Jak wspominałem pewnego dnia na sali audiencyjnej naszego Najwszewielmocnego Króla Dytkatora, odnalazłem stare księgi rhodoków i wziąłem się za tłumaczenie bibli z języka Pierwszy Rhodów na nasz. Przesiadując nocami w mojej kwaterze w karczmie, którą dostałem od Naszej Największej Miłości Króla Dyktatora usłyszałem z dołu okrzyki i wiwaty w zupełnie innym języku. Zwiedziłem pół świata i jeszcze ćwierć więc od razu rozpoznałem plemienną gwarę khergitów. Szybko chwyciłem ze łabędzie pióro dobrej jakości i zacząłem spisywać na kartki ich pieśni, jednocześnie tłumacząc na język fourwayswski. Dowiedziałem się przerażających rzeczy. Była to obstawa karawany, zwykli najemnicy. Ich śpiewy były adresowane do naszego Uwielbionego Króla Dytkatora a oto tekst jaki mi się udało spisać.
Dyrektorze! (tak prześmiewczo plebs khergicki nazywa naszego króla!)
Oto my, khergici łowcy przygód niewyżyci
Damy Twojej armii wycisk więc się lepiej szybko wycisz. Widzisz?
Teraz my nadciągamy z odsieczą,
W pierwszej lini konnica za nią lansjerzy się wleczą
Z ran już Cie nie uleczą nawet najlepsi medycy
Jesteś dla nas tylko rzeczą trzeba było więcej ćwiczyć
Leżysz kwiczysz.
Jak zwykle był to celny strzał
Jesteś okropnie mizerny więc unikaj moich strzał
Wow! Wow! Wow!
To Twoje chwile prawdy
Pokaż swoje skille albo giń od naszej lancy
Wróć na mojej tarczy upiekę Cie w ognisku
Nacieram z impetem moje ostrze tkwi w twym pysku!
Po odśpiewaniu wcinali orzeszki i zapijali się trunkami własnej roboty (chociaż każdy wie że nie można wnosić swojego alkoholu do karczmy)
Pewien młodszy khergit z tatuażem żaby na skroni wstał nagle na stół i odśpiewał jeszcze jedną pieśń, a reszta my wiwatowała.
Dyrektorze!
Możesz nadciągać od wschodu albo wkurwiać nas z prawej
A to pewnie dlatego żeś zazdrosny o trawe
(w tej chwili nastąpiła przedrzeźniająca modulacja głosu)
''Nie masz trawy wszędzie jebana pustynia
więc zabieram Cie do piachu teraz rzeź rozpoczynam''
(znowu zaczął śpiewać swym normalnym głosem)
Wyżynam każdego zendarskiego geja
Rymy sobie sklejam twe ciało kosą rozdzieram
Wita mnie Tulga Ciebie czeka za to trumna
Życie się z Ciebie ulatnia a dla mnie to brzmi jak ulga.
Niech żyje Sanjar Khan niech ginie każdy khrej thijy (oznacza po khergicku 'bydło bięgnące po polu pełne łajna i brudu')
Mnóstwo ran trwa walka czas zadawać krwawe pręgi
Dzięki, łucznikom pozbędziemy się tych kurew
Wciąż dziko najeżdżamy i gwałcimy wasze szpule
Jest z nami Marek Szuler bo to gówno siedzi w nim (jest to najemnick sarranidzki walczący po stronie khergitów od czasów 'Czerwonych Nocy' w Ahmerrad)
Moja armia Cie nawiedzi jesteś zendarem to giń!