Przyśpiewka bez tytułu
Był sobie człowiek,
Krasnolud, dokładniej.
Przelazł polaną,
Napadli go za dnia.
Trollik włożył w wór,
Oreczek wbił na mur.
Była też kłótnia, zabrano mu lutnię.
Trollik dał łupnia orkowi za trutnia.
Oreczek spadł z muru,
A truteń zmarł z bólu.
Trollik zdjął worek:
"Gdzie krasnal, niziołek?!"
Krasnala tu nie ma
A troll zaczął drzemać.
Oreczek wstał z muru
I trzasnął do bólu
Troll wstał i wrzasnął:
"Durnoto, coś trzasnął?!"
Ork nie odpowiedział
Troll prychnął. On wiedział...
I jaki tu morał?
Krasnolud to orał!
Korbacz
Piękno czerwonej, rozgrzanej stali
I dźwięki uderzeń młota!
Ach, jakież wielkie dzieło wspaniałe
Którego nie tknie miernota.
Już, już to białe, miękkie jak masło!
W ruch idą szczypce w tych rękach,
Co rok po roku, wiosna po wiośnie,
Młot trenują nawet we mękach.
Już rzeźbi bijak, łańcuch gotowy
Już i obity jest trzonek.
Już wykuł skrzydła, nitami złączył
Spojrzał - o, kurwiszonek!
Bo piękna była broń ta nowiutka!
Ta idealna jej ciężkość!
Rękojeść gruba, łańcuch niekrótki,
Jej uderzenia, ta prędkość!
,,Korbacz na króla'' - pomyślał kowal.
Prawdę rzekł doprawdy szczerą.
Metal charakter dziedziczy z ojca...
Prawda. Ojciec był cholerą.
Nienazwany skoczny wiersz zwany piosenką
Hej, piwo, topór, tarcza (niczym skała, lecz nie starcza
Przeciw wrogu potężnemu), wikingowi - służcie jemu!
W czas mizerny przyjdźcie, dziewki,
I dzbanami jak konewki lejcie trunk ku pocieszeniu!
Kiedy wróg u bramy stanie nie czekajcie, moi bracia,
Broń wnet weźcie w swoje dłonie, wyjdźcie i - niech dusza hasa!
Topór w prawo, topór w lewo, chyba gwałt na kozie gorszy!
Rana wielka niczym drzewo - wiking jeno w bój iść skorszy!
Jak myślita - kiej woj wygra? Nasz, co chodzi w futrze, skórze,
Czy królewscy słabeusze, europejskie knury-tchórze?
Nasz! Co widać, gdyż w tej walce bierzemy górę wyraźnie.
Już to komuś flaki lecą i przegrany cierpi kaźnie,
Już to kogoś woj nasz kładnie na ziemie nasze ojczyste
I tchórzliwy Europejczyk znajdzie u nas sny wieczyste.
U nas tylko znajdziesz żołdaków, co w bój się nadzy rzucą;
U nas znajdziesz piwo, po którym w siano zechcesz z onucą;
U nas dziewki piękne niczym walkirije jasnowłose,
U nas w końcu znajdziesz chłodne niczym lód sam noce!
I nie znudzisz się tym wszystkim, prędzej piorun ciebie trzaśnie!
Babę jeno w tył poklepiesz, ona ciebie w zamian chlaśnie
Opijesz to piwem, które - wiadomo - ból wszelki mroczy
W następny dzień sprawdzisz, co kryje ten tył uroczy!