Sami są sobie winni, brudasy jedne!
(https://media1.tenor.com/images/5158a453de78f96a1b36b76a666f7b20/tenor.gif?itemid=5601237)
Może bez przesady, tym niemniej....
Mój niedawny powrót do MiB jest ciekawy, bo korzystam już z porad miłych osób, które spotkałem na tym forum.
Uważam, że Wiliam przegrałby w pewnym sensie z tak skonstruowaną postacią jak Artemisia z filmu 300 --->
https://www.youtube.com/watch?v=2Lb_Z4QdmMs
Co naturalnie nie oznacza, że jest coś złego w tak fajnej postaci, wyłaniającej się z mrocznych cieni prastarych Ziguratów.
W zasadzie powinieneś padać przed władcą na kolana przynosząc głowy pokonanych królów.
Wtedy jest ok.
Nie chodzi o to, że masz zachwycać się akurat Sułtanatem, który powstał ze snów Sfinksa, nasza Valearia, czy Sonia, może wyskoczyć reklamy piwa Faxe, (https://i.ebayimg.com/images/g/bV8AAOSwK9lbpI7c/s-l300.jpg)
Grunt, że rzucasz głową króla o posadzkę, nie prosząc przy tym a nagrodę.
Czyli tak długo jak to możliwe, działasz w oparciu o politykę jakieś frakcji, a potem cynicznie zmieniasz kurs, gdy jesteś już wystarczająco silny.
Wykonasz bezwzględnie każdy rozkaz, bo wiesz, że to stopnie twojej kariery.
Uważnie przyglądasz się swoim towarzyszom, kontrujesz z nich swoją wersję Nieśmiertelnych, z czułością możesz rozdzielać punkty ich cech, bo to twoje marionetki.
Gorzej, gdy będziesz chciał powić się postacią bardziej anarchistyczną.
Gdy sam zostajesz władcą zdobytego królestwa, bez problemu odeprzesz szturm, władcy którego ziemię tak dzielnie najechałeś, ale pojawi się jakiś cwaniak, którego motto to - gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta.
Moja taktyka to najazd w głąb terytorium, tak żeby walczyć konsekwentnie z jednym przeciwnikiem, ale to oznacza wydłużony łańcuch dostaw - powiem to śmiało i pewnie - problemy logistyczne.
Nie chodzi o to, że nie rozumiem, że opłaca mi się cyniczna dwulicowość, ale wkurza mnie to zdobywanie kolejnych zamków dla kogoś.
Dodatkowo, traktuje postacie, jako bandę cieniasów, która plącze mi się pod nogami.
Nie chce poznawać ich historii, czy nimi się zajmować, mogą co najwyżej robić za wieszak dla tej zbroi, która zostaje, gdy sam kupuje coś lepszego.
Inna sprawa, że inwestowanie majątku w ten kolejny punkcik to nonsens, co jest złego w prostym hełmie?
Arthemisa powinna jeździć konno i strzelać z łuku, to najlepsza taktyka dla dowódcy, wkraczać dopiero w krytycznych momentach, siejąc śmierć i zniszczenie.
Ale to jest strasznie fajne biegać w tumulcie bitwy, czy prowadzić szturm na mury.
Póki co, moja taktyka jest prosta.
(https://i.imgur.com/UTJUmryt.jpg) (https://i.imgur.com/Ew7FaQRt.jpg) (https://i.imgur.com/6Iz2p7Ft.jpg) (https://i.imgur.com/GSBp1s6t.jpg)
Każe zostać żołnierzom, F1, F1 - czyli utrzymywać pozycję, potem F2 i F4, czyli zwieramy szyk.
Zajmuję jakąś pozycję - na flankach, tak tak, flankujemy!
W to miejsce można podciągnąć konnicę i przesuwamy się na skrzydło wroga.
Teraz można albo nakazać atak, albo trochę to przeciągać i manewrować.
Wskakujemy na konia i jeśli wjedziemy na tył wroga, komputer zaczyna nas gonić - wtedy po wydaniu rozkaznu natarcia - F1, F3 dojdzie do rzezi, wróg zostaje zaatakowany od tył, gdy jest rozciągnięty.
To proste, ale jest przy tym masa zabawy, sam mogę kłaść trupem całe dziesiątki, bo mam momentalnie wsparcie.
Problemem jest już tylko zbudowanie relacji politycznych.
Czyli, czy nasz dzielny Wiliam anarchista zdoła wywalczyć sobie pozycję?
Oczywiście możemy być jednoosobową armią, ale daleko nie zajdziemy w pojedynkę. Od razu odradzam rekrutowanie "gotowych" jednostek z karczmy, teoretycznie sprawdzają się one na początku, jednak pochłaniają ogromne ilości środków finansowych, co może być katastrofalne. Dużo więcej przyjemności i satysfakcji daje podnoszenie kolejnych poziomów jednostek rekrutowanych we wioskach, będących głównym źródłem śmiałków do naszej armii.
Całkowicie zgadzam się z Matimem, tylko tyle, że mi to radosna prostata bardzo odpowiada.
To świetna gra na relaks.
(https://i.imgur.com/9TSt5I2m.jpg)---> https://www.youtube.com/watch?v=7UGrTvD5lrk
Cóż jest złego w werbowaniu kolegów do bandy w karczmie - mi to bardzo odpowiada, może to kwestia proporcji, ale każda porządna awantura powinna zaczynać się w knajpie.
Wiliam miał wady, chciałem po prostu pobiegać z mieczem dwuręcznym, przyglądając się mechanice gry wymyśliłem postać - Artemisia, ale żeby kogoś zdradzić trzeba najpierw być w stosunku do niego lojalnym i zdobyć jego zaufanie - strasznie niepołacalne.
Ideałem jest postać Robin Hooda, to jest to o czym pisał Matim.
Zdradzam jestem lojalny, znowu zdradzam i tak bez logiki, i to bardzo się opłaca.
MAM WIĘC SWÓJ DWURĘCZNY MIECZ!
(https://i.imgur.com/eIrO08Bm.jpg) (https://i.imgur.com/ajqgRZGm.jpg)
Wynajdywanie inspiracji, które mogą być wzorem dla postaci w M&B, to bardzo fajna zabawa.
Od jednego zwycięstwa do drugiego,... w karczmie świetnie się werbuje, do dzielnej kompani wsławionej na polach Calradii.
(https://i.imgur.com/UKcsECsm.jpg)
Nie ma już bezpiecznego domu w Calradii, trwa wojna.
Kroczę po czaszkach pokonanych wrogów, wśród płonących zamków, na moją zbroję pada popiół zdobytych i zniszczonych twierdz, machin wojennych, obronnych murów.
Nikt nie może czuć się teraz pewny, jest tylko walka.
(https://i.imgur.com/fZ6Wkx8m.jpg)
Odrzuciłem miecz!
Dobywam tasaka, by ścinać łby szybciej, by więcej utoczyć krwi. Nie ma już czasu na finezyjne zabawy.
(https://i.imgur.com/pCoyharm.jpg) (https://i.imgur.com/uwrXGjtm.jpg)
Mogę po prostu stanąć na polu bitwy, stać i patrzeć, a moje oddziały zmiażdżą każdego wroga.
Przybywam pod twierdzę, nie muszę nawet wchodzić na drabiny.
W czasie bitwy walczy głównie teraz konnica, jej manewrowność jest diabolicznie skuteczne, ale żaden z mych lordów nie dosiada konia.
Kroczą pieszo uzbrojeni w młoty, kruszą kości wrogów.
https://www.youtube.com/watch?v=Oo9buo9Mtos
(https://i.imgur.com/4YE1A3Sm.jpg)
Okazuję się, że problemem który tu się pojawia jest utrzymanie zdobytych ziem.
Gnam przed siebie, ale zostawianie wojska dla utrzymania zdobytych w tym tempie miast pozbawiło by mnie skuteczności.
Udało mi się ten problem w prosty sposób rozwiązać.
GRAĆ CZY NIE GRAĆ?
O TO JEST PYTANIE
(https://2.bp.blogspot.com/-ummCru6Y8ys/VlnjL9zUlUI/AAAAAAAAcFs/2k-nBEPp12k/s1600/arnold%2Bto%2Bbe%2Bor%2Bnot%2Bto%2Bbe.jpg)
Naturalnie taki skok o 100 dni to brzydki numer, ale chcę dobrze zrozumieć mechanizm gry.
Nauczyłem się tego przy serii Total War - bez uporządkowanych zapisów tracisz rozeznanie. To 56 runda, w tej serii gdy sprawdzałem konnicę z łukami, czy 65 w tym podejściu gdzie postawiłem na rozbudowaną flotę?
To mój sposób na porównanie możliwych strategii.
Do rzeczy jednak, przede wszystkim chciałem sprawdzić jak zadziała w praktyce mój pomysł na przeorganizowanie pokoju. Nauczyłem się kilku rzeczy, np.:
- Używać patyczków kosmetycznych do czyszczenia klawiatury i komputera, w połączeniu z odkurzaczem i takim powietrzem w "szpreju", bardzo skuteczna rzecz.
- Zapanowałem trochę nad sprzętem, kupiłem nową myszkę - na kabelku - świetnie się sprawdza, wymieniliśmy też monitor - na starszy. Czyli trzeba było przeorganizować sprzęt.
- Zapanowałem też trochę nad kablami, ale jeszcze nie jestem zadowolony z efektów, udało nam się podłączyć jednak całkiem dobry internet.
Niestety nadal nie przebudowaliśmy wszystkiego w takim stopniu jak chciałem.
Dzieciaki przychodzą na bajki do komputera, nie udało się jeszcze wszystkiego spiąć w całość, ale grać już można. Mam nadzieję, że rozumiecie do czego zmierzam.
Teraz pytanie co dalej?
Czy rzeczywiście miałbym dostosować mój pokój do grania w gry?
Fajnie, bo mógłbym siedzieć na słuchawkach, ganiać z toporem ludzi z Tawerny, było by śmiesznie!
Potencjał MiB, leży moim zdaniem jednak w budzeniu ciekawości, podobnie jak Total War, do gra która skłania do interesowania się jakimś tematem, czytania książek, oglądania materiałów, stawiania pytań na forum.
Zobaczcie na to jakie brzydkie hełmy były w historii, fuj, fuj!
https://www.youtube.com/watch?v=UFv0iP5Ggp8&t=94s
To coś bardzo naturalnego.
Rozmawiamy o strzelaniu z łuku i kuszy, ok.
Postawię w lesie 3 puszki i dam ci trzy kamienie.
W MiB, można rzucać kamyczkami, to zbliżona umiejętność, wyczucie odległości, balistyka.
Ile puszek strącisz z odległości 15 metrów?
A 30?
Na tym forum są ludzie którzy robią zbroje z metalu, skórzane ozdoby, jeżdżą konno, fascynują się historią...
Czy na prawdę chcecie mi powiedzieć, że strzał o wadze trudności - 12:00 nie jest zabawny.
Ile puszek strącisz?
Na prawdę widzisz siebie na koniu w pełnej zbroi, jak jednym strzałem powalasz schowanego za murami dowódcę zamku, bo strzała przelatuje przez otwór strzelniczy, dziurę w wygódce i pach prosto w oko!
Kim są te postacie, które zawstydzają śmiałością i tężyzną fizyczną Aleksandra Macedońskiego i Huna Atyllę?
Mamy je teraz ulepszyć, sprawić że Cyd i Jagiełło poczują się skrępowani?
To jest ten bardzo ciekawy punkt.
Ok, podbiłem cały świat w serii Total War, w różnych epokach, bo umiem zastosować myślenie logistyczne i strategiczne, na poziomie nie osiągalnym w tamtych czasach i umiem - COFAĆ CZAS!
Mogę setki razy z rzędu szukać idealnego połączenia, doskonałego efektu synergii, ale historii nie budowano siedząc na machinie czasu.
W tym punkcie mam nadzieję, jasne jest, jak ważną decyzje należy w tym momencie podjąć.
I mam nadzieję, ważne jest też to jak przekłada się to na organizację przestrzeni po tej stronie monitora.
I chciałbym też o tym porozmawiać.