Forum Tawerny Four Ways
Mount&Blade Warband => Warband Singleplayer => Wątek zaczęty przez: staniol w Stycznia 22, 2011, 13:03:13
-
Witam mam pewien problem gdy wysyłam emisariusza do innego królestwa by okazać dobrą wole jak monarcha monarszexD czy jakoś tak nie uznaje mojego prawa roszczenia do tronu (prawo panowania mam na 99) z góry dzięki za pomoc.
-
Przy 99 mi też żaden nie chciał uznać mojego prawa ale jak już mam tak wysokie PDR :) to mam w czterech literach innych królów ;P
-
Witam mam pewien problem gdy wysyłam emisariusza do innego królestwa by okazać dobrą wole jak monarcha monarszexD czy jakoś tak nie uznaje mojego prawa roszczenia do tronu (prawo panowania mam na 99) z góry dzięki za pomoc.
Nie wiem, ale uważam, że może mieć na to wpływ Perswazji. Oczywiście na dzień dzisiejszy są to jedynie moje domysły, aczkolwiek miało by to sens, jeżeli chodzi o inwestowanie punktów umiejętności w jednostki NPC.
-
ok dzieki
-
Pamiętam też, że nie będąc szlachetnie urodzoną odbiłam zamek Knudarr Nordom. gryzłam i kąsałam przeciwnika ile tylko popadnie i to z całkiem pozytywnymi rezultatami. Lecz za każdym razem, jak wysyłałam emisariusza, to król Nordów odpowiadał tak: Dopóki nie mam żadnych praw do posiadania tej włości to nie podpisze rozejmu.
Czyli jak kolega adamk23 napisał wcześniej istotne jest PDR. Tak w ogóle zastanawiam się ile współczynników składa się na misje wysłania emisariusza uwieńczoną sukcesem.
-
Z własnych doświadczeń wiem że wpływ mają nasze relacje z danym władcą , PDR , jak wcześniej zauważono charyzma posłańca, chyba nasza reputacja też coś tam wnosi no i jeśli chodzi o rozejm to nasza przewaga w walkach też jest bardzo pomocna.
-
Moim zdaniem, ciekawą opcją było by Casus belli, czyli tak zwany powód do wojny. Bo tak szczerze każdy wypowiada wojnę swojemu oponentowi bez żadnych problemów jaki punków karnych. Myślę że nawet Imperialistyczna frakcja nie mogłaby pociągnąć za długo w bez nieustannych konfliktach. A tutaj czegoś takiego nie ma.
-
Coś na wzór Europy Universalis. Był by to ciekawy dodatek do gry i całkiem sensowny gdyby królowie nie mogli wypowiadać wojen ot tak według własnego "widzi mi się"
-
Problem w tym, że Warband (dodatek przecież) mógłby stanowić szkielet świetnej gry nie tylko RPG, ale także taktycznej (formacje wojskowe itp.), zwykłej nawalanki (ot, czasem jakaś bójka w karczmie - tylko tych piwożłopów za mało) i strategii na wieku poziomach (zarówno tej małej - ot, kampania wojskowa; jak i tej większej - wojny, sojusze, dyplomacja etc.). Połączenie Europy Universalis 2 z Hearts of Iron 2 i Warbandem odniosłoby sukces.
-
Połączenie Europy Universalis 2 z Hearts of Iron 2 i Warbandem odniosłoby sukces.
No, raczej połączenie tych gier w jedną, jest raczej niemożliwe :D
-
Chodziło mi o możliwości dyplomatyczne - pakt o nieagresji, jakieś np działania szpiegowskie, walki o wolność (niewierny lord przechodzi do innego pana lub tworzy własne państwo :D), bunty (chłopskie?).
-
Wtrącę się do tematu. Mam problem z Królestwem, mianowicie stworzyłem własne przejmując jeden zamek, nazwał itd. Jednakże jest ten problem, że nie mam prawa władać tymi ziemiami (po prostu je zagarnąłem) - nie jestem prawowitym królem ( z krwi czy coś). I teraz jak to zrobić, aby mnie uznali ?
-
Raporty > Dane Postaci > patrzysz na pkt. PRAWA DO RZĄDZENIA. Jeśli masz je niskie to cię nie poprą. Najlepiej mieć maksymalne 99 pkt. Żeby zwiększyć prawo do rządzenia wchodzisz w dialog z towarzyszami w teamie > Czy mogę ci zadać pytanie? > i tam opcja, by ci pomogli. Pojada na 21 dni w świat i będą mówić, żeś fajny, mądry i ogólnie the best (tylko jeden towarzysz na raz). Można tez w taki sposób, że wygrywasz wojnę i królestwo wroga proponuje ci pokój, jak się zgodzisz to podskakuje prawko. W dążeniu do podboju pomocne są też dobre relacje ze szlachtą.
EDIT: Wysoka renoma i honor też chyba mogą pomóc, ale głowy nie dam.
-
Mhm tylko taki problem, że niedługo możliwe, iż nawet ten zamek stracę - wojna z dwoma królestwami i trzecie właśnie mnie wyzwało do wojny ;x
-
Zdobyłem Suno od Nordów (wcześniej u nich byłem i zagarnęliśmy trochę terenów Swandii i Vaegirom) i wywołałem wojnę. Jakimś cudem udało mi się zawrzeć z nimi pokój (chyba podbiłem im jeszcze zamek ,ale szybko go straciłem). Podbiłem resztę Swandii (Praven i zamki na zachód od niego) i rozpocząłem ponownie walki z Nordami. W tym czasie Rhodocy również z nimi walczyli. No to pomyślalem ,że może kogoś do nich wyślę by okazać dobrą wolę. Zaakceptowali mnie z 44 punktami prawa do rządzenia :D. Teraz próbuję walczyć z każdą frakcją ,która ich zaatakuje :D
Morał:Ta "dobra wola monarchy" to nich innego jak jakiś pakt ,tak mi się wydaje. I najlepiej wysyłać emisariuszy z taką misją do krajów walczących z twoim przeciwnikiem.
To by było na tyle.
-
Ja tam zanim podbiłem Calradię nie zawierałem żadnych sojuszów, bo i po co? Moje królestwo powstało w sercu (dużej, bo ich wspierałem) Swadii i szybko dobiłem to co zostało z Rhodoków, szybko zdmuchnąłem Swadię (mimo, że taka duża była), rozwaliłem Nordów, dobiłem mocno obolały Chanat, Veagirzy poszli leżeć i kwiczeć, Sułtanat bronił, aż z rok (w końcu przeszło do niego większość lordów z podbitych królestw) i był duży (zajmował większość stepów, trochę gór i całą pustynie), i było z nim strasznie ciężko, ale w końcu się udało mi się go podbić. Calradia podbita i zjednoczona, HURRA!!! A morał z tej bajki jest krótki i niektórym znany - nie opyla się raczej robić sojuszów, chyba, że toczysz więcej niż jedną wojnę, bo sojusznik też się wzmocni, a ty przecież możesz mieć wszystko dla siebie.
Pozdrawiam!