Zamiast staminy na bieganie, to bardziej na bezmyślne machanie w powietrze, czytaj tysiące zmyłek przed wyprowadzeniem ataku. No bo sory, raz że to debilnie wygląda, dwa, po takim machaniu by się padło na pysk.Popieram. Stamina w tym wypadku też moim zdaniem by się przydała. Poza padaniem na pysk dodałbym problem z nadgarstkami(czyt. zespół cieśni nadgarstka), bo takie zatrzymywanie rozpędzonego miecza w miejscu też nie jest zdrowe :P A o cieśni nadgarstka polecam też poczytać, bo to już choroba cywilizacyjna i stali użytkownicy komputera są na to w szczególności narażeni.
Mogę prosić o namiary, w której minucie trafia kilku wrogów jednym machnięciem? Bo nie chce mi się od nowa tego filmiku oglądać.Dokładnej minuty nie podam, ale przyjrzyj się tej walce https://youtu.be/3P8AYtiaaFE?t=8m51s (https://youtu.be/3P8AYtiaaFE?t=8m51s).
A więc rozumiem, że w akcie dbania o cieśnie nadgarstka internetowego ciecia robimy sziwileri i łor of de rosłez? SERIO?Tak. Dodajmy do tego jeszcze periodyczne obrażenia od krwawienia, czołganie się po upadku z 5 metrów i pogryzanie kostek przeciwnika, bo to przecież oczywiste, że nasz wojak połamałby nogi i jakoś by musiał uczestniczyć w walce :) A tak na serio to w staminie nie widzę nic złego pod warunkiem, że byłaby ciekawie zaimplementowana. Pewnie większość przeciwników takiego rozwiązania widzi to tak : "<klik!>, <klik!>, <klik!> "No kuffa, co za badziewie.... Stamina mi się skończyła i nie mogę wyprowadzić ataku. Muszę uciekać i postać chwilę, żeby stamina mi się zregenerowała". Moim zdaniem można dużo ciekawiej taką opcje zaimplementować np. podzielić pasek staminy na kilka odcinków, które w będą w pewien sposób osłabiać naszą postać np. część pierwsza mogłaby osłabiać lekko nasze obrażenia, druga spowalniać lekko atak i obrażenia, a trzecia część to co wcześniej + blok. Oczywiście takowy pasek nie spadałby o jeden poziom po jednym ataku, lecz po całej ich grupie. Nieumiejętny gracz pewnie dość szybko wyklikałby się ze staminy, ale bardziej doświadczony dążyły do sporo ostrożniejszej i umiejętnej taktyki walki. Według przedstawionego przeze mnie blok byłby tańszy, niż atak. Regeneracja staminy następowałaby w trakcie zwykłego poruszania się postaci, a minimalnie szybciej w trakcie stania. Możliwości jest wiele.
Popieram Bobosza_PL.
Nie po to gram w gierkę aby się pałować jakimiś paskami zmęczenia.
Bitwa pod Azincourt. To tak dla tych co myślą, że potężna zbroja daje nieskończoną przewagę nad lekkozbrojnymi.Jak już pisałem, mój tekst był o tym, jak to wygląda w WB - i tak jest najlepiej, nie o bitwie pod Azincourt/jakiejkolwiek innej rzeczywistej bitwie. Jak to Kradus napisał, M&B symulatorem średniowiecza nie jest, a na takich dziwnych pomysłach może ucierpieć tylko balans, w którego zachowaniu, miałoby to pomóc. Jak? Polecam mój poprzedni post.
Takie szybkie info.: M&B nigdy nie będzie symulatorem średniowiecznej walki. Jak ktoś to chce to polecam kupić karnet na siłkę, jakąś zbroje, tarcze i miecz i dołączyć do "średniowiecznego mma". Polacy tam są mistrzami nota bene.Akurat mistrzami tej dyscypliny są z tego co pamiętam Rosjanie, a Polacy znajdują się w czołówce. Tylko w tym MMA zwyczaj występują ludzie, których ciężar zbroi nie przekracza 15kg. Należy również podkreślić, że uczestnicy takich zmagań zazwyczaj wysportowani, a cała walka opiera się na wywróceniu przeciwnika lub przyłożeniu mu tak, żeby sami się poddał.
Chcąc nie chcąc i tak stamina nie będzie już dorzucona do bannerlorda, bo gdyby to mieli zrobić to zapewne już by to wprowadzili.
A co do średniowiecznych zbroi to należy podkreślić że typowy Janusz pełnej zbroi płytowej nie nosił, a jak już ktoś takową posiadał to walczył konno. Walka w zbroi płytowej pieszo jest mało praktyczna, bo sporo łatwiej takiego gościa w nie wywrócić, nie mówiąc już o zmęczeniu, czy też kiespskiej widoczności w przyłbicy. Należy również dodać, że obecnie takie zbroje są sporo wytrzymalsze niż dawniejsze i nie chodzi tutaj jedynie o lepszą stal, a techniki produkcji. Dawniej miałeś kawałek stali/żelaza i musiałeś z tego zrobić blachę, a obecnie kupujesz blachę walcowaną(czyli o stałej grubości) i ją dopiero obrabiasz. Tworzenie pancerza z walcowanej blachy pozwala w znacznym utrzymać j tą samą grubość w trakcie kucia, z kolei przy ręcznym jej wytwarzaniu w wielu miejscach uzyskasz różną grubość, więc taka 100% ręczna zbroja posiadała w usiana była wytrzymalszymi i słabszymi miejscami. Obecnie i tak wśród ludzi krąży wiele bzdur dotyczących wagi mieczy, czy samych pancerzy.
Tak zmieniając temat, to są jakies filmy czy informacje na temat wytrzymałości poszczególnych zbroi? Wiadomo że w filmach to miecz przez kolczuge wchodzi jak w masło. A jak w realu?
Bitwa pod Azincourt. To tak dla tych co myślą, że potężna zbroja daje nieskończoną przewagę nad lekkozbrojnymi.