(https://i.gyazo.com/a68c73b278717da5fa423835a4cdb766.jpg)
Wszyscy
11 stycznia Anno Domini 1648.
Godzina 21:30
Rudnia, miejscowość nieopodal Olewska
Ukraina
Ostatnie czasy dla okolicy nie były zbyt przyjazne. Wobec nieustannego głodu, panującego na całym Zaporożu, każdy walczy o choć kromkę chleba. Niektórzy dla siebie, inni dla rodziny, która również głoduje. Szczególnie cierpią na tym chłopi Ukraińscy, którzy muszą pracować wręcz w niewolniczych warunkach, bez żadnej szansy na chleb. Ceny żywności powędrowały niebotycznie w górę, a karczmarze zaczynają wykreślać ze swoich towarów jakiekolwiek jedzenie. Jedyną grupą społeczną, która może sobie pozwolić na dość uroczyste obiady, jest lokalna magnateria, oraz bogaci kupcy. Ich los jest jednak zdecydowanie bardziej problematyczny. Cały ten obszar jest jak beczka prochu, która w każdej chwili może wybuchnąć.
Wy, Panowie Bracia, wyruszyliście w ten obszar, szukając chwały, oraz bogactwa. Jednak już po kilku dniach, każdy z was zdał sobie sprawę, że nie będzie to usłane różami. Od kilku dni, doskwiera wam głód, którego nie możecie wypełnić niczym poza wodą. Strudzeni, wspólnie oczekujecie w jednej z okolicznych wiosek, na swego mocodawcę, który szuka ochrony dla swej rodziny. Sama wioska to dość dobrze rozwinięta osada. Widzicie dookoła licznych chłopów, którzy uganiają się za pracą, oraz malutką kapliczkę, gdzie kobiety składają modły w sprawie ich losu. Ponadto, we wsi jest również gospoda, pod której drzwiami czekacie. Fakt, że na służbę zatrudnić chce tylko polaków, sprawia, że wy oraz kilku innych wykidajłów jesteście jedynymi, którzy mogą dostać tę fuchę. Tak więc, wszyscy, zmęczeni podróżą, oczekujecie na swego mocodawcę. Nagle jednak, jeden z ochotników wyciąga chleb, oraz zaczyna go zajadać na oczach innych. Pozostałych, wprowadza to w rozsierdzenie, zaczynają domagać się od niego, aby i ich uraczył jakąkolwiek strawą. Ten jednak, zaczyna się wycofywać, mówiąc, że to jego ostatni posiłek. Wraz z nim, cofa się jego brat, który opiera swą rękę na szabli...
Sytuacja w jakiej się znaleźliście, zmusiła was do podążania za szachcicem. Ten, zgrupował oddział kawalerzystów, oraz rozkazał im, aby wzięli was do siebię na kulbakę, w celu przyspieszenia podróży. Jednak nim wyruszyliście, szlachcic ot tak wypalił z obu pistoletów w stronę jedynego pozostałego chłopa, błagającego o litość, za czyny pobratymców. Wówczas, po tej efektownej egzekucji, ruszyliście do majątku mocodawcy. Sama droga, jak to w polsce, nie wzbudzała waszej uwagi. Zwróciła ją natomiast obecność licznych pali wzdłuż drogi. Widząc ten widok, zaczęliście sie zastanawiać, w co wy w ogóle weszliście... Podróżowaliście tak około godzinę, aż dotarliście do wsi Osobne, na północ od której, znajdowała się warownia oraz majątek Nieświckich.
Rozdział II
Osobne, zachodnia Ukraina
Majątek Nieświckich
(https://i.gyazo.com/ec82ec520ff4c4bd7fb6fa2809ea734e.jpg)
Kiedy zauważyliście twierdzę, wasze pierwsze myśli dotyczyły jej... biedy. Majątek z zewnątrz wyglądał na bardzo zaniedbany, jakby nikt się nim nie interesował. Mury były w większości zrujnowane, natomiast główna wieża wyglądała jak ofiara pożaru. Brama była zabarykadowana przez prowizoryczne wozy, oraz meble. Poza zamkiem, właśnie trwało wypalanie lasów leżących u jego podstawy. Minęliście kilka kilkuosobowych patroli, jednak te nie zajmowały wam i możnym wiele czasu. Kiedy przekroczyliście mury warowni, oraz gdy Tadeusz ostawił konia do stajni, podszedł do was młodszy brat, mówiąc:
-Szanowni goście, teraz brat mój ma pełne ręce roboty przez swoją absencję. Spotkajmy się tutaj za jakieś dwie godziny, dobrze? W warowni macie trochę rozrywek. Jest tu karczma, magazyn, sklepik, oraz ognisko. Jakbyście byli głodni, idźcież prędko do ogniska niedaleko warsztatu artylerii. Tam właśnie, przygotowujemy posiłki, a wy na taki zasługujecie.