Uważam, iż mechanizm gry nie pozwala na skuteczne użycie jednostek zasięgowych podczas obrony zamku, szczególnie gdy oblężenie zapowiada się na długie. Ale gdy już musisz ich mieć, najlepiej zredukować ich liczbę do chociażby 15-20 ( zależy to także od zamku, ponieważ potrafią się oni w sobie zbugować przez co stają się nieefektywni i zajmują miejsce spawnu dla innych jednostek, przede wszystkim ciężkich piechurów, którzy są kluczem do obrony ). Oczywiście nie można pozwolić im na żaden bardziej wyrafinowany movement, gdyż już z początku zajmują całkiem dobre pozycje i później niemożliwym staje się przywrócenie paru grupek na ich pierwotne miejsca. Po wyczerpaniu strzał, tudzież bełtów należy rozkazać im dobycia oręża i posłać w wir bitwy, chyba że walka przebiega po twojej myśli i ucierpiałbyś na ich stracie. Osobiście preferowałbym Vaegirskich łuczników ze względu na stosunkowo mocną ( jak na łuk) siłę ognia i szybkostrzelność ( kusznicy często giną ze względu na długi re-load time, nie wyrządziwszy przedtem większych szkód).
Tytuł: Odp: Obrona zamku.
Wiadomość wysłana przez: Hubtus w Października 26, 2016, 20:57:38
Ja postawiałbym na Rhodockich kuszników, szybkostrzelność w momencie obrony ma niewielkie znaczenie, a znacznie bardziej liczą się obrażenia.
Tytuł: Odp: Obrona zamku.
Wiadomość wysłana przez: getshot w Października 27, 2016, 12:46:57
1. Kusznik się schyla przy przeładowaniu, więc jest trudniejszy do trafienia, łucznik stoi cały czas. 2. Kusznik ma broń jednoręczną + tarczę, więc walczy też wręcz gdy skończą się bełty, łucznik jest wtedy bezbronny. 3. Szybkostrzelność jest przydatna w dynamicznej walce, gdy wróg stoi blisko. Myślę, że lepiej jest zrzucić na kogoś jeden dobry głaz, niż sypać go piaskiem aż umrze z nudów :) Teraz odpowiedz na swoje pytanie :)