Pasta o ojcu Sarmacie
Autor: Zmyslo
Mój stary to fanatyk sarmacji. Pół mieszkania zajebane szablami, kordami, czarnoprochowcami i kulami oraz śrutem doń najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi śrut do garłacza i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu, ale zawsze ojciec krzyczał ze nie trzeba do szpitala, bo on był cyrulikiem pod jakimś tam pułkownikiem Skrzetuskim i smarował miejsce chlebem z pajęczyną. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu, za każdym razem dostawałem opierdol, bo chleb z pajęczyna jest niesterylny i zwiększa ryzyko zakażenia. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu śrut w nodze.
Druga połowa mieszkania zajebana Trylogią, pamiętnikami Paska i Jemiołowskiego, Sarmatiae Europeae descriptio xD etc. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich muzeach w mieście, żeby skompletować wszystkie siedemnastowieczne teksty, pamiętniki i księgi. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych źródłach ale teraz dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś grupkach dla rekonstruktorów i kręci gównoburze z innymi wariatami o najlepsze hajdawery etc. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno, bo ktoś wrzuci zdjęcie z szablą w pasie kontuszowym albo w za krótkim żupanie. Kiedyś ojciec mnie wkurwiłił to założyłem na forum rekonstruktorskim fejk konto i go trolowałem pisząc na "historycy.org" jakieś losowe głupoty typu rapier to najuniwersalniejsza broń, szabli nie ma co z nim porównywać. Matka nie nadążała z pieczeniem gęsi na uspokojenie. Aha, ma już na forum freha rangę HETMAN WIELKI KORONNY, za najebanie 10k postów.
Jak jest ciepło to co weekend zapierdala po lumpach licząc, że zdobędzie jakiś materiał po taniości. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę muszę chodzić z nim do kościoła w żupanie, kontuszu etc, ale nie żeby się modlić czy coś, tylko aby ludzi z miasteczka powkurwiać fałdowaniami na zdobionych farbowanych na żółto butach i rękojeścią karabeli świecącą tak, że proboszcz się może przeglądnąć. Jak dostałem się na studia to przez tydzień pierdolił, że to tylko dzięki temu, że zaniosłem papiery do dziekanatu w jedwabnym żupanie karmazyna z pasem przetykanym złotymi nićmi, który trzyma na wyjątkowe okazje.
Co sobotę budzi ze swoim towarzyszem dragonem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują czyszcząc rusznice i szable, piją miód i węgrzyna opowiadając przy tym sprośne barokowe dowcipy itd. Przy jedzeniu zawsze pierdoli o rekonstrukcji xvii w. i za każdym razem temat schodzi w końcu na V Pułk Rajtarów, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr gówno nieścisłości historyczne, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Potop żeby się uspokoić. W tym roku sam sobie kupił na święta napierśnik ze świętym Michałem Archaniołem. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj go rozpakował i spacerował po dużym pokoju. Ubrał się kurwa w różowy żupan w wzór turecki i siedział na kanapie w tym kawałku blachy robiąc zdjęcia na instagrama. Obiad też w nim zjadł [cool][cześć]. Gdyby mnie na długość ręki dopuścili mnie do wszystkich tych żydowskich kowali to bym to wszystko zniszczył i zaorał.
Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na rekonstrukcję bitwy pod Gniewem. Super prezent kurwo. Pojechaliśmy gdzieś wpizdu do wioski w pomorskim, dochodzimy przed zamek a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Stanął przed witryną pracowni i wlepił gały w prezentowaną na manekinie pomarańczową delie z rysim futrem. Po pięciu minutach wreszcie chciałem wejść do środka, chwyciłem więc za klamkę a tu JEB ojciec pierdolnął mnie buławą po głowie za to, że butów nie wytarłem przed wejściem, a mistrz cechu krawców patrzy przecież na nas zza lady. Sprawił mi na urodziny prezent – mieli mi uszyć kilka koszul i jakiś kontusz. Jak się chciałem podrapać po dupie to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym się nie wiercił bo szeleszczę i krawiec źle miare zdejmie. 6 godzin musiałem stać w bezruchu przed jakimś wielkim lustrem i czekać aż jakiś żydowski starzec zmierzy dokładnie każdy milimetr mojego ciała. Myślałem, że ochujeje z nudów.
Urodziny mam pod koniec września więc jeszcze do tego nie bylo najcieplej, a ogrzewanie w pracowni wyjątkowo się popsuło. Oczywiście musiałem tam stać w samych gaciach i onucach, bo inaczej mnie nie zmierzą dobrze. W pewnym momencie ojciec wyszedł z pracowni i się spierdział. Wytłumaczył mi, że trzeba daleko pierdzieć, ponieważ złote nici w pasach kontuszowych czują i mogą się później odbarwiać.
Wspomniałem, że ojciec ma kolegę dragona, z którym jeździ po lumpach i spaceruje po mieście bez celu. Kiedyś towarzyszem swawolnych wypraw był hehe Jeremi. Człowiek o ciemnej karnacji, siwych włosach i 365 dni w roku w żupanie i buzdyganem z jakimiś pozłacanymi piórami (to cześć owego oręża). Byli z moim ojcem prawie jak bracia, hehe panowie bracia- tak do siebie mówili przynajmniej, przychodził z żoną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny, Jeremi przyszedł na, hehe, miód pitny, którego btw nigdy w domu nie mogło braknąć. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o typach karacen i ich porównaniu ze zbrojami rajtarskimi i husarskimi etc. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczeli drzeć na siebie mordę
>WEŹ MNIE NIE WKUR*IAJ JAREMA
>K***A JANUSZ, JA TYLKO WODY SIĘ CHCE NAPIĆ
>CO TY MI O WODZIE PIERDOLISZ, JESTEM KUR*A SZLACHCIC I MAM HONOR SZLACHECKI, A TY IDŹ Z PLEBEM WODĘ PIĆ
>W TAKIM RAZIE STAWAJ
No i aż się zaczeli nakurwiać na szable na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła do nas zapłakana żona Jaremy mówiąc, że zrobił bachora na lewo i spierdolił na Ukrainę założyć firme. Odebrała akurat matka, zapewniła, że jej przykro, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec
>I bardzo kurwa dobrze, że mu się rodzina rozjebała. Oby ten byznes mu padł po tygodniu
Tak go za te wodę znienawidził.
Wspominałem też o arcywrogu mojego starego czyli V Pułku Rajtarów. Kompanija ta stała się kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był zamach terrorystyczny to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych skurwysynach z PR (Pułku Rajtarów) powiedzieć. Gazety informacyjne też przestał czytać bo miał ból dupy, że o zagrożeniach świętej wiary nie wspomną.
Pułkownikiem V Pułku Rajtarów jest pan Adam. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego sarmatom i ich rekonstruktorom przez zachód i to pludractwo, jak on to określa i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakąś imprezę historyczną gdzie występował Adam i stary wrócił do domu z podartym żupanem bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpierdalał, jeszcze potem narzekał ze materiał żupanu do dupy i coś mamrotał pod nosem o tym, następnym razem kolczugę założy, ale do kolejnego razu nie doszło. Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem V PR ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu pułku Adama na forach internetowych i grupkach fejsbukowych. Napierdalał na niego jakieś głupoty typu, że Adam był twarzą wypożyczalni pseudo żupanów na bale przebierańców (jego słowa) albo, że go widział na ulicy jak komuś doradzał zakup szabli wz.1921 do rekonstrukcji xvii wieku etc. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi 2000zł.
Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, Rajtarów , Adama i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że V PR jak jacyś masoni rządzą całym światłem rekonstruktorów, pociągają za sznurki i mają wszędzie układy. Przeliczał też te 2000 na szable , pasy do kontuszy czy nadziaków i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł np. ołowianych kul do pistoletów i muszkietów za te 2k kupić (kilkadziesiąt kilo).
Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć armatę , bo wypożyczanie drogo wychodzi i wszyscy wookoło chcą go wydymać na hajs.
>synek własna armata to jest prawdziwy rigcz! Żadna tak nie strzela jak własna.
Ale po inbie z Adamem i V PR nie było go stać ani nie miał jej gdzie trzymać, a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za przechowywanie więc zgadał się z jakimiś bombardierami z okolicy, że kupią armatę i kule spółkę, ona będzie stała u jakiegoś Onufrego, który ma dom (dworek, przynajmniej tak ojciec mówi, jak sobie marzy) a nie mieszkanie w bloku jak my, w jakimś niewielkim nieużywanym pokoju, a ojciec z bombardierami będą się spotykali i strzelali z armaty na rekonstrukcjach i tak sobie, dla wprawy. Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł jechać do "artyleryi" i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego towarzysze dzwonili, że strzela jak Kmicic w obronie Jasnej Góry, więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni obsługują działo bez niego bo przecież po równo się zrzucali na maszynę i kule i w niedzielę wieczorem, jak ci artylerzyści wróciły do siebie, ojciec wyszedł z domu.
Po dwóch godzinach wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam nasz samochód z przyczepą i armatą i toną kul xD Pytam skąd on to wziął, a on mówi, że Onufremu (wgl kto go tak nazwał?) zajebał z podjazdu przed domem przyczepę i zabrał armatę oraz kule, bo oni go oszukali i żebym łapał z nim i wnosimy do mieszkania XD Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście wszystko to nie zmieściło się w drzwiach do klatki więc stary stwierdził, że on to przed domem zostawi.
Potem stwierdził, że sam tego nie obsłuży i potrzeba mu będzie paru hajduków czy innych chudopachołków do obsłużenia działa.
>synek, wkładaj żupan idziemy
werbować do Kompaniji
Do matki krzyczał zeby ładowała broń i była w gotowości.
Ja ledwo co sie ubrałem i ojciec każe mi biec za sobą. Gdy odbiegliśmy do najbliższego pubu stary zdyszany wszedł do środka i zaczął krzyczeć ze ojczyzna wzywa i potrzeba ruszyć sie bić wroga. Mówił kurewsko przekonująco i sam bym za nim poszedł, jakby był to xvii wiek, ale dziwo ktos sie zerwał, dwóch ostro naprutych sebixów. Ojciec kazał im iść za sobą pod nasz blok.
Za pomocą seb i jakichś linek i sznurków przywiązali działo do latarni pod blokiem, a kule armatnie ustawili przy klatce i przykryli kocami. Już mieliśmy wracać do mieszkania, a tu nagle ze wszystkich stron podjeżdżają samochody z tymi jego towarzyszami od bombardy i ich synami / bękartami . Cwani domyślili się kto zabrał grubą bertę xD Zaczęła się nieziemska inba bo bombardierzy drą mordy dlaczego ojciec zajazd na dworek zrobił i ze szlachcicowi sie nie godzi i hańba durr burda i że ma oddawać a stary się drze, że oni go oszukali i on 1000zł się składał a nie mógł nic strzelać w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wpierdolu bo było blisko, ojciec wyzwał ich na szable, ale odmówili, bo ze złodziejem nie godzi sie walczyć. Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:
- Sebixy uciekły
-Jeden od Onufrego ma rozjebany nos bo próbował leżącego ojca odciągnąć od palet za nogę i dostał drugą nogą z kopa
-Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka
-Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się kul i krzyczy, że nie odda i każe matce strzelać z muszkietów
-Ale moja stara zbiegła z balkonu bez rusznic i płacze i błaga ojca żeby zostawił wszystko w spokoju a policjantów żeby go nie aresztowali
-Bombardierzy krzyczą, że ma oddawać
-Ja smutnazaba.psd
W końcu policjanci oderwali starego od stosu kul. Ja pomogłem Onufremu rozwiązać harmatę, bombardierzy zapakowali ją do auta rzucając wcześniej staremu 1000zł i mówiąc, że nie ma już do niej żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Bombardier co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pierdolił z łażeniem po komisariatach i nawet satysfakcji honorowej nie żąda i ma to w dupie tylko ojca nie chce więcej widzieć na oczy.
Stary do tej pory robi gównoburzę na forum freha bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta
>SK_Jonkiro54
>Liczba postów: 1
>Ten temat założyły jakieś kiepy! Wszak znam imcia użytkownika SK_Sarmata od dawna i jest on przykładnym szlachetką, jako Bóg jest na niebiosach, a chcą oni go oczernić bowiem zazdroszczą ilości wybornego miodu w piwnicy.
Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania towarzyszy bombardierów. Jak któryś nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpierdalał na trollkoncie i np. pisał, ze chujowo ustawił armatę i strzały niszczą ją od wewnątrz przez taki kąt xD
Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia swoich stylizacji to sam sobie pisał:
>Asan z Ciebie człek bitny i rozumny, takoż o prawidła historyczne dbasz, ześ nasz wzór
a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum."