Forum Tawerny Four Ways
Mount&Blade => Rozmowy o M&B => Wątek zaczęty przez: Robixs w Grudnia 26, 2010, 22:38:46
-
jakie musze miec wojsko na podbicie zamków i ile go musze miec ??
-
Ojoj, to różnie jest. Jak jesteś dobry to i 40 woja na 500 przeciwnika starczy. Do ataku najlepsi są rhodoccy strzelcy i husklare. Husklari stawiasz parę metrów przed drabiną i mniej więcej w takim samym odstępie za husklarami strzelców i pozamiatane. Jednak musisz ich na maxa ściślić [szereg przegrupuj do środka].
-
to zależy od garnizonu jakości twoich wojsk jak i wroga no ale jak w zamku jest 100 to 50 średnio ulepszonych wojaków wystarczy na zdobycie zamku ze twoimi stratami ok.10-30
-
Ja z 30 swoimi ziomkami rozwalam 300
-
Ja z 30 swoimi ziomkami rozwalam 300
A jaką masz trudność gry i jaki level postaci?
-
Juz w podstawke nie gram, to napisałem bo pamiętałem "bitwe o suno"
-
To jaką miałeś trudność.
-
Napisałeś, że podbijasz zamek :) W przeciętnym zamku jest 90-130 jednostek. Wystarczy z 20 kuszników i paru nordyckich weteranów/wojowników. Ewentualnie ciężkich piechurów swadiańskich.
-
No czyli około 30 osób a więc to juz widać
-
To też zależy od trudności gry i jak grasz i w jakim uzbrojeniu i jakimi jednostkami.
-
No na pewno nie podbijesz rekrutami, nawet znaczącą ilością :) Ale bardzo ważne jest też twoje uzbrojenie. Im lepsze, tym większa szansa że nie będzie headshot z kuszy... A co do ilości wojska, to podawałem, gdybyś grał na około 100%
-
Hmm... Pamiętam, że zdobycie Uxhala (czy jakoś tak, tego miasta) przyszło mi baaardzo łatwo. 15 hurkarli, 15 rhodockich strzelców i (ostatnio zauważyłam) kilku rycerzy swadiańskich, którzy są nawet nieźli w oblężeniach. Tyle starczy, bez żadnych formacji, czysta nawalanka. W zdobywaniu tego miasta straciłam może 5 żołnierzy. Poziom trudności to 75%. Mam zmniejszoną tylko liczbę ludzi w bitwie, bo jak jest więcej niż 50 to się gra tnie. Pamiętaj tylko, że trzeba się schować, wykorzystać głupotę botów, bo twoje życie jest najważniejsze.
-
Ojoj, to różnie jest. Jak jesteś dobry to i 40 woja na 500 przeciwnika starczy.
Racja mam 80 osobowom armię i walczę z rhodokami. Jestem veagirem i i podbiłem Jelkala (w środku było ok .400 osób ) z 5 lordami w środku gdy miałem 58 osób moi ludzie robili to z łatwością ja stałem z tyłu i patrzyłem jak ich rozwalają. Jedyny mój wkład to pomogłem się przebić się na mury i rozwaliłem kuszników. Po walce miałem 48/54. Co do jednostek to miałem z wszystkich po trochu bo niedawno podbiłem zamek. Nie używam kodów.
-
Racja mam 80 osobowom armię i walczę z rhodokami. Jestem veagirem i i podbiłem Jelkala (w środku było ok .400 osób ) z 5 lordami w środku gdy miałem 58 osób moi ludzie robili to z łatwością ja stałem z tyłu i patrzyłem jak ich rozwalają. Jedyny mój wkład to pomogłem się przebić się na mury i rozwaliłem kuszników. Po walce miałem 48/54. Co do jednostek to miałem z wszystkich po trochu bo niedawno podbiłem zamek. Nie używam kodów.
jaką trudność miałeś? I ile wojska może być u ciebie na roku bitwy?
-
Pewnie nie wie, o co Ci chodzi... może nawet nie zaglądał do opcji gry?
-
Oczywiście że nie zmieniał poziomu trudności..... z 58 ludźmi (a choćby i rhodockimi strzelcami oraz huskarlami) miałby problemy ze zdobyciem zamku z setką ludzi, a 400-garnizonowe miasto? Pewnie gra na standardowych 28% ;p Wygranie oblężenia miasta (i to prawie bez strat, bo 4 zabitych i 6 rannych to śmiesznie mało) na poziomie 50% wzwyż wymagałoby sporej przewagi liczebnej, a i trzeba by było ściągnąć coś lepszego niż zwykłą bojówkę.
-
No zgadzam się ja mam 108% trudności i zdobyłem sargoth w 70 ludzi byli na ful ulepszeni a już nie pamiętam jakie jednostki ale była ostra walka straciłem wtedy z 15 ludzi. Sam zostałem 5 razy pokonany z oszczepu. Król mi fajnie daj miasta podbijem nordów to sargoth dostałem a rhodoków to jelkalę teraz chciałem tulgę ale nie dostałem teraz chce reyvadin.
-
Oj mocno kręci, mocno. Pewnie dopiero zaczął w to grać i chciał pokazać jaki z niego miszczu i trochę podkręcił swoją opowiesć.
Teraz boi się odpowiedzieć ;D.
-
A kogo sie wg. Was najtrudniej oblega? Ja myślę ze chyba rhodoków
-
Moim zdaniem Rhodoków. Aby zdobyć miasto lub zamek wystarczy armia średniej jakości, ale ilość wojska powinna być większa niż ta która jest w zamku.
-
Oj tam oj tam. Najgorzej vaegirów od nich łucznicy są najlepsi rhodocy to tam jeszcze ujdzie ale jak zdobywałem halmar od khergitów to straciłem tak 40 ludzi a 50 rannych a sojusznicy 100 zabitych i 150 rannych. Taka rzeź.
-
Zwykle sojusznicy tracą najwięcej ludzi. Mało tego, kiedyś kilku lordyckich Nordów zaatakowało miasto (ja się dołączyłem) i wszyscy przegrali (jak zobaczyłem, że jestem tylko ja i kilku moich ludzi vs 50 wrogów, to się wycofałem).
-
50? Trzeba było ich wyrżnąć. A jaką bronią się biłeś wtedy.
-
Wg. mnie najtrudniej właśnie Rhodoków i Vaegirów. Co do Vaegirów to można się sprzeczać i zamiast nich podać Chanat, ale i ci piechurzy z dwuręczniakami robią swoje.
-
Mówcie co chcecie ale w singlu strzelec rhodoków przebije każdego lucznika
-
Moim zdaniem najtrudniejsi do pokonania w zamku sa nordowie bo nie dosc ze do ciebie strzelaja łucznicy (choc nie sa najwyzszych lotów) to jak cie trafia to ci sie tracza opuszcza i dostajesz oszczepem albo toporkiem, i jeszcze ich depne tarcze wiec ich osczepem trudno trafic za blankami murów.