Nie wiem czy tego nie dostrzegasz, ale pisząc, że nie jest żadną sztuką zebrać unikalne jednostki wszystkich nacji, oceniasz i wyśmiewasz to jak gram ja i inni, którzy wyrazili zdanie podobne do mojego. Ponadto podtekst jest całkiem jasny i z całą pewnością nie dowodzi, że jest Ci wszystko jedno "jak i na jakim poziomie trudności ktoś gra". Nie wspomnę już nawet o tym, że nie spotkałem się jeszcze nigdy wcześniej z oblężeniem zamku, w którym obrońcy nie staliby na murach. Jeżeli zaś chodzi Ci o bitwę na przedpolu, to nie daje ona Vaegirom nawet cienia szansy na wygraną. Ja Ci nie urągam dlatego, że zrezygnowałeś z czegoś co jest w grze powszechnie dostępne, ale Ty też tego nie rób, bo ja nie postąpiłem tak samo. Mam nadzieję, że wszystko co było do wyjaśnienia zostało wyjaśnione. Uważam, że każdy ma prawo do swojego zdania, ale dobrze by było aby owe zdanie, wypowiedziane głośno, nie godziło w kogoś innego.
PS. Nie dbam o to jaki miał być M&B i jaką wizję mieli jego twórcy. Interesuje mnie to jaki jest. Skoro jednak jest taki nierzeczywisty jak twierdzisz, to czemu miałbym nie dowodzić różnymi rodzajami jednostek, szczególnie gdy posiadam pod swoją kontrolą dużą część Calradii? Wszak mam styczność z wieloma kulturami i muszę bronić różnych obszarów... :D
Przepraszam administrację za ten offtop i zalążek kłótni. Mam nadzieję, że to już koniec. :|
Pzdr.
Podnieś sobie poziom trudności powyżej 30% to zobaczysz jak "ten chłopiec" do bicia potrafi przydzwonić a szczególnie przy oblężeniach.
Mam ustawiony powyżej 50% i nadal twierdze, że Rhodocy to chłopcy do bicia. Fakt i tu oddaje honor, w obronie miast ich skutecznośc skacze o jakieś 50% ale i tak każda armia pokonuję ich ze spokojem.
Khegitami nie jest wcale ciężko zdobywać twierdze, kiedyś pamiętam ustawiłem ich po prostu pod murem i metodycznie wystrzelałem obrońców. Ale przyznaję się bez bicia, że miałem wtedy ustawione wszystko na najniższym poziomie trudności. A co do wypowiedzi Nevendara. Byś się zdziwił jak dobrze i komfortowo swaidiańskimi rycerzami się zdobywa zamki. Powiem Ci, że sam przeżyłem szok kiedy po dwóch próbach atakowania piechotą, podeszłem w końcu do oblężenia Jelkari z spieszoną jazdą i podbiłem miasto z marszu. Prawda jest taka, że w Native zbalansowanie stron leży i kwiczy.
PS.
Oblężenie Nordami jest sztuką, uwierz mi.
1. 50% też łatwo. Poniżej 130% twoja armia prawie zawsze wygrywa.
2. Też zdobywałem najwięcej zabić przy oblężeniu Jelkali bez wchodzenia na mury. Problem w tym, że część Rhodoków ma pawęże za którymi są nieosiągalni dla strzelców, a przy najtrudniejszym możliwym poziomie choćbyś miał 500 ludzi, nie wystrzelą całej armii wroga bo skończą im się strzały. Wtedy musisz ich posłać do walki aby nadeszły posiłki z nowymi kołczanami. Z takiego wsparcia możesz skorzystać ile? 3? 4 razy? Nie ma szans żeby wybić 300 a tym bardziej 500 chłopa za pierwszym podejściem. Dlatego aby coś zdobyć Khergitami musisz wydać te kilka komend i mieć spore zapasy ludzi. Przydaje się duży skill uczenia i przynajmniej 1 wioska z relacjami na full. Wtedy przy odrobinie szczęścia możesz mieć 50 lansjerów w około 3-5 dni.
3. Nie. Oblężenie Nordami to nie jest sztuka. Zawsze znajdzie się kilku huskarlów z tarczą. Nawet bez tarczy wielu z nich dobiega do wroga bo mają o ile dobrze pamiętam ponad 60 hp a wtedy maja każdą tarczę i jej właściciela na uderzenie. Na zamek w którym jest 200 chłopa wystarczy że puścisz 30-40 huskarlów a po kilku/nastu minutach pokaże ci się komunikat o wygranej. A to że szkoli się ich najdłużej ze wszystkich nie ma tu nic do rzeczy bo to zupełnie inny temat.
Uwielbiam takie tematy i mini flame-y ]:->