Forum Tawerny Four Ways
Rozmowy Różne => Archiwum Sesji RPG => Sesje RPG => One planet too far => Wątek zaczęty przez: Rzokable w Marca 16, 2017, 20:51:52
-
Rozległy pokój z okrągłym stołem, przy którym prowadzone są zazwyczaj rozmowy dyplomatyczne.
-
Jaelt pokazuje wszystkim trzem wysłannikom miejsca siedzące przy stole, po czym, wraz z Przewodniczącym dyplomacji siada przy stole i rozpoczyna:
- Witam Panów. Chciałbym przedyskutować pewną sprawę, która znajduje się na łamach niemal wszystkich serwisów informacyjnych. Już pewnie wiecie o co chodzi, mianowicie mam na myśli wasz spór o działalność korporacji VinterO z oboma państwami delty rzeki Asman. Obecny spór jest wszystkim nie na rękę, i korporacja traci dobre imię, i państwa niepotrzebnie tracą swoje wpływy i siły w tej sytuacji. Na początek chciałbym wysłuchać waszych racji w tym konflikcie i spytać się o parę rzeczy. Na czym konkretnie polega autonomiczna polityka handlowa waszej korporacji? - kieruje wzrok w kierunku wysłannika VinterO - Oraz dlaczego przeszkadza wam obecność korporacji ? - mówi to kierując się w stronę "państwowych".
-
Przedstawiciele państw usiedli po jednej stronie, poważny, młody i przystojny przedstawiciel VinterO o spokojnych licu usiadł po drugiej. Kiedy tylko Jealt zadał pytanie, przedstawiciel korporacji wyciągnął holoemiter i ukazał wszystkim hologram doliny rzeki i przyszłych zabudowań, w których pojawiły się (już!) nowe elementy - ekskluzywny kurort wypoczynkowy i piękna plaża.
- Witam wszystkich serdecznie. To przykre, że strony nie chciały rozmawiać podmiotowo, a sprawa musiała trafić pod nadzór państwowy. W każdym razie - jest to bardzo prosta sytuacja. VinterO nie złamało żadnego prawa, VinterO nie poczyniło żadnych nielegalnych, czy niekorzystnych ruchów. Wykupiliśmy ziemię legalnie, na podstawie umów. Autonomiczna polityka handlowa oznacza, iż korzystając z dobrodziejstw Specjalnej Strefy Ekonomicznej, VinterO będzie prowadziło własną dokumentację i gospodarkę nadbrzeżną - planujemy wyegzekwować własną służbę nadbrzeżną, wprowadzić ewidencję. Będziemy dopuszczać i prowadzić handel na naszych warunkach, oczywiście wszystko w świetle prawa państwowego. Systemy prawne dwóch państw roszczących sobie bezpodstawne prawa do wybrzeża nie są jednak korzystne, dlatego też poczynimy odpowiednie kroki, aby uczynić z wybrzeża korzystne miejsce dla handlu.
Następnie, przemówili przedstawiciele państw.
- To niedorzeczne. Wykupione, czy też nie, ziemia państwowa to ziemia państwowa. VinterO chce wprowadzać swoje prawa ponad naszymi prawami. Jesteśmy niezależnymi państwami i stanowimy prawa na swoim terytorium. Korporacja VinterO musi działać w literze naszego prawa. Nie ma żadnej mocy, możliwości, nie ma żadnego czynnika, ani legitymizacji, aby na to prawo wpływać, zmieniać je, czy też tworzyć własne, ponadpaństwowe. Jesteśmy konglomeratem państw i narodów, czy wasalem superkorporacji?
-
- Które prawa i przepisy VinterO konkretnie wam nie odpowiadają? - mówi to do przedstawicieli obu państw.
-
- Szanowny Panie... Wszystkie! VinterO to tylko firma. Musi się dostosować do naszych praw. Nie ma mocy, aby stanowić własne, stojące ponad naszymi.
-
- Z tego co wiem to firma prywatna może mieć własne regulaminy wewnętrzne o ile te nie kłócą się z prawem Interremedium i państwa. Czy robią oni coś niezgodnego z wyższymi artykułami prawnymi?
-
- Zapowiadają. Własną politykę celną, własny system kontroli i audytu. I wiele innych. O to cały ten problem.
- Bzdurne oskarżenia. - odezwał się przedstawiciel VinterO. - Własność to świętość. Wykupiliśmy te ziemie na własność, za własne pieniądze i ich gospodarowanie to kwestia VinterO. Czy państwo będzie podważać prawa własności i niezależności ekonomicznej?
-
- Panowie, proszę o spokój. Proszę na to spojrzeć z innej strony. VinterO będzie aktywnie rozwijać ten region, dzięki czemu wasze państwa podniosą się z zapaści gospodarczej, nie wspominając o tym, że strefa bez podatków nie będzie wieczna i w końcu na konta waszych państw zaczną napływać znaczne środki. Oczywiście rozumiem wasze obawy związane z dosyć... rozległą działalnością VinterO, dlatego mam propozycję. Otóż rząd Interremedium będzie aktywnie monitorował działalność korporacji w tym rejonie, tak aby nie dochodziło do nadużyć względem innych podmiotów gospodarczych i prawnych. - Mówi po czym kieruje wzrok w stronę przedstawiciela VinterO. - Rozumiem nienaruszalność własności prywatnej, jednak autonomiczny system celny budzi zastrzeżenia. Ustalane przez was prawa muszą być zgodne z wyżej obowiązującymi, a system celny to dola państwowa. Nie możemy pozwolić na uniezależnienie innych przedsiębiorców od waszej polityki celnej, chyba to rozumiecie, prawda?
-
Przedstawiciele nieco się oburzyli.
- Szanowny Panie Przewodniczący, ale to skandal. VinterO nie może być po prostu monitorowane, po prostu doglądane. Trzeba im w końcu postawić grubą, czerwoną linię, której nie będą mieli prawa przeskoczyć. Nawet gdy strefa wolności podatkowej się skończy, dolina rzeki będzie pseudopaństwem VinterO, w którym się oni zadomowią i ogłoszą coś nowego. To bezsens. My mieliśmy własne plany zagospodarowania tego terytorium, aby było one podległe nam, a nie jakimś korporacjom dziwnym. To jest niemoralne...
- Szanowny Panie Przewodniczący, ale VinterO to jeden z największych, jeśli nie największy podmiot na świecie. Większy ponad nawet te dwa państwa. Jeżeli chcemy, aby uszanowana była wola większości i wola wyższości, VinterO musi uzyskać specjalne koncesje. Zrobimy z delty rzeki Asman potężny port przeładunkowy i handlowy, uczynimy zeń prawdziwy punkt orientacyjny na mapie Silavu! Ale jeżeli jakieś dwa małe państwa staną nam na drodze, to Asman pozostanie tą zabitą dechami dziurą, którą jest obecnie.
-
-Stop. Nie zamierzam opowiadać się po żadnej ze stron, chcę kompromisu. Powiem jasno, że nie nadam wam żadnych specjalnych praw. Od Ery Ołowiu żaden Główny Przewodniczący takowych nie nadał, SSE powinna wam w zupełności wystarczyć. Nie będę też stawiał "grubej, czerwonej linii", uważam, że standardowe monitorowanie działań to ostateczność. Co przedstawiciele państw mają na myśli o "ogłoszeniu czegoś nowego" i o terytorium "podległym nam"? I jaki mieliście plan zagospodarowania? Z tego co wiem to przed ingerencją Interremedium cały potencjał tego terytorium pozostawał niewykorzystany, głównie przez niekorzystne przepisy waszych krajów, które niedawno został zreformowane.
-
- Nowe prawo. Własne prawo. Kiedy państwo ogłosiło strefę wolności podatkowej postanowiliśmy połączyć nasze działania w wysiłkach rozwoju. Ale VinterO nas wyprzedziło...
-
- Wolny rynek, panowie. Ciekawi mnie jeszcze jedna kwestia, jakie działania według "grubej, czerwonej linii" proponowalibyście?
-
- Bardzo proste. Wprowadzenie odpowiednich parytetów i limitacji wobec VinterO, a także zmuszenie ich wszelkimi metodami do podorządkowania się panującemu prawu.
- Niemądremu, niekorzystnemu dla inwestycji i złodziejskiemu, należy dodać. - odezwał się z uśmieszkiem przedstawiciel VinterO.
-
- Przecież reforma prawna mocno zmieniła system prawny. Co jeszcze jest "niekorzystne"?
-
- Reforma prawna zmieniła prawo, ale w stosunku instytucji do obywateli, nie zaś prawo handlowe, czy gospodarcze. Wie Pan, że w tychże dwóch państwach, wykupienie areału większego niż dwa hektary musi otrzymać pozwolenie od władz, a także przez kolejny okres trzech lat gospodarność terenu jest na bieżąco kontrolowana? Co to znaczy w praktyce? Że urzędnicy będą nam wchodzić i doglądać jak co robimy i co budujemy. A jak się coś nie podoba, to nas zablokują. A na pewno tak się stanie.
- Regulacje są jedynie zabezpieczeniem - nie tak dawno temu masowe wykupowanie ziem i ich kolejna nierentowność prowadziły nie tylko do ugorowania ogromnych areałów uprawnych, ale też dewastacji i nadmiernego zalesienia. To zabezpieczenie, uczymy się na przeszłych doświadczeniach.
-
- Hmm... rozumiem. Przedyskutuję tą kwestię z Przewodniczącym Prawa. Obecnie sprawa zostanie pod nadzorem obserwatorów Interremedium, dodatkowo, jeśli urzędnicy państwowi w najbliższym okresie doprowadzą do nadużyć to prosimy zgłosić się do naszego Przewodniczącego Dyplomacji i vice versa, jeśli VinterO będzie prowadzić politykę, która będzie wyraźnie przeciwna prawu i państwom na tym terenie. Tak więc pozostawiamy VinterO wolną rękę do momentu nadużyć. Nie będziemy przeszkadzać tej korporacji do momentu sprzeczek z prawem i państwami, wtedy sprawa będzie kontynuowana. Osobiście proszę - Zwraca się do wysłannika korporacji - o respektowanie noty prawnej na tych terenach, sami kupowaliście tam ziemię, więc tym samym godziliście się na warunki narzucane przez tamtejsze podmioty prawne. Pomimo wszystko postaram się zwrócić się do parlamentu z propozycją o następną reformę prawną, tym razem pod kątem prawa gospodarczego. Macie jakieś obiekcje, panowie?
-
Przedstawiciel VinterO z uśmieszkiem przecząco zaprzeczył głową, przedstawicielstwo państw, z krzywymi minami, również.
Skutki:
VinterO: +10% wpływów
-
====================================================================
- Dzień dobry. - Rozpoczyna i wskazuje posłannikowi VinterO miejsce siedzące. - Chciałbym dziś przedyskutować z Panem i pańską korporacją pewną nurtującą mnie i prawdopodobnie wiele innych osób kwestię. Przejdźmy do rzeczy. Doszły mnie słuchy, iż VinterO przygotowuje się do deklaracji własnego państwa na terenie delty rzeki Asman. Czy to prawda? Jeśli tak, to skąd ten pomysł?
-
Uśmiechnięty mężczyzna zajął miejsce i rozłożył zawartość swojej teczki. Następnie poprawił fryzurę i spojrzał prosto w oczy.
- Tak, to prawda. I już spieszę z wytłumaczeniem. Jak zapewne Pan zdążył zauważyć, poszerzyliśmy nasze plany. Budowa osiedli, centr handlowych i infrastruktury, dosłownie zasadzenie miasta Vinteria okazało się być niebywałym sukcesem - w każdym kolejnym miesiącu osiedla się w mieście dwieście kolejnych rodzin. Popyt jest tak wielki, że nie jesteśmy w stanie nadążyć z budową nowych osiedli. Większość przybyłych to... cóż, emigranci z dwóch sąsiadujących państw. Uskarżają się na biedę, ubóstwo, brak pracy, słabe warunki sanitarne i socjalne, brak perspektyw. Vinteria to dla nich okno na świat. Vinteria jednak, administracyjnie, znajduje się de facto w obu tych państwach. Zarząd korporacji postanowił, że nie godzi się tak potężnemu miastu być jakimś bezpłciowym kondominium dwóch biednych państewek, które wycisnął z Vinterii ile się da. Dlatego też pracujemy nad projektem ustawy, która ustanowi Vinterię i okoliczne jej ziemie (zostanie to sprecyzowane w dalszej perspektywie) nowym, niezależnym państwem o nazwie Vinteria, nad którym władztwo posiadać będzie korporacja VinterO. Mam nadzieję, że wyczerpałem temat.
-
- Hmm. Ciekawe. Jednak... - Jaelt robi krótką pauzę i kontynuuje. - ...dosyć kontrowersyjne. Nie rozumiem jednak aż takiego zdenerwowania ze strony pańskiej korporacji. Sytuacja jest pod monitorowaniem naszych służb, które pilnują, aby nie dochodziło do nadużyć, jednak jeśli takowe występują to zawsze możecie zgłosić się do organów prawnych Interremedium.
-
- Szanowny Panie. - uśmiechnął się nieznacznie. - Vinteria stanie się rajem dla biznesu. Nie twierdzę, że Interremedium nim nie jest. Tym niemniej, mamy ogromne plany. Uczynimy z Vinterii centrum finansowe, bankowe i inwestycyjne. Sprawimy, że stanie się to najbardziej zurbanizowany obszar na świecie. Musimy mieć jednak autonomię, bez wątpienia. Te dwa smutne, śmieszne państewka na skraju bankructwa, z długiem wynoszącym prawdopodobnie około 20% wypracowanego PKB będą nam tylko wadzić.
-
- 20% to jeszcze nie aż tak tragiczna sytuacja, wspomnę tylko, że w trakcie Ery Ołowiu niektóre państwa osiągały 120% długu swojego PKB, a jednak zreformowały się, istnieją i dobrze prosperują. Wracając do problemu... wiecie chyba, że taka deklaracja znacznie zaogni sytuację na Trzecim Świecie, prawda? Dwa biedne państwa szybko zmienią się w dwa zdesperowane państwa. Ryzyko działań wojennych momentalnie drastycznie wzrośnie, a sytuacja na kontynencie, ba nawet na planecie zostanie zdestabilizowana. Z resztą taka odważna ustawa i tak musiałaby zostać zatwierdzona przez parlament. Sam Pan przecież rozumie jaką falę wzburzenia by to wszystko wywołało. Co pan o tym sądzi?
-
- Jednak Era Ołowiu jest już za nami i realia obecne są... inne. Sądzi Pan, że dwa zadłużone państewka poszłyby na konfrontację z VinterO? O kawałek ziemi, który zasadniczo nie przynosił im dotychczas żadnych prawie zysków? Cóż... nawet jeśli, to jesteśmy na to gotowi. Obracamy kwotami znacznie wyższymi niż połączone PKB tych dwóch państewek, to nie ma znaczenia. Poza tym - gdy uzyskamy aprobatę parlamentu, a postaramy się o to, nie będą mieli podstaw ku temu. Parlament jest zwierzchny ponad państwa, prawda?
-
- Nie mówię, że was pokonają, ale mogą przysporzyć trudności... wam i nam. - Jaelt rozkłada ręce w geście pojednania. - Mam jednak pomysł, który zachowałby status quo. Proponuję zmienić deklarację niepodległości na prośbę o częściową autonomię. Bylibyście zwolnieni z części ograniczeń biurokracji obu państw i objęci w razie czego ochroną prawną Interremedium. Pomimo to, to też musiałoby przejść jedynie za zgodą parlamentu, ale sądzę, że wywołałoby o wiele mniejszy atak ze strony opinii publicznej. Co Pan o tym sądzi?
-
- Zarząd wyraził się jasno na ostatnim posiedzeniu. Potrzebna jest nam własna marka, własna flaga i własny hymn. Tym niemniej, autonomia jest do przyjęcia. Jednakże - Vinteria zostanie wyłączona z zarządu państw ościennych i nie będzie jakimś ich kaprawym kondominium, a zostanie włączona bezpośrednio pod zarząd państwowy Interremedium. Uzyska szeroką autonomię, a VinterO uzyska prawo do stanowienia prawa lokalnego na równi z innymi rządami terytorialnymi.
-
- Takimi działaniami nie przysporzycie sobie popularności. Cała wasza akcja może zostać potraktowana przez opinię publiczną jako akt agresji w stronę biednych państw trzeciego świata. Rozumiem wasze potrzeby, jednak zrozumcie, iż jest to jakby nie patrzeć skrawek ich dziedzictwa. Sugeruję utworzyć z waszego obszaru strefę quasi buforową, będziecie wciąż pod oficjalnym dyktandem obu państw, jednak Interremedium będzie miało tam swoje urzędy kontrolne i obserwatorów. Wydaje mi się, że takie działanie byłoby najodpowiedniejsze dla obu stron konfliktu.
-
- Jeżeli nie będziemy nawiedzani przez wyłudzaczy i żebraków z tych dwóch biednych państewek, jeżeli będziemy mogli stanowić swoje prawa na tym terenie i Interremedium obieca, podkreślam, obieca nam w umowie, że nikt nie naruszy naszych praw, naszej autonomii i niezależności, wówczas będę mógł zgodzić się na taką propozycję.
-
- Rozumiem, więc chcecie swoich własnych praw. Cóż... jeśli będzie to zgodne z konstytucją Interremedium i nie będzie godzić w prawa jednostki to nie powinienem mieć obiekcji, jednak wolałbym wpierw dostać do sprawdzenia przygotowane przez was przepisy i prawa. Uważam też, że powinniśmy uregulować kwestię podatkową. Obaj dobrze wiemy, że obecnie takie zagranie byłoby niesprawiedliwe dla obu państw. Właściwie straciliby bez żadnej rekompensaty kawał terytoriów. Własne prawa za kontynuowanie płacenia podatków obu państwom na okres określony przez analityków. To powinno im zrównoważyć wszystkie straty. Poza tym poza zgodą parlamentu potrzebny będzie plebiscyt przeprowadzony w strefie.
-
- Jednak Interremedium zagwarantuje obecny poziom podatków w obu państwach. Aby nie było nieuczciwych praktyk, w których państwa, korzystając z naszego umownego związania, zechcą nas poddać destrukcji narzucając nieludzkie podatki. Wówczas, przyjmiemy warunki zaproponowane. Przeprowadzeniem plebiscytu możemy zająć się my. Sfinansujemy go w całości. Oczywiście, przy nadzorze parlamentarnych obserwatorów.
-
- Dobrze, dołożymy starań, aby nie doszło do żadnych nadużyć. Zasugeruję również parlamentowi wysłanie jednego oddziału wojskowego w celu pilnowania porządku na terenie plebiscytu, jak i dosyć bardziej bezpośredniego pilnowania sytuacji. Proszę przesłać mi zbiór praw Vinterii, dokonam na nim analizy i przedstawię posłom. Jeszcze jedna sprawa... muszę mieć potwierdzenie, że wasze działania nie będą dążyć do nieczystego wyeliminowani innych podmiotów gospodarczych. Bardziej konkretnie mi chodzi o to, abyście nie ustalali specjalnie wysokich ceł i nie prowadzili innych form umyślnie utrudniających prowadzenie działalności lokalnym, jak i innym przedsiębiorcom z centrum. Chyba rozumie Pan co mam na myśli, prawda?
-
- Zbiór praw Vinterii zostanie opracowany w przyszłym roku, w formie już wstępnej ustawy zasadniczej. "Dążenie do nieczystego wyeliminowania innych podmiotów gospodarczych" to pojęcie tak szerokie, że ekonomicznie nieakceptowalne. Zostawiłoby to państwu olbrzymią szarą strefę prawa, w której Interremedium mogłoby starać się oddziaływać na VinterO. Czym dla Pana są takie praktyki? Konkurencja i oferowanie bardziej konkurencyjnych ofert od przeciwników rynkowych to nie przestępstwo. A ustalanie wysokich ceł byłoby dla nas samobójstwem, wszak chcemy z Vinterii uczynić raj inwestycyjny.
-
- Chodziło mi wyłącznie o eliminowanie przeciwników poprzez funkcje prawne waszego państwa, właśnie takie jak cła, dzięki czemu moglibyście wyeliminować pozostałe regiony z życia ekonomicznego. Jeśli nie ma jeszcze gotowych praw to nie możemy ich zatwierdzić, parlament będzie mógł wydać tylko wstępną zgodę, tak samo jak plebiscyt. Sprawa zostanie dokończona dopiero gdy upublicznicie wszystkie kwestie prawne i gdy te zostaną zatwierdzone przez parlament. Ale poza tym to uważam, że doszliśmy do konsensusu. Przedstawię waszą propozycję w najbliższym czasie w parlamencie. Ma Pan jeszcze jakąś kwestię do przedyskutowania? I czy rozumie już Pan co miałem na myśli mówiąc o tej "nieczystej eliminacji"?
-
- Wszystko jest jasne i klarowne. Nie mam żadnych pytań i dziękuję za pomoc.