AdamKur - coś w tym jest - narody nie istniały. Celne. "Każdy antyczny system był na swój sposób chory." - w naszych kategoriach tak.
Jako swego rodzaju prowokację, można snuć rozważania na temat tego co by było gdyby Rzym nie upadł, ale wiem że to komiksowe.
Mamy prawo, myślenie w kategoriach całej cywilizacji i BACH!
Mamy bogactwo średniowiecza. Wiem, że obraz mrocznego średniowiecza jest mocno "zamroczniony", może to też za bardzo wypacza problem, ale no kurcze... sami popatrzcie.
Rzymskie
(http://www.imperiumromanum.edu.pl/Zdj/381px-Old_man_vatican_pushkin01.jpg)
Greckie
(http://eszkola.pl/img/galleries/thumb/home/499px_Laocoon_Pio_Clementino_Inv1059_1064_1067-0.jpg)
Średniowieczne
(http://archiwum.naszesudety.pl/files/foto/madonna.jpg)
Wikingowskie
(http://www.hurstwic.org/history/articles/manufacturing/pix/mammen_axehead.jpg)
Tak, przykłady są dobrane tendencyjne.
Wy patrzycie tak - władca Ziutek- był zły, bo mógł być świetny, ale nie bo... więc stracił taką, a taką prowincję, - Langwedocję, więc nie miał dochodów z Langwedocji i państwo miało kryzys taki tam, a taki... więc Langwedocja przeszła w ręce Habsburga z rodu Hohenzollernów, który był ciotkę papieża, którego umowa zawarta w traktacie z Pstawy z roku 18828 dokładnie w maju, zobowiązywała do wypłaty części dochodów z skarbca Lotaryngii na rzecz jego wuja Mścisława, który w bitwie pod Pstawą, zwaną przez ówczesnych kronikarzy "Wielką Młocką bez taktyki"....
TAK SIĘ SŁUCHA HISTORYCZNEGO MIŁOŚNIKA HISTORII, jakby człowiek czytał instrukcję do Europy Universalis pomieszanej z scenariuszem "Moda na sukces".
Jakieś rody, nazwiska, bitwy, egzotyczne nazwy prowincji - no to wszystko prawda, ale to nie ma nic wspólnego z prawdziwym życiem.
Zawsze jest jakiś władca - nieudolny, jakaś bitwa - każda bitwa to rzeź i jakaś prowincja - kreski na mapie.
Prawdziwe życie to np. medycyna - kto kazał im niszczyć medycynę i to jeszcze torpedować rozwój arabskiej! Czemu niby medycyna miałaby się cofać? Co to ma wspólnego z bitwami i władcami? No poważnie - zawsze są intrygi, spiski, zdrady - czemu miałoby to spowodować cofnięcie się medycyny?
Tak samo prawo, architektura, browarnictwo, szkolnictwo, PAPIER TOALETOWY, teatr, rzeźba,...
pamiętacie tą scenę w Żywocie Briana - co zawdzięczamy Rzymianom? No właśnie, cały świat się nagle wyzwala spod rzymskiego ucisku, razem z logiką, kulturą, medycyną, strategią w wojsku, i tysiącem innych rzeczy.
O to mi się rozchodzi, po co było burzyć akwedukty?