Forum Tawerny Four Ways
Mount&Blade Warband => Warband Singleplayer => Wątek zaczęty przez: OmeGa190596 w Maja 20, 2010, 21:16:55
-
Witam. Czy jak ktos ma orginalna plytke i tam macie cd key to bedzie on dzialal na innych warbandach? bo ja mam sciagniete i gram na trybie probnym i tylko do 8 poziomu;( takze jak by mozna bylo to prosze podac cd key
-
Zgiń, przepadnij maro nieczysta! Zamiast okradać twórców to kup, albo graj w demo, a nie kraść się zachciewa...
-
nie takiej odpowiedzi oczekiwalem, mam nadzieje ze ktos pomoze jeszcze ale nie takim sposobem
-
Ojej. Jak to się dzieje, że nowi nie czytają jednego z najważniejszych punktów regulaminu? Co do czego, nie ma klucza który będzie działał na dwóch WB, a jeśli tak to jeden stanie się nielegalny i baj-baj z graniem po necie.
Jednak brawo za pomysłowość, jeden który nie szuka cracka, po prostu idź do sklepu.
Grievous jest trochę hmmm.... Grievousowaty, więc na takie głupie pytanie nie odpowie poważnie i chwała mu za to.
Rozwiązanie=sklep http://www.gram.pl/sk6_9QnrHe4_Mount_Blade_Warband.html mam nadzieję że pomogłem, ja tam zamawiałem i jakoś mnie nie okradli, a nawet przysłali grę.
DOWN: Brawo, fajnie wybrnąłeś z trudnej sytuacji i uciekłeś od zarzutów piractwa. Jednak google nie gryzą serio oto co znalazłem pod hasłem "Mount&Blade Warband sklep internetowy" http://www.google.pl/search?hl=pl&rlz=1C1CHEU_plPL363PL363&q=Mount%26Blade+Warband+sklep+internetowy&aq=f&aqi=&aql=&oq=&gs_rfai=. Zatkało kakało? Link jest też na samej stronie. :-)
-
o dzieki trebron. jakos nie moglem znalesc polskiej strony gdzie mozna kupic . jeszcze raz dzieki;)
-
Też ukradłem :)
Trzymam się jednej zasady. Sprawdź zanim kupisz (a 8 lvl dema mnie wkurzał :D). Pograłem tydzień i teraz czekam na zamówiony już oryginał. Gra jest boska, warta każdej złotówki.
-
Też ukradłem :)
Trzymam się jednej zasady. Sprawdź zanim kupisz (a 8 lvl dema mnie wkurzał :D). Pograłem tydzień i teraz czekam na zamówiony już oryginał. Gra jest boska, warta każdej złotówki.
Ale zadowolony... tzn że jak ukradne Ci samochód z garażu, pojeżdże sobie miesiąc, a potem kupię w salonie tzn, że będzie super!?
A teraz do autora... jak mogłeś grać w multi na serwerach skoro miałeś wersje demo?
-
Jakbyś go nie zniszczył to może by i przeszło :P.
Wiem, wredna szuja ze mnie, ale biednym studentem jestem i nie mogę sobie pozwolić na zakup gry, co do której grywalności pewny nie jestem. Na swoją obronę dodam, że każdą grę którą uznam za dobrą kupuję. Lubię te ładne pudełeczka na półce ;)
-
Jakbyś go nie zniszczył to może by i przeszło :P.
Wiem, wredna szuja ze mnie, ale biednym studentem jestem i nie mogę sobie pozwolić na zakup gry, co do której grywalności pewny nie jestem. Na swoją obronę dodam, że każdą grę którą uznam za dobrą kupuję. Lubię te ładne pudełeczka na półce ;)
O ile wiem ludzie z IPL-u to też studenci, ale stać ich było na zakup Warbanda. Przepraszam że wykorzystuję w tym przypadku przykład, powiedzcie jeżeli coś namieszałem to edytuje post;
-
Jakbyś go nie zniszczył to może by i przeszło :P.
Wiem, wredna szuja ze mnie, ale biednym studentem jestem i nie mogę sobie pozwolić na zakup gry, co do której grywalności pewny nie jestem. Na swoją obronę dodam, że każdą grę którą uznam za dobrą kupuję. Lubię te ładne pudełeczka na półce ;)
Hmm... A co by było gdybyś ukończył grę-pirata, lecz outro wybitnie nie przypadało by Ci do gustu? Kupiłbyś ją? Przecież jest mierna... Jednak już ją ukończyłeś, więc nie masz żadnego powodu aby ją posiąść legalną drogą. Dema są po to abyś sprawdził czy gra grywalna, taka jazda próbna - ją przecież odbywa się z pracownikiem salonu. Natomiast pirat to kradzież, a kradzieży się nie usprawiedliwia - zło to zło.
-
Każdy inny produkt (oprócz gry komputerowej) mogę zwrócić bez podania przyczyny (jeśli nie odpowiada moim wymaganiom) do ustalonej liczby dni wg prawa konsumenta. :P Więc sorry Batory, ale to zwykłych ludzi robi się w balona, to ludzie robią w balona naciągaczy. :P Już lepiej by ktoś pograł na piracie niż zalewał sklep otwartymi pudełkami z grą. Pograł, sprawdził, pogra pół roku i wciąż mu mało? Z dumą stawia kupione oryginalne pudełko na półce, bo wie że po tą grę będzie sięgał nie raz. Na swoim przykładzie i 90% społeczeństwa. A kto ściemnia, że nie ma piratów to zwykły kłamczuch, hipokryta i kryptopirat. :P
Po drugie demo nigdy nie pokazywało wartości gry. Po trzecie przez ostatnie dziesięć lat można zauważyć spadek pojawiających się wersji demo (byle za szybko się ktoś nie dowiedział, że gra to gniot nawet w ograniczonej formie). :P
-
Więc jeśli nie masz zaufania do producenta to nie kupuj - czy cholerni piraci są uzależnieni od gier? To nie chleb, przeżyjesz bez nich. Lepiej żeby gracze zawalali sklepy otwartymi pudełkami niż kradli. Producent ma prawo wypuszczać takie wersje demonstracyjne jakie tylko zechce - w ogólne nie wypuścił dema? Więc zastanów się czy warto kupować pełną wersję... Kupisz grę, być może ją oddasz i być tą używaną kopię kupi ktoś inny - gra jest nadal w obiegu i przynosi zysk. Natomiast kradzież to jawna strata dla wszystkich.
-
Każdy inny produkt (oprócz gry komputerowej) mogę zwrócić bez podania przyczyny (jeśli nie odpowiada moim wymaganiom) do ustalonej liczby dni wg prawa konsumenta. :P Więc sorry Batory, ale to zwykłych ludzi robi się w balona, to ludzie robią w balona naciągaczy. :P Już lepiej by ktoś pograł na piracie niż zalewał sklep otwartymi pudełkami z grą. Pograł, sprawdził, pogra pół roku i wciąż mu mało? Z dumą stawia kupione oryginalne pudełko na półce, bo wie że po tą grę będzie sięgał nie raz. Na swoim przykładzie i 90% społeczeństwa. A kto ściemnia, że nie ma piratów to zwykły kłamczuch, hipokryta i kryptopirat. :P
Po drugie demo nigdy nie pokazywało wartości gry. Po trzecie przez ostatnie dziesięć lat można zauważyć spadek pojawiających się wersji demo (byle za szybko się ktoś nie dowiedział, że gra to gniot nawet w ograniczonej formie). :P
A od czego są recenzje? Można przeczytać, obejrzeć screeny i ocenić czy gra się nadaje, jednak zgodzę się z tym, że niektóre dema nie oddają całej wartości gry.
A tłumaczenie Grievousa, iż bez gier można, żyć i jak nie ma kasy to nie grać uważam za mądre. Jednak powiedz jaki gracz ot tak rzuci gry. To uzależnienie jak każde inne, jak ćpun nie ma narkotyków to co? Zacznie kraść.
DOWN: Ja bardziej patrzyłem, na takich hmmm... starych wyjadaczy.
-
(...)Na swoim przykładzie i 90% społeczeństwa. A kto ściemnia, że nie ma piratów to zwykły kłamczuch, hipokryta i kryptopirat. :P
Głupie tłumaczenie... Ja nie mam żadnego pirata. To znaczy że jestem - cytuję: "kłamczuch, hipokryta i kryptopirat"? Nie wydaje mi się... Wolę nie ruszać gry wcale niż sięgać po pirata.
(...)Jednak powiedz jaki gracz ot tak rzuci gry. To uzależnienie jak każde inne, jak ćpun nie ma narkotyków to co? Zacznie kraść.
To mówimy o normalnym graczu, czy o nałogowcu, bo się trochę pogubiłem...
-
Bełkot i bzdurne porównywania. :P Kradzież = idziesz do sklepu i zakosisz pudełko z grą = producent stratny, wydawca stratny, sklep stratny = złodziej zysk. Piractwo (czym się to określa) ktoś kupuję oryginał (buli $$$), ktoś kopiuje oryginał, ktoś poświęca czas na złamanie bzdurnych zabezpieczeń, ktoś poświęca czas na udostępnienie ($$$ na prąd), trzeba mieć przeważnie internet ($$$ na internet + reklamy zachęcające do ściągania gier i filmów dzięki dostawcy, a wiadomo co to dotyczy :P), kolejne $$$ na prąd by to ściągnąć, przeważnie chce się to na coś nagrać $$$ na płytkę z wliczonymi $$$ przeznaczonych na wszelkiej maści ochrony twórców. Co dalej? Opcja A: Gra jest do pupy mimo boskich recenzji i znośnego demo = wywalić bo szkoda miejsca na dysku. Opcja B: Gra jest genialna, ale w tej chwili mnie nie stać = kupuje w wszelkiej maści "superklasyce" po 30-40zł. Opcja C: Gra jest genialna, zasuwa do sklepu by mieć dostęp do multiplayera. Opcja D: Mam słabe oceny w podstawówce i mi rodzice nie kupią gry :D. Zyskuje więc najbardziej ten producent który tworzy dobre gry, a ten co gnioty niech dziadzieje, a nie ludzi naciąga. :P
Nie ma tu słowa "bo ktoś bez gier nie potrafi wytrzymać" tylko "ściągnij, pograj, zakup". Czyli wiesz co kupujesz i rozwijasz rynek dobrych gier.
-
piraci kontra "niepiraci" - never ending story przerabiane po raz tysięczny. wg mnie najlepiej jest kupować gry jakiś czas po premierze w niższych cenach. to ma także sens, jeśli chodzi o wydajność naszego kompa (kto był gotowy na Crysisa na święta 2007?)
Jeśli chodzi o gry "multi" to się nie sprawdza - najlepiej być na bieżąco zaraz po wyjściu produktu
gra zcrackowana to wybrakowany produkt nie przedstawiający prawdziwej wartości
natomiast z muzyką jestem bezwzględny-nic nie jest w stanie przeszkodzić mi w dostępie do dóbr ogólnie pojętej Kultury
-
Bełkot i bzdurne porównywania. :P Kradzież = idziesz do sklepu i zakosisz pudełko z grą = producent stratny, wydawca stratny, sklep stratny = złodziej zysk. Piractwo (czym się to określa) ktoś kupuję oryginał (buli $$$), ktoś kopiuje oryginał, ktoś poświęca czas na złamanie bzdurnych zabezpieczeń, ktoś poświęca czas na udostępnienie ($$$ na prąd), trzeba mieć przeważnie internet ($$$ na internet + reklamy zachęcające do ściągania gier i filmów dzięki dostawcy, a wiadomo co to dotyczy :P), kolejne $$$ na prąd by to ściągnąć, przeważnie chce się to na coś nagrać $$$ na płytkę z wliczonymi $$$ przeznaczonych na wszelkiej maści ochrony twórców. Co dalej? Opcja A: Gra jest do pupy mimo boskich recenzji i znośnego demo = wywalić bo szkoda miejsca na dysku. Opcja B: Gra jest genialna, ale w tej chwili mnie nie stać = kupuje w wszelkiej maści "superklasyce" po 30-40zł. Opcja C: Gra jest genialna, zasuwa do sklepu by mieć dostęp do multiplayera. Opcja D: Mam słabe oceny w podstawówce i mi rodzice nie kupią gry :D. Zyskuje więc najbardziej ten producent który tworzy dobre gry, a ten co gnioty niech dziadzieje, a nie ludzi naciąga. :P
Nie ma tu słowa "bo ktoś bez gier nie potrafi wytrzymać" tylko "ściągnij, pograj, zakup". Czyli wiesz co kupujesz i rozwijasz rynek dobrych gier.
Bullshit - każda spiracona kopia to jedna sprzedana legalna gra mniej. A producent gier to nie dostarczyciel internetu, więc on nie zarobi na złodzieju, który go okrada ściągając gry z neta. Co to za ekonomia? Kradzież to kradzież - a ty na siłę usprawiedliwiasz degeneratów i kryminalistów. Producent gier ma prawo żądać i po 1000 zeta za gównianą grę, natomiast gracz nie ma prawa go okradać. Nie chcesz płacić? To nie kupuj!
piraci kontra "niepiraci" - never ending story przerabiane po raz tysięczny. wg mnie najlepiej jest kupować gry jakiś czas po premierze w niższych cenach. to ma także sens, jeśli chodzi o wydajność naszego kompa (kto był gotowy na Crysisa na święta 2007?)
Jeśli chodzi o gry "multi" to się nie sprawdza - najlepiej być na bieżąco zaraz po wyjściu produktu
gra zcrackowana to wybrakowany produkt nie przedstawiający prawdziwej wartości
natomiast z muzyką jestem bezwzględny-nic nie jest w stanie przeszkodzić mi w dostępie do dóbr ogólnie pojętej Kultury
Nie wiem czy dobrze zrozumiałem ostatnie zdanie... Czyli jesteś za piractwem utworów muzycznych? Zauważ że te dobra kultury nie są tworzone za darmo - twórcy to nie społecznicy, którzy z dobroci serca udostępniają swoje prace. Chcesz posiadać/oglądać/słuchać? Więc płać. Jeśli Cię nie stać... to musisz się bez nich obejść.
-
Dla mnie kradzież w przypadku piractwa jest wtedy, gdy ktoś zarabia na cudzej twórczości. Czyli prosto mówiąc sprzedaje skopiowany produkt by nabić własny portfel. :P Co innego dobrowolne rozpowszechnianie, ktoś w końcu za to zapłacił. To tak jakby ktoś pożyczył Ci swój rower za frajer, jak fajnie się jeździ to też sobie kupie. Ale jakoś producenci rowerów nie żądają numerowania tyłków i przypisywania bzdurnymi regulaminami płytki do jednego komputera czy użytkownika. :P
-
Czy kiedykolwiek widziałeś umowę licencyjną gier? Ta ściana tekstu podczas instalacji, której nikt nie czyta. Tam jest napisane że nie posiadasz gry na własność - masz jedynie prawo do jej użytkowania. Więc jeżeli czegoś nie posiadasz to nie możesz tego bezkarnie kopiować.
-
Dla mnie kradzież w przypadku piractwa jest wtedy, gdy ktoś zarabia na cudzej twórczości. Czyli prosto mówiąc sprzedaje skopiowany produkt by nabić własny portfel. :P Co innego dobrowolne rozpowszechnianie, ktoś w końcu za to zapłacił. To tak jakby ktoś pożyczył Ci swój rower za frajer, jak fajnie się jeździ to też sobie kupie. Ale jakoś producenci rowerów nie żądają numerowania tyłków i przypisywania bzdurnymi regulaminami płytki do jednego komputera czy użytkownika. :P
Tym postem można podsumować cały poziom dyskusji. Znaczy - żenada. Temat zamykam, bo dawno już odszedł od tego, czym miał być. Sanderowi zaś "gratuluję". Dawno nie czytałem takich idiotyzmów napisanych przez osobę, która ma więcej niż 15 lat.