Forum Tawerny Four Ways
Mount&Blade => Rozmowy o M&B => Wątek zaczęty przez: pc_maniac w Marca 11, 2009, 21:20:46
-
Tak sobie pomyślałem, że chyba kilkorgu z Was na pewno już standardowa rozgrywka się przejadła i szukacie mocniejszych wrażeń oferowanych przez grę.
A ponieważ Rebelia jest rozgrywką trudniejszą (zaś "Rebelia Na Własny Rachunek" to już w ogóle szczyt trudności) więc może podyskutujmy na temat Waszych taktyk związanych z tego typu rozgrywką?
Obecnie rozegrałem do końca "Rebelię Na Własny Rachunek" w takim położeniu:
- Swadianie (wojna)
- Vaegirowie (wojna)
- pozostałe nacje wyeliminowane przed rebelią
- W więzieniach 36-42 Lodrów Swadii i Vaegirów (stan cały czas zmienny, bo uciekały cholery)
- Obsady zamków 90 ludzi (w tym 70 z bronią miotaną, 20 tarczowników)
- Obsady miast 90 ludzi (70 z bronią miotaną, 20 tarczowników)
- Żołd końcowy 48 tysięcy dukatów.
- Jednostka operacyjna 120-180 żołnierzy (w tym ok. 20-25 Swadiańskich Rycerzy, 20-40 Nordyckich Huskarli, reszta to jednostki szkolące się, czyli finalnie Rhodoccy Strzelcy i Sierżanci, Swadiańscy Strzelcy, Sierżanci, Rycerze)
Większość nowych jednostek niestety z "przekabacenia" jeńców, pod koniec nie było czasu na szkolenie niestety.
Oszczędności pomiędzy 120 a 300 tysięcy (na szczęście nie spada poniżej zera, ale jest cholernie ciężko).
Raz na 2 tygodnie runda handlowa.
Zrealizowane plany:
Wyeliminowano najpierw Vaegirów ponieważ byli dużo niebezpieczniejsi niż Swadianie (potrafili atakować nawet w oddziale 5700 żołnierzy), pozostawiając jedno Swadiańskie miasto, by Lordowie Vaegirów przeszli na stronę Swadii.
Swadiański Król nie potrafił do końca stworzyć ze swoich lordów żadnej armii.
Z ciekawostek:
W czasie wojny ze Swadią okazało się, że takie obsady zamków i miast są dla nich nie do pokonania. Praktycznie 100% alarmów o obleganiu moich obiektów można zbagatelizować (żaden nie przyniós faktycznego oblężenia i sami rezygnowali, bez mojej ingerencji). Ogólnie Swadianie to dupy wołowe i dają ciała cały czas.
Vaegirowie byli niesamowicie wymagającym przeciwnikiem, który dwukrotnie prawie mnie pokonał. Potrafili zaatakować obiekt nawet w 5700 wojska.
A oto finałowy screen "Rebelii na własny rachunek"
(http://www.smrw.lodz.pl/~d.w.nawroccy/mb4.jpg)
Kilka pytań do Was
1. Ile kasy wcześniej zgromadziliście
2. Jak wielki macie oddział szybkiego reagowania
3. Czy gromadzicie żywność w kufrach na czas kampanii
4. Z czego składa się Wasz oddział szybkiego reagowania
5. Czy łapiecie do niewoli Lordów
6. Inne Wasze sugestie związane z Rebelią...
-
1. Jak najwięcej? xD Trzeba uwzględnić posiadanie dwóch oddziałów, oblężniczego i gońców.
2. zależy gdzie jesteś ale zakładając ze to będą mocne oddziały to z 50-70 chyba wystarczy.
3.Co proszę?
4. Ja tam nie mieszałem, full rycerzyki
5. Jak nie chcieli się przyłączyć to wypuszczałem, honor dobra rzecz.(nawet dla rebelianta)
-
1. Ja próbowałem raz ze 100 000 i było prawie w sam raz
2. 200 - 250 czasem to i tak za mało
3. Tak plądrowałem okoliczne wioski i gromadziłem żywność w kufrach.
4. Zazwyczaj Swadiańscy rycerze albo lansjerzy
5. Złapałem raz 11 ale po jednym dniu uciekło mi dwóch.
Jako rebelia wytrzymałem miesiąc zdobywając 2 zamki i miasto. Po jakichś 3 tygodniach wszyscy już wypowiedzieli mi wojnę i długo się nie utrzymałem. Chyba nie da się wygrać gry grając rebelią, ciągłe ataki na wszystkie włości liczące 1000 i więcej wrogów to za dużo.
-
Ja tam mam strategie na Calradie
Może to dziwna strategia ale sięsprawdziła podbiłem wszystko;).
Po 1 znalazłem pretendenta, wziąłem lordów ale dopiero gdy zdobyłem ich zamki.
2 Gdy został 1 zamek porzuciłem pretendenta i podbiłem ten zamek i w ten sposób miałem rhodoków na własność.
(trzeba mocno uzbrajać zamki te często atakowane tzn ergellion(u rhodoków) yuruma(vaegrów itp) tak do 70 archerów)
Miniej więcej tak 3 dni grania I Calradia była moja;)
Ważne by nieprowadzić wojny z nikim gdy się zaczyna te strategie.
Trwało to jakieś 4 miechy(w grze), ja gram na 70 % trudności bo to dla mnie i tak trudno.
-
1. Jak najwięcej? xD Trzeba uwzględnić posiadanie dwóch oddziałów, oblężniczego i gońców.
2. zależy gdzie jesteś ale zakładając ze to będą mocne oddziały to z 50-70 chyba wystarczy.
3.Co proszę?
4. Ja tam nie mieszałem, full rycerzyki
5. Jak nie chcieli się przyłączyć to wypuszczałem, honor dobra rzecz.(nawet dla rebelianta)
Czy faktycznie grałeś w full rebelię?
Przecież lordowie nie przyłączają się do Ciebie w tej rozgrywce, więc masz tylko 2 wyjścia, albo wyłapywać, albo walczyć odbierając im włości, by nie mieli kasy.
Mnie się wydaje, ze Ty w wersję hardcore nie grałeś.
Ja tam mam strategie na Calradie
Może to dziwna strategia ale się sprawdziła podbiłem wszystko;).
Po 1 znalazłem pretendenta, wziąłem lordów ale dopiero gdy zdobyłem ich zamki.
2 Gdy został 1 zamek porzuciłem pretendenta i podbiłem ten zamek i w ten sposób miałem rhodoków na własność.
(trzeba mocno uzbrajać zamki te często atakowane tzn ergellion(u rhodoków) yuruma(vaegrów itp) tak do 70 archerów)
Miniej więcej tak 3 dni grania I Calradia była moja;)
Ważne by nieprowadzić wojny z nikim gdy się zaczyna te strategie.
Trwało to jakieś 4 miechy(w grze), ja gram na 70 % trudności bo to dla mnie i tak trudno.
Tjaa, przekonałem się już przy pierwszej takiej rozgrywce, że jeden wróg to aż nadto, gdy masz na mapie jeszcze jakąś nację to już przechlapane, nie ma szans się utrzymać.
Właśnie próbuję najpierw zrobić rebelię poprzez pretendenta, a potem go porzucić.
Zamki obsadzam 60 Strzelcami i 20 Sierżantami, plus w każdym zamku 5 rycerzy, gdybym musiał z jakiegokolwiek brać uzupełnienia.
W miastach siedzą strzelcy i sierżanci w celu pobierania obsady na nowe obiekty. W punktach centralnych czyli na 2 krańcach frontów mam załogi ile wlezie, czyli na obecną chwilę coś po 400 - 500 woja najwyższej jakości. W miastach oddalonych od frontu po 80 strzelców i 30 tarczowników, plus w każdym 5 zbrojnych, w celu uzupełnień.
Wszystkie miasta i zamki full wypełnione skrzynie jedzeniem, bo przecież czasu nie ma żadnego by kupować.
Z kasiorą krucho, bo tylko 100 tysięcy. A pojeździć w celach handlowych nie dadzą, bo nękają non stop.
Ale właśnie mnie najechała delegacja 2600 przeciwnika i próbuję znaleźć jakiś sposób by ocalić zamek. Nie wiem czemu ale skrypt nie daje mi bohaterów NPC na początek bitwy, lecz jako uzupełnienia, a przez to mam przerypane, bo jak się na drabinę rzuci 24 lordów, to nie ma zmiłuj nie utrzymam zamku sam, a uzupełnienia przychodzą jak się wrogowie już przebiją na drugą stronę murów (pomiędzy budynki).
Zaaaraz, chwilunia. Zbierasz ich w jednym zamku OK. Ale w takim razie masz ok. 50-60 lordów w jednym miejscu.
I co atakujesz zamek, czy bierzesz ich głodem, żeby zrejterowali im żołnierze?!
Przecież jeśli każdy z nich ma chociaż 60 żołnierzy to masz do pokonania taką armię, że głowa boli. A jak do tego doliczysz, że 60 lordów musisz pochlastać na plasterki to nawet 100 osobowy oddział rycerzy + NPCe nie da sobie rady z atakiem samych lordów (bez wojska).
Oni mają cholernie wypasione zbroje i umiejętności.
...
Jako rebelia wytrzymałem miesiąc zdobywając 2 zamki i miasto. Po jakichś 3 tygodniach wszyscy już wypowiedzieli mi wojnę i długo się nie utrzymałem. Chyba nie da się wygrać gry grając rebelią, ciągłe ataki na wszystkie włości liczące 1000 i więcej wrogów to za dużo.
1000? Z tysiącem to ja sobie w polu spokojnie daję radę. Ja mam wyprawy po 2000 - 3000 przeciwników! A tu już przyjęcie takiej grupy "na klatę" to tak jakby Chińczykom wojnę wypowiedzieć zgodnie z zasadą - "i co z tego, ze nie uzbrojeni, jak i tak zadepczą na śmierć" :D
-
Przecież jeśli każdy z nich ma chociaż 60 żołnierzy to masz do pokonania taką armię, że głowa boli. A jak do tego doliczysz, że 60 lordów musisz pochlastać na plasterki to nawet 100 osobowy oddział rycerzy + NPCe nie da sobie rady z atakiem samych lordów (bez wojska).
Oni mają cholernie wypasione zbroje i umiejętności.
Najpierw lepiej pokonać tych lordów w polu wtedy się przeniosą do tego zamku co pozostał i będą tam goić rany :) ja tak zrobiłem ... tylko coś nie wyszło,bo jak już pokonałem ostatni zamek (bez pretendenta) to mi komp ściął , a nie powinien (grafika 512 mb, procek 2,2 dwa rdzenie i 2 GB ram)
-
Ja jak na razie gram na kodach rebelią, chcę obadać co i jak. Nawet na cheatach jest trudno wszyscy lordowie ganiają za mną mam już 2 zamki po 100+ i miasto 200+ wszyscy na full umiejętnościach.
Moja rada to zdobyć najpierw zamek dać do niego z 300+ wojów i następnie napaść na miasto i dać do niego połowe ludzi z zamku i gitara. I non stop uzupełniać swoje włości wojami.
Mam pytanie, ile może być max. wojowników w mieście lub zamku???
Coś czytałem że 500 razem z lordami.
-
Ja jak na razie gram na kodach rebelią, chcę obadać co i jak. Nawet na cheatach jest trudno wszyscy lordowie ganiają za mną mam już 2 zamki po 100+ i miasto 200+ wszyscy na full umiejętnościach.
Moja rada to zdobyć najpierw zamek dać do niego z 300+ wojów i następnie napaść na miasto i dać do niego połowe ludzi z zamku i gitara. I non stop uzupełniać swoje włości wojami.
Mam pytanie, ile może być max. wojowników w mieście lub zamku???
Coś czytałem że 500 razem z lordami.
Granie na kodach to żadna frajda brak tego miodzia
-
Przecież napisał ze ich używa żeby mieć rozeznanie...
-
1. Aby na żołd.
2. 100 strzelców, 150/200 piechoty.
3. Każdy na full.
4. Konni 100%.
5. Nie łapać, bo jak lord ciebie nie lubi, to nie chce być po twojej stronie (do wygrania rebelii trzeba walnąć królestwu jak najwięcej lordów i osad).
pozdro
-
Przybor, w full rebelii nie możesz mieć lordów po swojej stronie. Grasz sam przeciw wszystkim, więc pkt. 5 bez sensu.
-
Przecież napisał ze ich używa żeby mieć rozeznanie...
Rozeznać bez kodów też można i większa przyjemność
-
1. Zaczynałem rebelię z jakąś połową miliona (owiele za dużo ;D)
2. 100-200 luda zależy jakie położenie
3. Tak, nosze ze sobą 400 rhdockich sierżantów i 100 kuszników (żrą jak świnie) Od początku gry ich zbierałem xD
4. jw.
5. Mam 11 w zamkach ;D
-
1. Dla mnie to gdzieś tak 1000 - 10000000
2. 110~~
3. 200 kuszników/łuczników 200 piechoty/rycerzy
4. Jedno szybkie rycerstwo
5. Wypuszczam HONOR!
-
Odnawiam wątek, ponieważ w pierwszym poście zaktualizowałem informacje na temat dotychczasowej swojej rozgrywki i dalszych planów.
Dla osób, które mają ochotę na naprawdę wypasioną wojnę (170 przeciw ponad 5000) proponuję ściągnąć SAVE z Rebelii (http://www.smrw.lodz.pl/~d.w.nawroccy/sg06.7z)
No ale potem napiszcie jak Wam poszło (porównamy wyniki :D)
-
Ja zdobyłem wszystkie ziemie pod Chanatem Khergickim a potem wypowiedzialem Wasalstwo i prowadze otwartą wojne ze wszystkimi, Poprostu Hardcore:) narazie jestem po pierwszym miesiącu i udało mi się zdobyć Tulgę( Choć nie łatwo było pokonać San Jar Chana:), Uxhal, Velucę, Narrę I okoliczne zamki. Teraz pracuję nad zdobyciem skryptu na zwiększenie liczby jednostek ochotników w wioskach bo nie wyrabiam z obsadzaniem zamków. Troche martwi mnie budżet bo zaczynałem z 150k teraz mam ok 90k ale może niedługo odbije się troche na karawanach, bo w sumie jesze ich nie atakowałem
-
Teraz powinieneś skierować kierunek ekspansji na wybrzeże. Kupujesz przy morzu futra w wioskach po 50 denarów, u Khergitów sprzedajesz po 300. Potem kupujesz w Tuldze dużo przypraw, soli i porcelany i wywozisz to na wybrzeże. To moja najskuteczniejsza droga do zbierania funduszy na rebelię. Cały Khanat, Veluca, Jelkala (aksamit nawet za 150d, więc warto mieć!) Curaw i przez jakieś 2 growe tygodnie dwa zamki na wybrzeżu (Slezkh i Radoghir) :D
-
W sumie mam Handel na 10 poziomie więc z zarobkowaniem na nim problemu nie ma ale nie zawsze jest na to czas i pozatym mam mały dostęp do miast. Cały czas na kogoś wpadam, niestety nie moge unikac potyczek więc dużo czasu zajmuje mi jeżdżenie od miasta do miasta. Najlepiej chyba zarabia się własnie na przyprwach ostanio pokazało mi zysko rzedu 680 dukatów za sztuke.
-
Pamiętaj, ze po poważnej bitwie komp Ci daje kilka dni spokoju, co mozesz wykorzystać na jedną handlową rundkę (tylko jedną! Inaczej Cię sflekują gdzieś zabierając jakiś zamek).
Kluczem do tej rozgrywki są 2 rzeczy:
1. Kolejność odbierania włości - w pierwszym rzędzie miasta
2. Cierpliwość - nie atakuj kolejnej włości o ile nie masz przygotowanej dla niej obsady co najmniej 100 ludzi na zamek/miasto.
Poza Vaegirami obsady 100 w z wyż zamków/miast powodują, że Lordowie najczęściej udają ataki na miasta/zamki, ale tak naprawdę, to po 2 dniach odpuszczają sobie obiekt. Niestety Vaegirów nawet obsada 300 osobowa Huskarli nie zraża. Zbierają armię kilku tysięcy ludzi i odbierają obiekt po obiekcie, nawet nie odpoczywając.
Więc uważaj na Vaegirów. To jedyna nacja, która zagrozi Ci całą swoją dostępną siłą.
O ile inne królestwa starają się odbierać swoje zamki indywidualnie, czyli jeden Lord rzuca się na zamek, o tyle Vaegirowie ruszają odbierać zamki/miasta po kilkunastu/kilkudziesięciu Lordów. Co daje im armię praktycznie nie do pokonania.
Co należy zrobić?
Hm, doprowadzić do sytuacji pokoju z Vaegirami i wyeliminować pozostałe nacje, ale nie w 100%, gdyż eliminując je całkowicie przejdą właśnie do Vaegirów. Zabierz pozostałym królestwom wszystke włości poza jednym zamkiem. Wtedy będą się w nim kisić wszyscy ich Lordowie. Wtedy zrób porządek z Vaegirami i masz rozgrywkę z głowy, bo z resztą sobie poradzisz.
Ale jeśli podobijesz najpierw pozostałe królestwa, zostawiając sobie na koniec Vaegirów, to spowodujesz, że wszyscy Lordowie przejdą do Vaegirów, a już z armią 70 Lordów (każdy po 100 jednostek) będziesz miał po prostu MASAKRĘ!
Wczytaj mojego save, a zrozumiesz o czym piszę :) (armia 5700 ludzi contra mój biedny oddział)
-
Nie mam już żadnych nacji oprócz Chanatu z którego odszedłem.
Co do cierpliwosci to nie jest moja mocna cecha. Zależy mi na jak najszybszym pokonaniu Kilku mocnych Lordów i zabraniu kilku miast przynoszących dobre zyski jak np Jelkala w której byłem wczesniej posiadaniu. Narazie wszystko idzie po mojej myśli,problem jest tylko z obsadą w zamkach bo średnio jest tam około 80 żołnierzy ale za to maxymalnie wyszkolonych. Co tydzien robie rundkę po wsiach i zbieram ochotników co daje mi jakoś koło 130 jednostek i wtedy zaczynam szybkie szkolenie. Z kasą naszczęscie się wyrobiłem i zaczynam odnosić zyski nawet dosyć spore.
Co do samych Veagirów, nie spotkałem się z problemami w trakcie ich podbijania poszło mi to nawet gładko chociaż wziąłem ich na pierwszy ogień( miałem wtedy koło 50 jednostek w oddziale).
A w temacie walki z dużymi oddziałami to według mnie najlepiej mieć przy sobie jakiś dobry łuk, miecz i około 100 swadiańskich rycerzy za plecami a nawet najgorsza walka może być wygrana:)
-
Nic Ci nie da 100 Swadiańskich Rycerzy, jeśli przeciwnik ma 5000 luda, by zespawnuje Ci się po Twojej stronie zaledwie 3-4 chłopa, a po ich stronie 40. I co zrobisz? Czapkami nakryją.
Miałeś farta, że Vaegirów wziąłeś na pierwszy ogień.
-
5 na 40 przecież bez problemu można wygrać. Na dobrą sprawę z samego łuku można zdjąc 10 przed uderzeniem lub w trakcie jazdy, ja bynjmniej tak robie.
Apropos rebelii to już nie mam czym się martwić, niewiadomo skąd znów pojawił się Dustum Chan i przejąl dowództwo w sumie tyko oficjalnie bo i tak o kazdym ruchu decyduje ja:).
Udało mi się przekabacić jak narazie 25 Lordów. San Jar Chan ma ich jeszcze 67 na szczęscie jesli chodzi o miasta to jest 13:5 dla mnie. wioski 49:41 dla mnie w zamkach niestety 13:27 dla nich i nie chce mi się zabardzo ich odbijać bo ciągne za soba około 2500 ludu i mam ochote odrazu rzucić się na wroga, ale chyba lepiej zrobie dobry zwiad zanim zrobie jakiś ruch bo wiem że po stronie Chanatu jest coś koło 6000 jednostek:(
-
No to jak przekabacasz Lordów, to nie grasz w "Rebelię na własny rachunek" lecz w "Rebelię dla uzurpatora".
W "Rebelii na własny rachunek" wszystkich Lordów masz przeciw sobie. I jesteś samotny jak rozbitek na oceanie.
Wczytaj mojego save, a zrozumiesz w czym rzecz.
-
Zacząłem rebelię z Khregackim Khanatem ,ale po miesiącu poprosili o pokój (nawet mi na rękę gdyż miałem wtedy armię złożoną głównie z piechoty). Przez ten czas dorobiłem się 100 konnych (lansjerów i rycerzy) i walczę z Rhodokami. Teraz mam pewien problem z nimi. Jak ich szybko zniechęcić do ataków lub w najlepszym wypadku zawrzeć pokój (pora na dozbrojenie zamków)?
-
Nie wiem, Kiedy rozpocząłem Rebelię, Rhodoków miałem już wyeliminowanych. Nie mam więc pojęcia jakie obsady zamków ich zniechęcają do szturmu.
-
Rebelie rozpocząlem na wlasny rachunek. Dopiero wczoraj przyłączyłem Dustum Chana i w jeden tydzień opanowalem pół mapy. Opłaca sie jednak wypuszczać lordów bo wtedy relacje podskakują i łatwiej przekabacić Lorda. Liczyłem że podbicie całej Caladrii zajmie mi około 1-2 lat w grze.
Ciekawe co się stanie gdy obale San Jar Chana doprowadze do władzy Dustum Chana i pod koniec wyrzekne się rebelii i spróbuje znów przywrócić San Jar Chana:):) Może być ciekawie :)
-
Jak najłatwiej doprowadzić do pokoju z jakąś nacje do pokoju w rebelii na własny rachunek?
-
Mając przewagę we wszystkim jak 100:1
Vaegirowie przegrywając z kretesem i mając 4 zamki poprosili mnie o pokój by walczyc dalej ze Swadią, która była również moim wrogiem. Myślę, że wtedy poproszą o pokój gdy walczą na 2 fronty i Ty jesteś tym "silniejszym frontem".
Innego sposobu w tej rozgrywce nie ma.
Możesz również przystąpić do złożenia ślubowania innemu królestwu, z którym nie toczysz wojny. Wtedy masz ich pomoc, a dotychczas zdobyte zamki pozostają Twoje. To takie wyjście awaryjne.
Rebelia zakończona sukcesem (w pierwszym poście podałem więcej informacji)
(http://www.smrw.lodz.pl/~d.w.nawroccy/mb4.jpg)
-
Mówisz i masz:)
Faktycznie nie było łatwo grać, a raczej zaczynać swoją przygodę jako rebeliant....ale za to gra nabrała całkowicie innych kolorów i stała się bardziej wymagająca, tym samym ciekawsza. Co do samej rozgrywki, to zacząłem bawić się w jednoosobową armię, walcząc sam przeciw piratom i i rebeliantom, uciekinierom....co to dało??....liczbę wojaków, których mogłem zrekrutować, a ich ilość przekroczyła spokojnie 450....ale to nie było dla mnie priorytetem, ważniejszą rzeczą było wyszkolenie bohaterów...uznałem, że ich zdolności pomogą mi należycie rozwinąć moje małe państewko, i faktycznie miałem racje, patrząc np na rozwój inżynierii mogłem w późniejszym etapie rozgrywki w szybkim tempie budować we wsiach budynki czy prowadzić szybsze oblężenia.....za wyjątkiem tego typu rozwoju, zacząłem inwestować u siebie w ilość możliwego ekwipunku w posiadaniu, a także ilość więżniów w oddziale....przydało się, na pewno na początku rozgrywki, kiedy musiałem nazbierać dużą ilość pieniędzy na wielką kampanie....kiedy już byłem dostatecznie przygotowany na ten ruch, trzeba było zacząć werbować armie....nie byle jaką, skoro Nordowie mają najlepszą piechotę w grze to są najlepsi przy zdobywaniu zamków i własnie do tego byli mi potrzebni, ale żeby to wszystko miało ręcę i nogi wcześniej trzeba było zainwestować w zdolność szkolenie, a także zdecydować się na zadania, które trzeba było wykonywać u sołtysów wiosek, ze względu na szybki pobór nowych członków drużyny....No dobra, mam 250 chłopa w drużynie, mogłem więcej ale najpierw chciałem zobaczyć co taka grupka potrafi, poza tym z czasem ze względu na brak bitew taką armią ( wszyscy uciekają ) moja liczba możliwych do wzięcia wojaków by spadała....no dobra, mój pierwszy ruch padł na Vaegirów i ich zamek przy morzu....nie było cięzko i mogłem się cieszyć w końcu swoimi ziemiami, obsadziłem ludzi i poleciałem do zdobytej wsi, żeby ją troche rozbudować i oczywiście pakowanie w bohaterów zdolności inżynierii dało rezultaty....no i z powrotem na ziemie Nordów, żeby zrobić werbunek, wśród wiosek....następnym ruchem było wyniszczanie Veagirskich armii, chodzących po mapie, jak te barany na zarżnięcie.....dlaczego tak??? żeby ich osłabić, zauważyłem, że ci sami lordowie po kilku bitwach mają coraz słabszą i mniej liczną armię, co mi dawało przewage przy ewentualnym oblężeniu dużej ilości wojsk wroga....i faktycznie później natrafiałem na armie złożone w większości z rekrutów....więc w następnym etapie łatwo poszło z dwoma miastami Rivacheg i Reywaldin....do tego duża ilość wiosek i spory dochód....rozgrywka w późniejszym czasie była prowadzona już samymi bitwami, pieniędzy w bród, armia spora, czyli miasto po miieście i tak wszystkie możliwe do zdobycia tereny padły moim łupem.....a teraz czekam na mod Dedala:)
Ps najlepszym momentem było zwerbowanie i wyszkolenie 350 Svadian jako kawalerzystów i rozgrywanie bitew tą gartką.....oczywiście limit wojaków podwyższony do 600
-
1. 10.000 denarów.
2. 40 chłopa
3. Jasne.
4. Swadiańscy Rycerze, Sierżanci i Strzelcy.
5. Wypuszczam biedaków, dla honoru.
-
Witam wszystkich Jestem nowy w te klocki ale zainteresował mnie ten temat i mam takei pytanie jak tworze wlasną rebelie moge przekonywac wrogich lordów aby ci przeszli na moją strone?
-
Machoni rebelię rozpoczynasz zdobywając jakikolwiek wrogi zamek nie należąc do żadnej frakcji, dostanie wtedy twoja frakcja nazwę zależną od frakcji której zdobyłeś zamek tzn np Rebelianckie królestwo swadi. Lordów nie możesz werbować jesteś sam, zdany na siebie. Jeżeli prowadzisz rebelie z prawowitym władcą(lady isolla z suno itp)to możesz przekonać część swadianskich/khergickich/nordowskich itp lordów do swoich racji. Musisz obiecywać wszystkim mniej więcej to samo gdyż przestaną ci ufać.
-
To znaczy w wersji "Rebelia dla uzurpatora" możesz rekrutować (przekonywać do swoich racji) Lordów wrogiego króla. Co opisałem dość dokładnie w poradniku.
W wersji rozgrywki "Rebelia na własny rachunek" nie masz żadnych możliwości przeciągania Lordów na swoją stronę (co najwyżej więzić ich w kazamatach co by nie bruździli). Między innymi dla tego ten typ rozgrywki jest hardcore :)
-
Ok, podbiłeś całą Calradię i co z lordami, królami i uzurpatorami? Znikają?
-
Ok, podbiłeś całą Calradię i co z lordami, królami i uzurpatorami? Znikają?
Znikają.
Choć jest pewien nonsensowny bug. Otóż Damy Dworu nadal oferują nam poprawę stosunków z Lordami i Królami, których już nie ma.
-
He? I to taka nagroda za zarwane nocki? Rzucam rebelię w cholerę! Ide się komuś nawasalić!
-
A czego oczekiwałeś?
Masz jeszcze w więzieniach Lordów i Królów, których powyłapywałeś, ale i oni, gdy w pewnym momencie uciekną, to też sobie pójdą.
Przecież w każdym typie rozgrywki na sam koniec masz w swobodnym tłumaczeniu jeynie napis "The End/Game Over/ Winner is.. lub coś w tym stylu.
I właśnie dla tego napisu, że wygrałeś prowadzi się rozgrywki, a im rozgrywka trudniejsza tym większe zadowolenie z doprowadzenia jej do końca. W żadnej niestety nie ma efektu z kasyn, lecącej przez otwór w maszynie mamony.
-
Czy jak gram na zasadzie rebelii na solo, zajmuję 4 królestwa, 5 to oczywiście Vaegirzy (dla mnie trochę jak Polacy), to wtedy robię pokój z nimi, liżę dupę lordom, robię rebelię z ziomem, dogaduję się z lordami i zostawiam 1 zamek dla króla :D, potem olewam zioma i zajmuję ten zamek zanim zdążą się do niego dorwać lordowie to to jest lekkie oszukaństwo jeżeli gra się w rebelii na solo? Bo przez chwilę byłem jako rebelia z ziomem no ale to było tylko narzędzie, a nie cel.
-
Czy jak gram na zasadzie rebelii na solo, zajmuję 4 królestwa, 5 to oczywiście Vaegirzy (dla mnie trochę jak Polacy), to wtedy robię pokój z nimi, liżę dupę lordom, robię rebelię z ziomem, dogaduję się z lordami i zostawiam 1 zamek dla króla :D, potem olewam zioma i zajmuję ten zamek zanim zdążą się do niego dorwać lordowie to to jest lekkie oszukaństwo jeżeli gra się w rebelii na solo? Bo przez chwilę byłem jako rebelia z ziomem no ale to było tylko narzędzie, a nie cel.
Że co bo ty chyba nie po polsku piszesz? Zrozumiałem z tego jedynie to że ty, ziomi i ziom biliście się z ziomem, ziomem i ziomem, na co zareagował ziom z ziomem i ziomem bo zaatakował ich inny ziom z ziomem i ziomem, tak?
P.S. Klasyczne gówniarskie pisanie, a te ziomy to sobie w d**e wsadźcie, nie słyszałem głupszego słowa określającego inną osobę.
-
Nie rozumiem co ci w tym przeszkadza, ziomem jest pretendent do tronu. Chodzi mi o to, że gdy robię REBELIĘ NA WŁASNY RACHUNEK i przez chwilę robię REBELIĘ Z PRETENDENTEM, chociaż i tak na końcu robię REBELIĘ NA WŁASNY RACHUNEK to to jest oszukaństwo, że przez jakiś czas robiłem REBELIĘ Z PRETENDENTEM?
-
Nie wiem jak wy ale ja tego człowieka dalej nie rozumiem... Chyba nie wszyscy wiedzą że nie tylko czytać ale i pisać ze zrozumieniem trzeba...
-
Nie tylko Ty go nie rozumiesz. Najpierw pisał coś z tymi ziomami, teraz coś sam mota z rebelią robioną przez zrebeliowaną rebelię. Złapałem mniej więcej o co mu chodzi, ale dopiero po kilkukrotnym przeczytaniu tych "wypowiedzi", tyle że odpowiedzi mu nie udzielę. Niech się chłopak pisać ze zrozumieniem nauczy to jestem pewien, że na tym forum ktoś mu odpowie na te "logiczne" pytania.
-
W takim razie będę robił Rebelię po swojemu =.=*
Edit: przepraszam za przekleństwo.
-
Myślę ,że ja Cię rozumiem ,lecz ty także zrozum innych. Po pierwsze nie nadużywaj słowa "ziom". Nie chcem wyjść na wielkiego uczonego ,ale takie słownictwo używają marginesy i blokersi. Po drugie twój plan rebeli jest taki sam jak pc_maniaca i jest on chyba najlepszym wyjściem. Rozpętujesz rebelię, później szukasz uzupatora i pod koniec rebeli go opuszczasz.
W takim razie to ja to pierdolę
Za te słowniectwo wnoszę o ostrzeżenie dla Ciebie. To nie jest bar i nie jesteś u siebie by tak się wyrażać.
-
Przepraszam, trochę mnie poniosło ale jestem troszkę zdziwiony, że ziom jest aż tak strasznie restrykcyjny na tym forum, w każdym razie największa wersja hardcore to Rebelia na solo ale bez ROZMOWY z kimkolwiek :D no może oprócz wykupiciela ;P
-
1. Nie przepraszaj, a słuchaj się ludzi za pierwszym razem.
2. Nie poniosło Cię trochę, a BARDZO.
3. Ziom nie jest zły, ale mówisz go bez przerwy.
4. Do takiej, jak ty to ująłeś, "rebelii hardcore" trzeba mieć dużo złota, ok. 100 000, już jakiś rejon w Calradii razem ze wszystkimi miastami, zamkami i wioskami w nim, niezłą armię, taką aby była średnio na każdy Twój zamek/miasto po 300-400 (później "popożyczasz" z tych zamków/miast wojsko dla nowo podbitych fortec) i oczywiście siebie samego, na jakimś levelu pomiędzy 40 a 50 z świetnymi brońmi przy sobie.
5. Dlaczego chcesz rozmawiać tylko z wykupicielem? Nawet jeśli przy takiej rebelii będziesz chciał zawrzeć pokój z chociaż 1 królestwem lub napaść jakiegoś lorda to tego nie zrobisz? Będziesz przed nim uciekał?
pozdro
-
Właściwie z tym "nie mówieniem" chodziło mi o wasalstwo z kimkolwiek, wziąłeś mnie zbyt dosłownie. Co do "zioma" to nazwałem tak pretendenta i tylko jego, a więc często użyłem tego słowa, bo O NIM mówiłem, chyba logiczne, ponieważ jest to krótsze słowo niż pretendent i nie chciało mi się pisać =.=*. A co do pokoju to dlaczego nie mogę zawrzeć pokoju poprzez rozmowę z królem, tylko z lordem? Przynajmniej ja tak mam.
-
Ściągnąłem twojego save'a, pc_maniac.
Głównie żeby zobaczyć jak rozwijałeś swoją postać. Zanim przeczytałem ten wątek to zawsze myślałem że zajęcie całej mapki na "szaro" graniczy z cudem, a tu ci patrz ! ;)
Ale nie napisałeś na jakim poziomie trudności grasz. Domyślam się że skoro "hardcore" to na 101%. Jak w tym przypadku walczysz używając takiego krótkiego buzdyganka ? No i przede wszystkim, czy od początku save'a grasz na najtrudniejszym ? Ja chciałem tak pograć, lecz na początku ( ze szmatami na sobie ) ginie się od paru szlagów, a nawet "zabłąkane" kamienie dają o sobie znać.
Mógłbyś mi zapodać jakieś wskazówki jak zacząć grę na 100% diff. ?
Jak poszedłem na stan spoczynku to napisali mi że ponodobno grałeś na 51% ale wydaje mi się, że ten wynik się w jakiś sposób uśrednił.
Tak czy inaczej, to konkretne osiągnięcie nie ważne na jakim difficulty. Zaskoczyłeś mnie i Reput dla Ciebie.
Walczyłem kontra 1800~ ( więcej nie udało mi się zlurować ) na 100%, i mój wynik to ... FAIL :D looser ze mnie :(
PS.
Nie przesadzajcie znowu.
Może i w tym pierwszym poście Lycha4'y poszedł mu trochę słowotok, jednak drugi jest w pełni zrozumiały.
Miał na myśli że największy hardcore jest kiedy gra się wyłącznie rebelią na własną rękę, a wykorzystywanie w międzyczasie rebelii dla jakiegoś samozwańca jest drobnym oszustwem.
No i nie wiem co złego w widzicie w "ziomie" :D
-
@UP
Da się na najtrudniejszym, sam też próbowałem. Atakujesz samych najsłabszych bandytów, werbujesz Khergitów bo od razu są na koniach i szybko awansują co daje ci wielka przewagę nad bandytami i słabszymi lordami a potem jak już zdobędziesz lepszy ekwipunek ze sklepu/dezerterów/jakiegoś lorda i trochę reputacji to już idzie z górki.
-
To może odświeżę wątek i napiszę, jaki jest mój sposób. Wypracowałem go sam, nie czytając jeszcze żadnych poradników. Niektóre rzeczy wykrystalizowały się dopiero w ostatnim czasie - długo się uczy na błędach i dochodzi do "najlepszego" (na daną chwilę) sposobu. Kilka sztuczek było też już wcześniej wymienionych.
1. Przygotowanie do rebelii (zdobycze). Warto zacząć przygodę jako wasal i podbić trochę włości. Biorąc pod uwagę sposób przydzielania lenn przez króla najlepszym sposobem jest atakowanie miast, a nie zamków. Dlaczego? Gdy podbijesz i dostaniesz od króla miasto, będziesz władał(a) również przyległą wsią. A dla obliczeń wykonywanych przez grę te 2 posiadłości będą się liczyć prawie tak, jak miasto. Z kolei podbijając miasto, okoliczne wioski zostaną rozdzielone między innych lordów. Jako że król stara się rozdzielać po równo, to bez względu na Twoją reputację, stosunki z królem i tego, kto zaczął oblężenie, wkrótce przestaniesz dostawać nowe nabytki - dostaną je inni. Dostając miasto, też zmniejszasz swoją szansę na nastepną posiadłość... ale nie tak bardzo, ponieważ w tym czasie posiadłości innych lordów też rosną (o okoliczne wsie). Drugi powód - gdy rozpoczynasz rebelię, wsie powiązane z miastem stają się automatycznie Twoje (zostają odebrane lordom i przechodzą na Twoją własność), czyli dostajemy coś "za friko". Trzeci powód jest bardziej prozaiczny - dochód z miast jest większy niż z zamków.
2. Przygotowanie do rebelii (pokój). Przed rozpoczęciem rebelii warto wykonać questy dające zawarcie pokoju z aktualnymi wrogami frakcji. Przynajmniej na samym jej początku nie będzie trzeba prowadzić wojny ze wszystkimi naraz.
3. Przygotowanie do rebelii (kasa). Nie warto zaczynać rebelii bez zapasów gotówkowych. Ja miałem ok. 300 tys. i czułem się bezpiecznie (finansowo). Trzeba pamiętać, że wykorzystując trik z punktu 1., na początku dostaniemy sporo wsi wokół naszych miast i warto w nich byłoby zbudować jakieś udoskonalenia (przede wszystkim wieże strażnicze i punkty z posłańcami - aby informowały nas o pojawieniu się w okolicy wroga). Teraz mam ok. 400-500 tys. denarów, przy tygodniowych wydatkach rzędu 80 tys. i dochodach ca. 50 tys. Skąd reszta kasy? -> piszę ponizej.
4. Jeńcy. Wszyscy moi NPC mają bronie obuchowe, do bitew w polu najwięcej biorę lansjerów, a do szturmów sporo nordyckich weteranów. Część z nich ma obuchy, więc ogłuszają przeciwników i pod koniec bitwy mam z czego wybierać (mogę wziąć do niewoli wysokopoziomowych, cennych jeńców).
5. Handel. Co jakiś czas urządzam sobie wycieczki handlowe. Przewożę aksamit, oliwę, wino i gary z południa na północ, skóry, narzędzia i żelazo z północnego wschodu na południe oraz przyprawy i sól z południowego wschodu w okolice Yalen. Na jednej skórze można zarobić (średnio) 350-450 denarów, na przyprawach i aksamicie jeszcze więcej. Przydają mi się tu bardzo 3 rzeczy: wysoki poziom handlu jednego z NPC, wysokie relacje z miastami (jeszcze lepsze ceny) oraz szybkość poruszania się.
6. Poruszanie się. Moja drużyna liczy... 9 chłopa (ja + 8 NPC). Szybkość poruszania się po mapie: bez obciążenia ponad 10, z towarami napchanymi na maxa nie schodzi poniżej 8,5 (w dzień).
7. Oddziały szybkiego reagowania. W każdym zamku/mieście trzymam przynajmniej 50-60 lansjerów. Mogę dzięki temu jeździć bez wojska, a w razie pojawienia się wroga lecę do najbliższego zamku/miasta i biorę ekipę (oczywiście nie piszę tu o wrażej wyprawie wojennej, tylko pacyfikowaniu niewielkich eskapad). Lansjerzy są IMO najlepszymi wojakami na takie sytuacje - są uniwersalni i mają obuchy (jeńcy!). W sytuacji, gdy jeżdżę z 8 ludźmi, to jestem w stanie uciec przed każdą wyprawą wojenną, z kolei pojedynczy lordowie sami zaczynają mnie ścigać. A ja podprowadzam takiego delikwenta pod swój zamek, biorę lansjerów i jadę po nim jak po łysej kobyle.
8. Załogi zamków i miast. W zamkach mam po 200-250 chłopa (najlepszych), w miastach po 300-350, we frontowych nawet po 600. Typowa obsada zamku: mniej wiecej 50 huskarli, 50 nord veterans, 50 vaegir marksmen, 50 lansjerów i trochę rycerzy/sharpshooterów/sierżantów. Dzięki temu mogę bezstresowo operować na drugim końcu mapy/handlować, a w momencie ataku na zamek, szybko jadę z moimi NPC na odsiecz (szybkość oddziału powyżej 10,0), biorę część załóg z okolicznych włości (tak ze 400 wojowników) i włączam się do bitwy. Mało jest ekip, które są w stanie zdobyć zamek/miasto obsadzone przez ok. 600-700 najwyższej jakości jednostek. W każdej skrzyni trzymam też kołczan dobrych strzał, żeby móc w razie czego zamienić tarczę (mogę się schronić za murem) na dodatkowy zapas "amunicji" (33 strzały to dość mało, z 66 da się już coś konkretnego zrobić).
9. Zapasy żywności. W każdym zamku trzymam trochę żywności z innego zakątka Calradii (np. ser w Reyvadin, ryby w Halmarze). Lokalne specjalności mogę tanio kupić na miejscu. Frykasy z odległych krain trzymam na czarną godzinę (podnosi ono morale, które jest niskie, gdy idę na wyprawę z dużą drużyną).
10. Zarządzanie przeciwnikiem. Nigdy nie wykańczam frakcji do końca, gdy pozostał choć 1 silny przeciwnik. Powód? Przy rozbiciu frakcji, jej lordowie przechodzą do innych przeciwników, wzmacniając ich znacznie. Autor wątku już pisał o zamku bronionym przez kilkudziesięciu lordów. Dziękuję, postoję... Wolę mieć 3 frakcje posiadające po 1 zamku z 10 lordami w środku (część gnije w moich lochach) w każdym z nich niż 1 zamek z 30 lordami.
11. Ogólna uwaga. Niezależnie od sposobu grania, warto już na samym początku zgromadzić docelową ekipę NPC i razem z nimi powałęsać się po mapie wykonując questy, walcząc z bandytami i handlując. W późniejszym etapie gry to oni, obok Twojej postaci, będą mieli kluczowe znaczenie w grze. Co prawda AI gry jest denne, ale nawet ktoś denny ze świetną bronią, zbroją, jeżdżący na wypasionym rumaku i przede wszystkim posiadający niezbędne dla drużyny umiejętności będzie wygrywał dla nas wojnę.
-
Niezły poradnik na pewno przyda się nowicjuszom, ale zapomniałeś dodać, że wrogich lordów należy nękać jak najczęściej, gdyż po kilku takich przegranych z rzędu nasza ofiara dysponuje, zaledwie 40 ludźmi, a są, to najczęściej rekruci i piechurzy.
-
Racja - nie tylko ich oddziały będą mniej liczne, ale też będą się składać ze słabszych jednostek (tu wyjątkiem są khergici, ponieważ szkolenie ich jednostek jest wyjątkowo szybkie).
-
Ja prowadziłem raz rebelię, ale nisko celowałem- chciałem wybić Khergitów. Nie udało mi się, bo zawsze jak atakowałem jeden z ostatnich 2 zamków jakaś frakcja podbijała i miasto po czym odzyskiwali je Khergici co wywoływało konieczność odbijania miasta. W dodatku nie przygotowałem się finansowo i nie miałem prawie obsady na twierdze.
Moja rada? Zebrać sporo pieniędzy, ludzi i doświadczenia przed rebelią.
-
Krzyyysiek... wspaniały poradnik ;) No,to nieźle się dorobiłeś,ja zaczynam grać od nowa w native,bo przez Twój poradnik naszła mnie jeszcze większa ochota niż wczoraj.
Pozdrawiam
-
Nie, no Jef. Dla mnie Native jest już za łatwy :) , no i przez to nudny.
-
Hmmm nie wie ktoś może czy da sie dać komuś wasala jak sie robilo rebelie "samemu" ( w tej chwili mam cale 2 zamki i jakies 4 przetrzymane oblezenia po 400+ ;p i mniej niz 10 tys denarow ;),pokoj z Khergitami).
-
Niestety, w native nie możesz nikomu dawać wasalstwa.Jak robisz rebelię to samemu.
-
1. Przygotowanie do rebelii (zdobycze). Warto zacząć przygodę (...)
Przypomniałem sobie jeszcze kilka szczegółów. Warto o nich wiedzieć zawczasu, aby umilić sobie grę lub oszczędzić sobie późniejszej irytacji:
12. Zakupy. Bardziej wartościowe rzeczy (szczególnie lordly plate armor, lordly iron greaves i champion chargera) kupujemy wyłącznie w nast. miastach: Veluca, Tihr, Rivacheg, względnie Yalen, Reyvadin, Jelkala i Narra. Największą przeszkodą w handlu jest brak gotówki u kupców na towary, które chcemy im sprzedać. A to właśnie w tych miastach najkorzystniej schodzą najcenniejsze towary, takie jak aksamit, przyprawy czy futra. Szybko zauważymy, że często mają kasę tylko na jedną, góra kilka sztuk tych towarów. A przecież pieniądze u kupców nie znikają! Jeśli kupimy zbroję za 100-130 tys., to te pieniądze kupiec będzie miał przez cały czas i później bez problemu sprzedamy mu za jednym razem 10 belek aksamitu i drugie tyle przypraw. A następnie wrócimy z kolejną partią towaru.
13. Zadania. Już od samego początku warto starać się wykonywać zadania dla miast, w których będziemy kupować/sprzedawać towary (lepsze ceny) oraz wybrać sobie jedną z frakcji i zacząć wykonywać questy dla jej lordów i króla (jeszcze bez przyłączania się do frakcji - jeśli prowadzi ona z kimś wojnę, to nie będziemy mieli dostępu do jej miast i wrodzy lordowie będą nas atakować, a przecież początek gry to najlepszy okres na bezstresowe "urabianie" miast i lordów, później nie ma na to czasu). Na początku nasza postać się trochę namęczy, ale później będzie spijać śmietankę - będzie nam się grało naprawdę komfortowo. Jeśli ktoś proponuje nam wasalstwo przed zakończeniem tych działań (czyli wypracowaniem dobrych relacji z królem, lordami i miastami oraz zebraniem odpowiedniej ilości gotówki z handlu) - grzecznie odmawiamy.
Najlepsze IMO na początku są zadania polegające na eskortowaniu karawan i dostarczaniu wina (miasta) oraz na przewożeniu wiadomości (lordowie). Wymagają one niewielkiej ekipy - zazwyczaj wystarcza NPC i kilku wojaków (z uwagi na szybkość poruszania się po mapie - koniecznie konnych! Idealni są do tego khergici). Przy okazji walczymy po drodze z będącymi w zasięgu naszych możliwości bandytami, starając sie jak najszybciej expować naszych NPC (w mniejszej drużynie szybciej zdobywają doświadczenie, choć bardzo często padają w boju).
14. Walka. Co tu dużo mówić - na początku nasza postać jest słaba. Nie warto w pojedynku z silniejszym przeciwnikiem bawić się w ogłuszanie - przeciwników stanowiących dla nas realne zagrożenie eliminujemy za pomocą lancy (ważne, żeby była długa i jednocześnie nadawała się choć trochę do walki na średnim dystansie - dlatego polecam ciężką lancę, a nie kopię). Na jeńców jeszcze przyjdzie czas.
15. Łupy. Zabici lub ogłuszeni przeciwnicy zostawiają czasem po sobie wyposażenie. Nie wszystko trafi jednak pod koniec bitwy do naszego inwentarza - w M&B część łupów zabierają po bitwie nasi kompani. Jaki stąd wniosek? Im mniejsza jest nasza drużyna i im liczniejszy przeciwnik (czyli stosunek sił mocno na naszą niekorzyść), tym większe i bardziej wartościowe łupy będziemy mogli zebrać po bitwie (nasi towarzysze wszystkiego nie rozkradną). Oczywiście dużą liczbę przeciwników może rozwalić jedynie dobrze wyszkolony wojownik (najlepiej konny), więc polecam szkolenie najsilniejszych możliwych jednostek zamiast trzymania dużej liczby słabych i przeciętnych żołnierzy.
16. Pierwsze zdobycze. Z powodów opisanych w punkcie 1., najkorzystniej jest rozpocząć wojnę z Rhodokami. Aż 2 ich miasta (Veluca i Yalen) mają po 5 wsi i to właśnie te lokacje można zaatakować w pierwszej kolejności. Oczywiście trudno jest zdobyć potężne miasto z niewielką i zazwyczaj słabą ekipą trzymaną przy sobie. Można więc pomyśleć o zdobyciu wpierw jednego z zamków w okolicach tych miast i stopniowym gromadzeniu tam najlepszych do szturmu jednostek. W początkowej fazie gry podstawową metodą szkolenia wojów nie jest skill trening, lecz walka, a umiejętność "chirurgia" też jest na niskim poziomie - podczas tego szkolenia będziemy więc ponosić duże straty, ale z każdego poboru powinno ostać się kilku sierżantów bądź nordzkich weteranów - i to właśnie ich odkładamy do zamku z myślą o szturmie, a sami idziemy szkolić kolejnych rekrutów.
-
Mój oddział szybkiego reagowania składał się 700 swadiańskich rycerz,czterech bohaterów i mnie.Najpierw zlikwidowałem Nordów,potem Vaeigierów,Rhodoków,Swadię i Khergitów.Pod koniec rebelii miałem Łącznie ok.100.000 wojska,gdyż rebelia trwała bardzo długo więc zdążyłem tyle nazbierać.Nie przegrałem ani jednej bitwy ani nie straciłem zdobytego wcześniej zamku lub miasta.Jednym słowem dałem im w dupe.Na początek rebelii miałem 54lvl,a pod koniec 61lvl.Teraz mam 66.
Chaotyczne ale chyba rozumiecie?
-
Muszę odświeżyć temat, bo mam do was pytanie. Czy któryś z was próbował zrobić tak, że najpierw wyniszczył wszystkie frakcje w służbie jakiegoś króla jako wasal, a potem zbuntował się i całe to wielkie królestwo zagarnął dla siebie wywołując rebelię? Mi się udało to 2 razy. Teraz próbuję trzeci raz i pół mapy należy do mnie. W miastach i zamkach umieszczam po pięciu ludzi, bo więcej nie potrzebuję. Moja jedyna armia to 150 huskarli i kilkadziesiąt jednostek niższego poziomu, oraz Ymira (leczenie), Deshawi (spostrzeganie, ścieżki, taktyka) oraz Marnid (inżynier). Wszyscy są też nauczycielami. Mam siłę 30 i jej skille na full rozwinięte, jazda konna 3, przywództwo i więźniowie 7, zarządzanie ekwipunkiem i nauczyciel 7. Moja broń to wielki topór i młot bojowy oraz 2x toporki do rzucania. Moich NPC umieszczam na dole okna drużyny, bo walczyć ich nie uczyłem, a nie chcę żeby ginęli. W walkach tracę maksymalnie 5 ludzi. By czerpać maksymalną przyjemność z gry gram na poziomie trudności 26%, bo nie widzę radości w przegrywaniu bitew. Mam 630000 denarów. Mój koń to ciężki łowca.
-
Taki mały refresh (jeśli można).
Ciężka sprawa - podczas walk jako wasal na pewno mamy ujemne relacje z lordami innych frakcji. Gdy zostaje jedna frakcja to wszyscy ci lordowie do niej należą, więc jak robisz rebelię z pretendentem to ciężko ich przekonać do niej (na dodatek jest wielkie silne państwo). Jeżeli natomiast chodzi o rebelię bez pretendenta to jest po prostu strasznie ciężko (bo jak jest wiele królestw i załóżmy, że to w którym robimy rebelię prowadzi wiele wojen to wtedy będziemy walczyć z tym królestwem nie sami ale też razem z innymi frakcjami (chociaż jesteśmy w stanie wojny z nimi również).
Najprościej zrobić tak: jako wasal jakiegoś królestwa doprowadzić inne do nędzy (ale bez plądrowania wioch i wsadzania lordów do lochów - po to, żeby tamci lordowie nas lubili). Następnie zrobić pokój z tym królestwem, wymówić przysięgę, pójść do tego królestwa, zrobić pokój ze wszystkimi i wtedy rebelię. Królestwo jest słabe, więc szybko je zajmujemy.