Forum Tawerny Four Ways

Rozmowy Różne => Archiwum Sesji RPG => Sesje RPG => One planet too far => Wątek zaczęty przez: Movart w Czerwca 04, 2017, 13:31:45

Tytuł: [OPTF: Rosidia] Dominium Rosidian: Historie
Wiadomość wysłana przez: Movart w Czerwca 04, 2017, 13:31:45
(https://duckduckgo.com/i/c80a2eac.png)
- Wehikuł gotowy do drogi, Dren'r - stwierdził uśmiechnięty Arn'e Rtokr'a, Kapitan we flocie Dominium. Wszedł właśnie do gabinetu Kontradmirał Torn'e Dren'ra, przyjaciela jeszcze z czasów dziecięcych. Kontradmirał siedział przy biurku, wyraźnie skupiony, wypełniał jakieś papiery.
- O czymś zapomniałeś Rtokr'a - odrzekł z lekką irytacją.
- Jesteś sztywny jak drewno ze szkieletu jednego z radnych regionu - przewrócił oczami kapitan, po czym zasalutował.
- Kiedyś zapomnisz i albo nie zasalutujesz Admirałowi, albo nie zrobisz tego przy niższych stopniem. Jeszcze tylko podpis... I gotowe, możemy ruszać - wstał od biurka, nałożył na siebie mundur i dołączył do stojącego przy drzwiach kapitana.
Udali się razem z kwater oficerskich na lądowisko, na którym stał nowiutki lekki krążownik klasy Bellwether. Wszystko wyglądało już na gotowe. W oddali majaczyła korweta rakietowa MC-01, która wystartowała jakiś czas temu. To miał być kolejny wielki dzień dla Dominium. Właśnie powstawały zaczątki floty. A ten krążownik miał być jej tymczasową podstawą.
- Spodziewałem się w sumie, że będzie większy. - odrzekł od niechcenia Arn'e.
- To lekki krążownik, największy statek jaki mamy.
- Mirialanie mają podobno 4 razy większe statki od tego.
- Tak, statki, nad którymi tracą kontrole.
- Co nie zmienia faktu, że nawet po utracie kontroli szanse nasze byłyby marne.
- Trzeba było wgrać sobie chip i dołączyć do nich.
- Ty byś do nich lepiej pasował, poczucie humoru masz jak maszyna, chłodna kalkulacja, tylko byś musiał blachę nałożyć jako szkielet i Mirialanin jak się patrzy. - uśmiechnął się pod nosem kapitan.
Rtokt'a nic nie odpowiedział, weszli właśnie na pokład krążownika. Szli korytarzami, prosto w stronę mostka. Wszędzie panował względy chaos, jednak tylko pozornie. Wszyscy wiedzieli, gdzie mają się udać. Chociaż mimo wszystko panowało wyczuwalne poczucie ekscytacji. W końcu dotarli na mostek. Centralne miejsce dowódcy statku otoczone było licznymi konsolami, za którymi zasiadali inżynierowie. Ponad nimi stali niżsi rangą oficerowie. Jeden z nich podszedł do nowo przybyłych, zasalutował.
- Status? - zapytał krótko Kontradmirał.
- Czujniki sprawne, moc generatorów na poziomie stabilnym, działa sprawdzone, załoga na pokładzie.
- Spocznij.
Kontradmirał zasiadł na miejscu dowódcy, tuż za nim stanął jego przyjaciel.
- Gotowy? - spojrzał na kapitana.
- Jak nigdy
- Zamelduj wieży.
Kapitan włączył komunikator i rozpoczął transmisję:
- Wieża, tu lekki krążownik z lądowiska nr. 1. Prosimy o pozwolenie na start.
- Tu wieża, zrozumiałem. Oczekuj.
Nie minęła chwila, a kontroler znowu się odezwał.
- Tu wieża, kapitanie macie pozwolenie na start. Przyszło także rozporządzenie od zgromadzenia. Korwety stacjonujące na orbicie przechodzą pod Wasze dowodzenie.
- Zrozumiałem. "Duma Rosidian" rozpoczyna procedurę wejścia na orbitę. Bez odbioru.