Forum Tawerny Four Ways
Mount&Blade Warband => Warband Singleplayer => Wątek zaczęty przez: Valambir w Listopada 30, 2010, 14:22:19
-
moje miasto i wieś są na poziomie ubogim i nie wiem jak podwyższyć ich poziom bogactwa
-
Nie można chyba pomóc (chyba że będziesz atakował bandytów koło miasta lub wsi). Moim zdaniem to już zależy od miasta (gdzie położone)...
-
Gdzieś wyczytałem, że położenie jest ważne, bo wieśniacy i karawany zwiększają bogactwo. Ja podbijam sarranidów i ciągle mi coś jedzie do Królestwa Polskiego mimo 1 zamku i 1 wsi.
-
Ważnym równiez czynnikiem jest czysta droga, aby wieśniacy i karawany mogli bezpiecznie dojść do Twojego miasta. W tym celu niszcz pobliskie grupy grabieżców i staraj sie nie porawdzic wojny na wszystkich frontach.
-
Z doświadczenia powiem wam że NAJBOGATSZYM miastem jest HALMAR. Miałem je i miałem status bardzo bogaty (nie bawiłem się z reputacją z miastem czy oczyszczaniem szlaków dla karawan czy chłopków...). To wszystko zależy jakie miasto się wam trafi ;p
-
A czy czasem, na rozwój miasta/wsi nie wpływa wybudowanie dodatkowych budowli? Przykładowo we wsi możemy wybudować, młyn, szkołę i inne konstrukcje.
-
Uwierz mi, że niezbyt... Dopiero w moim modzie (ISI) coś to daje. Ale na razie nie ma ISI na najnowszą wersję Warbanda, muszę dopiero uaktualnić.
-
Nooo taaakkk... Bandyci... że też o nich nie pomyślałem, to pewnie dlatego wszystkie miasta (u mnie) na kontynencie mają status przeciętny/ubogi. Na mnożyło się ich trochę ostatnio u mnie. Biorę się za oczyszczanie dróg ze "śmieci" ;).
-
ja prowadzę wojne na każdym froncie i mam status każdego zamku, miasta i wsi na bogaty :P (po 5 zamków i 1 miasto i z 15 wsi :P)
-
I pewnie coś zmienione w grze.
-
Budowanie młynów itp. wpływa na bogactwo wsi .. nieznacznie ale wpływa. Słyszałem też teorie że można kupować dobra i oddawać je wiosce za bezcen i w ten sposób zwiększyć jej bogactwo. Czy to działa nie wiem ;)
-
A propos zamożności miast/zamku/wsi - w podstawowym M&B, gdzie nie pojechałem było bogate/b. bogate, rzadko się zdarzało mi widzieć coś biednego - to jeszcze rozumiem. Ale w Warbandzie mam sytuacje zupełnie odwrotną. Jest dzień 1160 a ja nigdy nie widziałem jeszcze nigdzie miasta/zamku, które miałoby wyżej niż przeciętne. Tylko kilkanaście wiosek ma status "bogaty". A tak wszystko inne przez całą moją grę ubogie/przeciętne. Czyżby bug?
-
Ja też mam zawsze ubogie albo chyba przeciętne(czy jakoś tak)
Więc jaki czynnik wpływa na poziom bogactwa?
-
No wiesz ten czynnik to... na przykład położenie danego miasta/zamku/wsi, wojny, działania wojenne w okolicy, oblężenia, bandyci atakujący karawany, ilość karawan odwiedzających miasto, produktywność sąsiednich wiosek, itp.
-
Moim zdaniem współczynnik handlu odgrywa tutaj największą rolę odpowiadającą właśnie za "zamożność" wioski/zamku/miasta.
-
Chodzi ci o umiejętność "HANDEL"? To wpływa chyba tylko na ceny i i czas potrzebny na ich wyczajenie w innych miastach.
-
Moim zdaniem, aczkolwiek mogę się mylić, to właśnie opcja handel też może mieć znaczenie. To miało by sens Shiroken995
-
araden - w grze nie zmieniałem nic^_^ po prostu też trzeba działać na frontach dużo wygrywać i w ogóle to też wpływa na bogactwo :P
-
Nie wydaje mi się BlueBerry, by umiejętność "handel" jakoś wpływała na miasto. Jak miałem Marnida (ma u mnie 8 do handlu) to osady były ubogie/przeciętne (moje własne) a jak nie miałem to było to samo. Więc wniosek nasuwa się sam...
-
Ja zaczynam grać od nowa bo panowie na swoich statystykach "pogromili" mnie :D. Jak zobaczyłam na jakim stopniu trudności grają, to aż wstyd mi się zrobiło. Oni na 100% a ja na 20% - śmiech na sali.
Dlatego właśnie zaczynam grę od nowa, na trudniejszym poziomie. Mniejsza z tym. Mam taki pomysł, Jak masz jakąś wioskę, to weź spróbuj dużo i często coś z wioski kupować. Generalnie rozchodzi mi się o to, by wioska miała sporo kasy, może to zadziała i podniesie status wioski. Ok ?
-
Zawsze możesz gromić bandytów w okolicy, ale mi to niewiele dało. Nigdy się nie wytępi ich na tyle dużo, by było bezpiecznie :(.
-
Nie wiem, czy się dal, ale jeśli wieśniacy z Twojej wsi biją się z bandytami, to dołączaj do bitwy i po zwycięstwie ewentualnych uwolnionych jeńców nie bierz do swojej armii, to przejdą do oddziału wieśniaków. Wtedy ci będą mieli szansę być nieco silniejsi i nikt ich nie zaczepi.
-
em Oddział wieśniaków -
Farmer(5)
Chłopka(10)
Nordycki Huskarl (20)
wyobrażasz sobie to? by byli lepsi niż niektórzy lordowie ;P
-
Ja kiedyś wśród oddziału bandytów (nie jako jeniec, tylko żołnierz) widziałem chłopkę;) BTW serio wystarczy nie brać w takich przypadkach uwolnionych jeńców i sprawa załatwiona:D
-
HAH :D Szukając sposobu na poprawenie bogadztw wiosek i miast znalazłem pewny filmik na you tube, niestety niestety zapomniałem jak on się nazywał i jaki jego adres, ale pamiętam jak trzeba zrobić
UWAGA wymagane spore ilośći denarów
1.Kupujemy najdrosze zbroje (Im więcej tym lepiej)
2.Wybieramy tą wioske/masto na którym nam zależy
2.Opylamy im nasze kupione drogie zbroje
3.Odkupjemy od nich :)
4.Znów im sprzedajemy
5.I znów kupujemy
6.i tak non stop
7.kiedy nam się nudzi lub uważamy że mają już pełno pieniędzy odchodzimy i wybieramy opcję OBÓZ
8.Czekamy aż na logu :P pojawia się informacja że dane/a Wieś/Miasto staje się bardzo bogate
-
Nic odkrywczego, myślałem że wszyscy już o tym wiedzą. Stan bogactwa wsi/miasta zwiększa się w chwili gdy w kieszeni sprzedawców znajduje się określona ilość pieniędzy. I nie pytaj cie ile, bo nie wiem. Wiem że im więcej mamy kasy w sklepach, tym większa szansa na zwiekszenie bogactwa.
-
O tym pisałam we wcześniejszym poście. Jak narobiłam w należącej do mnie wiosce kilkakrotnie zakupów i wioska posiadała 1000 denarów, to posiadała status rozwijająca.
-
Dziwna sprawa jest z statusem zamożności wioski. Generalnie wioska ma pieniądze bo pomiędzy 4000 a 2000 denarów a mimo to widnieje informacja że wioska walczy z kryzysem i biedą. Od czasu gdy wioska dysponuje funduszami, zwłaszcza wieśniaczki przywdziały lepsze ubrania. Mimo to status nie ulega poprawie. Zauważyłam też że warto od czasu do czasu porozmawiać z każdym z mieszkańców tej wioski. Czasem możemy spotkać osobę w potrzebie i ofiarować jej 300 denarów. Dzięki tej hojności zwiększają się relacje.
-
Ja zaczynam grać od nowa bo panowie na swoich statystykach "pogromili" mnie :D. Jak zobaczyłam na jakim stopniu trudności grają, to aż wstyd mi się zrobiło. Oni na 100% a ja na 20% - śmiech na sali.
Dlatego właśnie zaczynam grę od nowa, na trudniejszym poziomie. Mniejsza z tym. Mam taki pomysł, Jak masz jakąś wioskę, to weź spróbuj dużo i często coś z wioski kupować. Generalnie rozchodzi mi się o to, by wioska miała sporo kasy, może to zadziała i podniesie status wioski. Ok ?
Nie lepiej zmienić poziomu trudności podczas gry? :D Tak naprawdę poziom trudności nie ma aż takiego znaczenia. Przynajmniej ja mam takie wrażenie. Przykładowo na poziomie 70% atakując zamek 70 rycerzami garnizon 180 ludzi i tak wygrywam i to bynajmniej nie ze względu na moje umiejętności dowódcze. xd Poziom trudności raczej definiuje głównie to ile czasu musisz poświęcić na osiągnięcie celu (zbieranie armii po każdej bitwie i szkolenie), a nie faktyczną trudność gry, bo gra nie wymaga twojego wielkiego udziału podczas bitwy (parę prostych rozkazów, resztę robią twoi zołnierze).
-
Ja zaczynam grać od nowa bo panowie na swoich statystykach "pogromili" mnie :D. Jak zobaczyłam na jakim stopniu trudności grają, to aż wstyd mi się zrobiło. Oni na 100% a ja na 20% - śmiech na sali.
Dlatego właśnie zaczynam grę od nowa, na trudniejszym poziomie. Mniejsza z tym. Mam taki pomysł, Jak masz jakąś wioskę, to weź spróbuj dużo i często coś z wioski kupować. Generalnie rozchodzi mi się o to, by wioska miała sporo kasy, może to zadziała i podniesie status wioski. Ok ?
Nie lepiej zmienić poziomu trudności podczas gry? :D Tak naprawdę poziom trudności nie ma aż takiego znaczenia. Przynajmniej ja mam takie wrażenie. Przykładowo na poziomie 70% atakując zamek 70 rycerzami garnizon 180 ludzi i tak wygrywam i to bynajmniej nie ze względu na moje umiejętności dowódcze. xd Poziom trudności raczej definiuje głównie to ile czasu musisz poświęcić na osiągnięcie celu (zbieranie armii po każdej bitwie i szkolenie), a nie faktyczną trudność gry, bo gra nie wymaga twojego wielkiego udziału podczas bitwy (parę prostych rozkazów, resztę robią twoi zołnierze).
Ale jest opcja "obrażenia sojuszników". I tu jest różnica.
-
No głównie o niej piszę. W przypadku posiadania lepszych jednostek zawsze wygrasz ty jeśli ta opcja jest ustawiona na "normal". Po prostu będziemy musieli więcej czasu poświęcić na wylizanie ran po bitwie (uzupełnienie jednostek w miejsce poległych). A to raczej tylko irytuje niż faktycznie utrudnia grę. :P No chyba że ktoś siedzi z nogą w gipsie i ma czas na długie granie. :>
Osobiście gram na tej normie ale naprawdę nie jest to znaczący czynnik jeśli chodzi o trudność gry. Ulepszona inteligencja przeciwników - nie wiem na czym polega ta opcja bo oni i tak zawsze robią to samo czyli na początku idą w jakimś tam szyku (który nie wiem jak ma im pomóc) a potem i tak wszyscy zaczynają biegać bez ładu i składu po polu bitwy. :P
-
Poziom trudności ma wiele do znaczenia. Przykładowo, grając na poziomie trudności 110% mając nawet dobrą zbroję, to jak dostanę włócznią i z kuszy to ... kaplica. Dlatego mimo że moja armia zabiła już ponad 5000 wojaków ja dopiero zabiłam 265 :(. Marny wynik.
-
Poziom trudności maznaczenie i to wielkie. Spróbój szrażować zamek obstawiony Rhodockimi Strzelcam na 111%. To się opiera o masochizm.
-
Właśnie, ja mam miasto Tulga. Mają przyprawy i są dość drogie, więc chociażby z tego powodu powinno być to miasto bogate.
Halmar jest najbogatsze to fakt i nigdy się nie zmienia status a jest tak blisko. Myślę, że to dlatego, bo nie ma tam zogniskowanych żadnych rabusiów, bo gdyby się chwile zastanowić to wszędzie oni są.
W sprawie handlu z tymi miastami i wsiami powstały teorie o oddawaniu dóbr. Myślę, że nie tyle oddawanie co sam handel. Kupiec w Tuldze u mnie ma 70k denarów i staram się sprzedawać mu rózne towary. Tak samo we wioskach. Staram się też niszczyć obozowiska, ale czasem mnie zbiją, bo mam wysoki poziom.
Chyba, że nie ma takiej logiki w tej grze, to trudno. Samo załatwienie wiosce bydła albo zboża powinno poprawić sytuację a nie poprawia.
-
też mam problem z dobrobytem w wiosce i wq. mnie powinno się przechodzić do centrum wioski/ i pytasz sie starszego wioski tak jak w mieście mistrza gildi na temat handlu i gość mówi ci ile czego potrzeba
-
Pobuduj więcej budowli typu młyn szkoła itp. i chyba jak tu mówili oczyść z bandytów :)
-
Pobuduj więcej budowli typu młyn szkoła itp. i chyba jak tu mówili oczyść z bandytów :)
tak właśnie robię :)
-
A nie licząc rozbudowania i oczyszczania terenów to jak mozna wiosce lub mieście zapewnic dobrobyt?
-
Robiąc misję dla sołtysa/mistrza gildii.
-
Ja zauważyłem że im więcej złota zostawiam w swoich wioskach (kupuje od nich co tylko mają) to dobrobyt jest zawsze na wysokim poziomie.
-
Ja nie wiem np ja zostawiłem w Shariz prawie 10k i jakoś bogactwo było to samo,tak więc z tymi poziomami bogactw to niewiadomo (wiem natomiast że ZAWSZE któreś miasto Khergitów ma status b.bogaty bez rzadnych pomocy czy questów:) )
Pozdro!
-
Halmar jest obleśnie bogate, przy czym posiada tylko 1 wieś.
-
Wieś w te czy w tę nie robi. Ważne, by miasto/wieś było bogate i byśmy się nie musieli martwić co robić :)
-
Dokładnie :D, tylko Halmar jest często oblegane...:(
-
No wiesz. To zależy od tego ile tam masz wojska, ile masz renomy i czy np. w bliskiej okolicy wszystkie właściwości są twoje, bądź twojej frakcji. To są główne czynniki ale być może NPC najeżdża ten zamek dla koniunktury...
-
Miałem na myśli fakt, że Halmar jest jednym z pierwszych miast obleganych przez Swadię/Sarranidów w wojnie z Chanatem, wiec...;)
-
Ja mam Veluca i Halmar (oba bardzo bogate a jakoś zbytnie im nie pomagam w rozwoju :D).
PS Mam w tych miastach po 600 wojaków szkolonych i jakoś mało kto koło nich przechodzi :D
Pozdro!
-
matigeo mi się wydaję, że to przez to że jest najbliżej ich terytoriów, a w wojnie przejmują od tych najbliżej zazwyczaj. Trudno się więc dziwić, że idą ataki tam najwcześniej :D
-
Shagrath nasz kolega ma nick "matigeo" a nie matiego ( nie żebym był zgryźliwy czy coś w tym stylu, na pewno tylko się pomyliłeś )!
A teraz na temat: Tak wiec to które miasto jest oblegane w pierwszej kolejności to chyba czysty przypadek. Przynajmniej u mnie na różnych zapisach wygląda to prawie zawsze inaczej. Raz oblegają najpierw wspomniane Halmar innym razem na pierwszy ogień idzie Tulga czy Ichnamur.
-
Pewnie przez do napisałem źle nick, bo za szybko pisałem, ale nie ma co płakać, poprawię :D
A co do zamku no to dobrze mówisz, atakują w dwóch kategoriach - najbliższy przypadkowy zamek czy miasto .
-
mati...ego... o kurczę, dopiero teraz zauważyłem :D Dobre, muszę zmienić :D Co do Halmar: u mnie zawsze jest to pierwsze miasto kchergickie atakowane przez Swadię, Sarranidzi zwykle biorą się za Narrę (ale potem i tak podchodzą pod H.). Jednymi z najrzadziej obleganych są Praven, Tihr i Bariiye (to na samym końcu Sarranidów, chyba tak się nazywa).
-
Mam nadzieję, że się przez te poprzestawiane litery nie obraziłeś :D?
A co do twojego posta Matigeo XD no to sam sobie właśnie potwierdziłeś, że atakują głównie losowo najbliższe miasta, bo po co mają zdobywać w środku, skoro za chwilę im by przejęli, z zewnątrz jest na pewno łatwiej świeżo przejęte terytorium wybronić.
Może i mi to nie sprawia kłopotu nawet w środku na max pz. trudności ale inni mogą mieć problem.
-
No właśnie nie koniecznie musi być to najbliższe miasto. Na jednym z save'ów mam tak, że rodhokowie bez ustanku oblegają Praven a przecież bliżej jest Uxkhal czy Suno tak wiec z tymi najazdami to chyba jest zupełna losowość.
PS. Wybaczcie to zwrócenie uwagi na pisownię, kiepski dzień dziś mam ;)
-
A dobra, już nie czaję jak tam z tymi oblężeniami, ale u mnie nie było jeszcze ataku na zamek, który zaczynałby się głębiej we frakcji. Chyba że o Rhodoków chodzi to u nich na wszystko bo oni są mali i słabi a co najważniejsze to są rozmieszczeni tak, że większość i tak styka się ze Swadią :)
Co do upomnienia to spoko, mi tam nie robi. Nawet powiem szczerze, że dzięki, że mi to napisałeś :)
-
Widocznie każdy ma trochę inaczej oblężenia bo u mnie bardzo często oblegane są zamki i miasta w centrum a nawet na przeciwległym końcu frakcji. Niekiedy wróg wręcz desperacko próbuje zdobyć twierdze daleko od swych granic która jest bardzo dobrze chroniona i nawet po kilku porażkach dalej przypuszcza szturmy mimo iż po drodze mija kiepsko obsadzone zamki ( a niby AI ustawione mam na max ).
PS. Dzięki za wyrozumiałość! Jakby co służę uprzejmie ;)
-
Przy okazji: ktoś wie, jaka jest różnica miedzy AI minimalnym, średnim a maksymalnym? Chodzi mi o praktykę, bo w teorii to powinno być coraz inteligentniejsze, ale jak to się przejawia, to nie wiem...
-
W bitwie bronią się bardzo często kiedy np. na najłatwiejszym w ogóle albo raz czy dwa. Strzelcy walą bardzo celnie, a wojacy atakują hmm... uciekło mi słowo, ale lepszy czas na atak wybierają.
-
Fakt w bitwie jest tak jak pisze Shagrath ale na mapie ogólnej to różnicy raczej nie zauważyłem (tym bardziej te ich ataki na najlepiej bronione i odległe miasta przeczą ich lepszej inteligencji) no może poza tym że trudniej pokój się zawiera.
-
Co wy mówicie, u mnie nie atakują, najbliższego miasta, bo ja mówię sultanowi co ma robić a jak idzie sam to losowo, ostatnio był pod zamek uhn ale podjechało ponad 500 wrogów i nie chciało mi sie mu pomagac
-
Tak oczywiście można wskazać potencjalna zdobycz naszemu władcy czy innym lordom z naszej frakcji ale my mówimy o frakcjach sterowanych przez AI. No chyba że ktoś potrafi przekonać wroga aby ten zaatakował sąsiada a nie nas :) A ja przecież pisałem, że u mnie to też jest losowo.
-
No, nie wiadomo po co sie tu więc kłócimy skoro to jest ustalone z góry przez wydawców gry
-
A właśnie, że nie jest ustalone. Sztuczna inteligencja swoje robi i wybiera pewnie cele wg określonych kryteriów: bogactwo celu i łatwośc w obronie. Wnioskuję to z rozmowami z lordami nt., co teraz powinniśmy zaatakowac. Zwracają oni uwagę właśnie na te czynniki. U jednego padnie na jedno miasto, u innego na drugie. Nie wiem, po co były dwie strony gadania o tym. Gra nie jest liniowa, by za każdym razem była ciekawa.
To samo dotyczy najbogatszego miasta. Wielu wymienia Halmar i może tak jest, ale tylko na początku gry. W miarę upływu czasu wszystko może się pozmieniac. U mnie np. w Halmar obgryzają kości po psach, a nawet nie, bo psy dawno zjedzone. Wynika to właśnie z tego, że kilka czynników decyduje o bogactwie lenna. Jakie? Dzielmy się doświadczeniami i zbierzmy wszystko do kupy. Róbmy to w tym temacie, mimo że stary, ale już zaczęty, a powstają niepotrzebnie nowe, a po co się powtarzac?
Mechanizmu gry nie rozbierałem, więc wszystko, co piszę, to osobiste doświadczenia i przypuszczenia. Dużo też wnioskuję z rozmów z mistrzem gildii i starszym wioski:
--> Budowle:
Dotyczy tylko wsi i tylko młyna, gdyż ten zwiększa dobrobyt o 5%. Mało, ale lepszy cyc niż nic.
--> Dostępnośc surowców:
U mistrza gildii dowiemy się, czego brakuje w mieście. Twierdzę, że sprowadzanie tych towarów do miasta rozkręci tam handel, a skoro ich brakuje, to w większości przypadków nie pożałują nam za nie kasy, więc warto handlowac ze swoimi miastami i wspierac w ten sposób swoich. Miszczu gildii też mówi, że na bogactwo wpływa właśnie dostępnośc surowców. Im więcej towarów w mieście, tym większa szansa, że jakaś karawana coś kupi i zostawi pieniążki na rozwój. Nic nam nie dadzą częste wizyty karawan, skoro nie ma im co sprzedac.
Doradzaliście wyżej, by rozdawac prawie za darmo najlepsze zbroje. Owszem, miasto/wieś się wzbogaci, ale Wy się spłuczecie. Zarabiac trzeba na innych, a nie wtapiac kasę. Wywalicie tonę kapusty na taką akcję, bogactwo chwilowo skoczy do góry, potem wpadnie wróg, spali wiochę albo zajmie miasto i tyle z tego macie. Miasto nawet po odzyskaniu jest wyniszczone wojną i bieduje (zob. niżej). Taki numer się opłaca, ale z tanimi śmieciami z pola walki, których i tak nie sprzedamy za normalne pieniądze, a głodującej wiosce te parę denarów uratuje życie.
--> Zasobnośc portfeli:
Jeśli karawany narobią u nas zakupów, to kupcy się wzbogacą, a więc podatki będą wyższe. Dlatego warto też kupowac u nas to, co tanie. Nawet, jeśli cena jest nieco wyższa niż w sąsiednim mieście, to i tak warto kupic u swoich. Podwójna korzyśc: kupujemy coś, co i tak sprzedamy (dlatego nie bierzemy, co popadnie, a tylko w rozsądnych cenach) i nakręcamy nasz przemysł.
--> Handel:
Sami nie damy rady nakręcac handlu, więc wizyty karawan są mile widziane. Wieśniacy z okolicznych wiosek też nakręcą trochę handel w mieście bogacąc wioskę. U mistrza gildii dostaniemy raport, który da nam jasnośc, czy dane miasto jest dużym czy nędznym ośrodkiem handlu i wskaże przyczyny, dlaczego tak jest.
--> Bezpieczeństwo:
Mistrz gildii potwierdza, że bogactwo miasta zależy od produkcji własnej i produkcji wiosek z okolicy. Te czynniki z kolei zależą od tego, czy wioski są często najeżdżane albo miasto często zdobywane. Taka Veluca u mnie, gdzie na początku była najbogatsza, po paru wojnach (Rhodocy stracili na rzecz Swadii, potem zmiana, potem znowu Swadia, która w wojnie z Vaegirami traciła i odzyskiwała po parę razy, aż w końcu Swadia straciła na rzecz Sarranidów) była ostatnią dziurą.
Dalej - liczy się też bezpieczeństwo okolicy. Bandyci albo wrogowie zatrzymują karawany i wieśniaków niosących towary. Wtedy spada handel (patrz wyżej).
--> Położenie miasta:
Piszecie, że bogactwo zależy od miasta, bo jedne zawsze będą bogate, inne zawsze biedne. Już pisałem wyżej, że to bzdura, bo wszystko w grze się może pozmieniac, potrzeba tylko czasu. Położenie miasta ma jednak wpływ na rozwój w takim stopniu, że jak leży na jakimś szlaku handlowym, to częściej odwiedzają je karawany, a już wiemy, że to wpływa na bogactwo. Gdzie są szlaki handlowe? Karawana działa wg sztucznej inteligencji: kupuje, gdzie taniej, a sprzedaje, gdzie drożej. Ogólnie miasta na obrzeżach bez atrakcyjnych cen będą pewnie pomijane.
Inna kwestia związana z położeniem to występowanie bandytów. Jeśli miasto leży blisko kryjówki, bandziorów będzie więcej. To jednak czynnik pośredni, a bezpośrednim jest aktywnośc bandytów.
--> Położenie wsi:
Wieś jako niesamodzielny ośrodek handlu jest uzależniona od pobliskiego miasta. Wieśniacy chodzą z towarami na jarmark do najbliższego miasta. Jeśli to miasto jest atrakcyjne handlowo, to i wieśniacy tam nakręcą trochę biznesu i rozkręcą wieś.
--> Zadania od mistrza gildii/starszego wioski:
Ktoś wyżej wspomniał, że to nic nie pomaga. Owszem, pomaga. Nie wszystkie, ale np. dostarczenie bydła do biednej wioski rozkręca jej gospodarkę (mi skoczyło od razu z ubogiego na przeciętny). Wyszkolenie chłopów przeciw bandytom może zwiększac ich zdolności obronne również na przyszłośc, ale pewny nie jestem. Na pewno jednak zniechęci bandziorów. Zadania od mistrza gildii w postaci ścigania kryminalistów sprawią, że będzie ich mniej, ale to już pod punktem wyżej: --> bezpieczeństwo. Bandytów możemy ganiac nawet bez zlecenia.
To tyle, co mi wpada do głowy na ten moment.
-
O ile działa myk ze zbroją na wsie, to na miasto nic z tego. Chyba rozchodzi się o te braki towarów i kupców podróżujących po miastach.
-
Do bogactwa miast i wsi wpływa jeszcze parę rzeczy:
Czynniki losowe: nie takie jak bandziory, szlaki karawan czy nawet wojny, ale czynniki wynikające z samej gry (wiadomo chyba o co chodzi)
Pomoc mieszczanom: bardzo mało, ale zawsze. Niektóry mieszczanin w mieści lub w wiosce może mieć przerypane, w związku z czym możemy mu podarować 300 denarów. Poprawia to tylko relacje, ale z doświadczenia dowiedziałem się, że istnieje przy tym poprawa dobrobytu, gdy to raz tak dając sakiewkę kasy dobrobyt wioski poprawił się z bardzo biednego na biedny. Udało mi się tak tylko raz.
-
Albo zbieg okoliczności albo dałeś zasiłek ostatniemu bezrobotnemu i status bogactwa faktycznie wzrósł o jeden stopień. Nie wymieniłem tego w każdym razie dlatego, że wydawało mi się, że pomoc pojedynczej osobie nic/niewiele znaczy w obliczu globalnego problemu biedy w całej wsi/mieście. Twoje stwierdzenie, że pomaga, lecz w małym stopniu, jest jak najbardziej słuszne.
Czynniki losowe występują w każdej grze jak i w procesie podejmowania decyzji przez człowieka. Jak karawana ma do wyboru kupic w mieście X tani towar i może go sprzedac w mieście Y i mieście Z z takim samym zyskiem, to prawdopodobnie komputer rzuci kostką. No, chyba że algorytm jest bardziej rozbudowany i przeanalizuje jeszcze, co może kupic w Y i Z, by sprzedac dalej w pobliskich A, B, C albo w drodze powrotnej do X. Prędzej czy później jednak trafi na porównywalny zysk i wylosuje.
Przedmówca miał chyba jednak na myśli czynniki z tzw. kategorii "inne". Domyślam się, że chodzi o wszelkie nienazwane w grze zrządzenia losu, które sprawią, że rozwój tego i tego miasta będzie szybszy lub wolniejszy. Można by je jakoś uzasadnic fabularnie, że zaraza, zamieszki wśród ludności i inne takie. Takie rozwiązanie zmusiłoby jednak autorów do dodatkowej pracy nad fabułą, która by tylko utrudniała, bo skoro są zarazy, zamieszki i takie tam, to pewnie musi byc sposób na ich zwalczanie. I albo autorzy dorobią ten sposób albo gracz ma niepotrzebne rozkminy. Lepiej więc to pominąc i po prostu ując w algorytmie jako "czynnik losowy".
Myślę, że podsumowaniem rozważań o czynnikach losowych powinno byc: Takie istnieją i gracz nie ma na nie wpływu. W związku z tym nie zasługują na więcej uwagi.
-
Co do czynników losowych, chodziło mi o to, że gra wylosuje po prostu czy bogactwo w tym miesiącu pójdzie w górę czy nie, no i + wylosuje w jakim stopniu. A my możemy to albo dopomóc (zadaniami czy dowozem towarów) lub udupić (plądrowaniem wiosek czy zdobywaniem miast). Gra to sumuje = (załóżmy że) z biednego pójdzie w górę na przeciętny, brakuje tylko 1%.
Odbiegłem od tego trochę, i nie wyjaśnię co konkretnie miałem na myśli z losowymi czynnikami. Nie to, co my zaobserwujemy w grze, a w skrypcie gry się pozmienia.
Tak czy owak, do tej pomocy bezrobotnemu, mogło mi się właśnie tak ustawić te czynniki, że brakło 1 czy paru % do powiększenia bogactwa, a ja nieświadomy niczego powiększyłem bogactwo wioski (kto wie, może to też ma losowy % na powiększenie bogactwa, nie tylko 1% czy tam ileś).
-
Zdaje mi się ( Nigdy nie robiłem "badań"), że na wpływ na bogactwo miasta wpływa manufaktura, np. w swoim mieście utworzysz farbiarnie i dasz na "sprzedaż automatyczną", to ty będziesz się bogacić, a miasto będzie miało co sprzedać karawanie. Szkoda, że można mieć tylko jedną manufakturę na miasto...
-
Pewnie masz rację. Zawsze to likwiduje trochę bezrobocia i zwiększa produkcję. Dlatego w swoich miastach zakład przemysłowy był dla mnie obowiązkowy. Też jednak nie wiem, czy faktycznie algorytm bierze to pod uwagę.
-
Chyba najwięcej do bogactwa ma położenie ponieważ Dhirim jest na bardzo bogatym stopniu, pomijając to że moje wioski są co chwile plądrowane, mam 3 wojny przeciągnąłem męża mojej postaci na moją stronę tuż po tym jak nordowie oddali mi miasto *( z garnizonem w liczbie 100 ludzi :D) po czym łatwiej było mi się bronić. Napchałem garnizon rhodockymi sierżantami i strzelcami wraz z nordami lorda Gearth'a twierdza nie do zdobycia.
Trzy wojny ponieważ będąc u nordów zaczepiałem inne kraje w nadziei że będą za absorbowani walką z nordami i tuż po przejściu na własny garnek od razu miałem z nimi waśnie a oni tylko ryzyko wojny no ale...
-
Wychodzi na to, że trzeba również dbać o wioski co nie jest takie łatwe. Wyciągnięcie 3-4 wiosek z biedy i utrzymanie wszystkiego na bogatym poziomie jest możliwe za sprawą tamtejszego Boga :) Sporo czynników składa się na miasto i to jest fajne, że autorzy nie poszli na łatwiznę i nie wystarczy mieć dużo hajsu u handlarzy, a trzeba ogarnąć wioski, towary u handlarzy, pomóc lokalnym mieszkańcom, w miarę możliwości bronić karawany itd... Trudne zadanie, ale uprzyjemnia rozgrywkę. A Dhirim zapewne bogate, bo leży na środku i każda karawana wpada tam. Autorzy pomyśleli "Będą mieli ciężko na wojnach, ale łatwiej z bogactwem miast" :) To by miało jakiś sens, bo u mnie te miasta na obrzeżach mapy są zabiedzone, a takie Halmar po tylu trudach wojennych nadal jest bogate.
-
Popatrz na to że Dhirim i Shariz mają najwięcej przynależnych wiosek bo aż po cztery.
-
Niby tak, ale więcej wiosek - więcej do plądrowania. A bogactwo zależy też od ich produktywności.
-
a jakby tak mieć jedno miasto i same zamki ? to ludzie by lgneli tylko do tego jednego przynależnego do królestwa
-
To też nieciekawa strategia. Zamki nie przynoszą właściwie dochodu, a garnizon trzeba karmic. Poza tym fakt, że nie masz wsi, nie oznacza, że nie musisz się o nie martwic, jeśli masz miasto. Przeciwnie: jak pisali koledzy wyżej i ja wcześniej, a potwierdza to też mistrz gildii, produktywnośc okolicznych wiosek wpływa na bogactwo miasta. Mając więc miasto nie polecam więc kłaśc lachy na pobliskie wioski. A skoro już mamy się o nie martwic, to warto się starac, by je dostac. Po co nakręcac bogactwo czyjejś wiochy? Gdy jest nasza, zyskujemy podwójnie: bogaci się wieś (wyższe podatki) i miasto (wyższe podatki) :)
-
W tym wypadku najlepiej ugadać się z królem i lizać mu tyłek ile wlezie, a potem to już tylko z górki i chcieć kolejne wiochy (Oczywiście renoma, renoma i jeszcze raz honor :D) Zawsze to jakaś dodatkowa atrakcja - pomoc wioskom. Szkoda tylko, że ja sam nie mogę sobie na takie luksusy pozwolić, bo 3 wojny robią swoje i niszczą mnie doszczętnie, raz nawet pomyślałem o zerwaniu przysięgi, ale honor i renoma mi na to nie pozwalają :)
Tak więc widły w dłoń i na pole pomagać swym chłopom, aby wzbogacili wasze miasta.
-
Tosz TY niesamowity jesteś musisz jeszcze dwie wojny mieć :D
Przepraszam za off-top :P
-
Wybaczcie, że odkopuje, ale nie widzę sensu zakładać nowego tematu. Sam ostatnio postanowiłem doprowadzić swoją wioskę do jak największego bogactwa. Oddawanie im towarów za darmo dało efekt już po tygodniu, gdy niedawno splądrowana wioska wskoczyła na poziom ubogi. Drogi też poczyściłem, młyn zbudowałem. Niby wszystko pięknie i w ogóle, tylko pojawił się problem innej natury. Nie mogłem się od niej oddalić na więcej niż pół dnia drogi, bo za chwilę dostawałem komunikat, że ktoś tam ją plądruje. Do mojej jednej biednej nordyckiej wioski ściągali wrogowie z całej okolicy. Nieważne, ilu wytłukłem, w końcu organizowali całą wyprawę, by splądrować moją wioskę. Sam grając nigdy nie zauważyłem, by kilka armii frakcji, której służę, zbierało się tylko po to, by niszczyć wrogie wioski. Więc jeśli nie mamy wioski w głębi naszego terytorium, nie ma sensu się starać o jej poziom bogactwa, bo jedynie przeciwnik wyniesie więcej łupów. A tak jedynie się będziemy denerwować, że kolejny 15 osobowy oddział puścił nam lenno z dymem:)
-
Może po prostu chcieli przejąć jakiś zamek i wioska była po drodze ;p
-
To by musiał być bardzo duży przypadek, że Swadia i Vaegirów mieli takie same plany wojenne:) Postaram się zdobyć jakoś wioskę w centrum swojego terytorium, bo jak na razie wszystkie przygraniczne, jakie dostaje, kończą tak samo, że nawet mam problem, by ze starszym pogadać, bo cały czas wioska jest plądrowana.
-
Ja jestem władcą. Mamy wojnę ale zrobiłem ucztę a nie ma żadnej kampanii (ja jestem marszałkiem i nie zwoływałem).
Jak zapytałem jednego lorda co robi ze swoimi ludźmi (wolałem żeby siedział na uczcie żeby stosunki poprawić a on bezczelnie chciał sobie gdzieś pojechać ;) ) to odpowiedział że nie ma kampanii więc jedzie ograbić wrogą wioskę xxx (nazwy nie pamiętam ale była w głębi wrogiego królestwa) bo jest u przeciwnika najbogatsza i to osłabi wroga. Czy coś w tym stylu.
Wnioskując z powyższego stawiam, że masz najlepiej prosperującą wioskę w królestwie i dlatego upierają się żeby ją ograbić.