko zaśmiecasz temat i zniechęcasz potencjalnych czytelników.
PS. To w tej Twojej dresiarskiej grze łowca to w końcu klasa "podstawowa", czy też zaawansowana?
Te k***y latały od mojego kolegi jeśli nie zauważyłeś. Moich tekstów ani razu cenzurować nie musiałem. Z nim niestety tak się gra. Łowca jest w zaawansowanych, a podstawowe to Wojownik, Mag, Łotrzyk. Cóż, sytuacje bywają jeszcze bardziej żenujące, mimo że bardziej śmieszne ale ich nie wypisywałem. Mój kolega niestety jest kompletnie niepoważny, mało cierpliwy i łatwo się denerwuje. Griev mówię Ci, jakbym mógł zagrać z kimś w miarę normalnym to bym był w siódmym niebie. Ale trudno. ,,Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma"
-
Panowie nie trzeba toczyć sporów o to czy dana sytuacja jest śmieszna. U mnie na sesji nie ma za często śmiesznych sytuacji bo system jest na to za mroczny, brutalny i bez litosny dla graczy. Czasem jest sporo akcji że tak je opiszę idiotycznych. Ale to wynika raczej z tego że nie zawsze gracze załapią o co chodzi. Ważne jest że ktoś umieszcza swoje kfiatki, bo sam ciągle coś tu zamieszczam. Nie mniej jednak fajnie że ludzie grają w rpg(te papierowe) i na dodatek wymyślają swoje systemy. Ja się bardzo cieszę że mam graczy z którymi gram i z którymi świetnie się dogaduje. Czasem aż ciężko zabić ich postaci...no ale to warhammer"Przy odrobinie szczęścia nawet goblin może pokonać doświadczonego wojownika".
Zachęcam bardzo do zamieszczania swoich bądź zasłyszanych kfiatków. Na prawdę warto bo jednak niektóre wyczyny na sesji to iście komediowe akcje.
Tak więc Mg oraz gracze do dzieła;)
Ps.Nie uważam się za dobrego MG,żeby czasem Ktoś nie pisał że jestem taki a taki;/
Edid:A co mi tam,tak dla rozładowania emocji,kolejna porcja śmiechu;)
"MG: Smok przeleciał pozostawiając za sobą pas spalonych krasnoludów..."
"MG: w lesie widzicie kamienne rzeźby pojedynczych postaci - naturalnej wielkości,
idealnie zrobione, wygładzone, żadnych śladów dłuta...
Gracz: wszystkie w takich samych pozycjach?
MG: Nie, w różnych: jedne klęczą, inne stoją, jeszcze inne coś robią...
Gracz: Uciekajmy !!! Tu na pewno są bazyliszki !!!'
"7 godzina gry, drużyna stoi przed ścianą z litego kamienia
Gracz1: MG, a czy w tej ścianie nie ma takiego małego podłużnego otworu, no
wiesz, coś jak stacja dysków w komputerze ?
MG: Jest...
Gracz2: Mówiłem, żebyœmy nie niszczyli tej płytki. Mówiłem, mówiłem, mówiłem !!!
Gracz1: MG, czy nie mogłaś nam powiedzieć 5 godzin temu, że nie mamy po co dalej grać ??? "
"MG: Jesteście na środku morza,a nie macie zapasu jedzenia ani picia.
G: Teraz mi to mówisz?
MG (z diabelskim uśmiechem): A co ja jestem,niańką?"
"G: To ty coś chrzanisz! Zacznij sensownie!
GM: Sam tego chciałeś! Wyskakuje na ciebie 100 żywiolakow.Co robisz?
G: Unik."
A tak w ogóle...to w warhammerze są żywiołaki??Demony,duchy,tak ale na pewno nie żywiołaki,no chyba że dany MG wprowadził takowe;/
"Preferuje uczciwe pojedynki... najlepiej 3 na jednego"
"Gracz: Biorę potężny zamach i tnąc od góry rozcinam go na dwie części! Jego krew
spływa na ziemię i połyskuje w mętnych promieniach księżyca. Ocieram miecz z jego
posoki i chowam do pochwy przy pasie.
MG: Nie trafiasz..."
"Konrad (Egrim) [do karczmarza]: Wiesz parchu co to jest ?
Karczmarz: Eee .. bełt ?
K: Dajesz to żarcie, czy mam do tego dokręcić kuszę !?!?! "
"Południe. Gracze zgubili się w lesie. Mag, wojownik i marynarz - po raz pierwszy od 10 lat dłużej na stałym lądzie.
[MG] - Nie macie pojęcia, gdzie jesteście. Wydaje wam się, że już po raz piąty wchodzicie na tą samą polankę.
[Marynarz] - Co? Jakim cudem - jestem przecież marynarzem - znam się na nawigacji!
[MG lekko skonsternowany] - No dobrze, jak w takim razie znajdujesz właściwy kierunek?
[Marynarz] - Patrzę w gwiazdy i...
[MG] - Jest środek dnia.
[Marynarz] - Aha, no nic, znam inne sposoby znajdowania kierunków na morzu.
Na przykład... na przykład... patrzę od której strony mech rośnie na drzewach!"
"Kawały krasnoludzkie.
- Czym różni się rozebrana elfka, od rozebranej katapulty?
- Rozebranej katapulty nie da się w żaden sposób wykorzystać..."
"(Sytuacja niepewna, noc i najwyższy czas żeby wreszcie ktoś na nas napadł ;)
GM: Koń zachrapał...
G: To znaczy że już śpi...
GM: Co robicie?
G: Ja spoczywam w grobie...
G1: Wpadam do domu!
G2 (po chwili zastanowienia): Wpadam do domu!
G3: Wpadam w panikę!
GM tytulem wprowadzenia do krainy: (...) Kwitnie drobny handel...
G: Tiaaa. Jak chcesz miec karetę musisz ją sobie kupować na części.
GM: Co robicie?
Ja: Odzyskuję HP...
G: Ale jak się potykam (uciekając) to skaczę, bo wtedy prędzej biegnę...
GM: Co robisz?
G: Zaczynam się bać..."
-
Cóż ja przeczytałem wszystkie teksty i śmiałem się do rozpuku! Nie wiem, która sytuacja była najśmieszniejsza, ale m.in. Głaz spadający z sufitu, kłótnia o magiczną laskę, armia chochlików, sytuacja w karczmie (praca dla "turlacza beczek"). Dzięki wielkie Aldered za ten temat :) Błagam o więcej.
-
Ech, w wieku lat 12 próbowałem swoich sił w prowadzeniu sesji w D&D 3.5. Jak łatwo się domyślić, tak sobie mi to szło... ;-)
Sytuacja: las, trzech graczy - człowiek druid, krasnolud barbarzyńca i elf łowca, niskopoziomowi, otoczeni przez bandę wilków.
KB: Szybkim ruchem doskakuję do najbliższego wilka i atakuję go toporem!
MG: (rzut, naturalne 1) Topór zupełnie chybił wilka, który Cię ugryzł i... (rzut, naturalne 1) nie trafił.
Takich zdarzeń było więcej, ale nie mogę sobie przypomnieć; jeśli tylko przejdzie mi ta chwilowa amnezja, napiszę więcej.
-
Cieszę się że się podoba,dobrze czułem że to forum potrzebuje takiej odskoczni;) Brzuch zacznie Cie boleć gdybym zamieszczał więcej i częściej ale nie wykluczone kolejne dawki śmiechu. Na moich sesjach czasem bywają zabawne sytuacje ale dzieją się szybko i spontanicznie i przez ciągłą akcje ulatują mi z głowy po grze;) Cóż ,mogę jedynie przy okazji zachęcić do grania w gry RPG(papierowe)kto nie grał ten nie wie co traci. Po stokroć taka gra jest lepsza od każdej jednej gry RPG komputerowej.;)
I widzę że po "odświerzeniu"tematu coś drgnęło,w końcu;)
-
A no właśnie, również poprosiłbym o więcej. Uśmiałem się strasznie, a niektóre kfiatki to aż pereuki :D Aj, chyba będę coś kombinował z tym RPG, to również mnie ciekawi..
-
Cóż ja przeczytałem wszystkie teksty i śmiałem się do rozpuku! Nie wiem, która sytuacja była najśmieszniejsza, ale m.in. Głaz spadający z sufitu, kłótnia o magiczną laskę, armia chochlików, sytuacja w karczmie (praca dla "turlacza beczek"). Dzięki wielkie Aldered za ten temat :) Błagam o więcej.
Tak. Laska, karczma czy głaz były dobre. Przy Vaderze mój kumpel nie popisał się zbytnią inteligencją, a po Chochlikach odechciało mu się strategii hahahahahahahaha.
-
Witam ponownie,czas aby na nowo przeczytać epickie i niesamowite akcje...w roli głównej gracze,oraz ich Mg.A więc aktorów mamy,pora na scenerię....
"Warhammer
<G> Wychodzę i witam się z nimi, pytam o dane osobowe, wylegitymutu. Wylegimi... K*rwa! Żeby się przedstawili. "
WARHAMMER:
[rzućcie sobie na spostrzegawczość!]
<G1-na jednym wdechu>
to na inta? a mam jakieś plusy? bo inta mam mało, ale za to mam bystry słuch!
ad.
zdolności - bystry wzrok - czuły słuch
[stawik, tratwa/łódka obojętnie co to by nie było i tak jest przedziurawiona, nie można z niej korzystać]
<G1-na jednym wdechu>
...a do pływania trzeba mieć pływanie? No umiejętność pływania! Bo na karcie nic nie pisze że umiem pływać!
(pare chwil później)
KUR*A! tylko nie mówcie że to na inta!
"Warhammer
<G> 56. Nieudany sukces. "
"<MG> Wracacie do wioski i okazuje się, że została napadnięta. Widzicie zgliszcza...
<G>: A kto to jest zgliszcz...? "
"<Gracz>[Opisując postać] Średniej budowy, dobrze zbudowany. Pas przy pasie. "
"Cyberpunk 2020
<MG> Do baru wtacza się wasz drużynowy Rumun.
<Bezy> Murzynowy Rumun? ''
"Cyberpunk 2020
<Chew Cok> Zabiliśmy trzech niewinnych gangsterów... "
"<MG> Widzicie coś.
<G> Coś?
<MG> No tak, takie, no, coś.
<G> Ale jakie coś? Jest ciemne? Jasne? Kwadratowe? Okrągłę?
<MG> No... No coś. "
"<MG> No i widzicie postać/obraz/coś.
<G> Ma rogi?
<MG> Nie.
<Gr> Podejrzane. "
"Cyberpunk
[Gracz wszczepił sobie podskórny pancerz i liczy ogólne punkty zbroi]
<G>Kur***a jestem czołgiem nie wiem czy mam się cieszyć czy płakać. "
"Deadlands
<1> Widzialam jak ten facet zastrzelil grzechotnika...
<2> Z czego?
<1> Z trzydziestu metrów... "
"[Potężny czarodziej po długich pertraktacjach wysyła drużynę na pewną, bardzo niebezpieczną misję. Na drogę zobowiązuje się ofiarować każdemu z graczy jeden przedmiot, na miarę swoich skromnych możliwości]
<Czarodziej>[do krasnoluda]: No a czego Ty potrzebujesz?
Krasnolud[zamyślony]: Hmmm, katapultę i kogoś do obsługi... "
"Kryształy Czasu
[Gracz wszedł w permanentne posiadanie miecza w którym zaklęta była dusza wojownika krasnoluda. Strasznie rozgadana. 24/7 - non stop pieśni bitewne, opowieści z wojen, złośliwe komentarze, pierdoły itd itp. Z braku możliwości pozbycia się niewygodnego itemu gracz zmuszony był cały czas słuchać, dniami i nocami.
Na szczęście ten głos słyszał tylko Gracz. Razu pewnego przy ognisku nie wytrzymał.]
<G1> Nieeeno ja już nie wytrzymam! Nie śpię przez tego skur...na!
<G2 Wojownik> Jakiego syna?
<G1> Głos słyszę cały czas z tego miecza!
<G3 Kapłan> Znam dobrego astrologa, umówić cię?
<G4 Astrolog> Albo z kapłanem. Rozmawiałeś o tym z kapłanem?
<G3 Kapłan> Kapłani leczą ciało a nie duszę. Polecam Astrologa.
<G4 Astrolog> Astrologia to nauka o gwiazdach, a nie o psychicznych co słyszą głosy.
<G2 Wojownik> Ostatniego psychicznego załatwiłem toporkiem w głowę, był ewidentnie naznaczony klątwa. Pewny sposób na klątwy.
<G1> O... już ucichł. Nic mi nie jest "
"Star Wars RPG
[Rola pilota w tej konkretnej przygodzie była wybitnie "niegrywalna". Pomimo uprzedzeń jeden gracz postanowił nim zostać. Po kilku godzinach sesji, nic do robienia dla pilota lekko przysypiał. Nagle na statek wbiega reszta ekipy i drze się w wniebogłosy by natychmiast startować! Lekko oszołomiony gracz pilot stara się otrząsnąć z resztek snu. MG go pogania ]
<MG>Co robisz ?! co robisz?!
<G1>No to ja odpalam systemy!...
<MG>Działają! Co dalej? Imperialni stawiają działko na wzniesieniu!
<G1>eee... naciskam te wszystkie przyciski
<MG>Zapaliły się te wszystkie lampki! Imperialni podłączają zasilanie do działka!
<G1>sprawdzam czy działa...
<MG>Działa! Świadczą o tym pierwsze strzały w waszą stronę!
<G1>eee... zamykam rampę...
<MG>Zamknięta! imperialni się zaczynają wstrzeliwać!
<G1>eee... no to eject!
<MG>Wyszło ci ! Panowie , widzicie jak kokpit z pilotem właśnie został odstrzelony od reszty statku i pięknym łukiem poszybował do jeziora... "
Przepraszam za post pod postem ale na prawdę muszę zamieścic kolejne śmiechu warte pomysły graczy;)
-
Cdn;)
"Cyber Punk 2020
[Gracze infiltrują posiadłość wybitnie podejrzanego członka zarządu potężnej korporacji. Noc. Ciemność. Poruszają się gęsiego. Jest ich trzech]
<MG> z przodu czysto
<G1> Z przodu czysto, co u was?
<MG> Nic nie słyszysz
<G2> U mnie cisza.
<MG> Coś za twoimi plecami warczy cicho
<G3> U mnie czysto. Ciszej tam z tyłu! "
"Star Wars RPG
[Gracze po kilku zaskakujących wyłamaniach drzwi za którymi znajdywali szturmowców postanawiają przy kolejnych drzwiach użyć skanera by sprawdzić co za nimi znajdą. Rzut na test... wybitna omyłka ]
<G1>Co tam? jakaś warta?
<MG> Spoko , jeden szturmowiec chyba... i to słabowity jakiś bo dyszy.
<G1> Spoko wchodzimy... "
"DnD
<G1>: pieprzony kamikaze...
<G2>: co to jest kamikaze?
<G1>: to taki debil co biegnie na smoka z mieczem. "
"<MG>: biegnie na ciebie jakiś potworek, co robisz?
<G>: Strzelam! jak jest odległość?
<MG>: malejąca... drastycznie malejąca. "
"DnD
[Dwóch braci, barbarzyńcy, daleko na północy wraca z połowów i widzi najazd plemienia na swoją osadę. Obrońcy polegli w mgnieniu oka tak więc bracia przystąpili do swojego obowiązku. We dwóch, przeciw kilkudziesięciu eliminują napastnika po napastniku, piąta część ataku poległa, bracia trzymają się niezachwianie brodząc bardziej w krwi ich, niż swojej do momentu gdy MG stwierdza]
<MG> Nie będziemy tego kostkować, lepiej opiszę to narracyjnie.
<MG> Broniliście się jeszcze jakiś czas i w końcu polegliście. "
"<G> U tego dupka można kupić pieniądze? "
"Wampir
[Gracz do mistrza gry po tym jak NPC sparował jego sukcesy]
<G> ...Pie**ol się ze swoimi rzutami, już ci nie ufam!"
"DnD
<MG> Z tumanów kurzu wyłania się dwuręczny barbarzyńca!"
"Warhammer
<MG> Skoro tak, to nie! '
"Warhammer
<MG> Dobra, jesteście w środku, widzicie jakieś spróchniałe drzwi i zza nich słychać jakieś rozmowy.
<G> Co jest spróchniałe?
<MG> Rozmowy... Drzwi!"
"Warhammer
[Sytuacja w karczmie]
<MG>[jako ochroniarz] - Wynoś się stąd!
<G1>[do MG, uśmiechając się] Ale zaraz dostanie z Aarda.
<G2> Walę ochroniarzowi w zęby.
<G1>[pokazując na G2] Walę w niego z Aarda.
[Siła uderzenia rzuciła awanturnika na ścianę.]
<G2> Wychodzę z karczmy zastanawiając się co się stało."
"Nieznany
<G1> Kapitanie, nie ma tu nic prócz komputera, który coś mówi
<G2> Co mówi?
<G1> 4... 3... 2... "
"Nieznany
<G> Metr długości, 3cm głowa, 6cm tułów i 3cm nogi? I ty to nazywasz POTWOREM???
<MG> Mówiłem już, że jest jeszcze jakieś 20km od was? "
"Snajper nie ma szans trafić nas z takiej... ''
"DnD
<MG> Biegną na ciebie 2 ogry!
<G> Jestem orkiem, jestem zielony. Siadam na ziemi, wyciągam ręce do góry, bujam nimi i udaje trawę! SzszsZszzsszSZz...
<MG> Ogry przyśpieszają!
<G> To ja też przyśpieszam! SZSZSZSZZSZSZSZSZSZSZSZ!!! "
Na dziś koniec,myślę że kolejna dawka śmiechu poprawiła humor;)
-
Kolejna dawka,dobrze że posty tutaj sie nie wliczają do wysłanych wiadomości bo Ktoś mógłby powiedzieć że spamuję.
"Nieznany
<G>[szarżując na smoka] Na Boga! Na Honor! Na Króla!
<Smok> Na obiad. "
"Co to było za "uuUUPS!" na końcu czaru, który rzucałeś? "
"<MG> Leci w ciebie 6 sztyletów! Co robisz?
<G> Unikam, paruję, chowam się za Ericka, Alarika, kolumnę i padam na ziemię!"
"<G> To ja przechodzę na zabójcę.
<MG> Nie możesz.Musisz mieć jakiś wyraźny powód żeby to zrobić!
<G> To wstaję, przeciągam się i wychodzę powoli z karczmy...
<G2> Gdzie idziesz?
<G> Wiesz co jakoś mi się tak nudzi, coś bym porobił ciekawego... Mam pomysł! Może zostanę zabójcą? "
"[Dyskusja dwóch graczy. Jeden (wojownik) właśnie znalazł Rod of Command (Różdżkę Rozkazu), ale wie o tym tylko ten drugi (mag), który rozpoznał przedmiot na pierwszy rzut oka.]
<G1> Hmm ... Co można z nią zrobić ?
<MG> Nie wiesz tego ...
<G2> Daj mi tę różdżkę, pokażę ci.
<G1> Sam wymyślę.
<G2> Dam ci 10 złotych koron...
<G1> W dupę sobie wsadź te dziesięć koron!
<G2> Kurna nie daruję ci tego!!! "
"[MG był znany tego, że pociągnięcie i niego dźwigni miało zwykle zgubne konsekwencje.]
<MG> Goni cię 20 orków.
<G1> Uciekam!
<MG> Ślepa uliczka! Ze sciany przed tobą wystaje jednak dźwignia...
<G1> [z rezygnacją] No dobra... To ile było tych orków? "
"[Gracze próbowali zabić króla]
<MG> Wchodzisz do komnaty. Stoją tutaj najwyższy generał armii, król i arcymag.
<G1> Oups, przepraszam, pomyłka. "
"MG> Co robisz?
<G1> Patrzę na niego... wpatruję się w jego oczy... i pytam ten cichutki głosik w mojej głowie, który brzmi trochę jak Mistrz Gry, co robić dalej... "
"Gracz wyglada z pokoju zajazdu na dziedziniec:]
<MG>: pod oknem stoi obok wozu z sianem dwoch mezczyzn i zywo o czyms dyskutuja
<Gracz>: slucham o czym mowia
<MG> [cholera brak weny]: rzuc test na podsluchiwanie +20
<Gracz>: Sukces
<MG> [zdesperowany]: slyszysz jak jeden mezczyzna mowi do drugiego "dobra Hans, w takim razie do zobaczenia za dwa dni
<Gracz>: O.o"
"[Ekipa znajduje się na cmentarzu.]
<MG> Szarżują na was wściekli zombie.
<G1> Jak zombie mogą szarżować?
<MG> No to okrążają was.
<G1> To ich zabijamy!
<G2> A jak chcemy zabić zombie?
<G3> NA ŚMIERĆ!
<MG> Macie jakieś sensowne pomysły, czy mam w epicki sposób opisać waszą zupełnie nieepicką śmierć?"
"G1, chcąc dostać się do portu, postanowił ominąć strażnika przed bramą miasta.]
<MG> Przed bramą stoi strażnik, na murach widzisz jeszcze 20. Mury mają kształt okręgu, są dobrze oświetlone i pilnie strzeżone.
<G1> Za rogiem się nie schowam...Na mury nie wejdę...W walce nie mam szans...
[Do MG] K**wa, Ty to zawsze coś dojebiesz.
<MG> A wspominałem, że port jest poza murami?"
"GM-Widzisz Czernego Rycerza, co robisz?
G1-Spier****m w podskokach! "
"[D&D - śledztwo w karczmie w sprawie wojny gangów bandytów]
<G1> Zapytaj go [karczmarza], czy często tu przychodzą na porachunki.
<G2> Jak często tu przychodzą na poruchanki?
(Zwróćcie uwagę na ostatni wyraz :P) "
"[Gracze dotarli do wieży maga i dokładnie ją przeszukali - ni żywej duszy. Wreszcie wychodzą i w progu mijają się z jej mieszkańcem.]
<Hank> Nic się nie odezwał... jakiś taki dziwny...
[puka do drzwi. Otwiera młody wojownik]
<woj> O co chodzi?
<Hank> Przepraszam, pomyliłem wieże. "
-
Hahahahahahahahahahahahahahaaaaaaaahaha hahahahahaha. Z krzesła spadłem.
"Nieznany
<G>[szarżując na smoka] Na Boga! Na Honor! Na Króla!
<Smok> Na obiad. "
Hahahahah. Ciekawe jakie ( i czy w ogóle jakieś) kfjatki wyskoczą w mojej sesji. Skąd ty takie teksty bierzesz?
-
Część znalazłem w necie, część słyszałem od znajomych, przy niektórych byłem "nausznym" świadkiem:) Tego jest całee mnóstwo, jak długo będą ludzie grali w rpg tak długo będą pojawiać się takie akcje. U mnie na sesji nie ma tego dużo bo jak wspomniałem wcześniej system jest za mroczny. Co najwyżej zdarzają się głupie akcje. Chmm...ot np taka.
Gracze byli w Karak Azgal, ogólnie to był ciąg przygód jako jedna spójna kampania. Przez jedną sesje(jakieś 8 godzin) gracze zbierali informacje o tym jak "po cichu" dostać się do krasnoludzkich podziemi w których rzekomo miały być góry złota. Jaki był efekt? A no dostali osty Wpier......od strażników, kilkakrotnie płacili za nic nie warte informacje u różnych zbirów. Narazili się kilku lokalnym zbirom i złodziejom. Ale żeby nie było ,w końcu dogadali się z jedną szajką przemytników i wspólnie zaczęli poszukiwania skarbu, znaleźli nie tyle co chcieli wyszli i po licznych perypetiach znaleźli pasera. Paser upłynnił towar a gracze wesoło zaczęli kontynuować główny wątek misji....potem przez zbieg kilku okoliczności wydało się że BG kradli krasnoludzkie skarby. I zamiast zapłaty po misji darowano im życie.
Pełno było różnych akcji przy których ledwo uchodzili z życiem ale przynajmniej sesja żyła swoim życiem, tak więc wcale nie raz nie trzeba znajdować graczom zajęcia bo sami sobie wyszukują(najczęściej przynosi to więcej złego niż dobrego).
-
Kolejny dzień,dziś szaro i pochmurno,zupełnie jak typowa pogoda w warhammerze;)A więc trzeba nieco się rozweselić.....
"MG: Słyszysz odgłosy jakiegoś zwierza. To cos naprawdę dużego.
Gracz: Ale ja nie chcę się z tym spotkać!"
"MG: Dziś znów nie masz szczęścia...
Gracz: Ale te kowadło jest mi naprawdę potrzebne.
MG: Mówię ci, że go nigdy nie znajdziesz!
Gracz: No dobra, ale ja i tak szukam..."
"Gracz: Pukam głową w drzwi.
MG: Otwiera ci jakaś stara baba i mówi, że zakład dla obłąkanych dwie ulice dalej."
"MG: Zauważył was patrol straży nocnej...
Gracz 1: Znowu???
Gracz 2: Nie przejmuj się, jutro znowu spróbujemy."
"MG: Widzisz, że twój kolega jest związany i zakneblowany.
Gracz 1: Przecinam linę.
Gracz 2: Ty idioto! Ta lina mogłaby się nam do czegoś jeszcze przydać!
Gracz 1: No to jej nie przecinam...
MG: Już ją przeciąłeś baranie!"
"Gracz: Za ile mogę opchnąć kij?
MG: Jak znajdziesz jakiegoś frajera to nawet za 5 srebrników..."
"MG: Zauważa cię kowal, którego chcieliście okraść i wola o pomoc...
Gracz 1: Pomóż mi!
Gracz 2: Mów ciszej, żeby nikt nie usłyszał..."
"Gracz: Czy załatwił pan mi już tego konia?
MG: Jeszcze nie, ale jutro pójdę się o niego zapytać.
Gracz: On mi jest potrzebny na dzisiaj!
MG: To w takim razie pójdę się zapytać pojutrze."
"MG: Gdy wszedłeś do karczmy, trzech pijanych krasnoludów mówi do ciebie: "Wynoś się, ty pokrako ze szpiczastymi uszami"!
Gracz: Cześć chłopaki!"
"Gracz: Wykorzystuję moją umiejętność bystry wzrok i widzę ukrywającą sie postać...
MG: To ja mówię ci, co widzisz!
Gracz: A więc wykorzystuję moją umiejętność bystry wzrok i czy widzę ukrywającą się postać?"
"MG: ...a wiec, pomożecie mi?
Gracz 1: To może być zasadzka!
Gracz 2: Też tak myślę. Idziemy! "
"Pokonani nieprzyjaciele, pełno łupów - podczas walki czarnoksiężnik pokonał 90% przeciwników czarami... Nadszedł czas dzielenia łupów:
Czarnoksiężnik: Niech Gorlok (barbarzyńca) weźmie ten piękny miecz.
Barbarzyńca: Dlaczego mi go dajesz, to mój miecz!
Czarnoksiężnik: Ale to ja pokonałem wrogów...
Barbarzyńca: (z oburzeniem) To pokaż krew na mieczu, gnoju!"
"Rozmowa gracza z kapłanem w świątyni bogini ognia - Sharami.
Gracz: Może mogę coś dla was zrobić?
Kapłan: Spal świątynię Gothmeda (bóg wody).
Gracz: Może nie świątynię?
Kapłan: Spal bibliotekę Oriaka (bóg wiedzy i kupiectwa; biblioteka = świątynia).
Gracz: A może coś mniejszego od świątyni czy biblioteki?
Kapłan: Spal kapliczkę Arianny (bogini natury)." Uparty "kapłan" prawda?;)
"Jeden z graczy usiłuje przekonać resztę drużyny do zwiedzenia tajemniczego budynku:
Gracz 2: Dlaczego mamy tam iść?
Gracz 1: Bo mi się ciągle śni tamto miejsce!
Gracz 2: (z rezygnacją) Dobrze, że ci się nie śni skarbiec Katana!
Gracze dali się w końcu przekonać, ale trzeba było jeszcze jakoś dyskretnie dostać się do wnętrza budynku:
Gracz 1: Podejdziemy do tego domu, oprzesz się o ścianę, a ja niby niechcąco uderzę o nią toporem i powiem "O k***a nie chciałem!".
Gracz 2: Tak powiedział twój ojciec jak cię zobaczył?
"Bohater niezależny pała żądzą zemsty i chce wynająć graczy aby skrzywdzili jego wroga:
NPC: Zabijcie kupca, to dostaniecie 100 groszy za jego głowę. A jak dostarczycie go żywcem, to dostaniecie 150 groszy!
Gracze myślą, planują, knują... układają plany, łatają w nim dziury, MG się niecierpliwi...
NPC: No dobra - nie chcę go żywcem. Przywieźcie mi chociaż jego głowę, na dowód że nie żyje...
Gracze zaczynają planować od początku - jest problem przewiezienia głowy kupca przez granicę...
NPC: Okej - kupiec na lewej stopie miał 6 palców - przywieźcie mi chociaż jego stopę jako dowód!
Gracze dalej kombinują, MG się denerwuje...
NPC: Ech... Nie chcę dowodu! Zabijcie go po prostu - chcę żeby gryzł ziemię! Cena pozostaje bez zmian!
Gracz 1: A może za tę samą cenę boleśnie go pobijemy?
Gracz 2: Albo wyślemy list z pogróżkami?
Gracz 3: Albo wypiszemy inwektywy na jego płocie?"
"Jeden z graczy był niesłusznie oskarżony o morderstwo, ale oczyścił się z zarzutów. Przedstawiciel miejscowej władzy przepraszał:
MG: ...więc jesteście niewinni...
Gracz 2: Nie "my" - on!"
"MG opisuje graczom w jaki sposób zbudowany jest budynek drewniano-murowany. W tym celu rysuje fragment ściany i pokazuje go graczom...
Gracz 1: (nie rozumiejąc sytuacji) I gdzie jest ten kawałek ściany?
MG: Podpowiem ci: w ścianie!"
-
"MG: Niedaleko windy stoi gwardzista.
Gracze: Taki w kolczudze, z mieczem i tarcza?
Gracz: Tne go lukiem.
Gracz: Dlaczego spadlem z mostu?
MG: Bo byles niewidzialny i nie wiedziales gdzie sie konczysz.
MG: Widzicie w oddali zamek...
Gracz: "Gerda", czy "Lucznik".
Gracz: Nie! Nie!
MG: Milcz! Ulomnosci nie sa po to, zeby byly! Jestes sodomita, wiec pojdziesz spac z kurami.
Barman: Pytal sie ktos o ciebie.
Gracz: Masz sztuke zlota i mow kto.
Barman: Mmmm... niejaki Mistrz Gry...
MG: Jak nie podoba ci sie przygoda, to moze zamienimy sie miejscami. Ty bedziesz MG, a ja idiota.
i moje ulubione:
Gracz: Mysle ...
MG: Rzuc, czy ci sie udalo!
Gracz 1: Moj kon ma wiecej madrosci niz ty.
Gracz 2: Jak nie bedziemy sie razem pokazywac, to nikt nie zauwazy.
(trol wyeliminowal wszystkich graczy i zostal maly gnom-kupiec)
Gnom: Drogi Trolu. Daj sie zabic i pobrac organy do transplantacji.
Mozesz w ten sposob uratowac zycie wielu dzieciom.
MG: Wczuj sie w postac. RPG to rolle playing game, a nie rocket purposed granade.
MG: Gdybym wiedzial, ze przezyjesz, to bym cie zabil.
Gracz: To mogloby zachecic moja postac do dalszego zycia.
MG: Jak ci opisac ten wrak? Wyglada jak samochod, tylko bez kol, silnika i nadwozia ... niewazne jest lej - wraku nie ma.
MG: (opisuje drzwi od pieciu minut, z detalami godnymi analizy widma emisyjnego).
Gracz: Jak tam nie wejdziemy to nas Mistrz zanudzi!
BG: Jestem tak zly, ze boje sie sam siebie.
BG: Odcialem wilkolakowi glowe !!!
MG: Odrzuca glowe i gryzie cie.
MG: Miasto ma 200x200m i 4.000.000 mieszkancow.
MG: Schodzisz po linie i stwierdzasz, ze od pewnego czasu jej nie ma."
"Rozmawiaja telepatycznie dwaj potężni czarodzieje z usposobienia bardziej czarnoksiężnicy ocierajacy się o nekromancję:
(Mag A to gracz w swojej pozabezpieczanej magicznie wieży, B, potężniejszy trochę od niego NPC)
A: Cześć, stary. Mam problem...
B: A to ty? Cześć, jak się masz?
A: Mam problem... Ktoś mi stoi pod drzwiami i puka..."
"[MG jest zmuszony do naglego prowadzenia - ulegl jekom graczy.
Jeden z graczy chce koniecznie sforsowac pewne drzwi w opuszczonym zamczysku.
MG: Julek ja naprawde nie pamietam dokad prowadzily te drzwi.
Zmusiliscie mnie zebym wam prowadzil bez materialow to sie nie upieraj z ich otwarciem, tam nie bylo nic ciekawego.
Julek(grajacy krasnoludem): Ale ja sie staram je otworzyc.
MG: Sa zamkniete na klucz.
Julek: Wywazam je.
MG: Nie dasz rady - sa okute.
Julek: No to wale je toporem.
MG: Ale drzwi sa wykute z kamienia.
Julek: Wale mlotem z runem zniszczenia.
MG: Ale na drzwiach sa tez runy! I nie wiesz czemu ale mozesz je odczytac!!
Julek: No dobra, co tam jest napisane?
MG: NIE W******J MISTRZA GRY !!!"
"Podejrzane drzewo atakuje gracza)
Gracz: Wymuję nóż i wbijam go w drzewo.
MG: Z drzewa bryznęło na ciebie kwasem. Masz spalona twarz, dłonie,
ubranie na tobie zaczyna się powoli rozpadać, czujesz straszny ból...
Gracz (ze stoickim spokojem): A co z nożem?"
"Gracz: Zamykam za sobą drzwi.
GM: Nie masz co zamykać, przed chwilą je przecież wyważyłeś."
"Gracz w ciężkiej kondycji fizycznej po ostatnich przeżyciach zostaje porwany przez wampira,
który po prostu bierze go pod pachę i wynosi z karczmy.
GM: I co robisz?
Gracz: Układam się wygodnie co by mi krzywdy nie zrobił.
Ta sama kampania, spotykamy głównego wampira:
GM (do bardzo powernego gracza): Co robisz?
G: Wyciągam miecz...i kopię sobie grób."
"Pewnego razu...
Krzyk z pokoju, gdzie jeden z bohaterow "poznawal sie" z jakas dziewka z tutejszej wsi obudzil elfke w pokoju nizej. Podchodzi ona do lozka innego bohatera, budzi go i pyta:
- Ej Gerrik, dlaczego on tam tak krzyczy na gorze ?
- Oj, no bo oni sie tam pier... - odpowiada zaspany.
- Aha... - zastanawiajac sie chwile - ...a to dlaczego on krzyczy RATUNKU ?"
"Warhammer - halfling vs zbój:
- No mały dawaj pieniążki.
- Ale... ja nic nie mam.
- No to cię zabiję.
- Nie! Dobra, dobra mam 10 szelągów.
- No to dawaj.
- A masz wydać z korony?"
-
Pora na kolejną porcje;)
"Znowu ta sama ekipa, tyle że przybył nam nowy gracz - elf złodziej. Szliśmy przez las. W końcu drogę przecięła nam jakaś dość szeroka rzeka. Nie więdząc jaka jest jej głębokość i nie mając jak przez nią przejść (nie moglismy zwalić drzewa, lin też nie mieliśmy) masz łowca wziął długi kij, wszedł do wody i starał się wybadać dno rzeki. Jak się okazało woda sięgała tylko do klatki piersiowej. Zaczęliśmy przechodzić po koleji. Przyszła kolej na elfa.
- No to wchodze do wody i brnę na drugi brzeg - deklaruje
- Dochodzisz prawie do połowy - zaczyna MG - kiedy nagle dostrzegasz za sobą bulgot wody
- Spier*****ajj!!!! - krzyczymy mu z brzegu - to jakiś potwór pewnie. Spier****j stamtąd!!!!!
- No to ja staram się szybciej dostać na drugi brzeg - mówi poddenerwowany gracz
- Nieee...spie*****j z powrotem!!! Masz bliżej - krzyczymy mu
- No to ja się szybko wracam - mówi gracz z paniką w głosie
- No udało Ci się - mówi MG - jednak teraz dopiero stwierdzasz, że to wcale nie był żaden potwór tylko po prostu "puściłeś bąka" pod wodą - dokańcza zadowolony MG "
"Gracz: Musiałem zapłacić aż 10 ZK za tą podróż
MG: No tak, ale za to dotarłeś w 4 dni zamiast w 10 godzin"
"Opis krasnoluda:
Widzisz jakiś mały, niewielki ale w sumie całkiem spory kształt'
"Orki pustoszą okolicę przez którą podróżują gracze. Drużyna napotyka na grupę wieśników którzy z radością krzyczą:
- Jesteśmy ocaleni!
Krasnolud (zakapior)- Dlaczego sądzicie ze jesteście ocaleni?"
"Jedzie sobie drużyna wojskowych z przepatrywaczem- Kobietą. W pewnej chwili z lasu wychodzi na drogę zielarka:
Przepatrywaczka- Hej, jakś dziewica. Trzeba ją uswiadomić
Zielarka: - wolałabym zostać uświadomiona przez mężczyznę"
"MG do gracza który spóźnił się na sesję:
MG:- jeżeli zmontujesz jakąś postać zanim reszta zrobi coś mądrego, to możesz zagrać
Jeden z graczy: - Coś mi sie wydaje że masz mnóstwo czasu..."
"Gracz- Próbuję wyczaić na słuch czy nas widzą."
"Gracz:- Ilu gosci mogę załatwić?
MG:- To zależy jak sie postarasz
Gracz:- No to wszystkich"
"Gracz: Napinam mięśnie aby zwiększyć ciężar ciała"
"Warhammer sesja gracze szukają BN'a już od paru tygodni w końcu go znajdują jeden z graczy podniecony podbiega do niego przedstawiając się
BG: Witaj nieznajomy nazywam się Atli i pochodze z karczmy!'
"MG (grający za potężnego maga): - I teraz ciemność zalegnie cały świat...
Gracz: - A co mnie to, mam widzenie w ciemnościach."
"MG: - Widzicie ogromnego giganta, taki wielki, takiego jeszcze nigdy nie widzieliście. Zmierza w waszą stronę... Co robicie???
Wszyscy: - Uuuuuuu...."
""Fallout PnP. Bandyci otoczyli miasto:
BG (patrzy przez lornetkę): Bandyci na 12.00! Na 11.59! 11.58! 11.57... co jest po 57? 11.58! 11.59!..."
"Fallout PnP. Próbujemy dogadać się z handlarzem.
BG1: To handelek. Mam Sex Appeal, to powinno być łatwiej.
BG2: Ale to działa tylko na kobiety...
BG1 (urażonym tonem): No to co? Może jest pedałem..."
"Fallout PnP. Gracz - lekarz, właśnie amputował nogę jednemu z NPC.
MG: I przychodzi Olaf. Patrzy na nogę leżącą bezczelnie i beztrosko na środku pokoju: A to?
BG: Możesz sobie wziąć..."
"D&D. Drużyna stara się rozwiązać sprawę tajemniczych podpaleń. W końcu na komendę zgłosił się człowiek, który stał za większością z nich, ale stracił panowanie i w pożarze zginęła jego żona. Teraz zalewa się łzami i chce jakoś pomóc ofiarom.
BG: A wcześniej nie pomyślałeś o niewinnych ludziach, co?
MG: Wiem, że postępowałem źle, ale teraz próbuję coś dla nich zrobić!
BG: A twoją żonę widłami przerzucają..."
"D&D. Ciąg dalszy śledztwa. Drużyna chodzi, pyta się wszystkich o wszystko. Ma jedynie garść faktów, które się ze sobą nie wiążą. Po kolejnym nieudanym wywiadzie:
BG1: Znowu gówno! Zaczynam mieć dość! Przecież to się kupy nie trzyma!
BG2: Dobra spoko, coś się z tego skleci i zabijemy odpowiednią osobę."
"D&D. Gracz - elf ranger uparł się, aby spać w odległym lesie. Chciał też złapać sobie śniadanie i kłócił się z MG, że elf musi spać tylko 4 godziny.
MG (lekko zdenerwowany): Dobra, śpisz. Budzisz się bez ręki i nogi. Słyszysz jakieś mlaskanie. Patrzysz i widzisz, że niedźwiedź w*******a twojego psa. Odwraca się do ciebie i mówi: "O, obudziłeś się wreszcie. Wiesz, spałeś trzy dni..."
Podczas tworzenia postaci:
-Jesteś głupi, bo masz mało Siły!
W ferworze walki
-Chwytam swój miecz za klingę!
Nowa przygoda, nowe postacie. Wiadomo, gotówki brakuje. Trafili do jakiegoś domu.
BG: To ja podnoszę kołdrę i wyciągam sakiewkę z 5000 koron, którą tam kiedyś schowałem."
-
Ok,ponieważ czeka was naprawdę sporo czytania i śmiechu...Panie i panowie,przedstawiam wszem i wobec.....
Cykl Ostatnie Słowa....Niech to będzie przestroga dla graczy a dla "miśków" patent na szybkie i nieoczekiwane zakończenie przygody;)
Jesteś pewien, że dobrze zasłoniłeś okno?
Ha, ha! Zatemperowany ołówek nic mi nie zrobi!
Ojej, to już jest widno?
Bogowie nie istnieją. Pokażę wam. Odyn jest palantem! Odyn jest palantem! No i co? Nic się nie dzieje!
Co to było za „ups!” na końcu czaru który rzuciłeś?
Nazywasz się Brack? Ale głupie imię jak na barbarzyńcę.
Hej, kolego, po co ci mój miecz?
Ja tu wcześniej siedziałem! Spadaj pan...
Odrzućmy broń i pogadajmy...
A, te paskudztwa. Już kiedyś z takimi walczyłem...
Bezpieczniej będzie, gdy się rozdzielimy...
Stefan schowaj miecz, ja tylko żartowałem...
Podchodzę i kopię jego zwłoki...
Wyskakuję przez okno (zapomniał że to nie parter).
Biegnę na chama przez ten korytarz... (pułapka)
Nie martw się, mój krąg przyzwań jest doskonały.
Podchodzę do dwóch troli i mówię” Cześć chłopaki, szukam kolegów”
To tylko draśnięci...
Ta bomba to robota amatora...
Ten gatunek nie jest jadowity
Chodź do wody, tu nie ma żadnych rekinów...
To tylko kilka zombi. Sześć, dziewięć...
Po co ci ten pentagram?
Mam magiczną zbroję.
Spluwam mu prosto w twarz.
Wcale się z ciebie nie śmiałem.
Po co ci ten nóż?
To ja jeszcze żyję?
Czemu te elfy są czarne?
#Jak dla mnie, jesteś tylko przerośniętym nietoperzem
Twój topór jest bardziej tępy niż ty.
Czemu moje piwo ma metaliczny posmak?
Na pewno znajdziesz coś bardziej jadalnego od nas.
Spoko, te ziemie już od dawna nie należą do orków. (ciekawe dlaczego)
Możesz sobie wsadzić tą pikę w d...
Hej, czemu pochodnie zgasły?
Rozumiem, że wielkością miecza chcesz zrekompensować sobie inne rozmiary.
To ja już sobie pójdę.
Czy mi się wydaje, czy właśnie przeleciała nad nami 100-metrowa wywerna?
Dlaczego nie rzucasz cienia?
Dlaczego przestali nas gonić? (bagno)
Spoko, zombiaki nie wdrapią się za nami na kolumnę. (ale przewrócić ją mogą)
Idę pierwszy.
Zgubiliśmy ich.
Chłopaki, dla dobra drużyny będziemy musieli kogoś poświęcić...
Eee tam... to tylko iluzja.
Milutki demon, zgadnij kto cię przyzwał.
Raz kozie śmierć.
Wyluzuj, z tej odległości nie trafią nawet w słoniaaaaaaa...
Poddaję się.
Mistrz gry oszukuje...
Mistrzu gry dam ci kawałek pizzy jak zabijesz jednego gracza z drużyny...
Macka?! jaka macka?
Orki?! przecież nie jestśmy nad morzem...
Masz stępiony topór tępy przyjacielu.
Cha, cha - nie masz już kul poddaj się! (miał drugi pistolet)
Wyciągam zawleczkę, wkładam mu granat do spodni i szybko uciekam.
Chowam kielich do plecaka i szybkim krokiem wychodzę ze świątyni.
Która godzina? To ile czasu nam jeszcze zostało!?
On nie jest zły tylko nerwowy.
Ustawiam głowę na wysokości jego kuszy, żeby mógł łatwiej trafić.
To w takim razie jesteśmy gdzieś w okolicach strzelnicy.
To nie może mieć skutków ubocznych!
Pokazuję mu język.
To prawda, że kobiety krasnoludów mają brody?
Osłaniaj nas!
Będę was osłaniał.
Chowam jego głowę do worka i udaję, że nic się nie stało.
Nie wierzę w bogów.
On już nie żyje, prawda?
Kładę się na ziemi i udaję trupa.
Czy wy też słyszeliście: Soolkaaaan!?
Uciekam na najbliższe drzewo.
Będą kolejne uszy elfa do kolekcji!
Z drogi baranie, bo cię butem potraktuje!
To na pewno strażnicy miejscy?
Który z was gwizdnął?
Ups! to dynamit, a nie świeczka...
Patrzę w stronę przeciwną do tej, w którą ucieka wojsko.
Odłóż te widły chłopcze!
Szybko uciekam!
Chowam miecz i mówię, że nie będę walczył z tym głupkiem.
Jak to konie uciekły?
Co rozumiesz przez "obcięli ci nogi"?
Ej, wariacie!
Normalne wróble nie są takie duże!
To jakiś słaby nekromanta, nie może mieć wielu szkieletów...
To musi się udać!
Jak mogłeś to zrobić?
Zaraz zginiesz ty plugawy pomiocie Chaosu!
Wycie? Jakie wycie? Pewno wam się zdawało...
To nie może być prawda!
Jak to król nie chce się ze mną spotkać? Krzyczę na cały głos: Zejdź do nas ty głupi złamany kutafonie!!!
Niezła lalunia...
Wyrzucam zwłoki za mur i udaję, że szukam grzybów.
Niemożliwe, żeby w tym pysznym jedzonku była jakaś trucizna.
Zapolujemy na elfy?
Ściągam płytówkę i wypływam na powierzchnię.
Panie kapitanie! Czy statki zawsze pływają dziobem w dół?
Nie zjecie mojego konia bojowego!
To na pewno gobliny?
Spoko, trzeba przeciąć niebieski kabelek...
Chyba wzięliście pochodnie?
Gdzie moja broń?
Nie przejdziesz!
O ku*wa.
-
Kolejna porcja,dawno tu nic nie wrzuciłem więc muszę zaległości nadrobić.
"BG zabili rycerza wyznawcę Nurgla w pojedynku, opis jego obrzydliwej śmierci, a jeden z Graczy wyskakuje z najważniejszym pytaniem:
'Jego zbroja jest przeklęta czy nie?'
Nie ma to jak napalony na korony gracz..."
"Zew Cthulhu:
MG - ja
MG zerknął na zegarek i nagle zaczął mówić szybko i popychać akcję do przodu.
MG: Zdołaliście dokładnie przejrzeć książki zmarłego i przeczytać wszystkie listy. Znalazłeś tę i tę kopie listów na brudno (2 rekwizyty), a ty notatkę w tomiku wierszy przy "Kruku" Edgara Poego (rekwizyt). W portfelu była ta wizytówka (rekwizyt). Możecie to teraz przeczytać.
MG przez kilka minut rozmawia z dwojgiem pozostałych graczy, po czym zerka na zegarek i wraca do czytających.
Do G1: Jesteś poszukiwany przez policję z własnej winy. Cały dzień czytasz ukradzione papiery.
Do G2: Czytasz to samo w melinie.
Do G3: Spotkałaś się z mężem. Cieszysz się. Czytasz to co oni w melinie.
Do G4: Listonosz daje ci paczkę. To kufer, a w nim...
G4: Ale ja nie jestem w domu.
Do G4: Czytasz to samo w melinie. Dajcie mi karty. Kartki. Zgaś świece. Sam posprzątam. Dziękuję wam za sesję. Zadzwonię.
G4: O co ci chodzi?
MG: Mam imprezę.
G4: O 11 w nocy?
MG (przebierając się w pośpiechu i jednocześnie myjąc zęby): Właśnie.'
Ten przykład pokazuje że można w ciągu kilku minut zakończyć sesje która mogłaby się ciągnąć dobre kilka godzin;)
"
Warhammer 1 ed.
Uciekaliśmy z jakiegoś miasteczka po rozwaleniu kultu Slanesha, za co 2 postaci, moja i kumpla, dostąpiły zaszczytu i zostały kapłanami Sigmara. Dojechaliśmy do polanki, a że była spora nie byliśmy tam sami. Jakieś wojsko eskortowało ze 3 szlachcianki. Po zrobieniu wszystkiego co na polanie trzeba zrobić położyliśmy się, wszyscy :stupid: , spać.
Rano przywitał nas piękny widoczek: panny zgwałcone i z podciętymi gardłami, wojsko wypatroszone i co najważniejsze zabrali naszą sarenkę znad ogniska :wink: .
I tutaj rozmowa sigmaryckiego narybku:
Ja - O ku.......
Kumpel - NO!!! Przyszli, zerżnęli, zarżnęli, zaj.......... żarcie.
Ja - No jeszcze 2 tygodnie temu sami byśmy tak zrobili.
Reszta graczy - CO???
Obydwaj - Nic, nic. Czas na poranne modły bracia."
"W czasie targów z handlarzem koni:
G1.1 [mam dość, rzucam na zastraszeanie]: Posłuchaj ty mała wstrętna pokrako! Te cholerne konie nie są tyle warte.
MG: Synkowie! ratujcie tatusia w potrzebie! [z wnętrza domu wychodzi trzech dwumetrowych osiłków, z dębowymi kijami. Synowie handlarza patrzą na was groźnie]
G3: [To jego rodzeni synowie?]
MG:[ Tak, rodzeni.]
G1: Mówiłeś, że handlarz jest niziołkiem!"
"MG [rzuca kostką]: czyli po drodze się na coś natkniecie. [rzuca jeszcze raz i zaczyna narrację, jednocześnie szukając tabel losowych spotkań]. Idziecie spokojnie traktem, nie słyszycie żadnych nadzwyczajnych odgłosów gdy nagle zza drzewa z okrzykiem "złoto albo życie" wyskakuje na was [zagląda do tabeli] k6+1 wilków!?"
"
BN wróżbita miał wywróżyc przyszłośc jednego z BG, w wizji ukazała mu się jednak jego (wróżbity) śmierć. Komentarz gracza:
- Miał wywróżyć moją przyszłość, a wywrózył swoją śmierć. No to chyba źle wróży, nie?"
''BG krasnolud został schwytany - przytrzymuje go dwóch strażników. Jego wróg, BN elf triumfuje.
BG: :stek wyzwisk w kierunku BNa elfa:
BN: :wymierza BG karaskowi siarczysty policzek:
BG, niezrażony: "Mama mnie mocniej biła".'
"Kupiec: Paladynie, skąd pochodzisz?
Paladyn: To wspaniały kraj. Są tam zimy, lata, jesienie, a nawet wiosny. W nocy jest ciemno, a w dzień świeci czasem słońce.
Czarownik: To musi być wspaniały kraj.
Paladyn: No."
-
"D&D
[G1 gra kapłanem Helma.Ma bronić biednych i uciśnionych.W dużym skrócie.MG opisuje:]
<MG>Więc wyruszyliście z Silverymoon do Waterdeep. Właściwie to bronicie kupieckiej karawany...
<G1>Czy ci kupcy są biedni i uciśnieni?
<MG>No nie.
<G1>Eee, nie bronię ich...'
"D&D
[Trwa walka. Zaatakował nas wielki, drapieżny ptak. Wszyscy mają broń dystansową, oprócz mnie...]
<MG>No, teraz twoja tura.
<Ja>Hmm, i tak go nie dosięgnę, to może go zwyzywam?
[Zaraz padły propozycje, jakże lotnych tekstów...]
<G1> Twoja stara wsadza pióra do garnka i krzyczy ,,grzybowa''!
<G2>Twoja stara skrzydłem bigos miesza!
<G3>Twoja stara wygląda jak Pinokio po inwazji korników!"
Tak na marginesie,nic mnie tak nie denerwuje jak ktoś ciągle na wszystko odpowiada "Twoja stara"....stara to może być krowa...
"
Tol Calen
[Postać jednego,mało rozgarniętego, gracza zginęła.Zabita przez własną drużynę sztychem w plecy.Gracz opisuje nową postać:]
Dwumetrowy, opalony mężczyzna w skórzanej zbroi...[Porozumiewawcze mrugnięcie]
Na plecach skóra jest grubsza, bo jakby ktoś chciał od tyłu..."
"Warhammer
[Thomas się żeni.Nagle pada pytanie:]
<Dyfti>Ej, a jak właściwie wygląda ta twoja żona?
<Stawiak>[Od niechcenia:]Sprawdź w Bestiariuszu..."
"autorski
[szczyt wieżowca, konwencja drow sci-fi, Rogue podejmuje się zabicia szamana, pozostałych dwóch BG stoi za zwaliskiem biurek i patrzy.]
<MG> Widzicie wielkiego szamana w żelaznej zbroi.
<Rogue> Chcę do niego podbiec i go zabic.
<MG> Wykonaj test Szybkosci.
<Rogue> Powiódł się.
<MG> Doskonale udało ci się chyżo podbiec pod nogi szamana, wykonaj test na Zręcznosc.
<Rogue> Jest! Udał się.
<MG> Dobrze, udało ci się uniknąc lecącego szamańskiego topora.
<Rouge> To ja mu nóż w pysk!
<MG> ...
<Nutt> ...
<Foog> ...
<MG> ON MA ŻELAZNĄ ZBROJĘ. "
"
<BG> Czy masz jakieś latające eliksiry?
<Smok> Nie, żadnych latających eliksirów.
<BG> Emmm... a eliksiry latania?
<Smok> A, to co innego! ...Nie. "
"[podczas zastanawiania się, co zrobic z BG1 nieprzytomną z zimna; BG2 i BG3 chcą jej dac gorzałki, jednak nie dzielą się tym planem z resztą]
<BG2> ...Jak jest nieprzytomna, to jak ma połykac?!
[ogólna konsternacja wśród tych, którzy nie załapali kontekstu...] "
"Graczka odgrywa druidkę-fanatyczkę, co chwila mówi, że patrzy na niebo, czy zbiera się na deszcz. MG powtarza, że nie, aż wreszcie się wpienia.
G: Patrzę, czy pada deszcz.
MG: AAA! Widzisz, leje deszcz! Potop! Wszystko jest mokre! Walą pioruny!
G: Biję pokłony."
""...tunel niknie w mroku..." - opowiada MG
" Kto niknie??" - pyta poważnie zaciekawiony gracz??"
""Wołam.."- mówi gracz, po czym dopowiada widząc wzrok kolegów-" ale po cichu........."
"..słyszycie jakies odgłosy i ciężkie kroki- mówi MG
to ja zakręcam bukłak żeby wino się nie rozlało.." odpowiada jeden z naszych walecznych krasnoludów."
"BG (Jagoda- kurtyzana)
"Nocna sesja, wszyscy polegli w walce została tylko Jagoda, MG mówi
-No to bij tego stwora
na co Jagoda
-Ale ja jestem tylko zwykłą dziwką!"
"Gracz zaczął kłócić się z MG bo strasznie chciał iść do jubilera. sprzedać jakiśtam klejnot, a MG wciąz usilnie twierdził, że po długiej podróży jest zbyt zmęcozny
-idź do karczmy
-nie, chcę do jubilera
-idziesz do karczmy! jesteś zmęczony
-nie, pier*dole, idę do jubilera
-ok, idziesz, pukasz, drzwi otwiera Ci jubiler... a tam karczma : > "
-
Uśmiałem się do łez. Z sesji Archimonde:
MG: Widzisz odciski odcisków odcisków odcisków Rzecznego Goblina.
-
RPG Hetalia.
[Opis przebiegu walki szkolnego pielęgniarza i pewnej uczennicy.]
-Teraz jej pokażę - pomyślał Łapiduch.
-A to spryciarz... -pomyślała różdżka.
-AWWWWOOOOO -pomyślała Llama, bo była bezmózga.
Warhammer
<Gracz> Karczmarz! Jakieś śmieci do jedzenia!
<Karczmarz> 2 miedziaki.
<Gracz> Ku**a! Ale nie dosłownie.
<Karczmarz> No doobra, 5.
G1: Jestem magiem więc powinienem rozpoznac z ich wyglądu czy posługują sie magią i z jakiej szkoły
MG: Tak więc rzuc na "Wiedzę Magiczną"
G1: *rzuca* 18 + 12 no chyba sie udało
MG: Tak są to magowie... nekromanci...
G1: Ow shit...
G2: *Mówi* Eee panowie eee my wam nie przerywamy my tylko źle skręciliśmy udajmy że tutaj nic nie widzieliśmy i nic nie zaszło bawcie się dalej czaszkami.
Bohaterowie idą przez las, wychodzą na polene i dialog:
MG: Widzicie smoka...
G1G2G3G4G5: NA NIEGO!!!
MG: Wielkości zamku
G1G2G3G4G5: O kur...
Książę na cześć swego ślubu wydał bankiet i BG jako że byli już dość znani i mieli barda w drużynie zostali poproszeni o zorganizowanie tego. Bard uznał że zrobi na cześć tego wydarzenia przedstawienie. Ustawił na rynku stoisko i zapisywał ludzi. Została mu ostatnia rola "Czarny charakter". Że BG byli znani mieli dość dużo wrogów. Jeden z tych własnie wrogów wysłał zabójce. Zabójca podszedł do stoiska uniósł swój miecz wraz z słowami:
Zabójca: Zaraz twe wnętrzności staną się pokarmem kruków!!!
G2: O TO CHODZIŁO! MASZ TE ROLE!
B=Barman
G=Gracz
G- Poproszę jaja na twardo
B- jaja? No mam jakieś jaja
G- No, ja myślę!
Gracz-Czy muszę rzucać na przetrwanie, żeby się nie zgubić?? (Wychodząc z karczmy)
postać spotyka skalnego ogra
gracz--jak ołowca trolli powinienem dać mu radę
mg--ale ty jesteś marynarzem
gracz--uh serio ? to uciekam
5 graczy płynie statkiem
mg--statek tonie
gracz 1--wyrzucam złoto
mg--twój hełm był za ciężki i wpadłeś do morza razem z złotem
gracz 2--wyrzucam zbędny balażd i nie potrzebny ekwipunek
mg--bandaż na twojej ranie przywiązał się do nie potrzebnych sztyletów potknełeś się i wpadłeś do morza nsizcząc se czaskę
gracz 3--wywalam nie potrzebne rzeczy ze sterowni i ekwipunku
mg--twoja umiejętność przenoszenia przedmiotów opruciła się przeciw tobie rzeczy którę unosiłeś uderzyły w ciebie i wypadłeś ze statku
gracz 4--trzymam się drzwi sterowni i wyrzucam wszystko co nie potrzebne
mg--zostałeś tylko ty i goła laska
gracz 4--wywalam ją aby nie zatonąć
gracz 1--to było poniżej pasa
MG - Idziecie przez lochy i natykacie się na drzwi
G1 : Wywalam je młotem
MG : nie udaje się
G2 : Rozwalam to czarem
MG : znowu nie udana próba (są mocne ludzie)
G3 : klikam na klamkę ?
MG : brawo !!
G1 i G2 razem : OMG..
MG: Poproszę jakiś dokument.
B: Może byc akt zgonu?
Znów młotek:MG: Goblin atakuje Ciebie swoją pałą.
Gladiator: Czy mogę wyciągnąć łamacz mieczy i sparować?
MG: Jako, że masz szybkie wyciągnięcie to możesz.
Krasnolud do chłopca: Pokażę Ci takie rzeczy o których jeszcze nie słyszałeś.
- Wyciągam konia z plecaka i podjeżdżam do bramy
GM: Twoja postać ginie. Trafiasz do piekła.
Krasnolud: A jest tam skuma? (taki krasnoludzki alkohol)
GM: Nie! Nie ma tam skumy! Nie ma tam żadnego dobrego alkoholu. Jest wszystko to, czego nienawidzisz...
Krasnolud: Nienawidzę dziwek!
GM: Idziesz przez kanał. Na swojej drodze spotykasz złowieszczego szczura...
Gracz: Zabijam go!
GM: Ale to jest złowieszczy szczur... Nie możesz go zabić...
Gracz: I tak go zabijam
GM: Spada na Ciebie 60-kilogramowy głaz!
Grupa doszła do chatki wiedźmy która robiła różne eliksiry i umiała czarować.W pewnej chwili jeden z graczy powiedział:
G1:Zwalam jej z szafek wszystkie eliksiry.
Wiedźma:Zamienię cię w świnie!
G1:Ja tam nie wierzę w takie czary mary.
G2:Spalmy ją na stosie!
G3:A może grilla zrobimy?
Wiedźma:Dość!Wyjść!
G1:Masz pecha-nie wyjdziemy!
/Wiedźma zamienia gracza 1 w świnie
Wiedźma:Ktoś chciał robić grilla?
BG nie mógł wejść do miasta przez bramę. Ukrył się więc na wozie z gnojem. Wieśniak prowadzący go, zauważył ruch w odmętach nawozu.
-Kto tam?
Spanikowany BG wymyśla na poczekaniu:
-To ja, g***niana wróżka. Natychmiast zawieź mnie do miasta, albo marnie zginiesz!
Misja zakończyła się sukcesem ;), choć zapewne odcisnęła swe piętno na umyśle chłopa.
MG: Na waszej drodze staje avatar śmierci!
G1: Że co ?!
MG: No... no spersonifikowana śmierć
G1: ?!?!
MG: No kostucha, chyba wiesz co to >.>
G1: A ma łuk?
<tutaj ogólny WTF?! całej ekipy>
MG: A po ch*j jej łuk?!?
G1: No bo zobacz, jakby pojawiła się taka śmierć z kosą, to musiałaby cie ganiać i tą kosą ubić, i jeśli jesteś dość szybki to byś uciekł
G1: A jak ma łuk to już jej nie uciekniesz bo trafi cię z dystansu
Walka z ogromnym pomiotem chaosu w świecie WFRP:
G1: no to kiedy ja mogę w końcu go atakować ?
MG: poczekaj moment nie moja wina, że was tylu się pcha do walki...
....
G1: to mogę już ?
MG: moment..
...
G1: ku** ja już od półgodziny szarżuje na koniu na tego pomiota a jeszcze go ani razu nie uderzyłem WTF ?
-
Nie spać w wiedźmińskiej sesji.
-
Oj chyba zapomniano już o tym temacie,węic jako jego założyciel...a jak! Zamieszczam kolejną porcje śmiechu;) Zaznaczam że nie odpowiadam za bul brzucha,niewydolność oddechu i urazu na umyśle,wszak człowiek nie maszyna i pewne informacje nieźle zaburzają psychikę;) Ok,koniec tej pseudonaukowej rozprawki,pora na "KFIATKI z SESJI" ;)
"MG: Potężne cięcie przeszywa ci brzuch, podczas ostatnich tchnień swojego życia widzisz jak
twoje wnętrzności wypływają....
G: Spoko za ile dostałem?
DM: Widzisz kapłankę kończy rzucać jakieś zaklęcie, stoi do ciebie plecami..
Paladyn: Wbijam jej miecz w plecy.
DM: Czy ty nie jesteś paladynem....?
Paladyn: To znaczy że nie będę maił dodatkowych obrażeń za cios w plecy?...
G1: to ja spuszczam się po linie..
G2 i G3 (równocześnie): Eeee to ja zejdę schodami...
MG: Za drzwiami widzicie schody biegnące w dół. Co robicie?
Damian: Biegniemy za nimi.
G; To ja się chowam!
GM: Z tą zapaloną pochodnią, czy ją gasisz?
G1: Czemu ty chcesz go zabić?
G2: Bo się rusza!
Czarodziejka: Rzucę takie małe Magic Missile (ma możliwość rzucić mocniejsze).
Gracz, który latał (Fly) i ją trzymał: Gdybym tobą rzucił, to bym zadał więcej obrażeń...
G1: Ile rund trwa panika?
G2: Wystarczająco długo, żeby przeżyć...
gracz, który chciał podróżować niepostrzerzenie: No Thiermel, posuwamy się w nocy "
"Wampir: Maskarada. Jedna z postaci wpadła w szał, co zakończyło się przejęciem jej przez MG, który natychmiast zaczął nią atakować inne postacie.
Toreador: - To ja w nią serię z mojego UZI!
Gracz, którego postać wpadła w szał: - ZGŁUPIAŁEŚ?! ZABIJESZ MNIE!!! KOŁEK! WBIJ MI KOŁEK W SERCE!!!
Toreador do MG: - No... jest tam jakiś kołek?
MG: - Nie.
Toreador: - To może jednak tą serię...?
Gracz: - URWIJ NOGĘ OD KRZESŁA I WBIJ MI JĄ W SERCE!!!"
Uwaga!Poniższy kfiatek jest dość ...dwuznaczny?I dla niektórych obrzydliwy,ale kto mówił że na sesji ma być zawsze powaga i nostalgia?;)
"Siedzę z moja graczką. Dwoje Malkavów. Gramy w karty (swoją drogą - napraw2dę, żeby było realniej). W makao. Przy okazji rozmowa o jej byłym chłopaku.
Graczka rzuciła czwórkę.
Malkav:
- Stoję.
Ona:
- No, jemu czasem też stał... A, znaczy, że ty stoisz, bo czwórka!"
"Grupa nieopatrznie zawedrowała do siedliska jakiejś Prazmiji, którą nieopatrzenie obudziliśmy. Nieco wystrachani podjęlismy próby negocjacji z gadem, tzn jeden gracz wypalił: "a słyszała już kobra dowcip o trolu i dwóch kuleczkach?"
Absurdalnośc sytuacji pozwijała nas ze smiechu, MG stwierdził, ze gada też to ubawiło, więc wskazał nam właściwa droge i zyczył powodzenia :D"
"Gracze są po bardzo ciężkiej walce z jaszczuroludem, dwócj typowo ofensywnych bohaterów jest ciężko rannych. Zupełnie nieofensywna graczka zagląda do dziury w ziemi, jamy owych jaszczurek.
MG: Widzisz dziesiątki, setki żądnych krwi "smoków".
Graczka: To ja skaczę do środka."
"Przez środek miasta biegnie rozwścieczony golem, który wyrwał się spod władzy alchemika. Dwóch ofensywnych graczy próbuje go powstrzymać, atakują go.
MG: Golem biegnie środkiem ulicy, macie małe szanse pokonać go w tłumie gapiów.
Alchemiczka: To ja robię klej!
Do dziś nie rozumiem czemu."
"Z: My robimy brudną robotę, a inni zgarniają samo fajne.
MG: Co, chcesz się przenieść do oddziałów szturmowych?
Z: W zasadzie mógłbym, wołałbym „Do boju!”
K: Jasne, „do boju”. W oddziałach szturmowych te etaty są już obsadzone."
"Z. przeszukuje mieszkanie]
K: Jak się obudzi, możesz się prężyć przed lustrem. Wyjdziesz na kretyna, ale nie na agenta.
K: Rise and shine! Ja jestem wyspany!
Z: Rajzenszajn? To jakiś Niemiec?"
"Z: Trzeba zabezpieczyć żonę, bo jak ją porwą albo jej odpiłują głowę to gość będzie niepocieszony."
"MG: Ileście tam wrzucili granatów?
K: Cztery. Trzech gości, cztery granaty, jeden zapasowy.
K: Panie dowódco, mam taki plan -
Z: – Ognia.
K: Ta, świetny plan."
"Z ostatniej chwili, sesja WFRP:
Nigdy nie pozwalajcie na jedzenie chipsów przed sesją :P
MG(dopiero zaczyna wstęp do sesji):...nagle zapadła całkowita cisza...
Gracz w tym momencie nie do końca świadom jeszcze co się dzieje, głośno miażdży pustą paczkę po chipsach, nieświadomie wzbudzając śmiechy politowania ; P"
"MG: Ze strachem w oczach...nogach, czy gdzie tam jeszcze możesz...
__________
MG: ... Wtedy wielki Szafan...
(Połączenie słów Szaman i Szafa [szafa w sensie bardzo postawnego osobnika])
__________
MG: Hans słania się pod ścianą
Gracze: słania się? Jest ranny? Coś mu się stało?!
MG: Chciałem powiedzieć wstaje spod ściany : |
Niezbadany i jakże tajemniczy jest tok myśli ludzkiej : P"
Myślę że warto było czekać;)
-
Kolejna dawka(chmm,swoją drogą muszę już to słowo zastąpić innym ...prawda?;))
"Klasyka D&D:
- Dlaczego oskarżony rysuje kredą kółko podłodze? To niepoważne zachowanie i obraza sądu!
- OCHRONA PRZED PRAWEM!"
"Dziwna sytuacja, ziemia zaczyna się trząść, wszyscy panikują, słychać krzyki, płacz. Bohaterowie biegną sprawdzić, czy rodzina druidki jest cała i zdrowa. Docierają do domu, jednak drzwi są zamknięte.)
[D] Wybijam szybę w oknie
[MG] Uderzasz laską w okno. Z szyby z trzaskiem wylatuje szkło.
[Ż] Mm, szyba bez szkła! (złośliwy się znalazł.)"
"(Ogólny nastrój pośpiechu i chaosu, druidka opatruje nieprzytomnego elfa i odwraca się w stronę człowieka, który jakieś 10 minut wcześniej wyciągnął sobie z łydki strzałę)
[D] Dobrze.. co mogę dla Ciebie zrobić?
[Z] Mam nogę w dziurze.
*przerwa techniczna na śmiech*"
"Tymczasowo gramy w 2 osoby: [Ł]ucznik (taki bardziej wojskowy) i [R]anger (moja skromna persona). Po wybuchu wulkanu pod wioską gobasów zrobiły się klimaty lekko postapokaliptyczne. Po całonocnym marszu, by oddalić się od krateru rozbijamy obóz:
R do MG: rozbijam namiot, by zapewnić nam schronienie przed pyłem.
Ł: Pomagam mu jak tylko mogę!
R: Będziesz mi tylko przeszkadzał..
Ł: W takim razie przeszkadzam mu jak tylko mogę. "
"BG idąc przez las widzą zawieszoną na niskiej gałęzi torbę. Podchodzą i po kilku ciosach w nią wymierzonych decydują się ją otworzyć. W środku znajdują ściśnientego starego i wyjątkowo plugawie klnącego krasnala (też BG). Po kilku wiązankach udało im się wymusić na nim przedstawienie swego miana:
- Na imię mam Nonsens co nie powinno was dziwić, skoro znaleźliście mnie w torbie."
"Warhammer, prowadzi kolega:
Siedzimy w więziennych celach, kombinujemy i próbujemy różnych metod by się wydostać.
[BG1]:Myślcie jak moglibyśmy się wydostać?
[BG2]: No przecież, chodzę w kółko i szukam wyjścia.
---
[BG2]: Próbuje wykopać zamek kratach.
[Mg]: Nie udało ci się. Czujesz, że boli cię noga.
[BG2]: Kopie jeszcze raz.
[MG]: Noga boli cię bardzo mocno
[BG2]: Jeszcze raz.
[MG]: Skręciłeś kostkę.
[BG2]: Kopię drugą nogą"
"Przygotowując handouty popełniłem błąd. Na dokumencie potwierdzającym, że gracze to imperialni urzędnicy napisałem "Imperialni podatnicy" zamiast "Poborcy Imperialni". Zauważyłem to po daniu im tego, a jako, że oni się nie skapnęli, podstępnie wykorzystałem to później by utrudnić im zadanie."
Chamskie co nie?;)
"DnD 3.5 prowadzi kolega:
Do wody wskoczyli krasnolud w pełnej zbroi płytowej oraz czarodziej w swych zwykłych ubrankach, ale z lepszym pływaniem. Oczywiście dzięki kościom krasnolud wypłynął, a czarodziej nie."
"Handlarz jest pochodzenia brytyjskiego.
MG: Stoisz po pas w zaspie. Ledwie możesz się ruszyć, powoli posuwasz się przez białe morze.
Handlarz odkrywczo: Tylko po pas jestem angielskim dżentelmenem.
Pisarz został ranny w głowę od rykoszetującej kuli. Sam strzelał i ma owiniętą bandażem głowę.
Pisarz: Teraz wyglądam wystarczająco strasznie.
Handlarz: Ty nie budzisz lęku, tylko litość.
Rozbity niemiecki sterowiec płonie, śnieg topi się i skapuje z drzew wokół miejsca katastrofy. Istne piekło.
Pisarz: Wchodzimy do środka, tam były jeszcze granaty, zabierzemy je.
MG: Ogień bucha z jedynych bocznych drzwi. Szkielet zeppelinu tonie w płomieniach.
Pisarz: Mistrz gry jest uparty. Specjalnie chce nam przeszkodzić.
Gracze spenetrowali roztrzaskane resztki powietrznego okrętu i muszą uciekać przed pożarem.
Pisarz: Biorę te karabiny z pancernej szafy.
MG: Te 20 karabinów waży za dużo, nie udźwigniesz ich.
Pisarz: Mistrz gry jest uparty. Specjalnie chce nam przeszkodzić."
"Warhammer
BG chcą porwać z zamtuza jednego BNa - swojego starego przeciwnika sprzed kilku sesji.
Po ponad godzinie kombinowania w końcu udaje im się uknuć szczegółowy plan działania. Jeden z BG bierze od pozostałych kasę na realizację planu, wchodzi do środka i bierze jedną dziewczynę do pokoju. Pozostali BG czekają w napięciu na swoich pozycjach, żeby przechwycić BNa.
Po krótkim namyśle gracz stwierdza z rezygnacją w głosie: "Nieee, to bez sensu. Wydaję ich kasę na dziwki."
"Drużyna znalazła się w świątyni Myrmidii. Rozmawiali z kapłanami, łatwili ważne sprawy. W pewnym momencie drużynowy krasnolud zagaduje jakiegoś kapłana:
[Krasnolud]: Czy można tutaj kogoś wychędożyć?'
"Gracz prowadzący kapłana Sigmara wdaję się w długą dyskusję, która ewidentnie przyjmuje niekorzystny dla niego obrót. W końcu urażonym tonem kończy:
BG1: Dobra! A róbcie, co chcecie!
BG2: Ale chyba nam pomożesz, kapłanie?
BG1: Ta, ta! Sigmar bless you!"
"Na skraju puszczy przy której znajduje sie niewielka wioska drwali zaczynają znikać ludzie, a pojawiać się likantropy. BG poszukując sposobu na uleczenie z klątwy docierają w końcu do driady, która twierdzi, że uleczyła jednego z wilkołaków. Jako że gracze natknęli się wcześniej na trupa powieszonego na linie (mężczyzna zdając sobie sprawę, że niedługo zmienił się w bestię po prostu popełnił samobójstwo, z czego gracze nie zdawali sobie sprawy i wietrzyli morderstwo) doszli do wniosku, że driada jako "uleczenie" może rozumieć zabicie. Zaczynają gorączkowo szeptać między sobą:
BG1:Słuchajcie, ona mogła go po prostu powiesić!
BG2: No co ty, driady tak nie robią... Zreszta jak ona by to niby zrobiła?
BG3: No normalnie, powiedziała mu, że zrzuci z niego klątwę, zwabiła...
BG2: No i tak z własnej woli dał sobie założyć stryczek?
Nastąpiła chwila ciszy
BG1: (z wyraźnym olśnieniem) Powiedziała mu, że to magiczny amulet!
Reszta graczy patrzy na niego z niedowierzaniem. Po chwili zaczynają śmiać sie przedrzeźniając głos driady:
BG2: (jako driada, słodkim niewieścim głosem) Dosięgłą cię klątwa, ale nie martw się, uratuje cię! Musisz tylko założyć ten amulet!
BG3: (wieśniak) Naprawdę? Super! Wygląda jak zwykła konopna lina... A co on robi?
BG2 (nadal driada, słychać jak próbuje stłumić śmiech) Będzie fajnie, zobaczysz... Będziesz latać!
Tu nastąpiła fala śmiechu"
"Jeden z graczy zobaczywszy w mieście swego złego sobowtóra skoczył ku niemu z pazurami. Zrobił się raban i zgiełk. Jedna z mieszczek zaczęła krzyczeć:
- Gwałtu! Mordują!
Na co BG:
- Gwałtu? Brzmi jak propozycja."
"D&D
Na pewnej sesji, gdy prowadził kolega, w wyniku ataku bandy nimf psychopatek (nie pytajcie) na miasto zginęła większa część jego męskiej populacji plus połowa graczy (w tej liczbie i ja), a jeden został uwięziony. Gdy oswobodzony przez dwie nowe postacie wrócił do miasta zauważył, że cmentarz się znacznie rozrósł, więc nie omieszkał wypytać kapłana (też BG) o ostatnie wydarzenia.
BG1 - bard, o którym wyżej mowa
BG2 - kapłan Nerulla
BG1: Skąd tu tyle nowych grobów. Nie pamiętam żeby było ich tyle ostatnio.
BG2: No więc mieliśmy tu Ekstremalny Ruch Feministyczny."
"Warhammer
Obsada:
Ż - Żołnierz,
M - Mag,
K - Kanciarz,
Ł - Łowca Nagród,
MG - Mistrz Gry
Drużyna rozbiła obóz na noc. Wszyscy doszli do wniosku że trzeba zdobyć kolację. Wybór padł na krążacego w pobliżu zająca. Różni się szczegółami, ale sens zachowałem. Niestety średnio zabawne.
Ł: No to ja ustrzelę go z kuszy.
MG: Spudłowałeś.
K: Podkradnę się do niego! (Rzut 100)
MG: Potykasz się o korzeń i uderzasz czołem o ziemię.
M: Rzucam w niego kamieniem.
MG: Z rozpędu podrzuciłeś kamień do góry i prawie zrzuciłeś go sobie na głowę, a to był duży kamień
Ł: Rzucam w niego mieczem!
MG: No ale wiesz to -30.
Ł: Nie ważne. Rzucam.
MG: Prawie wbiłeś sobie miecz w stopę
M: Rzucam Magiczne Żądło.
MG: Nie udało ci się rzucić zaklęcia, prawie wyłamałeś sobie palec.
Ż: Ja wam pokażę jak to się robi! Kici, kici, kici...
MG: Zając zachowuje obojętność.
Wszystko wyszło z rzutów. W końcu jednakże kolacja została trafiona z kuszy.
Mag Samouk:
Ł: Zatem jesteś magiem...
M: Magiem samoukiem.
Ł: Więc będzie za ciebie nagroda
K: (No to spróbuję rozwiązać konflikt) Napijmy się! (Rzut)
MG: Niespodziewanie wszystkie wasze problemy znikają, a konflikt załagadza się.
Ł: Wiesz chyba jednak nie wydam ciebie. Co z ciebie za mag! Nie udało ci się rzucić nawet jednego zaklęcia!
K: No, jak kręcisz, to lepiej chociaż zastosuj jakieś gazy, dymy albo coś tam. Będzie prawdziwiej.
Wcale-nie-Dezerter:
Ż: Jestem dziesiętnikiem armii imperialnej!
Ł: To dlaczego jesteś tutaj? Dezerter?
Ż: Dezerter? No co ty! Ja po prostu nie wróciłem z przepustki do armii!
Bandyta:
Ż: To co z nim zrobimy?
K: Sprzedamy!
M: Zgwałcimy!
Ł: Oskórujemy i powiesimy na drzewie!
Ż: A może zapytajmy go o łupy?
Ł: Odcinam bandycie stopę.
K: Idioto, po co nam niewolnik ze stopą! Wyrwij mu paznokcie! Wtedy zdołamy go sprzedać!
MG: Ale wiesz, nie powiedziałeś że zdejmuejsz z niego sieć. Pociąłeś swoją sieć!
Ł: Zabili konia? Wiecie co sobie myślę: KONINA!
Ł: Odcinam mu stopę.
MG: Odciąłeś mu nogę, krwawi z kikuta.
Ł: Ej, miałem mu odciąć stopę.
MG: Wierzgnął i odciąłeś nogę.
K: Idioto i co teraz? Zabiłeś naszego jeńca, a mogliśmy go sprzedać!
Ł: Nie wszystko stracone, możemy zrobić z niego racje.
K: Masz zakaz zblizania się do więźniów rzeźniku!
Tajemniczy Nieznajomy
MG: ...i nosi szkarłatną szatę.
M: Może to mag?
K: Albo ekshibicjonista.
Judasz
Ł: Kanciarz, nielegalny mag i dezerter.
Ż: Ale ja tylko nie wróciłem z przepustki!
K: Ja nie wspominałem że jestem kryminalistą!
Ł: Sprzedam was wszystkich za trzydzieści srebrników!"
-
"Jeden z graczy grał elfem-narcyzem, przy każdej wypowiedzi zaznaczając jaka to jego twarz jest piękna.
Pewnego razu krasnolud strzelał z procy i rzucił 2 krytyczne porażki.
MG - proca pękła i kamień wystrzelił zamiast do przodu, do w tył, o włos mijając twoją głowę (rzucił sukces na uchylenie się).
Krasnal - zaraz zaraz, ale kto stał za mną?
Kiedy rozbawione spojrzenia wszystkich ukierunkowały się na gracza - pięknisia, ten wyglądał, jakby miał zamiar się zaraz rozpłakać - kamień poharatał twarz jego postaci.
Inna sytuacja, nie wiem czy prawdziwa (relacja od znajomych)
Ktoś obraził krasnoluda w karczmie. Jego reakcja - "dyskretnie rozpi****lam mu łeb toporem"
"Pół-norsmen oglądając swoją podobiznę mówi z uśmiechem:
- Ale jestem przystojny.
-No, jak świnia - Odpowiada stojący obok elf."
"- Musimy odnaleźć tego kolesia.
- Jak? Nie wiemy gdzie jest, kim jest itp. Nie zaatakował nas mówiąc "Witajcie! Jestem Stefan Konewka i teraz wezwę demona!"
- Wynajmijmy łódź podwodną!
- Po co mi łódź podwodna! To kosztuje! Wynajmę prom i postawie na nim mój wóz pancerny!
- Czy widział pan ludzi którzy podkładali tę bombę i wybuchli razem z nią?
- Częściowo.
MG: Widzicie martwego kota pod drzwiami mieszkania który...
Gracz: Martwego?! Jak długo go nie było?! Maks. 2-3 dni! Kot nie zdechł by tak szybko!!!
MG: Który ma wbity w brzuch nóż.
Gracz: TO WSZYSTKO ZMIENIA!!!
MG: Co robisz?
Gracz: Paruję! <rzuca kośćmi>
MG: Udało Ci się.
Gracz: Ufff
MG: Umarłeś.
Gracz: CO?!
MG: Z odwodnienia <trollface>
oMag:
MG: Straty w Chinatown były małe...
Gracz: To logiczne, ludzie są tam o wiele niżsi.
- Co zrobimy z tym Nephandim?
- Wystrzelimy w stronę Słońca, to na pewno go zabije.
- A jeśli wyląduje na plamie na Słońcu?
- ... Plamy na Słońcu mają 2600stC!!!
Cthulhu:
MG mówi coś o bogach etc.
Gracz: No tak, antyczne potwory z kosmosu, które przylatują co jakiś czas na Ziemię i zjadają dusze ludzi... Wyobraźcie sobie, lecą sobie znowu odwiedzić Ziemię i walą w satelitę "O jezu! Satelita google! Nie było jej rok temu."
MG: Wchodzicie do mieszkania a tam...
Gracz: Nope, Chuck Tesla.
Generyczne fantazy:
Gracz1: Musimy wykraść tę księgę zaklęć!
Gracz2: Ale ona jest świetnie chroniona w zakazanej bibliotece magów.
Gracz3: Ja wiem jak to zrobić. Mam czar który zmieni mnie w wydrę.
Gracz1: Po co?
Gracz3: To proste, wejdę do siedziby magów jako wydra, wezmę księgę w pyszczek i wyjdę. Nikt nie będzie podejrzewał wydry o kradzież książki, najwyżej powiedzą "o jej! Patrzcie jaka nieroztropna wydra, przecież nie umie czytać.".
Gracz1: Ty naprawdę nie lubisz fantazy co?
Gracz3: Nie znoszę."
"Celnicy Sigmara - zakonnicy: Musicie zapłacić podatki na zakon. Mieszkaliście tutaj, pracowaliście, więc musicie zapłacić przed wyjazdem.
G2: Ale dlaczego?
Zakonnicy: Takie jest prawo. Musicie wesprzeć bogów.
G2: Jest w Arabii taki Bóg, który nie potrzebuje datków. On mówi, żeby oddać Bogu, co boskie, a Imperatorowi, co imperatorskie. Kroczy pośród ludzi i nawraca biednych, i nie potrzebuje jałmużny.
Zakonnicy: Ale tu rządzi Sigmar. Płaćcie podatki."
'1. Nasz poprzedni MG bardzo zacinał się gdy mówił. Ogólnie jego dykcja pozostawiała wiele do życzenia. Z tego powodu wynikła pewna sytuacja:
MG: Wchodzicie i widzicie wielką... sześcienną...
Ja: Smoczycę?
Ów MG miał również bardzo "oryginalne" pomysły:
MG: Jesteś w lesie. Stoisz przed starą, drewnianą chatką. Co robisz?
Ja: Wychodzę z lasu.
MG: Wychodząc z lasu natknąłeś się na niedźwiedzia, który wepchnął cię z powrotem przed chatkę. "
""Miasto jest zabarykadowane bo wstawili palisadę"
"Nie mogło być za dobrze teraz się wszystko pokomplikuje jak w tych serialach" gdy szło nam za dobrze i nagle jedna rzecz poszła nie tak
"Szliśmy lasem i zobaczyliśmy potop"
"Daj mi moje regimenty do czarów" miało być komponenty "
"Dieter postanowił sprawdzić poziom zastraszenia wieśniaków. Wszedł do nowiutkiej karczmy (stara miała... e... wypadek :mrgreen: ), widać, że ktoś wyłożył sporą gotówkę. W sali pusto. Zwiadowca zamówił piwo i zmusił karczmarza by je "skosztował", dość brutalnie. Po czym sam dopił resztę. Gdy skończył zobaczył, że karczmarz celuje do niego z kuszy i mówi:
Karczmarz: Wynoś się.
Dieter: Dopiję.
Karczmarz: <Składając się do strzału> Wynoś się!
Dieter: Wal.
Ja jako gracz: Ja jako MG bym strzelił.
Drugi gracz: Ja też.
Mistrz Gry: <bardzo widocznie bije się z myślami, w końcu sięga po kostkę obrażeń>
Dieter: No to wychodzę"
"Arcymag mnie przyzwał, gdyż w obozie robiłem za konowała (czarownik z +20 leczenia, tyleż aptekarstwa i +10 zielarstwa). Poprosił bym obejrzał zwłoki krasnoluda i stwierdził, czy jest możliwe, że został zabity przed wybuchem. Udanym rzutem na leczenie stwierdziłem, że nie ma bata. Następnie rzucił na mnie zaklęcie (coś tam żelaznej logiki), które dodawało +20 do rzutu na jakąkolwiek umiejętność. Kolejny udany rzut.
Ja: Nie ma bata, zginął w trakcie wybuchu. To był albo nieszczęśliwy wypadek, albo sabotaż.
Mag: Sabotaż? Ciekawe, że o tym wspominasz...
Ja: Tak. Logika podpowiada, że to są dwa najbardziej prawdopodobne wydarzenia. Pech lub celowe działanie.
Mag: Widzisz, krasnoludzki inżynier kazał sobie płacić krocie i był wart swej ceny...
Ja: Za przeproszeniem. O ile dobrze słyszałem, to jesteś panie szefem gildii alchemików w Marienburgu. Arcymagiem kolegium złota na dodatek. Racja? Czyli osobą doświadczoną o ponadprzeciętnych umiejętnościach?
Mag: <kiwa głową, że tak>
Ja: Zakładam, że zanim miał pan tych wszystkich ludzi do pracy, to dnie i noce spędzał pan w laboratorium przy aparaturze.
Mag: Owszem, nawet teraz mi się to zdarza...
Ja: To ile razy zdarzyło się Panu coś zwyczajnie S********Ć?
Konsternacja. Chwila ciszy, MG zatkało.
Mag <z uznaniem w głosie>: Zajebiste jest to zaklęcie"
-
"Rycerzyk w zbroi podchodzi do sędziwego pasterza. Dziadek jest niemową i nie posiada lewej dłoni. Wojownik patrzy na jego rękę i mówi:
- Powiedz, kto ci to zrobił?"
W zeszłą niedziele grałem ze swoimi kumplami,w sumie cała sesja była utrzymana w klimacie grozy .Wszystko poszło w miarę sprawnie,wykonali zadanie i na końcu sesji zechcieli sie zaopatrzyć w mieście w rożne rzeczy,od toporów po piwa. Gracz grający krasnoludzkim podżegaczem wszedł do kowala i oto co dalej wynikło....
Mg-U kowala dziś jest spora kolejka,jesteś piaty z kolei....
Gracz cierpliwie czeka aż ludziska załatwią swoje sprawy gdy przyszła jego kolej ktoś szturcha go w plecy,odwraca się i widzi małego niziołka(traper który znał jaskinie ze skarbem herszta orków),ale nasz krasnolud o tym nie wiedział...
N-Przesuń się muszę szybko kupić strzały!
K-Wal się maluchu(sam był ledwie większy),czekałem długo,moja kolej!!!
W tle kowal próbuje załagodzić spór ale oni dalej się kłócą,w końcu niziołek....
N-Wychodzimy na zewnątrz i lejemy sie na pięści świnio krasnoludzka!
K-Z przyjemnością!
Wyszli na zewnątrz,swoją droga reszta drużyny już tam czekała i obserwowała całe zdarzenie,zleciał się spory tłum(środek dnia)
Niziołek zaatakował ale chybił,w tedy krasnolud ściągnął topór dwuręczny i uderzył...trafił...krytyk...przeciął niziołka na pół. Nim sie zorientował straż prowadziła go przed oblicze kata...Co ciekawe inny drużynowy krasnolud grający zabójcą trolli nie wyraził aprobaty dla czynu kolegi,odparł na odchodne.
-Mogłeś bić się pięściami,wolałeś przykozaczyć,miłego gnicia w lochu.My idziemy do karczmy sie napić.
Nasz gracz rozbójnik ze łzami w oczach musiał tworzyć nową postać,kara śmierci odbyła się kilka godzin po incydencie;)
"Znaleźliśmy grobowiec i trumnę z nazwiskiem... jednego z graczy... okazało się że to pradziad g2. Wynikła jakaś tam sytuacja i otworzyliśmy grobowiec. Szkielet ożył i zaatakował. Sieka nas na kawałki i g2:
- Zostaw nas po****ńcu!
Ja:- to twój pradziadek k***a! Okaż trochę szacunku!"
"G1: Czy widzę koboldy?
MG: Nie widzisz
G1: Może są za rogiem? Wychylam się! Co widzę?
MG: Moment tylko znajdę te cholerne figurki. Widzisz dwa szkielety, psa szkieleta i martwego kobolda.
G1: A! Niestandardowa sesja!"
"G1 ( wielki rycerz)- wyważam drzwi kopniakiem (rzut k20)- wynik 1
MG: Nie udało ci się!
G2 (niziołek złodziej): To ja próbuję! (rzut k20)- wynik 20
MG: Pięknym kopniakiem wywalasz te drzwi!'
"Normalna sytuacja. Nie ma walki.
G1: podchodzę i przeszukuję te drzwi.
MG: Masz za mało szybkości- nie dochodzisz!
G2: Ja też podchodzę!
MG: Ty też nie dochodzisz. Kolejna tura. Co robicie?"
"G1-(ja)półsmok woj. chłop
G2-elf zaklinacz chłop
Akcja-statek, poblirze Lantanu
GM-na statek wdrapał się chull.
G1 i G2- k***a (mieli 1level)
G2- to ja skacze do morza!
HLUP!!!
G1- a ja wchodzę na maszt i skaczę na gn**ka.
rzut kostką=20
GM-trafiłeś i go zabiłeś.
G1-HURA!!!!!
GM-dostajesz 60000exp., a ty (G2) utopiłeś się."
"Mamy w ekipie niejakiego Hanka Meila - Który jest postacią tak świetnie odgrywaną, że podczas dwóch sesji udało mu się (o bogowie!) zebrać 1000 PD. Ale przejdźmy do sedna. Hank to szlachcic o bardzo specyficznym podejściu do życia. Udowodnię to prostym przykładem:
(kolekcjoner): Byłbym wdzięczny Hank, gdybyś nie szarpał się za mocno. W im lepszym stanie ciało, tym dłużej będę mógł z niego korzystać.
"Takiego wała!" krzyczy hank, poczym odrąbuje sobie trzy palce lewej dłoni.
Hank ubiera się w stylu angielskiego Gentlemana. Inna sprawa, że nosi na marynarce kolczugę ze smoczej skóry.
Hank nigdy nie rezygnuje:
H:tnę go w kolano!
MG: zapomniałem powiedzieć, że nosi pełną płytówkę. WIęc co robisz?
H:tnę go w kolano!
MG: Hank, zastanów się. On ma płytówkę. Powiedz jeszcze raz. Co robisz?
H:tnę go w kolano!"
"ednym z moich wymysłów jest pan Lalkarz. Nie wiadomo co to, ale wiadomo, że umie tworzyć lalki posiadające różne przydatne umiejętności. Jedna z takich lalek kolekcjonowała ludzkie ciała, co więcej, potrafiła w nie wejść przejmując wszystkie wspomnienia i umiejętności poprzedniego właściciela.
No ale wracając do tematu:
Walka z ową właśnie lalką, Hank Mile (o nim wspominałem już wcześniej) wychodząc z pokoju pewnego księcia, został (w korytarzu) zablokowany stalowymi ścianami, które pojawiły się... znikąd. Został sam na sam z lalką w pomieszczeniu 2x2 metra (to był... bardzo duży korytarz...)
W tym samym czasie krasnolud pirotechnik znalazł pod podłogą pare kilo plastelinowatego czegoś, co bardzo waliło prochem.
Marlok - No to sobie powysadzamy...
Katerina - Chcesz go zabić? Hank nas zabije jak go zabijemy!
(nie zważając na protesty Krasnal zaczyna ugniatać plastelinę)
Rakot - Katerina, trzymaj go, bo nas wszystkich wysadzi!
W tym samym czasie krzyki zza okna
- Wyjdźcie z podniesionymi rękami, to nic się nikomu nie stanie! (zrobili trochę zamieszania wcześniej)
Rakot - takiego wała! Jebut!
Zaczęła się strzelanina.
Rakot - Katerina, chodź tu, i mi pomóż
Katerina przybiegła, chwyciła kuszę...
Katerina - zaraz... a marlok?!
Marlok - (za ich plecami) Odpalaaaam!!!
JEBUT!
Przelatujący obok nich Hank - jak zginę to was zabiję.'
"Po epickim wyczynie podłożenia bomb w całym pałacu, Panowie w czerni ukrywają się razem z drużynką w lesie i czekają na wybuch.
3...2...1... JEBUT!
Hank (Do MG) Czy wybuch był dostatecznie epicki?
Mg - obok ciebie przelatuje łóżko, a na nim drąca się dziwka waszego "gospodarza."
Hank marszczy brwi i zastanawia się
Hank (po chwili) - może być.'
-
"Kwieciste opisy MG:
- W kącie widzicie zbutwiałe, zardzewiałe deski.
- Leci na ciebie 300kg żywej wagi!
- Krążycie wokół karczmy w... karczmie.
- W********ś ryjem... czyli brzuchem.
- Czarny wchodzi do twojego pokoju, ale nie wiesz, że to on.
- (o drzwiach obrotowych) Wszedłeś drzwiami i wyszedłeś spowrotem.
Okrzyki bojowe BG:
- Rzucam się na kratę
- Odgryzam mu pośladek!
G: Kopię go!
MG: W co?
G: W jajco!
G: To walę ją z glana w czachę. Tak dla jaj.
Drużyna znalazła się w podziemnym korytarzu. Nagle zaczyna się on roić od szczurów.
MG: ... Jest ich coraz więcej i więcej! Toniesz w morzu szczurów!
G: To zaczynam pływać.
BG próbuje ujeżdżać bardzo opornego konia.
MG: Koń tylko prychnął i dalej stoi w miejscu. Co robisz?
G: No to kopię go w boki piętami, bo ostryg nie mam...
Drużyna przed ostateczną walką ze złym BN-em.
B (z wyrzutem): Ja wiem, że ty jesteś zły, ale dla nas...?!
Bohater właśnie wszamał dziwnego fioletowego grzybka.
G: Dobra, a jaki miał smak?
MG myśli, po chwili stwierdza: Hmmm... Jadłaś kiedyś dzwoneczka?
G: SŁUCHAM?!
MG: Dzwoneczek. Taka roślinka.
G: ...
MG: Eee... Dobra, to najpierw był słodki, a pod koniec gorzki.
G: Mistrzu Gry, milcz, gdy do mnie mówisz!
A oto przykład NAPRAWDĘ DZIWNEGO gracza. Drużyna zabiła skrytobójcę.
B: No to ja go przeszukuję... (po chwili konsternacji)... Ale nie żebym był nekrofilem!
Ta sama sesja, później. Podziemny grobowiec, prawie sam koniec przygody. Ponieważ drużyna jak zwykle była w impasie, MG postanowił trochę im pomóc.
MG (do tego samego gracza co wyżej): Coś dziwnie ciągnie cię do tego grobowca... (to nie było celowe!)
B (po chwili namysłu, zwraca się do towarzyszy): Hmmm... Może powinniśmy sprawdzić ten grobowiec? Coś mnie do niego ciągnie... Ale nie żebym był nekrofilem!
Bohater został wessany w dziurę czasową. Z fikcyjnego średniowiecza przeniosło go w 2056 rok naszej alternatywnej rzeczywistości. Znalazł się gdzieś na Bliskim Wschodzie, oczywiście jest zszokowany.
MG: Widzisz grupki ludzi rozmawiających w dziwnym języku. Mają egzotyczne stroje. Przed tobą stoi stragan, gdzie jakiś facet sprzedaje jabłka. Po chwili podchodzi do ciebie jakiś człowiek.
Bohaterowi udaje się porozumieć z nieznajomym. Tutaj pada seria pytań i odpowiedzi na temat obecnego miejsca, a przerażony bohater komentuje to jednym słowem:
B: O K...A!
MG (jako nieznajomy): Zamilcz! Nie przeklina się w świętym miejscu! Jesteśmy w Meczecie!
Cisza.
G do MG: Co ty pieprzysz?!!?!!! W Meczecie sprzedają jabłka?!!??!!?
MG po chwili namysłu: No co?! Jest 2056 rok...
Bardziej rzeczywisty świat. Bohaterowie zostali wcieleni do mafii narkotykowej. Szef opowiada im o konfliktach z inną mafią działającą w mieście.
MG (jako szef): Bla bla bla... oni robią nam źle i my robimy im źle...
B (radośnie): No to zróbcie sobie dobrze i będzie po sprawie..
Dyskoteka. Bohater stoi przy barze i zamawia.
B: Sok z cytryny!
Barman: Będzie świeżo wyciskany.
B: Dobra, byle byłby kwaśny.."
"MG: Leci na Ciebie piorun!
G: Paruję mieczem!
G: Strzelam kuszą!
MG: Wchodzicie do miasta, co robicie?
G: Podchodzę do mieszkańca i pytam się "Gdzie jest Geant (supermarket)?"
MG: Jesteście w ciasnych lochach, nagle widzicie jak nietoperze przelatują wam nad głowami, co robicie?
G (mag): Strzelam do nich z fireball-a!
MG: Zaczyna padać deszcz, robi wam się zimno.
G: Zakładam KATANĘ."
"MG - opisuje potwora. Opis robi wrażenie
BG- uciekamy
MG- potwór was goni
Ucieczka, standard. W pewnym momencie oficer BG liczy macki stwora. 1,2,3..5 hmmm on w takim razie ma 5 kostek ataku hmmm zaraz zaraz ja też mam 5 kostek, przecież bez problemu go skopie więc dlaczego uciekam?"
"G1: Ile to będzie kosztować?
Sprzedawca: Kupuje Pani wszystkie?!?!
G1: Nie, Będę kupować po koleji a potem się zobaczy "
"B1 do mg: Moja postać jest postacia dynamiczną, caly czas się zmienia, teraz siedzi w toalecie* i rozmyśla nad tym co się stało...
B2 do mg: Moja postać jest postacią tragiczną... właśnie idzie do toalety [...]"
"Po walce z mutantami:
BG1: Czemu ten człowiek miał trzy ręce?
BG2: A widziałeś kiedyś człowieka z trzema rękoma?"
"Opis trupa w zbroi: Zbroja maskuje jego sztywność"
"MG: Więc widzicie że ów stwór powoli posuwa się w waszą stronę
Tropiciel: To go atakuje
Elfka: Stój możesz zginąć
Tropiciel: Trudno, najwyżej mnie zabije, jakoś to przeżyje"
"Gracze idą przez las prowadzeni przez staruszkę (przypuszczalnie wiedźmę). W pewnym momencie w oddali coś zaczyna wyć i piszczeć.
BG: Co tak wyje i piszczy?
Staruszka: Ja nic nie słyszę. Nic tam nie ma.
BG: A gdyby coś było, to co by to było? "
"MG(do BG1): Wąż obwiązał ci się do okoła nóg.
BG2: To probuje zabić węża sztyletem.
MG: Dobrze ale istnieje szansa, że przebijesz węża i trafisz w noge.
BG3: To może ja sprobuje moim dwóręczniakiem. "
"BG w akcji:
Jestem nieoficjalnym synem szlachcica.
Chciałbym zaciągnąć języka.
Ruszmy końmi do tego burdelu Midenhaim, zanim go zburzą.
Nie będe głaskał twojego sianochrupa, żeby nie powiedzieć konia.
Proponuje zejść z konia, ponieważ mój tyłek cierpi katusze"
"Przejęzyczenia MG:
Z każdym kolejnym krokiem, smród staje się coraz mądrzejszy.
Jeszcze chwila i spóźnicie się na autobus... znaczy powóz. "
-
"- Musimy odnaleźć tego kolesia.
- Jak? Nie wiemy gdzie jest, kim jest itp. Nie zaatakował nas mówiąc "Witajcie! Jestem Stefan Konewka i teraz wezwę demona!"
"
Jest rok 1626. Południowe Niemcy są pustoszone przez protestanckich fanatyków, którzy przeklinają Antychrysta w Watykanie. Głównym bohaterem jest wolnomyśliciel-okultysta.
MG: Nazywa się Mastema Edomis.
Baldur: Jest Żydem?
Perun: A czemu miałby być Żydem?
Baldur: Bo ma kiepskie nazwisko.
Baldur (o wolnomyślicielu): A z jakiej on klasy pochodzi?
MG: A to ważne? Jest plebejuszem.
Baldur: Ze wsi czy miasta?
MG: Z miasta.
Baldur: Czyli nie ze wsi.
MG: Jego ojciec był kowalem.
Baldur: Aaa, rzemieślnik."
"OFIARNOSC GRACZA
Gracz1, rycerz zakonu Sigmara, po latach odwiedza strony rodzinne (na jakiś ślub siostry pojechał). Tam w wyniku knowań rodzinki został wmieszany w zaręczyny z najzamożniejszą dziewoją we wsi. Rodzina już ją wcześniej wypatrzyła i nakładła panience do głowy bajek o rycerzu co ją w wielki swiat zabierze. Tymczasem graczowi daleko było do żeniaczki. Jakoś tak wyszlo, ze dziewczyna uslyszała jego rozmowe ("z wiesniaczka? co ze ładna i zaradna? na mnie czekają szlachcianki!!!") i uciekla w pobliskie, niebezpieczne lasy. Stamtąd ja wyratował (przed jakimś gwaltem ze strony głupiego kmiecia) i doprowadził do wsi.
Rozmowa:
Kobieta - (płacz) Tyle lat czekałam na ciebie! Byłes mi obiecany!!!!
Gracz 1 - Nie becz maleńka! Jesteś jak malinka, znajdziesz se jakiegos fajnego chłopa.
Kobieta- Ojciec mnie nawet do kleryka na nauke czytania posyłał, cobym ci wstydu w mieście nie przyniosła!!! Tylu kawalerów z kwitkiem odprawiłam, ino tylko o tobie myślałam (placz). I swoja niewinność dla ciebie trzymałam, jak jakis skarb!!!! A teraz wszystko na nic......(spazmy placzu)
Gracz 1- Z tą niewinnością to można jeszcze nadrobić! Ja ci z przyjemnością pomogę! .........(chwila ciszy).......No i dla ciebie też się jakaś przyjemność znajdzie"
"Rozmowa z v.i.p. BNem. Drużyna dostrzega już widmo śmierci, próbuje uzyskać jakąś pomoc...
Gracz 1-Medea (Tragicznym głosem, gestykulując z odpowiednią miną):
- To ja się rzucam mu do stóp, zalewam się łzami, błagam, poniżam się...."
"Niektórzy gracze na sesjach wykazują wielki entuzjazm z powodu posiadania postaci wampirzej o niezwykłych umiejętnościach:
- To ja wychodzę na parkiet i tańczę dopóki nie zmęczę się
i nie spocę. - wykazał się pomysłowością jeden z graczy."
"Oto, co się dzieje, gdy MG próbuje wprowadzić zbyt przerażający nastrój...
Było to późno w nocy. Około 3:00 nad ranem, gracze lekko śpiący. MG prowadzi z wielkim zaangażowaniem, zadowolony, że udało mu się zbudować nastrój grozy, gracze lekko wystraszeni... Dla spotęgowania emocji MG opisuje rytuał i wypowiada czar - przypadkowe słowa po łacinie mające udawać jakas starożytną inkantację. Nagle jeden z graczy pyta:
- Co to jest? przepis na sernik z rodzynkami?
I to był już koniec sesji ;)"
"MG opisuje poczynania gracza podczas tej samej sesji:
- Wpadasz do karczmy, wszystko zdaje się być normalne, prócz zakapturzonej, podejrzanej postaci w kącie. Wiesz, że to Wampir.
- Rzucam w niego sztyletem. - entuzjazmuje się gracz.
- Rzuć 4k10. Trudność 7.
- 10! 5! 8! 9! Dostał! Mamy go! - gracz w euforii, myśląc, że dorwali uciekiniera.
- Ale ty nawet nie wiesz kto to jest... - wyjaśnia skonsternowany MG.
- No i? - inteligentnie dopytuje się gracz.
- Nie możesz tak po prostu mordować ludzi... ani wampirów. Ogłoszą na ciebie krwawe łowy... - wyjaśnia cierpliwie załamany MG.
- Och... To... Próbuję trafić go rękojeścią! - błyska inteligencją gracz, nie tracąc rezonu."
"Kfiatki z forum Tawerny RPG
Drużyna z oddziałem Krasnoludów zeszła do kopalni. Szli dość długo tunelami, aż w końcu trafili do dość dużego pomieszczenia z kanionem [kanionem?! w kopalni?! - ]. W środku komnaty był licz. Drużyna szła za krasnoludami, które stanęły u wylotu tunelu blokując drużynę z tyłu. Mag chciał się przedostać do przodu. Po nieudanej próbie koleżanka krzyknęła:
- Jesteś magiem, przeleć ich. (postać miała czar lotu)"
"No więc sytuacja krytyczna: w karczmie wybuchła bójka i mały krasnolud ma być pochwycony przez straż miejską
MG: (do krasnoluda) widzisz jak za oknem do karczmy podbiegają strażnicy
G1(krasnolud): Wyrywam trzonek od miotły podnoszę w górę i udaje miotłę....
Udało mu się zwieść strażników..."
"Drowy złapały drużynę w ciemnym lochu, nikt nie widzi w ciemnościach.
MG: Co robicie?
G: Pytam jak możemy stąd uciec?"
"MG: Widzisz swoją rodzinną wioskę potwornie zniszczoną, chaty spalone, swoich
znajomych, przyjaciół z dzieciństwa leżących we własnej krwi na uliczkach.
Gracz: Przeszukuję. "
"G1(mag):-Jak cię ostatnio na plecach nosiłem...
G2:-Nie trzeba było mi nóg paraliżować! "
"W lesie:
-Biorę cala wiewiórkę do torby. Ma jakieś orzechy?"
"Zacieranie śladów:
-Rozsypcie tu trochę liści. Tak jakby jakieś drzewo przebiegło.
Relacja z walki:
Pojmaliśmy trzech wrogów, z czego jednego żywcem.
Gracz dostal toporem w srodek glowy.
G: Czy moge wykonac rzut na silna glowe?
G: A co jest za tymi drzwiami?
GM: Otwierasz?
G: Nie. Ja tylko pytalem co jest za tymi drzwiami...
MG: Drachenfels sie wkurzyl, i puszcza w ciebie fireballa !
G: Robie unik, rzucam w niego 50 piorunami, wylmuje miecz z Wielkim Runem Smierci Na
Czarownikow, zabijam go, przeszukuje, biore co sie da, spalam mu zamek i uciekam, a to
wszystko zajmuje mi tylko 1 Atak.
MG: ...eee... nie zyjesz.
G: ???!!!
MG: Unik ci sie nie udal.
MG: Idziesz wyciosanym w skale tunelem i nagle czujesz ze noga
zawadziles o przeciagniety nisko drut. Z sufitu zaczyna wydzielac sie
zoltawozielony gaz.
Wojownik: Czy ten gaz wyglada na trujacy????
MG opisuje sytuacje strategiczna podczas bitwy:
- Regiment krasnoludow! Dwiescie glow!
Gracz:
- Dwiescie glow - sto piesdziesiat mozgow!
Bardzo forsowny marsz w bardzo niebezpiecznej okolicy.
Slabowity czarnoksieznik:
- To ja staram sie dotrzymywac kroku i trzymac tuz za plecami rycerza.
Rycerz (z pretensja):
- Dyszysz mi na zbroje.
MG(do nadpobudliwych graczy): Wysysacie ze mnie mózg.
Gracz: No to sie nie najemy...
7 godzina gry, drużyna stoi przed ścianą z litego kamienia
Gracz1: MG, a czy w tej ścianie nie ma takiego małego podłużnego otworu, no
wiesz, coś jak stacja dysków w komputerze ?
MG: Jest...
Gracz2: Mówiłem, żebyomy nie niszczyli tej płytki. Mówiłem, mówiłem, mówiłem !!!
Gracz1: MG, czy nie mogłaś nam powiedzieć 5 godzin temu, że nie mamy po co dalej graa ???
MG: "Czujesz bol, a potem widzisz ciemnosc..."
G1 [chwila konsternacji, patrzy na karte]: "Ale ja mam widzenie w ciemnosciach"
-
Powtarzasz się Al. To ze stacją dysków było już wcześniej. Ja spisuję ze swoich sesji. Za chwilkę wrzucę.
-
"Sesja jakiegoś sytsemu fantasy, nasza dzielna grupa przejmuje władzę nad gildią kupców w jakimś mieście, zastraszając, szantażując, przekupując i likwidując jej prominentnych członków. Zwróciliśmy jednak uwagę straży, więc jedynym nie poszukiwanym "bohaterem" został nasz barbarzyńca. Tenże barbarzyńca miał na wyposażeniu:
1.Skórzane buty i krótkie gacie
2.Hełm z rogami
3.Miecz dwuręczny
4.Olejek do smarowania klaty.
Ja, jako taktyk tłumaczę mu, jak ma dokonać rozpoznania wieży wrogiego maga:
-Słuchaj, żaden z nas nie może za dnia tam pójść, więc pójdziesz ty.
-I za...ę maga.
-Wątpię, masz się rozejrzeć, popatrzyć na straże.
-I zabić?
-Nie będziesz miał szansy. Masz tylko się rozejrzeć. Powiedz, że przychodzisz jako klient. Tylko ostrożnie lebiego!
-Yhy.
Mistrz Gry nie przysłuchiwał się tej naradzie, a szkoda. Potuptał nasz barbarian pod więżę, zapukał, otworzył mu staruszek w szlafmycy.
-Mag Ebenezezum?
-Tak, to ja, słucham.
Sięgnięcie po miecz, ciach!"
"dołączył do naszej drużyny nowy koleś. Wybrał sobie bohatera - półboga. Gościu totalnie nie potrafił załapać zasad i wszystko wiedział lepiej od MG. Jego najczęstszym tekstem było coś w rodzaju: "Używam miecza, który właśnie zobaczyłem w kącie pokoju". Nie pomagało, że za każdym razem słyszał, iż jeszcze nic nie zobaczył, bo się nie rozejrzał. W końcu po kolejnej takiej próbie MG nie wytrzymał i na słowo "zobaczyłem" zareagował: "Nic nie zobaczyłeś, właśnie oślepłeś"."
"Osiłek - Ej, ty, jak się nazywasz?
Avatar - Po pierwsze : Johnson. Po drugie: kultura.
Osiłek odwraca się i wrzeszczy do właściciela lokalu : - Ej, szefie, jakiś Johnson Kultura tu przyszedł!"
"Nekromanta, 2,5metra wysokości, elf, interesujący się demonologią spróbował przyzwać demonicę. Ta się uwolniła i zaczęła go gonić, a więc zdesperowany zaczął uciekać po polach i lasach w zimie... wreszcie - wiedział, że lada chwila go dopadnie, więc wspiął się na drzewo. Demonica stanęła pod nim i kazała mu zejść, więc odpowiedział "Skąd wiedziałaś, że tu jestem? Jak spośród tylu liści wybrałaś akurat mnie?!"
Od tej pory był Nekromantą Liściem"
"Po zetknięciu się z krwią rycerza chaosu można dostać mutację. Znajomy wylosował "Płonącą czaszkę". Wymienił konia na bojowego(ze zbroją) i przemianował swoją postać na "Hellspawn"
"Znaleźliśmy jakiegoś dziwnego mężczyznę przykutego łańcuchami do ścian w celi opuszczonej świątyni. Przeszukaliśmy salę, nie znaleźliśmy nic dziwnego. Ktoś z drużyny wychodząc powiedział "zerkam jeszcze raz na nieznajomego, żeby sprawdzić, czy dalej jest nieprzytomny"
MG: "Nie, wampir dalej się nie rusza"
"(Walka z goblinem)
MG: Zachodzisz go od tyłu
G1 : Wbijam mu miecz w plecy
MG (rzuca kośćmi): On się obraca i widzi miecz wbity w swoje plecy "
"Gracze zostają zaatakowani przez grupę goblinów, którym dowodzi ich dowódca, któremu podczas ostatniej sesji gracze poodcinali obie ręce, a który później uciekł, a teraz wrócił i postanowił się zemścić.
MG: słyszycie, jak odgraża się wam, a później mierzy do was z kuszy
Gracze: jak? Przecież odcięliśmy mu ręce! Nie może trzymać kuszy!
MG: on ma kuszę zamiast ręki, taki implant
Gracze: ...cisza...
G1: a jak on naciąga tą kuszę, skoro nie ma rąk?
MG: No jak to jak? Zębami!
Gracz(trafia w dowódcę goblinów)
MG: twoja broń wybija goblinowi zęby. Już sobie nie naciąga kuszy.
Wszyscy gracze są zmęczeni walką, ale następuje koniec goblina- terminatora:
Cardi: (rzuca kośćmi): trafiłem!
MG: NO to wbijasz mu ten miecz w brzuch...kręcisz kręcisz i wyciągasz nerkę "
"Gracz(sir Lukas) zostaje trafiony
MG: cios trafia w korpus... schylasz się i co widzisz? Swoje płuco!
Gracze jadą na wozie;
MG: czujecie się obserwowani.
G1: wywiercam w tyle wozu dziurę, by móc niepostrzeżenie patrzeć, kto nas śledzi
G2: A po co wiercić? z tyłu zawsze jest otwór:D"
"Gracze próbują sprzedać handlarzowi pewien klejnot, wielki ‘jak cholera’, jak to opisał MG.(i jak później zostało zapisane w ekwipunku: 'klejnot jak cholera' i dwa kryształy 'o takie'.
G1: wyciągam klejnot z sakiewki
Handlarz: O cholera!
Gracze usiłują się targować, aby uzyskać wyższą cenę
G1: niech pan patrzy, jak się go obraca w pobliżu świecy, to jego ścianki tak błyszczą, jakby wewnętrznym światłem...
G2, dodaje szybko: on jest z pewnością magiczny, sam świeci
MG: handlarz odchodzi parę kroków, po czym z szuflady wyciąga widelec, naciska guziczek: „A widzicie? Mój widelec też tak potrafi... to może się zamienimy?”
Gracz, łotrzyk, kupił od emerytowanego superbohatera NS, i przy okazji kupca przedmiotów anormalnych zbroję skórzaną ćwiekowaną +2, w zamian za połamany, drewniany kij"
"Drużynowy łotrzyk postanowił sobie sprawić nowy rapier;
G: Czy mogę tu kupić jakiś dobry rapier?
Handlarz-niziołek, wyciąga ładną, grawerowaną broń, jednak nie ostrzejszą od starej broni Gracza
G: A jest coś tu coś trochę...tak jakby...bardziej magicznego?
Niziołek: Aaaa....spod lady?
(Zakupiony rapier okazał się świecący w ciemnościach na czerwono, co było łotrzykowi wybitnie nie na rękę...)
G: Mam zapalony (napalony) rapier. Muszę znaleźć jakąś pochwę żeby go schować."
"Łowca [Cardi] miał poszukać dworku w lesie. Rzuca kostką: 17.
MG: Widzisz las, przed tobą prosta, brukowana ścieżka i drogowskaz do dworku. [Gracz idzie, po pewnym czasie MG: rzuć jeszcze raz]
15: Ścieżka powoli zanika
7: Nie widzisz ścieżki
1: Nie widzisz lasu biggrin_prosty.gif [Łowca usiadł na kamieniu i wykorzystał zasadę 20].
MG: dobra, po 20 minutach wstajesz z kamienia, rozglądasz się... a za plecami kraty otaczające dworek!"
-
Wiosna idzie,właściwie już jest ale co mi tam.Wybaczcie na wstępie jesli kilka kfiatków się powtórzy.Czas na zagadki jaźni BG;)
"G: No to spotkamy się w nocy nad morzem.
BN (półork): O która godzina?
G: Przecież nie masz zegarka!
BN: Wiem!"
"Postacie spotykają się w tawernie, w której dochodzi do bójki. Dzielny Remus robi, co może, ale pewien rosły, muskularny gladiator zdziela go ciosem w twarz, niemal nokautując. Smartfox/Remus ma na to jedną ripostę:
- Co to za gladiator, jak on się nazywa? Majkus Tajsonus?"
"Ciężkie jest życie zapuszkowanego Paladyna - szczególnie, jeśli postanowił uwolnić okolicznych mieszkańców od siejącego zgrozę bazyliszka:
- Bazyliszek gapi się na ciebie... - MG zaczyna opis.
- Wyzywam go patrząc mu prosto w oczy. - odpowiada spokojnie Paladyn."
"Niektórzy gracze - szczególnie ci z za z zamiłowaniem do magii - wykazują się dużą dozą ciekawości, również jeśli chodzi o stare zwoje i zakurzone grimoire'y.
- Co za bezużyteczny zwój! Wszystko, co tu jest napisane to w kółko: HASTUR, HASTUR, HASTUR..."
"O tym, jak trudno jest się zorientować, co jest iluzją, a co rzeczywistością, przekonał się pewien złodziejaszek:
G: Spoglądam przez okno
MG: Pod oknem widzisz chmury.
G: Wyskakuję przez okno.
GM: Twórz nową postać.
G: CO!?! Myślałem, że to iluzja!
MG: Nie, to latający zamek. Rób nową postać."
"Tymczasem w zatłoczonej karczmie, pewien człowiek poczuł się bohatersko, podchodząc z miską pełną mięsiwa do ławy zajętej przez krasnoluda:
- Posuń się, ty kurduplu! - człowiek niestety nie wiedział, że rozmawia z zaprawionym w bojach Zabójcą Gigantów."
"Nawet w 7th Sea, o dziwo, śmierć zagląda postaciom w oczy, gdy ich dworność przekroczy pewien poziom:
- Sram na twój honor, miłościwy panie! - wypala z galanterią pewien szermierz o nazwisku Ramirez."
"Z sesji Cyberpunka:
- John, czy ty jesteś hindusem?
- Nie, a co?
- No bo masz taką czerwoną kropkę na czole..."
"W samym środku sesji Warhammera pewien gracz wykazuje się wielkim sprytem.
- Skrzydlaty demon łapie twojego przyjaciela i leci z nim aż pod powałę tej wielkiej jaskini. - opisuje MG. W międzyczasie gracz prowadzący pochwyconą postać spogląda błagalnie na towarzysza, który gra magiem.
- Ciskam w niego kulą ognia! - wpada na genialny pomysł rzeczony mag. "
"Z cyklu: krasnoludzcy łowcy skarbów mają ciężkie życie.
Scenka pierwsza:
- Truchtałeś dwie mile bez przystanku. Docierasz do Świątyni i widzisz puchar ofiarny na ołtarzu. - mówi MG.
- Muszę sobie ulżyć. Załatwiam się do pucharu.
Scenka druga:
- Widzisz statuę ogromnego skrzydlatego demona trzymającego ogromny, czerwony klejnot.
- Wspinam się i biorę klejnot."
"Niezapomniany tekst z sesji Star Wars (uważany za urban legend), gdy drużyna wędrowała po Gwieździe Śmierci w czasie jej wizytacji przez niejakiego Dartha V. Stanęli przed pancernymi drzwiami, obawiając się tego, co może ich za nimi czekać. Jeden gracz śmiało mówi, patrząc na skaner:
- Nie ma strachu... za drzwiami jest tylko dwóch szturmowców.
Przykłada ucho do drzwi i po chwili dodaje z ulgą:
- I w dodatku jeden ma astmę..."
Na teraz wystarczy;)
-
Witam,dziś kilka śmiesznych poczynań czy tez dialogów Mg oraz Graczy.
"
G1: Co ja wiem o tym bluszczu?
GM: Na twoj gust, to nie znasz gatunku.
G2: A ja?
GM: Wesley - ty masz biologie 2! Jak dla ciebie, to jest roślina, chociaż nawet tego nie jestes pewien...
(...)
GM: To drewno nie ma żadnych podejrzanych cech. Na przykład słoje nie układają się w Pentagramy.
G1: Ale czy jej kłącza nie układają się w pewien okreslony wzór, kojarzący mi sie z czymś, może psychologia???
G2: Chyba wizjonerstwo :wink:)))
GM: Psychologia roślin ze szczególnym uwzględnieniem bluszczu - buhahahahahahah
NPC: A co to są wampiry?
G1: Takie nietoperze. Duże. Żywią się krwią. Mieszkają w egzotycznych krajach.
G2: Tak, w Rumunii....
G: Może herbaty? Nie wypada odmówić herbacie.
GM: Ktoś puka.
G (już zupełnie zeschizowana): Do drzwi czy do okna?
MG Wparowaliście do niej do domu, groziliście jej bronią a potem kazaliście jej powiedzieć gdzie znajduje się stado tych stworzeń.
Olo No tak, zgadza się...
MG a potem wybiliście całe stado co do płetwy.
Olo No, ale może ma 1 inteligencji i nie skojarzyła tych faktów?
MG Mamusię oszukasz, tatusia oszukasz, ale aury nie oszukasz.
MG: Dobra Olo, zaturlaj sobie za charyzmę.
Olo: Co mam zaturlac?
Michal: Olo, to ta malutka cyferka na końcu tabelki.
MG: Zakończyliście poranne czynności
Gork: Tak.jedni ćwiczą inni jedzą.Trzeba mieć priorytety.
Albreht: Trzy godziny stąd jest wioska, która spłonęła.
Gork: No tak.to się często zdarza wioskom...
Gork: Coś nadciąga z lasu.
Holgan: Z której strony?
Gork: Nie wiem. Ten krzyczał.no.jak on się nazywa (pokazuje Branda)
Holgan: Brand.
Gork: Właśnie.Eh, ja już ich nie zapamiętuję nawet.tak szybko odchodzą.
Wilkołaki są złe, więc Gork wpadł na kapitalny pomysł.
Gork: Chlustam na niego wodą święconą.
MG: W porządku. Chlusnąłeś.
Gork: Trafiłem?? Poczuł to??
MG: Pewnie poczuł - jest przecież mokry :wink:
Wulfgar: Czy młotem mogę rzucić?
MG: Tak.
Wulfgar: A jaki byłby efekt?
MG: Miażdżący.
Wieczorem, kiedy padał rzęsisty deszcz, zmarznięta i przemoknięta drużyna zapukała do drzwi karczmy.
Okienko uchylił gruby karczarz.
Karczmarz: Czego chcecie?!
Fargo: Kurwa, cukierki rozdajemy, ty kretynie!
Calad - Kapłan Morra, dość cięte poczucie humoru i przekonanie, że bóstwo nad nim czuwa i zawsze go ochroni
Po ubiciu pijanego sławnego barbarzyńcy (Fargo zdzielił go ostrzem po potylicy, gdy ten leżał na ziemi...):
Calad: Ha! A taki wielki był!!
Słynne powiedzienie Calada:
Jeśli chcesz mogę pomodlić się za twoje dzieci.
Calad: Zanim upadnie na ziemię, podbiegam i krzyczę: "poświęcam tę śmierć Morrowi!!".
Ile za to można dostać punktów łaski?
Po tym jak Fargo rozczłonował pewnego maga, którego wydawało się zabił wcześniej podrzynając gardło.
Fargo: Niektórzy, cholera, nie rozumieją za pierwszym razem! "
"MG: Dostałeś krytyczny w udo i 10 punktów obrażeń, jeszcze jeden punkt i zemdlejesz.
G: To ja robię fiflaka, gwiazdę, przeskakuję przez mur i w tym samym czasie puszczam w niego dwie krótkie serie z peemów.
MG: Stary, krwawisz, masz strzaskaną kość udową, zaraz zemdlejesz, a peemy masz w zapiętych kaburach! Nie możesz tego zrobić!
G: (z wyrzutem) No wiesz co... Ale jesteś...
* * * * *
MG: Kiedy rozmawiacie, nagle zauważacie, że z zarośli obserwuje Was młody zielony smok.
G1: Udaję, że go nie widzę i mówię: "Tak, smoki to bardzo inteligentne stworzenia..."
MG: Ma 40 cm wzrostu.
G1: Atakuję go, krzycząc "Zabić głupiego gada!"
MG: Na niebie pojawia się drugi, 10 razy większy, pikuje w twoją stronę.
G2: Dżizus, k***a, ja pie***lę!
G3: Mamuśka...
G4: Widzisz, co zrobiłeś, kretynie?
G1: Jak już mówiłem, smoki są niezwykle mądre..."
"MG: Dobra, trochę mechaniki. G1, G2 awansujecie na poziomy 3 i 5. Kto ile dostaje punktów umiejętności, wiecie. Na co je przeznaczacie?
G: Mistrzuniu, znajdź mi tu [daje mi podręcznik gracza i przewodnik mistrza podziemi] sposób na to, żeby mag mógł walczyć halabardą.
MG: Nie da się, nie ma tu zapisu, który by na to pozwalał.
G: @!#$ [wiązanka]
G: Błagam ... Pozwól mi...
MG: Nie
G: Ale...
MG: Dobra, możesz walczyć halabardą, ale pod warunkiem, że twoja halabarda będzie ważyła tyle co kij, miała takie samo opóźnienie, zadawała tyle samo obrażeń, miała taki sam rzut na trafienie i krytyk, będzie wyglądała jak kij i będzie kijem.
G (ucieszony): OK "
"MG: Atakują was gobliny...
G: Wyciągam halabardę i szarża na pierwszego z brzegu.
MG: Nie możesz.
G: Czemu?
MG: Przecież jesteś magiem.
G: Ale...
MG: Przez całą wczorajszą sesję udowadnialiśmy Ci, że mag nie może używać halabardy i w końcu przyznałeś nam rację.
G: Cholera, myślałem, że zapomniałeś. "
"MG: Więc gdzie zaprowadzisz tę łatwą dziewczynę? Niedaleko wsi jest mały, romatyczny strumyczek...
George: Ok, to prowadzę ją tam i wszyscy wiedzą, co robię...
MG: No dobra, skończyliście, było fajnie, coś jeszcze?
George: Ok, no to ciało wrzucam do rzeki..."
"[Walka...]
MG: Jesteś na skraju śmierci...
G1: Znowu...
MG (wkurzony): Posłuchaj mnie. Nie wiem, dlaczego grasz magiem, skoro tak lubisz siekankę, ale wyjaśnij mi, czemu zawsze pchasz się do pierwszej linii...
G1: Bo lubię i magię, i broń...
MG: Ale to drugie jest w przypadku maga nieskuteczne.
G1: No dobra, rzucam magiczny pocisk.
MG: Nie możesz, właśnie straciłeś przytomność.
G1: Wczytuję grę...
[Scena zbyt brutalna, żeby ją opisać] "
"[G1 pił przez całą noc. Zemdlał nad ranem po wypiciu setnej chyba butelki wina. Rano budzi się z kacem stulecia.]
MG: Budzisz się.
G1: Mogę ruszać rękami?
MG: Tak, choć z trudem.
G1: Sięgam po butelkę..."
"MG: Stajecie przed zamkniętymi, potężnymi drzwiami. Na dębowym drewnie wymalowane są runiczne znaki...
G1: Próbuję je wyważyć barkiem.
MG: Nie udaje ci się.
G2: Rąbię drzwi toporem.
MG: Nawet ich nie zarysowałeś.
G3: Uderzam w drzwi Ognistą Kulą.
MG: Zero efektu.
[Po kilkunastu dalszych propozycjach w tym stylu...]
MG: (zrezygnowany) Sugestia Mistrza Gry: poszukać klamki..."
"M: Na schodach pojawia sie 20 straznikow uzbrojonych w halabardy. Dalszy upor nie ma sensu.
G3: Zamieniam sie w nietoperza i przenikam miedzy kratami w oknie.
M: Po przedostaniu sie na zewnatrz trafiasz na grupke wyglodnialych sepow, ktore od razu rzucaja sie w twoja strone. Jest ich zbyt duzo nie masz szans.
G3: Zamieniam sie w chmure i odlatuje w bezpieczne miejsce.
M: Twoje zdolnosci magiczne traca w koncu moc.Ku twojemu zdziwieniu z bezchmurnego nieba uderza w ciebie piorun.
G3:OK.To ja robie unik !"
Miało być mało ale ten wątek wszak do poważnych nie należy;)
-
Ktoś się chyba naczytał za dużo książek pana Salvatore :D Poza tym, niektóre się powtarzały.
-
Co do tych przytoczonych fragmentów to mnie po prostu rozwala. Uwielbiam ludzi którzy potrafią cały klimat RPG'a rozwalić 1 zdaniem jak osobnik opisany poniżej.
Fragment Neuroshimy mojego kumpla
Przygoda: Bunkier Grozy
Vendigo(MG): (...)Wtem zauważacie jak z obu końców korytarza nadchodzi Ciemność(Shadow? The Shadow,[stanowczo] The Shadow). Nie jest to zwyczajna ciemność która powstała by w wyniku gaszonych świateł...nie..to po prostu ściana ciemności która zaczyna was otaczać.
Gracz1: Ustawiamy się w czworoboku
Vendigo(MG): Ustawiliście się w czworoboku. Czy robicie coś jeszcze?
Gracz1: Zapalam latarkę
Vendigo(MG): Zapaliłeś lecz nie dostrzegasz światła dobiegającego z latarki
Gracz2: Zapalam zapalniczkę
Vendigo(MG): Zapaliłeś, lecz efekt ten sam
Gracz2: Sprawdzam czy zapalniczka się pali
Vendigo(MG): GRATULUJE MISTRZU. POPARZYŁEŚ SIĘ ZAPALNICZKĄ. Poza tym, gdy staliście w formacji obronnej z za waszych pleców dobiega głos: "PRZECIEŻ MÓWIŁEM, ŻE WSZYSCY TU ZGINIECIE". Nagle TRACH i światło wróciło. Co zamierzacie z tym zrobić.
Gracz1: Badam skąd to mogło nadejść.
Gracz2: Przeszukuje pomieszczenia na końcu korytarza.
Gracz3: Siadam, otwieram KONSERWĘ
Wszyscy leżą na podłodze , i cały klimat szlag trafił
-
No cóż,pora na kilka nowości.Mam nadzieję że się wiele nie powtórzy,a nawet jeśli tak to co szkodzi?Wszak śmiech to podobno zdrowie.A więc "zdarowie"! ;)
"MG: -Stoicie przed zdobioną bogatymi ornamentami żelazną bramą, za którą znajduje się...
G2: (Z żądzą zysku w oczach) - Biorę drzwi na plecy i - do kowala!
MG: [Bez komentarza]
[Gracze rozmawiają z magiem, G4 jest zirytowany]
G2: (do G4) -Spokojnie, na pewno się dogadamy.
[Chwilę później]
G2: -CO! STO SZTUK ZŁOTA ZA PRZECZYTANIE ZWOJU?!
MG: -Co robicie?
G2: -Czekam, aż mag odejdzie, po czym sikam na jego wieżę!
[Noc, opuszczona górska twierdza gdzieś na odludziu]
MG: -Przed wami znajduje się wysoka kamienna ściana wieży. Wysoko ponad waszymi głowami dostrzegacie okno, przez które sączy się...
G5: -Wchodzę "na kopa"!
MG: -Ale...
G5: -No, dalej! Rzucaj!
MG: -No, dobrze...
[kilka chwil później]
G5: (głośno czyta wyniki rzutów) -6! 6! 5! Super!
MG: -No nie wiem...
G5: -Dlaczego?
MG: -Złamałeś sobie nogę kopiąc kamienny mur z ogromna siłą...
G5: -Ale ja wyważałem drzwi!
MG: -Nie przypominam sobie, żebym mówił coś o drzwiach po tej stronie wieży.
[W lesie]
MG: -Niewiarygodnie potężnym ciosem zabijasz bestię, która pada u twych stóp!
G2: -Przeszukuję wilka!
MG: ???
MG: -Stoisz przed bardzo niskim i wąskim kamiennym tunelem.
G2: -Wczołguję się do środka.
MG: -Dobrze.
G3: -Jak on to robi mając dwa miecze półtoraręczne, miecz długi, włócznię, zapaloną pochodnię i skrzynię z 4 kg srebra? Nie wspominając nawet o ciężkiej zbroi, kocu i sakwie wypchanej po brzegi złotymi monetami...
MG: [Do G2] -Chcesz mi powiedzieć, że targasz to wszystko ze sobą?
G2: -No cóż...
MG: -Chyba cię [cenzura]-iło!
G2: -No dobra, odkładam jeden miecz półtoraręczny obok sarkofagu.
MG: -Nie, nie, nie! Jaki miecz? Właśnie sobie przypominasz, że upuściłeś go skacząc z muru...
G2: -Ale ja go mam przy sobie!
MG: -Dopiero teraz uświadamiasz sobie, iż na skutek przemęczenia uroiłeś sobie, że wciąż go niesiesz. Lecz teraz jasno zdajesz sobie sprawę z faktu, że przecież nie mogłeś nieść tylu rzeczy naraz, i że tak naprawdę nieostrożnym ruchem strąciłeś miecz w przepaść podczas ostatniej ucieczki.
G2: -Ale nic takiego się nie stało!
MG: -Zapewne miecz spoczywa teraz na dnie górskiego urwiska.
G2: -Ale...
MG: -TAK???!!!
G2: [zrezygnowany] -No dobrze, nie mam miecza..."
"
Jeden z graczy zaczyna fantazjować o sposobie w jaki przetransportuje rannego towarzysza w bezpieczne miejsce:
G: Znalazłem w lesie konia, przyłączyłem do niego gałęzie i zaciągnąłem jak Kmicica."
"System - 7th Sea (poza sesją):
MG: To kim chcesz grać?
Gracz: Czy ja wiem?... Jak mam się trzymać konwencji płaszcza i szpady... no to kowbojem."
"MG: W 7th Sea można spaść nawet z 60 metrów i się nie zabić... (w jego głosie wyczuwalne zafascynowanie systemem)
Gracz#1: Zagramy kiedyś w Neuroshimę to zobaczycie co to znaczy śmiertelność...
MG: Tam nawet za róg nie wyjdziesz bo boisz się, że zginiesz...
Gracz#2: ...Tam nawet za róg nie wyjdziesz, bo już jesteś martwy!"
"MG: (...) ślad staje się coraz bardziej mniej wyraźny... (i bądź tu mądry)
MG: (o skradających się lasem rabusiach) (...) przestali nic mówić.
MG: (opisujący reakcję rabusiów na magiczny błysk) Zasłaniają się oczami!"
"MG.(do gracza 1): Wchodzisz do pomieszczenia i widzisz że całe uwalone jest krwią i flakami, a na podłodze leżą porozwalane nagie ciała. Pod ścianą stoją twoi towarzysze i wpatruja sie w elfa, który klęczy na obu kolanach, na środku pokoju ,i płacze.
Gracz 1. do gracza 2.: Dlaczego on płacze?
Gracz 2. szeptem do gracza 1.: On opłakuje ich śmierć.
Gracz 1. Czyją?
MG do graczy: Droge zastepują wam dwaj przeciwnicy: szkielet i zombie...
Gracz 3. wystawia rękę i przerywa MG opis: Magiczy Pocisk!!!"
"Potezny Kainita wykonczony przez jeszcze potezniejszego Maga:
- A chu... [chwila namysłu] A Paradoks ci w dupe, magusie ..."
A teraz perełka na dziś,the best of fail rpd today;)
"Nazwa profesji: Ruchomy Cel (Shooting Target)
Wymagania: brak
Umiejętności: unik, udawanie zmarłego, dyscyplina żołnierska
Przedmioty: nieprzemakalne spodnie
Profesje wyjściowe: Trup, Mięso Armatnie"
"Gracz: Ja to strzeszczę: w Wielkim Poście nie zabijam..."
"GM: Widzisz, że za tym posągiem coś sie kryje... z kimś innym...'
"Kwieciste opisy MG:
- W kącie widzicie zbutwiałe, zardzewiałe deski.
- Leci na ciebie 300kg żywej wagi!
- Krążycie wokół karczmy w... karczmie.
- W********ś ryjem... czyli brzuchem.
- Czarny wchodzi do twojego pokoju, ale nie wiesz, że to on.
- (o drzwiach obrotowych) Wszedłeś drzwiami i wyszedłeś spowrotem."
-
Ostatnie moje kfiatki:
GM - Mistyk przychodzi i ma zamiar pomóc twojemu rannemu koledze. Co robisz?
G1 - Każę mu użyć jakiegoś spella.
GM - OK, mistyk używa kuli ognia i spalił całą tawernę, włącznie z tobą.
G1 - [cenzura]
GM - Ofiara twojego poprzedniego ataku w[cenzura]iła się, bierze największą lagę jaką znajduje i leci wprost na ciebie. Co robisz?
G1 - Wabię go konserwą.
GM - [facepalm]
G1 - Mam dosyć, szarżuję do tratwy, wsiadam na nią, odpycham się oszczepem, a jak ktoś wlezie za mną to kij mu w d..
GM - Udało ci się, właśnie jako jedyny uchroniłeś się przed śmiercią. Na plażę wbiegła wataha wilków.
G1 - :O
-
Ok,mała aktualizacja,next kfatken zabawnen(ale ze mnie poliglota od siedmiu boleści);)
ps.Zastrzegam sobie prawo do popełnienia błędu w razie gdy wstawię kfaiatka który już był,wybaczcie ale nie jestem nieomylny.
-To co? jedziem z tym śledziem?
-Nie k.....a,spamuj dalej debilnymi tekstami,my poczekamy aż w końcu wstawisz to co chcemy przeczytać...
-aha,czyli jeszcze cos napiszę<odgłosy walki i dźwięków łamanych kości>
-No,dziś to alter ego wstawi kfiatki;)
"G1: Ile rund trwa panika?
G2: Wystarczająco długo, żeby przeżyć... "
"gracz, który chciał podróżować niepostrzerzenie: No Thiermel, posuwamy się w nocy"
"G; To ja się chowam!
GM: Z tą zapaloną pochodnią, czy ją gasisz?"
"MG: Będziesz mógł obejżeć wnętzre własnej czaszki.
Y: ale tam jest zupełnie pusto
K:Zakładam że to jawa, bo to niemoże być rzeczywistość.
G: Powinieneś nauczyć się troche savoir vivre-u.
Y: Niepotrzebuje sztuki przetrwania...
MG: Cuda... trendowatym przywraca wzrok, a ociemniałych leczy z trądu..."
"M: Dzięki stary, uratowałeś mnie, masz u mnie piwo.
A: Piwo? Wolałbym kredki..."
"Rozmowa na temat porzuconej kopalni krasnoludzkiej, Olaf jest ciekawy co się w niej wydobywa:
O: Właściwie to... to jest kopalnia czego?
N: Krasnoludów."
"Podczas walki w kanałach z gigantycznym wężem na wskutek ataku gada Vaali'aris traci przytomność. Później elfy znajduje Olaf i spostrzega nieprzytomnego:
O: ...a co mu się stało?
N: no... wąż go kopnął...'
"Drużyna wraz z jakąś rodziną (rodzice i dwoje dzieci) idzie przez labirynt.
MG: Wyskakuje na was wilkołak, co robicie?
G2: Nawalamy się!!:)))
G3: (z szyderczym uśmiechem) Dzieci!! Chcecie coś do jedzenia?
W domu jednej babci na strychu G3 hipnotyzuje G4 by go okraść, w tym czasie G5 schodzi i otwiera drzwi
MG: Widzisz jak po ulicy przechadza się pies wysoki prawie 2,5 m., co robisz?
G5: eeeeee...
MG: (ze spokojem i szyderczym uśmiechem) Patrzy się na Ciebie
G5: Chowie się za drzwiami
MG: Masz wrażenie jakby szedł w twoją stronę, może w końcu coś zrobisz?
G5: To ja może zawrzę drzwi
MG: I co dalej?
G5: Biegnę na strych. Słuchajcie na ulicy jest wie wie wielki pies z cze cze czerwonymi oczami i cały czarny.
G3: (ze spokojem) Nie teraz, nie widzisz, że próbuję zarobić!
Drużyna jest na statku
G4: Ale mam swojš łódkę??!!
MG: Nie, nie masz
G4: To ja chce ponton
MG: Jak się zrobisz ze swojej dupy
G3: Ale pamiętaj nikt ci tam nie będzie dmuchał
MG: No to leżysz na podłodze i nad tobą latają strzały.
G1: No pełzam do drzwi.
MG: No to dopełzasz do drzwi i jakoś ci się udało otworzyć.
G2: Widza to??
MG: No widzisz!!
G2: Jo bych jakoś zareagował
MG: Jako??
G2: No jak już strzały latają to jakoś bych mu pomógł, też bych strzelił, ale w niego... żeby się nie męczył.
MG: No no jak jest mag w rodzaju żeńskim, magiczka??
MG: Widzicie czarodziejkę na stole tortur.
G3: A jest goło?
MG: No jest.
G1: A w jakiej pozycji jest?
G2: W dojazdowej!!"
"Gracze zabili właśnie grupkę szczuroludzi, którzy napadli karawanę, którą BG ochraniali. Żona idzie se swoim mężem (są bardzo bogaci), ledwo przeżyli atak (siedzieli w bryczce). Mężczyzna miał przy pasie ogromną sakiewkę.
MG: Widzicie że Lord jest ranny i ledwo idzie. Korci was bo słyszycie jak brzęczą złote korony...
G2 (krzyczy): Schowaj sakiewke bo nas k***a korci!"
"MG: Paweł
G1: Sibi /mroczny elf/
G2 Cycu /krasnolud/
MG: Idziecie przez las i widzicie śpiącą elficką królewnę. Ma na sobie znaki leśne.
G2: Podnosze ją...
MG: Odpadła Ci ręka. Zapomniałem powiedzieć, że leśne elfy nienawidzą krasnoludów i mrocz...
G1: Biore ją od tyłu!!
MG: ...nych elfów. Odpada Ci penis. Minus jeden pp."
"Gracz (elf) znalazł w kufrze gobliński naszyjnik z zębów po czym wziął go i założył. Na widok naszyjnika krasnolud lekko się zdziwił
K: Skąd masz ten naszyjnik??
E: A kupiłem u ruskich
Drużyna (D) badała zapomnianą strażnicę, w której obecnie mieszkały gobliny. W momencie gdy badali areszt natrafili na zamkniętego w nim człowieka, jednak byli wobec niego bardzo nieufni ;) gracz odgrywający zamkniętą postać (G) zapomniał co ma powiedzieć
D: Co tu robisz. I jak tu się znalazłeś?
G: yyyyyyyyyyyyy
GM: Szukałem skarbu i zostałem złapany przez gobliny.
Gracze spojrzeli się na Gm'a a ten w pośpiechu dodał
GM: Dobiegł głos z niebios. :P
Ta sama drużyna w końcu uwolniła gracza
G: Dziękuję wam. Moje rzeczy są pod stołem
GM: Schylacie się i widzicie... ejj ty jakie masz itemy weź no przeczytaj!
G: Ja?... no ten tego konia z siodłem..."
"(spotkanie z demonem)
Demon: Czego chcecie?
M: Szukamy takich ogonów jak ty!"
"Wampir: Maskarada. Jedna z postaci wpadła w szał, co zakończyło się przejęciem jej przez MG, który natychmiast zaczął nią atakować inne postacie.
Toreador: - To ja w nią serię z mojego UZI!
Gracz, którego postać wpadła w szał: - ZGŁUPIAŁEŚ?! ZABIJESZ MNIE!!! KOŁEK! WBIJ MI KOŁEK W SERCE!!!
Toreador do MG: - No... jest tam jakiś kołek?
MG: - Nie.
Toreador: - To może jednak tą serię...?
Gracz: - URWIJ NOGĘ OD KRZESŁA I WBIJ MI JĄ W SERCE!!!"
"Grupa nieopatrznie zawedrowała do siedliska jakiejś Prazmiji, którą nieopatrzenie obudziliśmy. Nieco wystrachani podjęlismy próby negocjacji z gadem, tzn jeden gracz wypalił: "a słyszała już kobra dowcip o trolu i dwóch kuleczkach?"
Absurdalnośc sytuacji pozwijała nas ze smiechu, MG stwierdził, ze gada też to ubawiło, więc wskazał nam właściwa droge i zyczył powodzenia :D "
"Gracze są po bardzo ciężkiej walce z jaszczuroludem, dwócj typowo ofensywnych bohaterów jest ciężko rannych. Zupełnie nieofensywna graczka zagląda do dziury w ziemi, jamy owych jaszczurek.
MG: Widzisz dziesiątki, setki żądnych krwi "smoków".
Graczka: To ja skaczę do środka."
"Drużyna po wykonaniu misji wraca do swojego czarodzieja, który zlecał zadanie. Kumpel grający drowem wyraźnie chciał doprowadzić swoją postać do samounicestwienia, gdyż obchodził się z nią bezlitośnie - pod koniec był już nadpalony, bez rąk, bez nóg i z dziurą w głowie. Czarodziej go uzdrowił. Wtedy kumpel pyta:
- A potrafiłbyś sprawić, że będę biały?
Odpowiedź czarodzieja:
- Niestety nie posiadam takiej mocy, ale na dalekim zachodzie mieszka Michaelus, on posiada taką moc."
"Sesja DnD, bohaterowie graczy walczą otoczeni przez hordę szkieletów. W końcu zdecydowali się na odwrót. Przebili się, uciekają, nagle mistrz gry z pytaniem:
- Liczyliście sobie punkty życia?
Gracze kolejno:
- Mam jeszcze 7, biegnę.
- 3, zwiewam.
- 4, też wiewam.
- Nagle zemdlałem..."
Jamen;)
-
Dobra. Trochę z PBF'owej sesji w którą gramy an jednym forum.
Tarhand - : Inkwizytor/specjalista od magii ognia - moja postać
Kamilusz: Najemnik
Na zielono/brązowo - GM
Kamilusz:
"
<Wrogim spojrzeniem spogląda na oby dwóch i wyciąga włócznię, oraz nóż> Jeżeli jesteście tacy cwani walczcie ze mną <Wyciąga nóż i rzuca w kostur inkwizytora>
Razjel nie ma kostura, ale nie chce mi się czekać więc Ci poprawię...
Jednak zrobiłeś to nieudolnie, nóż wylądował pół metra od Inkwizytora. On natomiast podniósł Twój nóż, przez co go straciłeś.
Myślisz, że jeśli zpudłowałem i zabrałeś mi nóż pokonasz mnie? Mam ich jeszcze 6! <Wyciąga włócznie i wyzywa Iknwizytora na pojedynek> A teraz dawaj ty sk*rwielu, nakarmię tobą mojego konia lecz wątpię, czy chwici się takiego gówna
"
Mój komentarz do GM'a: Czy on wie że ostatnie zdanie zakończyło dla niego sesję?
Ja:
"Znajdując się w sytuacji zagrożenia nie myślę zbyt wiele. Podniesiony nóż chowam za pas, wyciągam miecz i skupiam się na bardzo prostym zaklęciu.
-Sam się prosiłeś.
Jego włócznia stanęła w płomieniach. Podbiegam do niego i ściągam go z konia przystawiając mu miecz do gardła..."
GM:
"Tarhand użył prostej sztuczki polegającej na stworzeni płomyków wokół włóczni Kamilusza. Ten tak się zląkł, że wyrzucił włócznię aby go nie poparzyła, nie zauważył nawet kiedy Inkwizytor do niego podbiegł i zrzucił z siodła, po czym przystawił mu miecz do gardła.
Kamilusz nie może w żaden sposób się ruszyć bo ostrze przebije mu gardło."
Jakiś czas później, po kilku ustaleniach pomiędzy mną, GM'em i Kamiluszem:
Kamilusz:
"Zobaczymy czy teraz to obronisz, myślał. W szybkim tempie odwrócił włócznię i uderzył go w szyje nie ostrzem tylko tępą częścią włóczni.
Udało Ci się obalić Tarhanda na ziemię, jednak miecz który dierżył zranił Cię poważnie w lewe ramię, przez co nastąpiło silne krwawienie i potworny ból.
I co teraz? - Odrzekł plując na niego i zakłądając bandaż na rękę. - Dobrze ci tak, nie trzeba było mnie wyzywać."
GM:Kamilusz, jakim cudem nakładasz bandaż na ramię, skoro lewą rękę masz niesprawną, w prawej masz włócznię, a bandaże masz w torbie?
-
Dobra. Trochę z PBF'owej sesji w którą gramy an jednym forum.
Tarhand - : Inkwizytor/specjalista od magii ognia - moja postać
Kamilusz: Najemnik
Na zielono/brązowo - GM
Kamilusz:
"
<Wrogim spojrzeniem spogląda na oby dwóch i wyciąga włócznię, oraz nóż> Jeżeli jesteście tacy cwani walczcie ze mną <Wyciąga nóż i rzuca w kostur inkwizytora>
Razjel nie ma kostura, ale nie chce mi się czekać więc Ci poprawię...
Jednak zrobiłeś to nieudolnie, nóż wylądował pół metra od Inkwizytora. On natomiast podniósł Twój nóż, przez co go straciłeś.
Myślisz, że jeśli zpudłowałem i zabrałeś mi nóż pokonasz mnie? Mam ich jeszcze 6! <Wyciąga włócznie i wyzywa Iknwizytora na pojedynek> A teraz dawaj ty sk*rwielu, nakarmię tobą mojego konia lecz wątpię, czy chwici się takiego gówna
"
Mój komentarz do GM'a: Czy on wie że ostatnie zdanie zakończyło dla niego sesję?
Ja:
"Znajdując się w sytuacji zagrożenia nie myślę zbyt wiele. Podniesiony nóż chowam za pas, wyciągam miecz i skupiam się na bardzo prostym zaklęciu.
-Sam się prosiłeś.
Jego włócznia stanęła w płomieniach. Podbiegam do niego i ściągam go z konia przystawiając mu miecz do gardła..."
GM:
"Tarhand użył prostej sztuczki polegającej na stworzeni płomyków wokół włóczni Kamilusza. Ten tak się zląkł, że wyrzucił włócznię aby go nie poparzyła, nie zauważył nawet kiedy Inkwizytor do niego podbiegł i zrzucił z siodła, po czym przystawił mu miecz do gardła.
Kamilusz nie może w żaden sposób się ruszyć bo ostrze przebije mu gardło."
Jakiś czas później, po kilku ustaleniach pomiędzy mną, GM'em i Kamiluszem:
Kamilusz:
"Zobaczymy czy teraz to obronisz, myślał. W szybkim tempie odwrócił włócznię i uderzył go w szyje nie ostrzem tylko tępą częścią włóczni.
Udało Ci się obalić Tarhanda na ziemię, jednak miecz który dierżył zranił Cię poważnie w lewe ramię, przez co nastąpiło silne krwawienie i potworny ból.
I co teraz? - Odrzekł plując na niego i zakłądając bandaż na rękę. - Dobrze ci tak, nie trzeba było mnie wyzywać."
GM:Kamilusz, jakim cudem nakładasz bandaż na ramię, skoro lewą rękę masz niesprawną, w prawej masz włócznię, a bandaże masz w torbie?
Daj link na pw do pbfa :D
-
Jesień, mokro, zimno, wiatr prosto w twarz ubłoconego wędrowca...A więc zmieńmy nastrój na bardziej ...chm...kolorowy;)
"Wykidajło* do Drogomira, gdy ten nie chciał oddać mu harpuna:
- Co ty, k***wa, jakiś miłośnik bólu jesteś?"
*inaczej ochroniarz,strażnik zajazdu/tawerny.
"Drogomir do MG, po mordzie dokonanym na babci-łachmaniarce w Terracello:
- No zaj***ście, dopiszę sobie "starą babcię" do listy zabitych potworów..."
"Kolejna killer-riposta z ust Drogomira. Tym razem skierowana do strażnika przy bramie Terracello:
- Nie znam cię!
- Ja ciebie też nie i nie robię z tego tragedii..."
"Komentarz odnośnie stanu Rolfa, który w ciężkim stanie spoczywał na łożu:
- Nie oddycha i gnije. To chyba ciężki przypadek śmierci."
"Kilka wspaniałych opisów MG:
- Zimny, leśny las.
- Gabriela hoduje utensylia rolnicze w swojej przegródce z kozami.
- Widzicie, że jest tu straszny burdel, jeszcze świeży. (Komentarz gracza, prawdopodobnie Droga) - Świeży, świeży! Dziwki jeszcze nie zgniły."
"- Niepoczytalny decyduje większością głosów!"
"MG: ...myjecie się więc w domu Reinholda, który ma nawet mydło!...
-Ash (wyjątkowo grał Drogomirem - krasnoludem): czy komuś przypadkiem nie spadło mydło?
-ja: a jaką to robi różnicę krasnoludowi?"
"Dialog Albert-Magnus w obleganym przez wieśniaków domku Gabrielli:
Albert: - Czy te drzwi mają judasza?
Magnus: - Nie, mają świętego Tomasza. "- Kto tam?" "- Nikt" "- Kto tam?" "- Nikt" "- Kto tam?" "- Nikt" - I zaparł się po trzykroć..."
"- Żarcie dla sześciu osób?
Drogo: - Dla siedmiu! Tu się zmieści trochę więcej! <poklepuje się po brzuszysku>
Rolf rzuca, ale ma pecha. Ostatni przerzut. Tromm komentuje wyraz twarzy Asha:
- Masz twarz, która wygląda jak pożar lasu, który ktoś gasił śrubokrętem."
"Delial: przyznaj się, że służysz mrocznym bogom!!!!!!!!
MG: mówisz to?
Delial: nie"
"Pedro: Staram się wyglądać pokojowo...ładuję kuszę."
"MG: ...oświetlone przez mroczne pochodnie..."
-
"-Jeśli zginę, posadź orchidee na moim grobie. I zapal mi światełko w pojemniku po ketchupie."
"2kG (czyli jak wkurzyć nazbyt miłego i dobrego Mistrza Gry [współtwórca mistrzował])
MG: Wystrzelił do ciebie z kuszy. Co robisz?
Ja: Zastanawiam się dlaczego...
MG: Leci w twoją stronę bełt! Co robisz?
Ja: Zastanawiam się, kto to jest..
MG: Róbżesz coś!
Ja: Dalej się zastanawiam...
MG: To człowiek od Andre! Człowieku, zrób coś! <<< i w tym momencie MG wypaplał połowę scenariusza. Potem na mnie nieźle nakrzyczał;)"
"Aha, byłbym zapomniał. To była sesja w klimatach... Mass Effect bodajże. Bohaterowie lądują w dziwnej kolonii...
MG: Przy drzwiach widzisz pełno ludzi. Każdy z nich jest uzbrojony...
G1(przerywając): Włączam działko, strzelam w nich.
MG(turlu, turlu): Udało się.
G1: Idę w kierunku drzwi...
MG: Widzisz pełno ciał. Idziesz nad nimi. Zdaje się, że jeden z nich żyje...
G1: Pytam, co się stało?
Jeśli ktoś nie rozumie, to ciała to byli powystrzelani przez G1 koloniści..."
"MG(ja): Brodzisz w śmierdzącej wodzie po pas, nagle czujesz, jak dziesiątki małych ząbków próbują zeżreć twoje nogi... spoglądasz w dół - to piranie!
G1(newbie w RPG): Wiesz co, poprowadź tę walkę za mnie, idę się odlać...
MG: [double facepalm]"
"Neuroshima
Wprowadzenie: Gracze znów zawitali do wykolejonego pociągu...
(G wchodzi do przedziału)
Ja (jako NPC): Nie ma miejsca.
( G podstawia lufę swojego Magnum między oczy jednemu kolesiowi. Ten ucieka)
G: Miejsce już jest. "
"2kG
Wprowadzenie: Następna sesja, w której mistrzował współtwórca 2kG. Dla tych, którzy nie wiedzą: nekromanci są zaciekle ścigani przez Magiczną Inkwizycję.
MG (jako NPC): Hej, ty! Mam dla ciebie zadanie!
Ja: A skąd wiesz, że nie jestem wieśniakiem?
MG: Wieśniacy nie noszą mieczy...
Ja (puściły mi nerwy): No dobra! Jestem nekromantą!
MG: Co?! < I tu zaczęły dziać się dziwne rzeczy, takie jak: walką z całą wsią, czy ucieczka na... ośle. Oczywiście, Inkwizycja mnie dogoniła. Mimo ogromnych ułatwień MG, to była ostatnia walką mojego nekromanty...
System nie ważny, śmieszny był tylko tekst:
MG:Słyszycie krzyki jęku i rozpaczy."
"2. Wymiana miedzy znającym etykietę samurajem, a magiem, jeszcze siedzą w lochach, ale niedługo wyjdą.
G1: Jak nie będziesz wiedział, ktory to król, to ten w koronie.
G2: Jestem magiem, nie debilem."
"Z cyklu: "Złote myśli graczy"
G1: Każdy ghul, który dostaje w jaja, umiera."
"Drużyna napotkała barbarzyńcę, pod którym zapadł się most. Po wyciagnięciu i krótkim dialogu...
G4: Wszystkich, których spotkam, od razu zabijam.
Któryś z graczy, prawdopodobnie G2: Co za rodzeństwo! Jeden zabija przyjaciół i drugi zabija przyjaciół."
"Most się wali, uciekamy!
G4: Chwytam się kawałka skały.
MG: To sa kanały, jest tylko błoto... i gówno.
G4: Chwytam się kawałka gówna."
"Żebracy i "panie, daj pan miedziaka!"
MG: jeden żebrak jest dziwny, bo zamiast "panie, daj miedziaka", mówi: "ej wy..."
Któryś z graczy: 1000k gold pls"
"Z cyklu: "Inwencja twórcza"
Nowy przepis na podpalenie baru. Otóż potrzebujemy jednego humanoida, maga najlepiej, ktroy wrócil z kanałów i nie pachnie zbyt najlepiej oraz papierosa. Ów humanoid powinien zapalić papierosa, stojac przy barze."
" wprowadzam druzynę do miasteczka.
- Widzicie świątynię, karczmę, burdel, znowu świątynię... Znowu burdel... W ogole, co bylo dziwne, to to, ze bardzo dużo tych świątyni tu było.
Sorcerer: Duża konkurencja, niższe koszta, tańszy heal."
"Z cyklu: "Nowe skille"
Standardowo pierwsza walka - gobliny. W przypływie emocji zapomniało mi się, że jednemu z nich rozwaliła sie broń(no taki rzut byl ^^"). Gracze na szczęście mi przypomnieli. Po czym któryś z graczy zapytał sie, czy ten móglby rzucać bełtem i tak oto powstała nazwa nowego skilla. Rzut bełtem.
Tylko że nagle zmienił się rodzaj bełtu..."
"Sorcerer wymyślił wielce skomplikowany plan, dzieki któremu wilk byłby syty i owca cała... Niestety, przy próbie testu na blef, czy faktycznie przekona pewnego maga... No to był fail niestety.
- Nie uwierzył ci.
Sorcerer: W którą część?"
Wesołych!;)
-
Co taki zastój w tym temacie? :(
-
Napisz Coś to ożywimy. Pospisuje w weekend moje MG'owkie wpadki.
-
Upf,lekki zastój się zrobił, ciężko ostatnio znaleźć jakieś świeżynki. Co prawda znalazłem kilka ale nie gwarantuję że kilka z nich już nie było.
Tak odbiegając od tematu,zapodam wam tekst którym uraczył mnie ostatnio mój znajomy.Czy to smieszne/głupie?Nieważne,ważne że temat odpowiedni;)
K:Wiesz jak brzmi twoje nazwisko po francusku?
Ja:Nie...
K:(chwila ciszy,widocznie rozkoszował sie tym momentem).Lesser!
Mnie osobiście to rozbawiło,ale gdy ten śmiał się długo i przeciągle z wątpliwego żartu,zacząłem się wku...ć;)
Ok,zaczynamy z głównym daniem!
"G: Wchodzę do karczmy, patrzę, czy jest miejsce na podłodze.
MG: Nie ma, wszędzie stoją stoły.
G: (półork) Odrzucam na boki stoły i krzesła.
Karczmarz: Ej! Proszę mi tu nie robić bajzlu!
G: Ja tylko namiocik chcę rozstawić!
Gdy rozstawił namiot i dogadał się z karczmarzem w sprawie zapłaty:
G: Walę taranem w ścianę (ma przenośny)
MG: Zrobiłeś dziurę. Widzisz strażnika wchodzącego do karczmy.
G: Chowam się do namiociku!
MG: Strażnik wstawia głowę do namiotu.
G: Walę go z tarana!"
"BG (nekromanta): Macie tu jakąś nekropolię?
NPC (chłop): Nie, panie, ale mamy cmentarz!"
"MG: Chciałem powiedzieć, że pierwsza rzecz która w was uderza po otwarciu drzwi windy…
MW: …To KLĄTWA!"
"J: Jestem kapłanem, wykrywam modlitwy w promieniu stu kroków!"
"MG: No i co wymyśliliście?
C: Wychodzimy z krzaków, udając że mamy pokojowe zamiary."
"D: Wyślę przodem jakiegoś posłańca, żeby nam przygotowali miejsce postojowe odpowiednio.
MW: E, potrzebne nam to?
J: Siedź cicho, to ona jest perfekcyjną panią karawany. "
"C: Jadłem skrzydło świni. Smakuje jak kurczak."
"L: Z początku myślałem, żeby się umówić ze znajomymi spoza pracy, ale sobie uświadomiłem że żadnych nie mam."
"MG; Idziecie tunelem nad przepaścią po drewnianych belkach...
Drow do kapłana; Chwyciłbym za szmaty i rozbił łeb o te belki!
MG; Belki są stare, mogą łatwo pęknąć! Jeśli się jakaś złamie spadniecie obaj...
Drow; ...schylam się, odrywam z belki wielką drzazgę i wbijam kapłanowi w oko!!!
Drużynowa elfka poucza drużynę w lesie.
Elfka; Nie depczemy trawy, nie palimy drzewek na ogniska...
Drow; [przedrzeźnia pod nosem] blablabla
Elfka; ŻE CO?!?
Drow;[który naprawdę nie słuchał] Nie palimy trawy!!! Ja nawet tytoniu nie lubię!!!
Wampir [bardzo wysoki koleś] pada ze złamaną nogą.
Dwarfka; Pomagam mu wstać!
Elfka; To może trochę potrwać...
Nocleg.
Drow; Udaję że śpię [udany rzut]
Mg; Ok.
Drow; Po chwili uchylam lekko powiekę, co robi paladyn?
Mg; śpi.
Drow; A może udaje że śpi?
Mg; Rzucaj...
Drow; Rzucam w niego poduszką.
Mg; ???
Paladyn; Przestraszony siadam na łóżku.
Drow; [pod nosem] Udawałeś, kanalio!
Paladyn; Wcale nie, spałem!
Drow; Skąd wiesz że chodziło mi o udawanie spania?!
Paladyn; A co można udawać w łóżku?!
Mg; Orgazm...?
[cd]
Paladyn i drow; ...[mina pełna współczucia]
Mg; ekhym...
Paladyn; idę spać...
Drow; Ja też [po chwili ciszy] Oddawaj moją poduszkę, KA-NA-LIO!!!
Paladyn; Jak kocha to wróci!
[nic się nie dzieje oczywiście, po chwili]
Drow [pod nosem] Szmata, nie poduszka!
[cd]
Drow dostaje z powrotem poduszkę.
Drow; kto wie co z nią robiłeś...
Paladyn; Nic, leżała tu...
Mg; Jak kłoda.
Próba sprowokowania drowa.
Mg; Co robisz?
R; Obrażam jego matkę!
Drow; [niewzruszenie] Zabiłem swoją matkę.
R; [mała zgacha] No to obrażam jego ojca!
Drow; Nie wiem kim był.
R; [z wahaniem] Masz rodzeństwo...?
[z serii napity drow]
Drow; Teeee, elffffie! A po co ci takie długie uszszszy?
Elf; Nie wiem czy wiesz, ty też masz takie...
Drow; [maca się po uszach] ...?! [zerka na pitą flaszkę, wylewa wszystko do kwiatka i w panice odrzuca flaszkę]
[Zabójstwo - trup leży u podnóży schodów karczmy z nożem w plecach.
Drow; Powiemy że to był wypadek.
R; Spadł ze schodów!
Elfka; Spadł ze schodów na nóż?!
R; Niósł go żeby eeee ogolić się w studni na dworze!
Elfka; Jak schodził to chyba upadł na brzuch? I nóż wbił mu się w plecy?
R; Bo zapomniał eeeeee pianki do golenia i wrócił się na piętro i spadł! No, dobre!
Mg; W sali obok stoi kelnerka i patrzy na was ze zgrozą...
Drow; Zajmę się tym. A facet szedł na górę bo zabił dziewczynę która dała mu kosza i jak schodził zdał sobie sprawę i co zrobił i zawrócił na górę i...
Mg; Kiedy tak gadacie przychodzi barman i stając obok kelnerki gapi się na was.
Elfka; ...i wtedy zauważył go barman i facet stwierdził że pozbędzie się wszystkich świadków...
Mg; [chce coś powiedzieć]
R; [panika] kto-co-jak?! Spisujcie to!!!
BN; Jednooki najemnik szuka drużyny do wyprawy na smoka...
Xer; A trafisz w niego w ogóle?
BN; Jasne, przecież nie mam zeza!"
"Elf w lesie.
Mg; ...nagle z krzaków wyskakują trzy wilki!...
Elfka; Wyciągam łuk, strzelam do pierwszego, odskakuję do tyłu, jednocześnie strzelając do drugiego, po czym dobijam pierwszego, odskakuję znów do tyłu przed trzecim i strzelam mu w głowę! [rzuca - same krytyki!]
Dwarfka; [patrząc w szoku na kości, nieśmiało] Wyciągam broń...? Jak nie zdążę, to z zimną krwią udaję, że od początku wiedziałam, że elf trafi!!!
W podziemiach zamieszkanych przez podejrzanych kultystów drużyna przeciska się korytarzem. Nagle elfkę atakują żywe korzenie, oplatając ją.
Elfka; Co jest?! Nie mogę się ruszyć, te korzenie mnie zaczepiają! [próbuje się wydostać]
Drużynowy demon korzystając z okazji klepnął elfkę w tyłek.
ELfka;[nie mogąc się obrócić] Ej!!! co jest?!
Demon; Oh, te niegrzeczne enty... ;3"
Miłego weekendu;)