Forum Tawerny Four Ways
Serwis Mountblade.info => Forum Ogólne Tawerny "Four Ways" => Wątek zaczęty przez: Error w Lutego 11, 2007, 11:39:52
-
Wszystkim, którzy mają problemy z ortografią i poprawnym pisaniem w postach polecam ściągnąć sobie bardzo dobrą przeglądarkę jaką jest Mozilla Firefox 2.0. Posiada ona wbudowany słownik, który podkreśla błędy tak samo jak MS Word. Jest to wersja beta, a nie finalna jednak nie mam u siebie żadnych problemów.
Sądzę, że przy odrobinie chęci powinno to rozwiązać problemy z nieczytelnymi postami.
-
Wg mnie jednak, kwestia popelniania bledow przez urzytkownikow nie jest spowodowana jakims niedoinformowaniem tylko miedzy innymi lenistwem, pisaniem na szybko i po prostu akceptowanie takiego pisma:/ uwazaja ze ONI moga popelniac bledy bo to przeciez nikomu krzywdy nie robi:/
-
Wiesz... ale ta przeglądarka dużo daje. Ja też robiłem błędy w postach i nie wiem czy to wynika z lenistwa czy z czego innego. Jednak pewnie z lenistwa bo badanie na dysleksje itp. nic nie wykazało co utwierdza mnie w przekonaniu, że te wszystkie dysfunkcje to tylko ułatwienie(a zauważyłem że nauczyciele coraz mniej na to uwagę zwracają), które udowadnia że możesz mieć świstek. Ja takowego nie posiadam, a błędy robię nadal. Ten Firefox ułatwia sprawę bo nie muszę kopiować do Worda(co przy dłuższych postach robiłem). Innym też radzę zainstalować.
-
Ale to taki wielki problem jest gdy ktoś napisze np. Hósaż zamiast Husarz? Wiem że troche wygląda wierd ale da się zrozumieć ;P.
-
No niestety... jak dla mnie takie coś jest niedopuszczalne i sam się na siebie wkurzam jak taki błąd zrobię.
-
Ale to taki wielki problem jest gdy ktoś napisze np. Hósaż zamiast Husarz? Wiem że troche wygląda wierd ale da się zrozumieć ;P.
no wlasnie o takim "typie" wspominalem
jest tez inny typ nadzwyczaj wkurzajacy a mianowicie:
"- Ael ja MaM sTwieRDZona DYSlecje I mAm na To pApiry, PoCalójcie mNie w DÓpe"
hmm niestety co to sie z ludzmi dzieje... dac takim internet to juz w ogole jakies zarty. Swoja droga wiekszosc takich "dysmozgow" nie umie nawet poprawnie napisac nazwy swojej choroby.
-
Na każdym forym jest minimum 1 osoba co pisze jakby miała 4-5 lat.
-
swojej choroby.
to nie choroba, tylko w większości wypadków nieuctwo i debilizm
-
Może dodam, że na waszym ( już naszym? :) forum przy pisaniu postów jest opcja "Sprawdź ortografię".
-
Wg mnie jednak, kwestia popelniania bledow przez urzytkownikow nie jest spowodowana jakims niedoinformowaniem tylko miedzy innymi lenistwem, pisaniem na szybko i po prostu akceptowanie takiego pisma:/ uwazaja ze ONI moga popelniac bledy bo to przeciez nikomu krzywdy nie robi:/
hihi, Jasonie "wymagajcie od siebie choćby inni od was nie wymagali" jak to mawiał papież ;P spójrz jak napisałeś u(rz)ytkowników powinno być przez "ż"
ja z ortografią nie miałem nigdy problemów, jak ktoś czyta książki to nie będzie nigdy mieć takich problemów...
a co do pisania falą.... hmmm no znam pare dziewczyn które chlubią się pisaniem w stylu "KoFFaSh Mie?" "CiO PoRaBiAsH" ale to już jest kompetna żenada :P
Cuz.. bledy trzeba tepic, dzieki za poprawienie. Ale wydaje mi sie ze nagannie nie popelniam bledow co poniektorzy...
Nagminnie piszesz "cuż"...
-
Na forum jest słownik automatycznie sprawdza ci błędy ;/ Podkreślone jest na czerwono xD Temat chyba do zamknięcia , nie prawdasz ?
-
Necroposting...
To chyba nie jest wbudowane w naszym forum, tylko w Mozilli Firefoxie. Mamy za to opcję "Sprawdź Ortografię", która jest naprawdę przydatna.
Pozdrawiam i rada - patrz się na daty postów.
-
Tak, mimo wszystko bardziej denerwują byki.
A większość dyslektyków jak dla mnie jest tak na prawdę zdrowa i im się myśleć po prostu nie chcę... Polski naród ;/
-
Primo - dyslektyk ma problemy z czytaniem i z pisaniem, a nie z z ortografią.
To dysgrafia i dysortografia powoduje pisanie niepoprawne w ojczystym języku.
Inna sprawa, że mnie się wydaje, że każdy od urodzenia jest dysgrafikiem i dysortografikiem i tylko tępienie tego przez nauczycieli powoduje, że piszemy poprawnie, a nie jak ostatnie żule.
Niestety co do wymuszania na użytkownikach czytania regulaminu... (cóż to polska cecha, że się go nie czyta), ja również nie czytałem, choć znane mi są zasady netykiety i myślę, że to już dużo by starać się nie przeginać na forach.
-
Ale trzeba odróżnić dysgrafików i dysortografików od "dysmózgów". Ja mam dysgrafie i dysortografie a na forum staram się pisać poprawnie.
-
Ale trzeba odróżnić dysgrafików i dysortografików od "dysmózgów". Ja mam dysgrafie i dysortografie a na forum staram się pisać poprawnie.
A o czym ja pisałem powyżej?!
Przecież napisałem jak wół, że według mnie dysgrafikiem i dysortografikiem chyba każdy z nas się rodzi i tylko od wpajania (czasem na siłę, mnie w szkole czasami nauczycielka kazała niektóre słowa pisać po 100 i więcej razy ) tych zasad zależy czy nasze zdania to "szambo czy perfumeria" jak mawiał pewien diabeł przebrany za anioła.
-
według mnie dysgrafikiem i dysortografikiem chyba każdy z nas się rodzi
To źle ci się wydaje -.- Są ludzie którzy mogą się nauczyć łatwo i są też tacy którzy będą pisać i tysiące razy to samo słowo a nie napiszą go poprawnie...
-
Ale od tego są słowniki, choćby ten w Firefoxie.
A jak ktoś nie lubi Firefoxa, może pisać post w Wordzie, a po sprawdzeniu przekleić.
-
Wiem ja sam korzystam ze słownika w chrome i jest mi z tym dobrze. Ale czuje się pokrzywdzony poglądem dysortograf=leń + idiota -.-
-
Dysleksja nie jest najczęściej winą lenistwa! Prócz dysleksji występują również dysortografia, dyskalkulia, dysfonia, dysrafia itp. Najprawdopodobniej każde z tych zaburzeń powodowane jest genetycznie, a możliwość dziedziczenia wynosi od ok.50 do 70%.
P.S. Są również "kolaboranci", którzy udają dysleksję bądź z powodów "lenistwopodobnych" zaniedbują naukę, ale należy ich odróźniać od osób rzeczywiście dotkniętych dysleksją itp.
-
Właśnie o to mi chodzi. Ale wielu ludzi uogólnia. To jest wkurzające gdy widzę idiotów którzy twierdzą"ja mam paierek i guffno muszem mozecie mnie pocalowac w doope". Ale denerwóje mnie też pochopne osądzanie innych, naprawdę mających dysortografie.
-
Właśnie o to mi chodzi. Ale wielu ludzi uogólnia. To jest wkurzające gdy widzę idiotów którzy twierdzą"ja mam paierek i guffno muszem mozecie mnie pocalowac w doope". Ale denerwóje mnie też pochopne osądzanie innych, naprawdę mających dysortografie.
A Ty masz dysortografię?
-
Tak a co? Czyni mnie to gorszym lub lepszym?
-
Można używać opcji sprawdź ortografie...
-
Można przeczytać temat...
(http://img21.imageshack.us/img21/5062/japierdole.jpg)
-
Niestety, wiele osób po napisaniu posta od razu go wysyła i nie sprawdza błędów, stylu, sensu wypowiedzi itp, a co lepsze nie używa "szukajki", albo wpisze jeden wyraz i na tym poprzestanie. Przyznam, że opcja "szukaj" nie zawsze odnajdzie to, czego chcemy, ale do cholery można użyć innej frazy, lub jej części. A tak, zasłaniają się jakąś dysfunkcją (istnieje w ogóle coś takiego?) i myślą, że ich to usprawiedliwia...
Może teraz taki system nauczania jest... ale gość u mnie w byłej klasie miał tzw "3d" (czyli dysgrafie, dysortografie, dysleksje) na papierze. Dziwnym trafem miał 6 (tak celujący) z polskiego, oraz 5 z angielskiego, gdzie jego poziom grubo odbiegał od mojego (też miałem 5), ale dostał tylko dlatego, że miał "papier". Pomimo jego "dysfunkcji" był najaktywniejszym uczniem w klasie, interesował się literaturą, historią (tematami humanistycznymi). Potrafił tak wszystkim w dupę wleźć, że dla świętego spokoju wszyscy ustępowali (manipulant, aka czopek).
Przyszły matury z polskiego... z ustnej 100%... (ja 80%) natomiast z pisemnej... 30+% (ja 50+%).
I teraz pytanie do nauczycielki z polskiego: "I co fajnie?"
Pozdrawiam!
-
Nie czepiajcie się dyslektyków bo to jest prawdziwa choroba, po za tym obecnie poprawne jest pojecie dysfunkcja.
Ja sam mam dysortografie i nie pisze nigdy postów bez słownika, jak podejrzewam większość osób z stwierdzona dysortografią dla tego że jest im po prostu wstyd.
A osoby które się tym zasłaniają to im się nie chce pisać poprawnie.
Nie mówcie że to jest z lenistwa bo aby dostać zaświadczenie należy zdać test z zasad ortografii. Tak samo że jest to związane z brakiem czytania bo wątpię że większość osób na tym forum czyta więcej książek niż ja. I podejście że ja takiego czegoś nie mam to to coś nie istnieje jest z góry głupotą.
Radze najpierw przeczytać jakieś naukowe opracowania a później się wypowiadać.
zasłaniają się jakąś dysfunkcją (istnieje w ogóle coś takiego?)
obecnie używa się w nazewnictwie naukowym pojęcia dysfunkcją a nie dysleksja gdyż jest po pojęcie obraźliwe. Tak jak dawniej używano debil, imbecyl, kretyn(w nazewnictwie naukowym) na określenia upośledzenia 1 , 2 i 3 stopnia.
Pomimo jego "dysfunkcji" był najaktywniejszym uczniem w klasie, interesował się literaturą, historią (tematami humanistycznymi).
dysfunkcja to przecież nie brak chęci do nauki lub chęci czytania.
Potrafił tak wszystkim w dupę wleźć
w tak zwaną dupę to można bez żadnej dysfunkcji "wleźć"
Niestety należy pamiętać że w Polsce można załatwić papierek na wszystko.
-
Zabawne, bo jeszcze za moich czasów (ok 5-6 lat) czegoś takiego, jak dysfunkcja nie było. Owszem byli ludzie, którzy perfidnie błędy popełniali, bazgrali, tak, że musieli każdą pracę nauczycielce czytać, etc... ale tacy ludzie daleko nie zaszli (zawodówka, OHP...).
Powiedzcie mi jedno "dysfunkcjonalni": skoro jest to choroba, która każe zaniżać dla takiej osoby próg oceniania, to dlaczego taka osoba ma przesiadywać pośród normalnych? Nie po to utworzono szkoły specjalne, żeby komuś fory dawać, bo cholera jasna ja też błędy popełniałem, też lufy z dyktand dostawałem (5-6 błędów), też nie zawsze rozumiem czytany tekst ("Pana Tadeusza" po 2x przeczytaniu, dopiero mi film zobrazował), ale nie siedzę i nie kwiczę, że mam jakąś dysfunkcję, bo wg mnie to nic innego jak pic no wodę.
Wszyscy dyslektycy, dysortograficy, dysgraficy, dysfonicy i inni z dysfunkcjami, powinni mieć na świadectwach na skos czerwoną, oczojebną pieczątkę z napisem odpowiednim dla danej dysfunkcji (np dyslektyk). Miałem w technikum gościa, który miał tzw "3D". Zabawne, że w ostatniej klasie nie zgłosił swojej "dysfunkcji", mimo, że nauczycielki traktowały go ulgowo i co? j. polski 6... angielski 5... No ku&&%, kiedy ktoś siedział i się starał, pisał normalne sprawdziany, dostawał oceny bez żadnych zaniżeń (napisałem pracę na 95%, on na 60% i dostał tę samą ocenę) potraktowany został gorzej niż on? Potem wychodzi jaki polityk i gada pierdoły, lekarz, który pisze jak... nvm, architekt z ręki którego walą się budynki.. No bez jaj.
Co do wypowiedzi na forum osób z dysfunkcją -> TO ICH NIE USPRAWIEDLIWIA! Po to mają słownik, po to mogą edytować posty, po to mogą przeczytać 100x to, co napisali przed wysłaniem, żeby nie odwalać "lipy" i nie zasłaniać się papierem, który robi z nich kaleki.
Pozdrawiam!
-
Zabawne, bo jeszcze za moich czasów (ok 5-6 lat) czegoś takiego, jak dysfunkcja nie było
to że ty o tym nie słyszałeś nie znaczy że nie istniało.
Po za tym podejście nauczyciela w szczególności od polskiego nie musi być prawidłowe gdyż takie osoby są często nie doinformowane lub boją się konsekwencji własnych ocen bo nie znają prawidłowego oceniania.
To że taką samą prace nauczyciel ocenia różnie jest jego indywidualną głupotą.
np.
Jak masz dysgrafie to nauczycielowi nie wolno cie prosić o czytanie na forum klasy, ponadto masz odpowiednio większy czas na prace pisemne (zależne od stopnia dysfunkcji), a nie lepsze oceny.
Jeśli masz dysortografie nie są liczone albo jakiś procent błędów ortograficznych.
itp.
przeczytać 100x osoba z prawdziwą dysfunkcja i tak nie zauważy tam błędu jeśli mu nie podkreśli na czerwono.
Owszem byli ludzie, którzy perfidnie błędy popełniali, bazgrali, tak, że musieli każdą pracę nauczycielce czytać, etc... ale tacy ludzie daleko nie zaszli (zawodówka, OHP...) wytłumacz dlaczego osobę piszącą z błędami ortograficznymi skazywać na OHP lub szkoły specjalne.
Nie po to utworzono szkoły specjalne, żeby komuś fory dawać, bo cholera jasna ja też błędy popełniałem, też lufy z dyktand dostawałem (5-6 błędów) Obecnie jest tendencja posyłania dzieci nawet z 1 stopniem upośledzenia umysłowego do normalnych szkół a nie specjalnych. 5-6 błędów to żadna osoba popełniająca tyle błędów nie dostanie orzeczenia mówimy tu o osobach potrafiących tyle błędów popełnić w jednym zdaniu.
Powtarzam co innego jest mieć dysfunkcja a pisanie postów nie poprawnie to jest zwykłe lenistwo i obecna moda a nie choroba. Mogę was zapewnić że osoby z prawdziwą dysfunkcją używa wszelkich słowników i metod jeśli tylko się da aby napisać posta.
-
Wypowiem się krótko.
Rozumiem sir_ryba, może masz rację, ale to w żaden sposób nie usprawiedliwia tutaj popełniania błędów. Papierek możesz dać do szkoły, tu za złą pisownię i tak dostanie się warna lub bana, więc sprawę uważam za zamkniętą.
-
Nie chodzi mi o to czy mogę popełniać błędy, ale o głupotę i ignorancję co poniektórych pieniaczy. Wypowiadających się jak by wszystkie rozumy pojedli a nawet nie przeczytali jednego artykułu lub jakiegoś opracowania naukowego na temat problemu.
-
Nie chodzi mi o to czy mogę popełniać błędy, ale o głupotę i ignorancję co poniektórych pieniaczy. Wypowiadających się jak by wszystkie rozumy pojedli a nawet nie przeczytali jednego artykułu lub jakiegoś opracowania naukowego na temat problemu.
No... to teraz dysfunkcje to choroba na skalę światową? Zabawne, bo jakby taki "umiejący inaczej" dostałby parę luf, bądź potworzył kilka razy tę samą klasę to inaczej do tego wszystkiego zacząłby podchodzić. Skoro twierdzisz, że osoba np z dysortografią popełnia nieświadomie błędy to jest taka osoba ułomna, bo nie myśli jak i co pisze. Czekam tylko jak wymyślą dysrobocie -> czyli dysfunkcja, w której osoba pracująca nie jest świadoma tego co robi ;D
osoba z prawdziwą dysfunkcja i tak nie zauważy tam błędu jeśli mu nie podkreśli na czerwono.
To niech okulary kupi... najidiotyczniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek przeczytałem. Takie typowe.. "mam papier, więc mi wolno"...
wytłumacz dlaczego osobę piszącą z błędami ortograficznymi skazywać na OHP lub szkoły specjalne.
Ponieważ takie osoby nie powinny zajmować żadnych odpowiedzialnych stanowisk, wiesz ile zła by się wydarzyło, jakby np. ktoś źle odczytał projekt budowlany, bo ma jakąś "dysleksje"? lub stworzył go tak, ze byłby nieczytelny?
Powtarzam co innego jest mieć dysfunkcja a pisanie postów nie poprawnie to jest zwykłe lenistwo i obecna moda a nie choroba. Mogę was zapewnić że osoby z prawdziwą dysfunkcją używa wszelkich słowników i metod jeśli tylko się da aby napisać posta.
Cytat, za cytat:
osoba z prawdziwą dysfunkcja i tak nie zauważy tam błędu jeśli mu nie podkreśli na czerwono.
Poza tym sam odkopałeś ten temat swoim "wielkim oburzeniem", więc nie dziw się, że pojawiają się takie odpowiedzi... W swoim życiu właśnie przez takie dysfunkcje straciłem chęci na naukę. Po co się wysilać, skoro ktoś z papierem i z minimalnym wkładem zostanie oceniony podobnie? Ba.. i jeszcze dostanie więcej współczucia, bo jest "inny?"...
Pozdrawiam!
-
Ale sterta bzdur, sam kiedyś miałem "dysortografie"..... to lenistwo takich ludzi doprowadza do tego, że mają papierek i rzucają takiej nauczycielce w twarz, jakbyś chciał z tego wyjść to kwestia kilku miesięcy i stajesz się normalnie piszącym.... gdybyś przyszedł do mnie do pracodawcy z takim papierkiem na rozmowę rekrutacyjną to bym Ci nie powiedział, że nie przyjąłbym Cię do pracy z powodu złej pisowni, tylko nazwałbym Cię leniem....tak jak Nifn mówił....10 lat temu jak kończyłem podstawówkę nie było żadnych "dys-" ciężka praca i odrobina cierpliwości robiła swoje.... a najlepiej to załatwić sobie żółte papiery, wtedy nauczycielka napewno się nie przyczepi:P
-
Ja też dodam coś od siebie odnośnie dyslekcji czy tam dyskografii.
Mam 2 kolegów, którzy mają udokumentowaną tę chorobę*. I co?
Pierwszy jakoś potrafi pisać z przecinkami, kropkami i bez błędów ortograficznych. Czasami na gg popełni jakiś błąd [wszak GG nie ma słownika (stare)], to go upominam i już go nie popełnia. I jakoś można z tą dys** ą pisać poprawnie. Za to na forach nie widziałem jeszcze, żeby popełnił jakiegokolwiek ortografa.
Za to drugi pisze "Bug" zamiast "Bóg" (dobrze, że chociaż wielka litera, uh) ... dalej tego nie skomentuję...
Jak dysfunkcja to tylko umysłowa.
Zresztą widzę nawet i na tym forum przycisk "Sprawdź ortografię" - czy tak ciężko go użyć?
*albo 2 inne, ale nazywają się dys-cośtam
**dysgrafia to jest? czy dysleksja? ale wiecie o co chodzi
-
Mam znajomego w liceum, który na początku gimpla miał stwierdzony dysort. i dysgraf. Przez dwa lata, siedział i kuł reguły ortografii i wyjątki i dziś pisze bezbłędnie, chociaż dysgrafikiem dalej jest :)
-
Ja do siódmej klasy podstawówki pisałem tak, że w wyrazie "już" potrafiłem zrobić dwa błędy, zaś mojego odręcznego pisma nie potrafił odczytać nikt poza mną. A często i ja sam miałem z tym problemy. Podejrzewam, że dziś skończyło by się coś takiego na paru zaświadczeniach od lekarzy, że mam dys-cośtam. Wtedy kończyło się zazwyczaj pałami z dyktand, wypracowań i wystawieniem na pośmiewisko przed klasą.
W liceum już potrafiłem pisać normalnie i w jednym z ostatnich licealnych dyktand miałem tylko jakieś błędy interpunkcyjne, ani jednego orta. Lekarstwem okazało się regularne czytanie książek i zerkanie od czasu do czasu do słownika ortograficznego. No ale dla dzisiejszej młodzieży to już wysiłek ponad siły...
Wypowiadających się jak by wszystkie rozumy pojedli a nawet nie przeczytali jednego artykułu lub jakiegoś opracowania naukowego na temat problemu.
Rozejrzyj się w jakim świecie żyjesz. Ostatnimi czasy nastała jakaś głupia moda na naukowe próby usprawiedliwiania pewnych zachowań. To dotyczy zwłaszcza dzieci. Nic, tylko uznać za chore, współczuć, usprawiedliwiać, głaskać i nie stresować. Nie jestem za rozwiązaniami siłowymi, ale prawda jest taka, że większość tych różnych "chorób" i dysfunkcji młodzieżowych uleczyłby ojcowski pas.
-
Jak dla mnie, to, jak już niektórzy wspominali, wszystkiemu winne jest lenistwo, bo można mieć dysortografię, owszem, ale to nie upoważnia do pisania postów nie zrozumiałych dla większości z nas. Wtedy właśnie mamy problem, a nie "przywilej", bo powinniśmy korzystać z wbudowanego w przeglądarkę słownika, a nie wypisywać posty bez sensu. Mam kolegę w klasie który ma dysortografię, i poczynia sobie na lekcjach j.polskiego tak jak niektórzy na forum... powiem jedno: nie jest zbytnio lubiany.
Zresztą takie choroby można wyleczyć. Wystarczy czytać książki... , czego wielu nam się po prostu nie chce, a większość pisze, że "nie mam czasu na takie głupoty"
-
Co do czytania książek to to jest jakiś mit. Ja czytam dużo (w porównaniu z ludźmi z mojej klasy oszałamiająco dużo) a dysgrafia i dysortografia dalej się mnie trzyma.
-
Encyklopedyczna definicja dysleksji to niecheć do uczenia się, więc. Zgadzam się, że są jakieś przypadki prawdziwei, ale gro ludzi bierze te papiery tylko po to, żeby mieć mniej nauki. A Mat jest dowodem, że jak sięchce to można, bo na forum pisze (prawie) bezbłędnie.
-
Ludzie mi nie chodzi o to żebym mógł pisać nie poprawnie na forom zawsze używam słownika lub worda.
Ale o głupoty jakie wypowiadacie o tej chorobie.
Jeden oryginał wypowiada się że takiej choroby nie było 10 lat temu a badania nad dysleksją są prowadzone od:
Autorzy pierwszych prac na
temat dysleksji to : S. Kissmaul (1877), O. Berkhan (1885), W.P. Morgan
(1896).3
Drugi znowu że No... to teraz dysfunkcje to choroba na skalę światową?
a w
1949 załoono pierwsza organizacje, zajmujaca sie problematyka dysleksji – The
Orton Dyslexia Society. Dzis jest to Miedzynarodowe Towarzystwo Dysleksji
(International Dyslexia Association – IDA www.interdys.org), działajace przy
Harvard Medical School w Bostonie.
Przykładów można podawać więcej ale po co. Jak wy i tak już lepiej wiecie.
-
Sir_ryba wnioskuje, że każdy wypowiadający się o tym problemie w tym wątku jest od Ciebie starszy przynajmniej o dekade.... Trochę ja i Ci ludzie już przeżyli, byli w takich sytuacjach i skoro wiedzą z czym to się je, to wypowiadają się w tym problemie, i może faktycznie wiemy coś więcej na temat życia, bo w wiekszej puli niż Ty braliśmy w nim udział.... Ja znałem takich ludzi i z pełną odpowiedzialnością muszę przyznać rację Dedalowi....że ojcowski pas załatwił by sprawe, bo to nie chodzi o wrodzoną dysfunkcję, a raczej lenistwo i brak chęcie nauczenia się, poza tym z tym czymś człowiek się nie rodzi, to nie jest zapisane w naszym kodzie genetycznym, może być jedynie predyspozcja to bycia takim, ale wszystkiego można się wyuczyć.....
-
Nic nie pisałem w tym temacie, ale jak sonciu namawia do pisania to się przełamię. ;]
Moje zdanie jest takie, że... po pierwsze dysleksja jako choroba istnieje i nie ma co temu przeczyć, ale po drugie w 95% przypadków jest naciągana. Jeśli ktoś posiada prawdziwą dysleksję to całkowicie rozumiem jego problemy. Choroba ta jest na prawdę ciężka i systematyczne czytanie, czy wchłanianie zasad ortografii/interpunkcji może pomóc, ale nie wyleczyć. Tu się co niektórzy mylą, ponieważ w świetle ostatnich badań, za dysleksję częściowo odpowiadają geny, a jej dziedziczność jest całkiem wysoka. Dysleksja jest zaburzeniem, które powoduje wiele genów (prawdopodobnie znajdują się one na parach chromosomów 6, 18, 15, 1, 2, 3, 7), jest to również zaburzenie przekazywane z pokolenia na pokolenie, a stopień dziedziczenia w rodzinach można określić jako umiarkowany lub wysoki, tj. 0,60. Druga sprawa jest taka, że przy zaburzeniach dyslektycznych często towarzyszą symptomy ADHD, ponieważ obie choroby mają dużo wspólnych markerów genetycznych i w dużym procencie są ściśle powiązane.
Druga sprawa jest jednak taka, że ci wszyscy uber-naciągacze mają gówno a nie dysleksję. Ktoś kto ma dysleksję, będzie się starał to ukryć i myślę, że musi mu być na prawdę ciężko i wstyd, ponieważ choroba ta ostanio przybrała formę "uników szkolnych na papierek". To jest właśnie te 95% ludzi z pseudo-dysleksją. Sam w podstawówce i gimnazjum miałem same lufy z dyktand. Dlaczego? Nie chciało mi się uczyć i tyle. Stwierdziłem, że to mi do niczego nie będzie potrzebne i olałem. Jakiś czas później (technikum) zdałem sobie jednak sprawę, że to jak piszę świadczo o mnie jako człowieku. Wziąłem się do roboty, czego efektem była choćby matura pisemna, na której miałem tylko 3 błędy interpunkcyjne. U mnie najlepszym "lekarstwem" okazały się książki i różne czasopisma. Czytając nabierałem obycia z językiem i nie musiałem nawet kuć reguł, ponieważ nie było mi to już potrzebne.
Podsumowując... nie chcę mi się pisać podsumowania, bo to nie jest rozprawka. Każdy niech sobie podsumuje sam ;)
-
Z tą dekadą to przesadziłeś, bo szkoły to ja dawno skończyłem a obecnie pracuje jako nauczyciel. Tylko nie mogę zaakceptować ludzi którzy poznali jedną osobę i wyrobili sobie zdanie o całej grupie i problemie. To tak jak bym napisał "pracowałem w Anglii z murzynem i obijał się w robocie - stąd mój wniosek wszyscy murzyni to lenie". Ludzie tą metodą powstają stereotypy a nie wiedza o danym problemie.
że ojcowski pas załatwił o takich metodach nauczania czytałem że stosowali je w średniowieczu nauczyciele na uczniach.
-
A wg. mnie (i myślę że tu się wielu ze mną zgodzi) dysortografia istniała od dawien dawna, tyle że kiedy Internet stał się popularny, zaczęła się rozpowszechniać. Ludzie piszą wyrazy bez liter ą ę ó ł ż itp., upraszczają sobie je, myśląc że oszczędzają czas. Otóż prawda jest taka że czasu nie oszczędzają, a tylko psują sobie swoją hmmm... jakby to powiedzieć... orientację w gramatyce...
-
Z tą dekadą to przesadziłeś, bo szkoły to ja dawno skończyłem a obecnie pracuje jako nauczyciel. Tylko nie mogę zaakceptować ludzi którzy poznali jedną osobę i wyrobili sobie zdanie o całej grupie i problemie. To tak jak bym napisał "pracowałem w Anglii z murzynem i obijał się w robocie - stąd mój wniosek wszyscy murzyni to lenie". Ludzie tą metodą powstają stereotypy a nie wiedza o danym problemie.
że ojcowski pas załatwił o takich metodach nauczania czytałem że stosowali je w średniowieczu nauczyciele na uczniach.
Średniowieczu??? Dziwne, bo mnie wychowano tą metodą i popatrz....wyszedłem na ludzi...umiem pisać i czytać i nie mam żadnych dysfunkcji, chociaż jak wcześniej wspomniałem takowe miałem.... a kto Ci powiedział, że ja tak generalizuje innych ludzi, kto Ci powiedział, ze spotkałem sie z jednym takim przypadkiem.....to, że opisujesz mi tutaj jakiegoś murzyna świadczy tylko i wyłącznie o tym, że nie potrafisz prowadzić dyskusji, argumentować.....to Ty kierujesz się stereotypami, bo myślisz, że postradałeś wszystkie rozumy i śmiesz mnie oceniać co ja myślę.... wiedza o danym problemie?? a jaką Ty masz wiedzę?? Ty znasz tylko skurtki, a nie przyczynę.....więc nie masz bladego pojęcia o tym problemie....jak widzisz na ulicy samochód to nie znaczy, że znasz się na mechanice silnika?? zgadza się??
-
A wg. mnie (i myślę że tu się wielu ze mną zgodzi) dysortografia istniała od dawien dawna, tyle że kiedy Internet stał się popularny, zaczęła się rozpowszechniać. Ludzie piszą wyrazy bez liter ą ę ó ł ż itp., upraszczają sobie je, myśląc że oszczędzają czas. Otóż prawda jest taka że czasu nie oszczędzają, a tylko psują sobie swoją hmmm... jakby to powiedzieć... orientację w gramatyce...
Myślę, że coś w tym jest... Spójrzcie na te współczesne telefony komórkowe wyposażone w słowniczek, który automatycznie wpisuje dany wyraz po wprowadzeniu 2-3 znaków... dzieciarnia używa ich non-stop i przez to zapomina jak się pisze poprawnie itp.
Co do średniowiecznych metod wychowywania... też nieraz mi ojciec przylał, nawet za drobne przewinienie. Do dziś całuję go po rękach za to, że nie wychował mnie na rozkapryszonego bachora.
ADHD? Jakby gówniarz dostał w tyłek parę razy to nie byłoby żadnego ADHD...
Teraz widuję na ulicach: idzie matka z synkiem, jemu coś wypadło i zaczyna beczeć, Ona mu mówi, ze nic się nie stało i żeby podniósł zabawkę, a ten zaczyna głośniej wrzeszczeć, tupać a po krótkim czasie kładzie się na plecy i się wije, jakby mu nie wiadomo jaka krzywda się stała. Przechodzący facet obok zwrócił jej uwagę i pozwiedzał, że "trzeba było dzieciaka lać i nie pozwalać mu na wszystko", a ona "tak wychowywano w średniowieczu".. odpowiedź była prosta "no to teraz masz :D".
To, co kiedyś robili nie zawsze oznacza, że było złe, to, ze teraz jest moda na "bezstresowe" wychowanie, które owocuje m.in. tu: http://forums.taleworlds.net/index.php (http://forums.taleworlds.net/index.php), nie oznacza, że nie można ręki na dziecko podnieść :P
Pozdrawiam!
-
Dobra, zamykam temat, bo nam się zrobiła niepotrzebna dyskusja o wychowaniu...
Sprawa jest prosta - nie będzie się tutaj przymykało oczu na kaleczenie polszczyzny i nie zmieni tego fakt, że ktoś będzie nam machał przed nosem zaświadczeniami o dysfunkcjach czy innych takich. Po coś w końcu wymyślono słowniki, automatyczne sprawdzanie pisowni, funkcję "edytuj". Osoby, które będą pisały fatalnie i zasłaniały się tekstami typu "mam dysortografię, więc mi wolno" z całą pewnością nie będą łagodniej traktowane. Wręcz przeciwnie.