Proszę o opinie moi drodzy. Każdy kto choć raz przeżywał torturę utrzymywania kontaktu wzrokowego wie o co chodzi. Według mnie skoro ja nie mam pojęcia o menstruacji to się nie wypowiadam. W tym przypadku żadna z kobiet nie wie jak to męczące jest dla faceta w erze #metoo ja też czuje się napastowany szczególnie gdy ktoś ma mi za złe mój naturalny odruch. Oczywiście nie ma mowy żeby tu tłumaczyć gwałt czy coś. Chodzi mi o formę molestowania. Skoro molestowanie to według definicji natrętne uprzykrzanie życia to wymaganie ode mnie utrzymanka kontaktu wzrokowego z jawną świadomością jakie to dla mnie trudne to pasuje to w klucz. Oczywiście dyskusja jeat groteskowa ale skoro czasy są jakie są to walczmy o swoje.
standardowo trochę bajkopisarstwa dla kontrowersji