Bardzo pochwalam akt sprzeciwu wobec rozmycia tożsamości sprawców tych okrucieństw, jednakże kibice mogliby bardziej precyzyjnie ich określić, nie obarczając winą wyłącznie osób narodowości niemieckiej : During the Warsaw Uprising Germans, Ukrainians, Russians, Poles, Azerbaijanis, Turkmens, Belarussians killed 160.000 tutaj zamiast people należałoby wyszczególnić jakiej narodowości byli, many of them were children.Mogli jeszcze dodać nazwiska tych 160 000 ofiar. :P Sorry, ale takie coś to można powiedzieć bądź jawnie napisać w jakimś artykule, a nie wrzucić jako oprawę meczową, bo to za dużo jest ;)
Pamiętasz sprawę wtykania rac w twarz powstańcom z rykiemPamiętam. I pamiętam też, jak Legia za darmo rozdała wejściówki na swój mecz do loży VIP wszystkim żyjącym uczestnikom powstania jak była 70 rocznica. To nie jest jakaś grupa dresiarzy co pomyśleli se, że grają z Niemcami to żeby ich pocisnąć wypomną se jakąś zbrodnię z 2wś, oprawa jest zarówno związana z datą (bo zaledwie dzień wcześniej była rocznica wybuchu powstania), jest zgodna z regularnymi działaniami klubu, który stara się wspierać i okazywać szacunek powstańcom oraz nie jest skierowany w drużynę przeciwną (no bo co do.tego mają Kazachowie?). Krótko mówiąc, nie widzę w tej oprawie ani kontrowersyjności, ani prowokacji, ani tym bardziej próby wykorzystania powstania i jego ofiar do pokrzyczenia nieparlamentarnych słów w stronę kibiców czy drużyny przeciwnika.
"Chała Bohatyrom" ?
Niby dlaczego miałoby to być napisane po Polsku? Był to mecz międzynarodowy, i to na zachodzie powinni więcej się dowiedzieć o tej sprawie. Polityka promowania historii i poprawiania kretynów z zachodu (ale i wschodu, słuchając o "wyzwalającej armii czerwonej") jest jak najbardziej na plus. Absolutnie nie powinniśmy być bierni kiedy obozy koncentracyjne nazywa się polskimi, a zbrodnie na narodzie polskim nazistowskimi a nie niemieckimi.Pod względem promocji polskiej historii bez wątpienia oprawa odniosła sukces. Każde z ww. przeze mnie mediów podał dla kontekstu trochę faktów o powstaniu, no a jak wspomniałem artykuł znalazł się na przykład w O Globo (najlepiej sprzedającej się gazecie spośród wszystkich należących do Groupo Globo, największej grupy mass mediów w Ameryce Łacińskiej) czy Sports Illustrated (ten magazyn szacunkowo jest czytany przez 23 miliony ludzi tygodniowo).
Co do zaś miejsca, trudno oceniać. Oczywiście to wszytko chodzi o "ugadanie się" i pieniądze. UEFA miała problemdo Barcelony za każdy mecz w którym pojawiały się na Camp Nou senyery, i problem minął kiedy Barca się dogadała z UEFA i zapłaciła karę... To wszystko chodzi o to kto rozdaje karty i czy jest szansa się z Nim(i) dogadać.Problem polega na tym, że delegat UEFA na mecz wyraził zgodę (przynajmniej tak twierdzi PAP) na minutę ciszy i oprawę upamiętniającą powstanie przed meczem. Po fakcie jednak tłumaczył, że nie wiedział jaka ta oprawa będzie. A więc jeśli próbuje się ze swojej pierwotnej decyzji delikatnie wycofać (a przynajmniej tak to interpretuję), to nie świadczy raczej o tym, żeby UEFA była z oprawy zadowolona.
Chodzi mi o używanie coraz węższych kategorii chociażby w kontekście sprawy o #germancamps. Pewne środowiska za wszelką cenę chcą bez namysłu "unaradawiać" często polityczne zjawiska. Dlaczego, w rozmowie o katach żołnierzy wyklętych, czy też sędziach okresu stalinowskiego używamy określenia "komunistyczni", "sowieccy" lub "stalinowscy" oprawcy a nie po prostu polscy?
To zależy od medium i od tego jak starannie przykładają się do swojej pracy. Taki np. NY Times, kiedy robił w tym roku reportaż o Auschwitz, to przygotował naprawdę rzetelny materiał (lepszy merytorycznie, niż wiele artykułów napisanych o tym miejscu przez polskie dzienniki), a sam obóz określił mianem "German Nazi death camp located in occupied Poland", z tego co przynajmniej pamiętam. Widziałem to z pół roku temu i nie dałbym głowy, że podałem dokładny cytat.Na jeden dobry artykuł NYT dostaniesz kilka gorszych jakiegoś Die Welt albo Baracka Obame mówiącego o "Polish death camp".
Na jeden dobry artykuł NYT dostaniesz kilka gorszych jakiegoś Die Welt albo Baracka Obame mówiącego o "Polish death camp".Nie twierdzę, że to nie jest problem, albo że teksty o "polskich obozach śmierci" są ok. Zwracam uwagę, że tutaj łatwo oddzielić rzetelne dziennikarstwo od dziennikarstwa na poziomie "Faktu". To, że coraz mniej reporterów solidnie przygotowuje się do swojej pracy, nie znaczy, że wszyscy na Zachodzie piszą tak o obozach. Jeśli ktoś nie podchodzi do swoich artykułów na zasadzie "byle więcej, byle szybciej" to zada sobie trud dokładnego zbadania tematu i uniknie wstawiania takich mylących określeń.
Edit: Chyba nie spodobała się im kara. Zrobili dzisiaj podobną oprawę jak kiedyś :)(click to show/hide)