Forum Tawerny Four Ways
Mount&Blade Warband => Warband Singleplayer => Wątek zaczęty przez: Balloo w Sierpnia 09, 2010, 16:32:03
-
Po podboju sarrandizkich stepów i zajęciu stromych wybrzeży Nordów, zmęczony wojaczką zapragnąłem zwrócić swoją uwagę na ekonomiczną stronę gry.
Jako całkowicie nowa postać, mająca na celu zgłębić zawiłe meandry gospodarki krainy do której mnie zawiał los, jestem ciekaw czy rola samotnego kupca, właściciela małej grupki ochraniających go ludzi i stadka mułów ciągnących jego towary i dobytek życia, opłaca sie w świecie Calradii.
Jakie macie swoje doświadczenia z tym aspektem gry?
Czy warto się fatygować, co można osiągnąć?
-
Głupota. Tylko kasę osiągniesz, ot co. Lepiej się pobić i powalczyć, a nie głupoty z handlem.
-
Najlepszy aspekt gry ;)
Zyskać można na tym całkiem sporo denarów. Warto inwestować w skill trade, bo pomaga to ustalać w miastach na jakim towarze można się najlepiej wzbogacić. Tylko warto zainwestować w dobry oddział do ochrony. Najlepiej konny i nie najemników, bo zbankrutujesz. W moim wypadku oddział 20 vaegirskich rycerzy starczał na prawie każdą ewentualność. Radzę też zabrać do ekwipunku kilka koni, aby szybciej przemieszczać się z towarami. Opłaca się też stawiać manufaktury, chociaż nie wiem co robić, aby zyski były dobre, bo przykładowo w manufakturze kowalskiej, w Curaw żelazo i tak jest najtańsze, a zyski nie przekraczają 600 denarów. W każdym razie jak znajdziesz dobre miasto, które produkuje sporo żelaza i zaczniesz je sprzedawać z zyskiem około 230 denarów za sztukę, to sprawnie wędrując z miasta do miasta w tydzień spokojnie 25000 denarów zarobisz. Osobiście uważam, że handel żelazem jest najbardziej opłacalny, ale nawet na rybach można sporo zarobić, chociaż ryby najlepiej kupować nad morzem i sprzedawać gdzieś u Sarranidów, czy Khergitów, a tam wole się nie zapuszczać, bo masa problemów z konnymi bandytami, nieraz po 60 w oddziale. I aby zajmować się handlem w zasadzie najbardziej opłaca się nie dołączać do żadnego królestwa, bo na wypadek wojny manufaktury we wrogich miastach nie dostarczają dochodów, a tak to będąc neutralnym stracimy tymczasowo dochody tylko z manufaktur z obleganych miast. Ewentualnie polecam robić jako najemnik, podpisując miesięczną umowę z królem. Żołd w granicach 150-200 denarów częściowo może zastąpić utratę na czas wojny jakiejś manufaktury. A i nie trzeba jeździć z tym głupim sztandarem nad głową :P
-
"Opłaca się też stawiać manufaktury, chociaż nie wiem co robić, aby zyski były dobre, bo przykładowo w manufakturze kowalskiej, w Curaw żelazo i tak jest najtańsze, a zyski nie przekraczają 600 denarów"
Już Ci kolego tłumacze. Jeśli w Curaw żelazo jest tanie, to wyroby z żelaza też są tanie prawda? Ja stawiam hutę zazwyczaj w Jelkali, tam dostaje 1k tygodniowo z zarobków, i raz w miesiącu robie kurs do Curaw po sztabki :). Podsumowując, stawiaj huty tam, gdzie brakuje narzędzi.
Pozdrowienia Gregoriian.
-
Dokładnie!to naprawdę pomoże!
-
Jeżeli chcesz sobie zrobić małe "simsy" z WB to jasne masz mały oddzialik więc nie potrzebujesz dużo morale i dużo walczyć :)
Taka przyjemna gra, wolna... może kiedyś spróbuje.