Jeśli chodzi o to, który jest bardziej potrzebny to o ile nie zamierzasz wyjeżdżać do Ameryki Południowej to zdecydowanie francuski.
Uczę się obecnie zarówno hiszpańskiego jak i francuskiego (hiszpański mam na uczelni, a z francuskiego zdawałem maturę rozszerzoną i podstawową, a obecnie uczę się indywidualnie). I jeśli chodzi o trudność to z mojej perspektywy francuski jest znacznie łatwiejszy od angielskiego. Akcent jest do wyrobienia bez problemów. Kwestią jest osłuchanie się i rozmawianie. Ja na przykład gadam do lustra :) Co do gramatyki w francuskim to jest dość prosta, wyjątków jest mało (mniej niż w angielskim), używanych czasów też jest koło 8 (passe compose, l'imparfait, future proche i simple, 2 czasy teraźniejsze i jakiś zaprzeszły), odmiana jest prosta, bo tak jak mówiłem wyjątków jest mało.
W hiszpańskim o ile nie mam problemów z słownictwem, bo sporo jest logiczne a sporo słów znam z francuskiego to niektóre elementy gramatyki to koszmar :D Ale to kwestia indywidualna
Komu subjuntivo nigdy nie sprawiło problemów niech pierwszy rzuci kamieniem.