-
Akt I: Messyna
Niedługo po ogłoszeniu przez papieża wezwania do Krucjaty przeciw muzułmanom,
do Messyny zaczęły zjeżdżać się wielkie masy rycerstwa oraz zwykłych ludzi
chcących zaciągnąć się i wyruszyć do ziemii świętej. Wielu ludzi miało wtem nadzieję
na zmianę swojego losu, ale nie byli to jedynie przyszli krzyżowcy, lecz także bandy rabusiów i porywaczy
zalegających szlaki prowadzące przez europę śliniących się na samą myśl o możliwych bogactwach ,które
czekają ich podczas napadania na wszelkiej maści ludzi zmierzających do Messyny...... Wielu wielkich rycerzy
wpadło po drodze do tego miasta łupem oprychów, ludzi takich jak np. Anglik Sir. Richard Lensword, zamożny
i znany w całej Europie rycerz ,niezrównany szermierz ,zginął w zasadzce wraz z całą swoją świtą 50 zbrojnych, w lasach na granicy Italsko-Francuskiej, podobnego losu doprosił się Baron von Birthofen z Bawarii,
który był tak pewien siebie iż bez zbroi podróżował wraz z oddziałem i na jednej z dróg dostał strzałą prosto
w serce..... Było również wiele innych tego typu przypadków lecz zbyt długo by opowiadać......
W krótkim czasie to małe miasto jakim była Messyna wypełniła się ludźmi z całej europy,
a pośród nich znalazła się również grupa nieznających się dotąd śmiałków od ,których zależeć miały
losy całej wyprawy.......... OTO WASZA HISTORIA......
Droga Do Messyny:
Krzysztof Potocki
Wyposażenie: Krótki jednoręczny miecz przy lewym boku, osadzony w skórzanej, brązowej pochwie przypiętej do solidnego ,dobrze wyprawionego paska ze srebrzystą, błyszczącą klamrą. Do tego krótki sztylet w bucie ale skryty pod spodniami. W kajucie natomiast średnia drewniana tarcza powieszona na ścianie, oraz lekko znoszona i pordzewiała kolczuga w kufrze, tuż obok niej również metalowy również lekko pordzewiały kapalin z nosalem. Oprócz tego w skrzyni leży również mieszek z 200szt. srebra.
Ubiór wedle upodobania gracza.
Statek: Statystyki: Prędkość średnio 10 węzłów (jeden z szybszych w europie), ładowność 100t, załoga max 50 osób, i max 50 pasażerów (przy zmniejszeniu ładowności o 50t.)
(http://korsarze.w.interia.pl/statek3.jpg)
Znajdujesz się w kajucie swego statku "Żwawy", a jest on w drodze nieopodal Messyny od której dzieli was już tylko godzina przy dobrym wietrze, płyniecie blisko brzegu aby nie zgubić się na nieznanych dotąd wodach. W tym momencie studiujesz mapę morza śródziemnomorskiego ,którą kupiłeś w małym porcie w Hiszpanii ,którego nazwy już nawet nie pamiętasz. Zabrałeś stamtąd również niezwykle urodziwą pasażerkę o imieniu Francesca, która również chciała zabrać się na krucjatę. Nie pytałeś jej jednak o powody ,dla których tak delikatna osoba jak ona zmierzała na niechybną rzeź.
Kajuta wygląda mniej więcej w ten sposób:
(http://1.fwcdn.pl/blog/850335/273581.1.jpg)
Jest około południa gdy wchodzi do ciebie jeden z członków załogi.....
Jan z Czarnkowa
Wyposażenie: Dokładnie takie jak na obrazku
Znajdujesz się na drodze ,a dokładnie rzecz biorąc na wzniesieniu górującym ponad miastem docelowym ,Messyną. Znajduje się on tuż przy pierwszych domostwach podmiejskich ,a masz z niego wspaniały widok na niemal całą okolicę, miasto choć niewielkie wygląda niezwykle malowniczo ,skąpane w blasku słońca, pogoda jest wręcz wymarzona dla podziwiania widoków ,ze wzniesienia widzisz całe rzeki ludzi zmierzające w kierunku miasta, a wokół niego samego duże połacie namiotów. Świetny widok masz również na port ,w którym zakotwiczone stoją statki mające przewieźć wszystkich chętnych do ziemii świętej.
Nagle podjeżdża do ciebie jeden z twoich ludzi i rzecze z wyraźnym zauroczeniem:
"Panie, czyż to nie wspaniały widok !!? Tak wielkie rzesze ludzi maszerują na wezwanie papieża !!! Te chorągwie i ten wspaniały pejzaż ,aż włosy się jeżą na głowie !!!!!!"
Barisan de Moulins
Wyposażenie wedle obrazka
Jedziesz drogą na swym ogierze, pośród innych podróżujących do messyny i już nie możesz doczekać się wjazdu do miasta jednak kolumna wlecze się niesamowicie..... W końcu ujrzałeś bramę wjazdową ,a przy niej straż miejską zatrzymującą każdego bardziej zamożnego jegomościa.
Francesca Santiago
Wyposażenie: Jak na obrazku + bawełniany brązowy płaszcz z kapturem, oraz duża torba z wszelkimi przyrządami oraz lekami ci potrzebnymi.
Znajdujesz się w ładowni statku na ,którego pokład weszłaś w małym Hiszpańskim porcie. Siedzisz na dużej beczce i czytasz księgę medyczną ,podjadając przy okazji kawałki chleba. Ładownia ma długość około 50m. i szerokość około 15. Wypełniona jest niemal w połowie różnego rodzaju beczkami, i pakunkami ,zapewne są to zapasy załogi na czas wyprawy. Jest nieco ciemno więc zapalonych jest dookoła ciebie w różnych miejscach kilka świec ,które rozjaśniają ci mrok i pozwalają czytać. Po środku ładowni znajdują się spore drewniane schody prowadzące na pokład oraz tuż obok nich kratownica przez ,którą ładowane są zapasy i towary.
Karl
Wygląd i wyposażenie jak na obrazku.
Znajdujesz się aktualnie tuż przy drodze do Messyny, u podnóża wzniesienia górującego nad miastem. Leżysz oparty o drzewo i zajadający nieco mięsa ,z upolowanego niedawno dzika. Odpoczywasz po podróży ,która ze względu na odległość była dość trudna i męcząca. Wiesz ,że za wzgórzem znajduje się już twoje miasto docelowe jednak czekasz na przerzedzenie się tłumu ludzi kierujących się w tę samą stronę.
Przemysł z Bolkowa
Wyposażenie jak na zdjęciu
Jedziesz konno ze swymi drużynnikami do Messyny i dzieli was od niej około 2h drogi, lecz ty właśnie wydałeś rozkaz do postoju aby chwilkę odpocząć i napoić konie. Wszyscy twoi ludzie zabrali konie do pobliskiego potoku, oddalonego o około 10 metrów od traktu. Ty zaś stanąłeś na samym jego środku i rozmyślasz gdy nagle słyszysz trzask gałęzi po twojej lewej stronie.....
Wygląd traktu na ,którym się znajdujesz....
(http://www.mapofpoland.pl/zdjecia-43522/Trakt-le%C5%9Bny-Ciche.jpg)
-
Jan z Czarnkowa
Obracam się w stronę rycerza, po czym mówię:
-Prawdę rzeczesz, Wszeborze. Piękny to widok, nie tylko hufce mężnego rycerstwa mające zetrzeć bałwochwalców w Ziemi Świętej, ale również i ten landszaft równie godny. Zaprawdę, powiadam wam, mężni towarzysze, oto znak naszego zwycięstwa w imię Chrystusa, i niechybnej klęski wyznawców Allacha! Pomnijcie na moje słowa, będziemy pić trunki godne królów, siedząc na murach zdobytego Jeruzalem - mówię, po czym ruszam kłusem w stronę miasta.
-
Karl
Siedząc pod drzewem rozmyślam nad możliwościami zdobycia kilku sztuk złota. Rozglądam się za jakimiś opasłymi kupcami, lub bogato wyglądającymi wozami, z których można by coś ukraść. Niestety nie znajdując niczego godnego kończę sobie spokojnie kawał dzika. Wtem wpadam na pomysł i wychodzę na trakt krzycząc:
-Czy ktoś z tutaj obecny słyszał o niebezpieczeństwach, które czają się w tym mieście lub poza nim? Różnego rodzaju rabusie i złodzieje tylko czają się na wasz dobytek! Po cóż, więc ryzykować skoro ma się przed sobą tak wielkiego syna skandynawskiej ziemi? W zamian za parę sztuk złota możecie mieć pewną ochronę swojego dobytku! Czy ktoś z tutaj obecnych jest godny mej propozycji?
-
Krzysztof Potocki
- O co chodzi, czy już widać miasto ? - Spoglądam i pytam się majtka.
-
Przemysł z Bolkowa
W jednej chwili obracam się w tamtym kierunku, dobywając miecz z pochwy i zastawiając się tarczą w tym samym momencie. Co widzę?
-
Barisan de Moulins
Messyna... muszę zapamiętać sobie tą ziemię, gdyż nieprędko dane mi będzie ujrzeć Europę... - mówię w myślach i zastanawiam się czego straż może chcieć od szlachetnych panów. Zmierzam dalej w stronę bramy.
-
Droga Do Messyny:
Krzysztof Potocki
Majtek odpowiada z widocznym entuzjazmem..... "Niech kapitan sam to zobaczy!!!!" po czym odchodzi pozostawiając otwarte drzwi, przez które wdarł się pobudzający zapach morskiej bryzy, szum fal oraz śpiew ptaków....
Jan z Czarnkowa
Cała twa drużyna wyrusza w ślad za tobą ,lecz po kilkudziesięciu metrach napotykasz potężnej budowy wojownika, który wyskoczył tuż przed twojego konia, który ledwo zdążył wyhamować i omal nie zrzucił cię z siodła.... po chwili wojownik ten, zupełnie jakby cię nie zauważył wykrzykuje:
Czy ktoś z tutaj obecny słyszał o niebezpieczeństwach, które czają się w tym mieście lub poza nim? Różnego rodzaju rabusie i złodzieje tylko czają się na wasz dobytek! Po cóż, więc ryzykować skoro ma się przed sobą tak wielkiego syna skandynawskiej ziemi? W zamian za parę sztuk złota możecie mieć pewną ochronę swojego dobytku! Czy ktoś z tutaj obecnych jest godny mej propozycji?
Barisan de Moulins
Po kilku minutach docierasz wreszcie pod bramę miasta ,gdzie tak jak i kilku innych widać możnych panów ,zatrzymują strażnicy.... jeden z nich podchodzi do ciebie, wygląda on nieco inaczej od innych strażników, znacznie okazalej i w przeciwieństwie do pozostałych strażników jest czysty.... Po chwili przedstawia się:
"Witaj panie, skąd żeś waszmości nadjechał i kimże jesteś? Ja jestem Kapitanem straży miejskiej Messyny, i mam obowiązek kierować wszystkich szlachciców oraz co zamożniejszych na główny rynek przed kościołem gdzie spotkają się z dowódcą Krucjaty, Księciem Gotfrydem Alzackim" po czym wręcza ci kawałek pergaminu, na którym z jednej strony jest notka "Wszyscy Waszmości Wyżej Urodzeni oraz ci ,którym fortuna w życiu dopisała, upraszani są o niechybne przybycie na główny dziedziniec przed kościołem w sprawie niezwykłej wagi!!!!! Podpisano konstabl Księcia Gotfryda Alzackiego, Baron von Kretenshtein." ,na drugiej zaś stronie jest dość niechlujnie wyrysowana mapka miasta ,z zaznaczoną drogą na ,ów rynek.
Francesca Santiago
Nadal jesteś w ładowni i czytasz.....
Karl
Tuż po wypowiedzeniu tych słów słyszysz wyraźny koński wydech tuż za twoimi plecami i krzyki jakichś ludzi ,którzy wykrzykują coś w obcym języku, którego niestety nie rozumiesz choć kiedyś już słyszałeś ten język.....
Przemysł z Bolkowa
Oglądasz spokojnie miejsce ,z którego dobiegł cię ten dziwny dźwięk, a jest to sporej wielkości krzew dzikich róż ,dość niespotykany to widok w tej części kontynentu aby róże rosły dziko w lesie.... po chwili jednak spostrzegasz ,za krzewem zarys postaci.... nie jest on duży zupełnie jak u dziecka......
-
Karl
Widząc tych ludzi zastanawiam się skąd ja znam ten język. Nie mogąc sobie jednak przypomnieć staram się pokazać, że jestem najemnikiem. Pokazuje na swój topór, macham nim w powietrzu i pokazuję mieszek szlachcica przede mną.
-
Barisan de Moulins
Przyjmij me pozdrowienia kapitanie! Zwą mnie Barisan de Moulins, przybywam ze słodkiej Francji, ojczyzny wielkiego Karola - pogromcy saracenów. Dziękuję za wiadomość, niezwłocznie postąpie wedle tego co tam napisane. Niechaj Bóg ci błogosławi! - wykrzykuję i ruszam ze swymi zbrojnymi w stronę rynku.
-
Jan z Czarnkowa
Usiłuję zachować równowagę, po czym, wściekły, rzucam:
Niech cię...! Niemalże spadłem z konia przez ciebie! Po chwili, gdy już pewnie trzymam się na koniu, pytam się
Wybacz moją początkową złość, niegodną rycerza Chrystusa. Kim waść jesteś? Czy może szlachcicem, zmierzającym do Ziemi Świętej, by wyrwać z łap parszywych wyznawców Allacha gród Jeruzalem? - po czym wyciągam, ciągle siedząc na koniu, prawicę w stronę nieznajomego, i mówię:
Jam Jan Czarnkowic herbu Nałęcz, pan Czarnkowa, a to moi towarzysze, rycerstwo ziemi lubuskiej, której to komesem jest mój szlachetny brat.
-
Przemysł z Bolkowa
Nie chowając broni powoli podchodzę bliżej, tak żeby dostrzec kto lub co ukryte jest za krzakiem róż.
-
Krzysztof Potocki
Wychodzę z kajuty i patrzę co majtek chce mi pokazać.
-
Droga do Messyny
Krzysztof Potocki
Po wyjściu z kajuty dostrzegasz niesamowity widok na klify spowijające port, a po kilku sekundach on sam ukazuje ci się w całej okazałości, mnóstwo okrętów stojących przy brzegu, miasto mimo ,że małe jest niezwykle malownicze, położone pośród wzgórz, pokrytych lasami, delikatnie bujającymi się na wietrze. Pomimo iż znajdujecie się około kilometra od brzegu doskonale widzicie gwar panujący w porcie, gorączkowy załadunek towarów na statki ,który zapewne jest zaopatrzeniem dla armii, ludzi wchodzących na pokłady ale również i kupcy stojący ze swymi kramami i zbijającymi fortunę na tym tłumie zmierzającym do ziemi świętej.... Oprócz was do portu zbliża się również wiele innych jednostek wspaniale wyglądających w tym przepięknym pejzażu, okręty płynące na pełnych żaglach ,bandery na ich masztach powiewające na wietrze.... wygląda to wszystko bardziej na utopię niż obraz Krucjaty wyruszającej na świętą wojnę.......
Jan z Czarnkowa
Widzisz jak wojownik ,na po twych słowach wygina się i pręży, oraz wymachuje swym wielkim toporem ,po czym wskazuje na twą sakiewkę zatkniętą przy pasie, od razu wiesz ,że chodzi mu albo o kradzież, albo o przyłączenie się do twej kompanii, lecz podjeżdża do ciebie jeden z twoich ludzi i rzecze z lekko uniesionym tonem zupełnie jakby został czymś urażony i żądał satysfakcji:
"Panie czy mamy usunąć tego jegomościa z drogi ? wystarczy słowo ,a przepędzimy go na cztery wiatry !!"
Barisan de Moulins
Wjeżdżasz przez starą bramę prowadzącą do miasta, i po chwili ukazuje ci się widok zatłoczonego po brzegi miasta, kręte wąskie uliczki, domy i kamienice ogrzane w słońcu, ich piękne czerwone dachy i pomarańczowe fasady, wszędzie mnóstwo proporców i sztandarów zatkniętych na budynkach, nie sposób nie poznać iż jesteś we właściwym miejscu... Większość z ludzi zmierza jedynie w jednym kierunku ,ku portowi, natomiast nieliczni ,którzy zdają się być szlachtą i rycerstwem wjechali w uliczkę ,która doskonale widoczna jest na rysunku ,na pergaminie, prowadzi ona na rynek gdzie spotkać masz Księcia.
Francesca Santiago
Nadal pod pokładem statku
Karl
Czekasz spokojnie na reakcję szlachcica, widzisz również jak jeden z jego świty podjeżdża do niego i mówi coś z widocznym niezadowoleniem.
Przemysł z Bolkowa
Gdy podchodzisz na krok do krzewu ,zza niego nagle wypada na ciebie śliczna, mała dziewczynka, zapewne pochodzi z Messyny, wygląda ona na niespełna 10 lat, w rękach ściśniętych jakby chroniła największy skarb, dzierży kilka róż ,których kolce wbiły się w jej delikatne dłonie i spowodowały niemałe rany, jednak dziewczynka niczym największy bohater trzyma je mocno przez cały czas i niewzruszona patrzy na ciebie z zaciekawieniem i delikatną wrogością, zapewne myśli ,że chcesz jej skraść róże....
-
Krzysztof Potocki
Po ujrzeniu portu krzyczę:
- Postawić wszystkie żagle, kurs na port, przygotować się do zejścia na ląd. Z życiem nie ociągać się, uważać na inne okręty. - Po wydaniu jeszcze kilku innych poleceń zaciągam się bryzą, uśmiecham się i obserwuję port.
-
Jan z Czarnkowa
Zwracam się do rycerza:
-Uspokój się Ściborze. Wszak i on zmierza na krucjatę, podobnie jak i my. Nie godzi się brata w wierze, w dodatku o tak szlachetnym sercu, wypędzać precz.
Następnie, zwracam się do nieznajomego:
-Zapewne waść również kierujesz się do prześwietnej Messyny, i chcesz w zamian za złoto chronić moją personę? Cóż, wybacz waszmość, ale towarzyszy mi ta oto 20 krzepkich wojów wprost z Terra Poloniae, i żadni zaprzańcy w drodze do Messyny mi nie zagrożą. Wszelako, jeśli waść chcesz, możesz dosiąść się na konia mojego, lub moich towarzyszy, i pojechać z nami do Messyny nie jako najemnik, a jako towarzysz, ponieważ miłą mi będzie rozmowa z kimś spoza mej ojczyzny.
-
Barisan de Moulins
Kontynuując dalej swe myśli - jak pokrzepia me serce ten widok, tysiące pobożnych chrześcijan zbiera się w tym pieknym mieście by je opuścić, i przelać krew swą i wrogą w słusznej sprawie, oby Bóg nad nami wszystkimi czuwał i prowadził nas ku zwycięstwu...
Jednocześnie dalej podążam z pozostałymi możnymi ku rynkowi i wypatruję księcia.
-
Karl
Widząc reakcje ludzi stojących przede mną pytam się czy ktoś z obecnych zna szwedzki lub duński.
-
Przemysł z Bolkowa
Chowam miecz do pochwy, odkładam tarcze. Uśmiecham się życzliwe do dziewczynki i daje jej do zrozumienia, że jestem przychylenie nastawiony. Widząc pokaleczone ręce wołam łagodnym głosem by nie wystraszyć dziwczynki:
-A bywaj tu Będzimir! Jeno weź ze sobą jakoweś medykamenta, co by podrażnienia uśmierzyć.
Staram się obejrzeć dziewczynkę, ciekawi mnie to jak jest ubrana i czy ma na sobie oznaki zamożności.
-
Droga do Messyny
Krzysztof Potocki
Po około 20 minutach podpływacie do brzegu i cumujecie w porcie ,przy doku 12. Gdy tylko liny statku zostają przywiązane do cum, podchodzi do was pomocnik zarządcy portu i woła (jako iż jesteście nadal na statku) "Wiadomość dla Kapitana !!!! Każdy szlachcic ,oraz co bardziej zamożny pan stawić się ma na spotkanie z dowódcą wyprawy, Księciem Gotfrydem Alzackim na rynku przy kościele!!!!!!!!!" po czym nie czekając odpowiedzi udaje się do następnego okrętu ,który również właśnie przybija do brzegu.
Jan z Czarnkowa
Stojący przed tobą "wiking" patrzy się na ciebie ,zapewne nie rozumie tego co do niego powiedziałeś, lecz stara ci się coś pokazać i wymawia w twoim kierunku jakieś słowa.
Barisan de Moulins
Po kilku chwilach spokojnej jazdy uliczką pięknie przyzdobioną w kwiaty, sztandary i proporce, zatknięte na starych kamienicach, z których okien wyglądają mieszkańcy pełni podziwu dla odwagi oraz wielkości tej armii gromadzącej się w mieście, docierasz do rynku, nie jest on bardzo duży ale wystarczający by zmieścić i 500 chłopa w pełnym rynsztunku, a jest już na nim spora liczba możnych panów oczekujących aż na kościelnym balkonie pojawi się Książę Gotfryd wraz z Biskupem mającym trzymać pieczę nad podróżnikami w sferach duchowych i pobłogosławić wszystkich zgromadzonych, a ludzi tam wszelakiej maści, niemcy, polacy, hiszpanie, francuzi ,anglicy, narody bałkańskie, skandynawskie i słowiańskie.....
Francesca Santiago
W dalszym ciągu pod pokładem
Karl
Pomimo twych wysiłków, napotkany jegomość jak i jego ludzie nie rozumieją tego co do nich mówisz ,ani tego co starannie pokazujesz.
Przemysł z Bolkowa
Dziewczynka widząc twój uśmiech i ona odpowiada uśmiechem, po czym rozkłada ręce i podaje ci jedną z róż, które pokaleczyły jej delikatne dłonie.... niestety nie jest to dziewczynka wysoko urodzona, lecz raczej niskiego stanu, stoi ona w prostej, wybrudzonej sukience do kostek i brązowych płaskich pantofelkach... owa blądwłosa dziewczynka widząc jak ją oglądasz uśmiecha się do ciebie jeszcze bardziej i czeka z wysuniętą w twą stronę dłonią ,w której dzierży różę zupełnie jakby ufała ci bezgranicznie
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Zmierzasz szlakiem wiodącym do Tyru, jest to szlak prowadzący przez jałową pustynię jednakże nie jest on zbyt uciążliwy ,ze względu na wiele wiosek znajdujących się po drodze ,w których z łatwością można odnowić swe zapasy wody ,jak i żywności..... Tak się składa iż właśnie dojeżdżasz do jednej z takich wiosek, położonych jakieś 2 dni drogi od twojego celu jakim jest Tyr.
-
Przemysł z Bolkowa!
Przyjmuję różę od dziewczynki po czym krzyczę w kierunku moich ludzi:
Bywaj tu! Koniec postoju, zwijamy manatki i ruszamy w dalszą drogę! Ten biedny berbeć pewnie zbłądził, odprowadzimy ją do Messyny. Jeno chyżo! Jeruzalem czeka...
-
Krzysztof Potocki
Mówię do załogi:
- Schodzimy na ląd panowie. Pięciu zostaje na straży, a reszta idzie. Bosmanie twoja w tym głowa aby co godzinę zmieniać wartę. Wieczorem widzę was na pokładzie, wtedy powiem wam co dalej.
Następnie schodzę pod pokład i mówię po łacinie do siedzącej tam panny:
- Przybiliśmy do portu, na rynku jest jakieś ważniejsze zebranie, nie chciałabyś udać się tam w nim towarzystwie ? - Pytam się grzecznie wskazując wyjście z ładowni.
-
Barisan de Moulins
Dołączając do zebranych formalnie wołam - bądźcie pozdrowieni, bracia moi! - oraz wyczekuję na dalszy rozwój wydarzeń, zwłaszcza na przemówienie księcia.
-
Karl
Nie mając za bardzo pomysłu co zrobić wyciągam bukłak z piwem biorę łyka i podając szlachcicowi, pokazuję jednemu z jego ludzi aby strzelił z łuku w drzewo oddalone mniej więcej 75 metrów od nas. Następnie pokazuję, że "moja kolej" i strzelam w kawał mięsa zawieszony na tymże drzewie.
-
Fracesca Santiago
Kończąc właśnie rozdział książki zerka na kapitana i mówi:
- Tak... z chęcią potowarzyszę - Mówiąc to mając uśmiech na twarzy wstała ze skrzyni i ruszyła ku wyjściu, pakując książkę do torby oraz kończąc chleb.
-
Do starszego wioski:
-Salam alejkum! Starszy co się tu w okolicy porabia i czy daleko jeszcze do miasta?
-
Droga do Messyny
Krzysztof Potocki
Otrzymałeś swoją odpowiedź i widzisz jak dziewczyna zbiera się by ci towarzyszyć.
Jan z Czarnkowa
Zastanawiasz się o co chodzi wojownikowi, a w międzyczasie twoi ludzie zaczynają się nieco niecierpliwić....
Barisan de Moulins
Wielu spośród zgromadzonych odwraca się w twoją stronę i entuzjastycznie odpowiada na twe zawołanie w różnych językach jednak każdy zdrowy na umyśle człek rozpozna to iż znajduje się pośród swych prawdziwych braci, tych wraz z którymi wyruszy niedługo by przelewać krew niewiernych. W momencie gdy ucichły głosy rycerstwa nagle rozbrzmiewają dzwony kościelne, a na balkonie pojawia się postać ,która po ucichnięciu dzwonów przemawia: "Witajcie waszmości, wybaczcie za zwłokę i raz jeszcze wybaczcie ale książę jest w trakcie ważnej narady i przemówi do was za równe 3 godziny." ,gdy kończy przemowę wraca do kościoła, a większość rycerstwa rozchodzi się po okolicznych karczmach by weselić się do czasu przemowy Księcia.
Francesca Santiago
Zbierasz swoje rzeczy i czym prędzej idziesz do schodów ,na których stoi kapitan
Karl
Oczekujesz na odpowiedź jeźdźca
Przemysł z Bolkowa
Zabierasz dziewczynkę i sadzasz na swego konia, po czym sam na niego wsiadasz i ruszacie w dalszą drogę do Messyny, po drodze dziewczynka nagle odzywa się o dziwo w języku słowian nadwiślańskich, pytając "czy pan tak jak mój tatuś, zamierza jechać do ziemii świętej ?", w tym samym czasie docieracie do bramy miejskiej gdzie oczekuje was kapitan straży ,który rzecze: "Witaj panie, skąd żeś waszmości nadjechał i kimże jesteś? Ja jestem Kapitanem straży miejskiej Messyny, i mam obowiązek kierować wszystkich szlachciców oraz co zamożniejszych na główny rynek przed kościołem gdzie spotkają się z dowódcą Krucjaty, Księciem Gotfrydem Alzackim" po czym wręcza ci kawałek pergaminu, na którym z jednej strony jest notka "Wszyscy Waszmości Wyżej Urodzeni oraz ci ,którym fortuna w życiu dopisała, upraszani są o niechybne przybycie na główny dziedziniec przed kościołem w sprawie niezwykłej wagi!!!!! Podpisano konstabl Księcia Gotfryda Alzackiego, Baron von Kretenshtein." ,na drugiej zaś stronie jest dość niechlujnie wyrysowana mapka miasta ,z zaznaczoną drogą na ,ów rynek.
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Starszy wioski odpowiada "O szlachetny, nasza wioska spokojna, a większość młodych na wojnę ruszyła, a do miasta ze 2 księżyce...." odpowiada kończąc kaszlem....
-
Francesca Santiago
Chwyta kapitana za rękaw i ciągnie go za sobą...
-
Kontynuując:
-Oj dziadku chyba nasz klimat ci nie sprzyja. Ty tutejszy? Bo i twoja mowa wydaje się nie z stąd.....
-
Przemysł z Bolkowa
Odpowiadam:
Tak dziecko, jadę do ziemi świętej by walczyć w imię Boga Jedynego i odbić Jeruzalem z rąk pogan. Powiedz mi skąd pochodzisz? Kim jest i jak wygląda twój tato? Jeśli mi to powiesz to znajdę twojego tatkę i oddam cię jemu.
Wjeżdżając do miasta zatrzymuje się i odpowiadam do kapitania:
Witaj! Zwę się Przemysł z Bolkowa, jestem rycerzem pochodzącym ze Śląska, z księstwa polskiego, którem włada książę Władysław. Główny rynek? Tam właśnie się udam.
Spoglądam na mapę i ruszam w zaznaczonym kierunku.
-
Karl
Dumny z trafienia przynoszę kawał mięsa, który udało mi się ustrzelić i biorę gryza. Czekam na reakcję podróżników.
-
Barisan de Moulins
Cóż, przynajmniej wypocznę i poznam nieco Messynę przez ten czas. Kieruję się do karczmy licząc na towarzystwo jakichś zacnych rycerzy.
-
Jan z Czarnkowa
Zdając sobie sprawę, ile już czasu straciłem przez nieznajomego, zrezygnowany, pokazuję na miejsce na koniu przede mną, po czym wyciągam rękę, zapraszając go gestem, by wsiadł na konia.
-
Krzysztof Potocki
Idę z panną na rynek wysłuchać co książkę ma do powiedzenia.
-
Messyna
Krzysztof Potocki
Podążasz w ślad za dziewczyną ,która prowadzi cię za rękę, gdy docieracie na miejsce jeden ze wstawionych już lekko szlachciców zaczepia was i mówi: "Witaj panie, jeśli przyby*hep*łeś na spotkanie z księciem *hep* to jego przemowa odbę*hep*dzie się za 3 godziny *hep*" po czym pada pijany na ziemię i usypia.
Jan z Czarnkowa
Ok zrozumiawszy gest wojownik wsiada na twojego konia pałaszując przy tym ze smakiem i dość niskimi manierami kawał mięsa ,który przyniósł ze sobą.... Ruszyliście dalej i dotarliście do bramy miejskiej gdzie tak jak i pozostałych przywitał was kapitan: "Witaj panie, skąd żeś waszmości nadjechał i kimże jesteś? Ja jestem Kapitanem straży miejskiej Messyny, i mam obowiązek kierować wszystkich szlachciców oraz co zamożniejszych na główny rynek przed kościołem gdzie spotkają się z dowódcą Krucjaty, Księciem Gotfrydem Alzackim" po czym wręcza ci kawałek pergaminu, na którym z jednej strony jest notka "Wszyscy Waszmości Wyżej Urodzeni oraz ci ,którym fortuna w życiu dopisała, upraszani są o niechybne przybycie na główny dziedziniec przed kościołem w sprawie niezwykłej wagi!!!!! Podpisano konstabl Księcia Gotfryda Alzackiego, Baron von Kretenshtein." ,na drugiej zaś stronie jest dość niechlujnie wyrysowana mapka miasta ,z zaznaczoną drogą na ,ów rynek.
Barisan de Moulins
Wiedziesz oczyma po rynku i zauważasz jedną z gospód ,która nie jest jeszcze zbytnio przeludniona i tam wyruszasz jednak po zrobieniu kroku, ktoś chwyta cię za przedramię i mówi "Panie niech szanowny pan zaczeka"
Francesca Santiago
gdy docieracie na miejsce jeden ze wstawionych już lekko szlachciców zaczepia was i mówi: "Witaj panie, jeśli przyby*hep*łeś na spotkanie z księciem *hep* to jego przemowa odbę*hep*dzie się za 3 godziny *hep*" po czym pada pijany na ziemię i usypia. Całkowicie przy tym wszystkim lekceważąc ciebie jako damę.
Karl
Wsiadasz na konia szlachcica i ze smakiem pałaszujesz dopiero co "upolowany" kawał mięsa. Po chwili docieracie na miejsce i wysłuchując bełkotu przy bramie, którego ni w ząb nie zrozumiałeś, zauważasz iż ruszacie dalej w miasto.
Przemysł z Bolkowa
Dziewczynka z widocznym zadowoleniem na twarzy odpowiada ci "Dobrze panie poszukamy razem mojego taty, a nazywa się on Piotr Wagrowicki z Paraszyc Lubuskich przybyliśmy tu z tatą i mamą kilka lat temu aby się osiedlić ,ale on po śmierci mamy zamierzył sobie wyjechać do ziemi świętej aby odkupić grzechy mamy, zapewne znajdziemy go teraz na dziedzińcu kościelnym"
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Starszy odpowiada "owszem mój panie ,moja rodzina pochodzi z Egiptu, przyjechaliśmy tu wiele wiosen temu aby uciec przed zalegającą wówczas egipt plagą lecz teraz nie chcemy już wracać gdy zadomowiliśmy się tutaj ,a jestem już stary i to pewnie z tego powodu moje problemy ze zdrowiem"
-
Krzysztof Potocki
Rozglądam się po okolicy i mówię do dziewczyny:
- Mamy szmat czasu, więc może wstąpimy do jednej z tutejszych gospód ?
-
Barisan de Moulins
Hę...? Kim jesteś? - dość gwałtownie się odwracam i spoglądam na nieznajomego.
-
Karl
Ruszam dalej za szlachcicem przy okazji rozglądając się po mieście i mieszkańcach i oceniając czy jest w pobliżu jakieś miejsce, gdzie mógłbym się wzbogacić. Poszukuję również osoby z moich stron lub znającego języki skandynawskie.
-
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Dziękuje starcowi. Uzupełniam zapasy i ruszam w dalszą drogę.
-
Przemysł z Bolkowa
Po zajechaniu na dziedziniec rozglądam sie czy nie na w okolicy ludzi o polskich ubiorach lub uzbrojeniu, po czym podnoszę dziewczynkę do góry i krzyczę:
Czy nadzie się tu rycerz, który jest ojcem albo zna ojca tego dziecka?
-
Jan z Czarnkowa
Pozdrawiam gestem i słowem strażnika:
-Niech Jezus Chrystus, Pan nasz umiłowany na niebie i ziemi będzie z tobą!
Następnie, kierując się do wskazówek z planu, ruszam na rynek, zastanawiając się, jak Xiążę Gotfryd wygląda, i jak radzi sobie w walce, być może udałoby się sprawdzić się w przyjacielskim pojedynku...
-
Messyna
Krzysztof Potocki
Rozglądasz się i zauważasz ,że jedna z gospód jest praktycznie pusta, więc nie myśląc długo ruszasz w jej kierunku, i tym razem to ty łapiesz za rękę nieznajomą ,która jest w widocznym szoku braku manier tego napitego szlachcica ,który upadł przed wami kilka sekund wcześniej.... ,razem idziecie do gospody. Gdy jesteście już tuż przed wejściem ,nie słyszycie ,żadnych odgłosów, zupełnie jakby w środku nie istniało życie.... gospoda od zewnątrz wygląda zupełnie normalnie, budynek jest zadbany i czysty ,jest to kamienica identyczna jak pozostałe jednak to ,że jest pusta i nikt w niej nie przebywa ,może budzić niemałe zdziwienie....
Jan z Czarnkowa
Po kilku chwilach docierasz wraz z kompanami na rynek gdzie zauważacie spory tłum mocno spitych już jegomościów i jeszcze więcej rozproszonych po okolicznych tawernach i gospodach, jednak tuż przed wami stoi kilkunastu zupełnie rześkich rozmawiających szlachciców, którzy najwidoczniej również dopiero przybyli do tego miejsca.
Barisan de Moulins
Jegomość ,który cię zatrzymał odpowiada z widocznym poruszeniem i pewnością w głosie "wybacz waszmości iż ,ci przeszkodziłem lecz mam sprawę nie cierpiącą zwłoki !!. Otóż widzisz jegomość tę opuszczoną tawernę ,przy której stoi ta grupa mężczyzn i kobieta ? ONI NIE MOGĄ TAM WEJŚĆ INACZEJ WSZYSCY ZGINĄ !!!!!!. To przeklęte miejsce splamione krwią rozlaną tam przez nadmorskich piratów ,którzy napadli to miejsce rok temu... od tamtej pory nikt tam nie wchodził ,a ktokolwiek to zrobił ginął bez wieści...." Po wypowiedzeniu tych słów słyszycie jak jeden z nowo przybyłych woła "Czy nadzie się tu rycerz, który jest ojcem albo zna ojca tego dziecka?" na co ten ,który ci przeszkodził woła "Dobromiło !! ,a gdzież ty się podziewałaś córeczko moja ??? Od samego poranka cię szukam !!!"
Francesca Santiago
Skoro olewasz to po prostu przeczytaj u Kapitana xD
Karl
Obserwujesz miasto, z perspektywy "pasażera" ,aż do samego rynku gdzie zapewne słuchasz wszystkiego co mówią inni oraz obserwujesz wszystko co się w międzyczasie dzieje.... Czujesz również na swym karku nieprzychylne ci spojrzenia towarzyszy szlachcica ,z którym jedziesz....
Przemysł z Bolkowa
Gdy wypowiadasz te słowa po chwili słyszysz odpowiedź "Dobromiło !! ,a gdzież ty się podziewałaś córeczko moja ??? Od samego poranka cię szukam !!!" oraz słowa dziewczynki "Przepraszam tatusiu, zbierałam róże za miastem by złożyć je na grobie mamusi, tam spotkałam tego rycerza ,który pomógł mi wrócić"
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Po uzupełnieniu zapasów wyruszyłeś w dalszą drogę ,która zajmie ci jeszcze zapewne wiele czasu ,ponieważ Starszy mówił o 2ch dniach drogi. Gdy jedziesz i rozmyślasz o tym co może ci się przytrafić w mieście docelowym ,słyszysz nagle odgłosy kopyt oraz ludzi, jest ich sporo i szybko się zbliżają......
-
Karl
Przyglądam się świcie szlachcica, starając się rozpoznać ilu ich jest, jakie mają uzbrojenie i czy są szlacheckiego pochodzenia.
-
Jan z Czarnkowa
Podjeżdżam wraz z moją świtą do rycerzy, po czym zeskakuję z konia, wyciągam prawicę do najszlachetniej wyglądającego jegomościa, po czym zwracam się do całego towarzystwa po łacinie:
- Witam waszmościów! Jam jest szlachetny Jan Czarnkowic herbu Topór, pan na Czarnkowie, brat wielkiego Leszka Czarnkowica, komesa lubuskiego i starosty kinieckiego. Przybyłem tu wraz z lubuskim rycerstwem, by reprezentować Księstwo Polskie w walce z niewiernymi. Jak mniemam, i waćpanowie tu przybyli, by upuścić krwi bałwochwalcom i odbić Święte Jeruzalem z rąk wyznawców Allacha?
-
Francesca Santiago
Tak, z chęcią - Mówiąc to poprawia włosy i rusza za kapitanem.
-
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Zastanawiam kto to może być. Jednocześnie delikatnie wysuwam bułat z pochwy, aby w razie ataku móc szybko zareagować. Udaję że ich nie słyszę jadę dalej.
-
Przemysł z Bolkowa
Czekam na dalszy rozwój sytuacji, na to co odpowie mi ów jegomość. Przy okazji rozglądam się wokoło.
-
Barisan de Moulins
Na Boga! Idź no do córki, ja im rzeknę to coś mi przekazal! Biegnę szybko w stronę tych ludzi ktorym rzekomo grozi śmierć. W głowie się zastanawiam czy to aby nie jakiś pogański przesąd, ale wolę się upewnić.
-
Krzysztof Potocki
Ostrożnie otwieram drzwi karczmy, wchodzę zajmując najbliższy wolny stolik i czekam na oberżystę.
-
Messyna
Krzysztof Potocki i Francesca Santiago
Otwieracie wspólnie drzwi jednak z początku nie jesteś w stanie nic zobaczyć, ponieważ w środku panują całkowite ciemności, wygląda w porządku, jednak gdy tylko drzwi zostają otwarte całkowicie jesteście świadkami tak makabrycznego widoku ,że nie są w stanie opisać tego żadne słowa, cała karczma obryzgana jest krwią, ściany, podłoga, wszystkie 6 stołów, ławy i krzesła, bar..... meble są połamane lub poprzewracane , nad barem wisi przybity na znak krzyża do ściany mężczyzna, jednak nie zwykłego krzyża ,ale obróconego do góry nogami zapewne jest to gospodarz.... Człowiek ten ma uciętą głowę ,która znajduje się na blacie barowym.... na środku gospody leży cały stos około dwudziestu osób w tym kobiet i dzieci, wszystkie pozbawione głów, które są poprzybijane na żyrandolu zamiast świec, a dookoła tego stosu wyrysowany jest pentagram ,wokół którego z kolei Muzułmańskie symbole religijne....okna gospody są zabite od wewnątrz deskami, również same drzwi były zabezpieczone jednak z biegiem czasu to zabezpieczenie zniszczało i dlatego nie stawiło oporu przy próbie otwarcia drzwi..... Dopiero gdy oglądasz całą karczmę zauważasz ,że pod drzwiami leży tabliczka ,która spadła podczas otwarcia, a na którą nie zwróciłeś wcześniej uwagi ,a napis na niej głosi "Przeklęte Miejsce...." napisane w dość niechlujny sposób ,zapewne naprędce...
Jan z Czarnkowa, Barisan ,Karl i Przemysł z Bolkowa
Jedyną odpowiedzią ,którą słyszycie od Ojca dziewczynki to słowa "Nie ma czasu panowie na rozmowy biegnijmy zatrzymać tych podróżników przed wejściem do tej OBERŻY !!!!!!!" po czym zerwał się nagle do biegu w ich stronę, i krzyczy "Nie wchodźcie tam....." ale było już za późno w momencie ,w którym to wypowiedział drzwi do gospody zostały otwarte....
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Po kilku minutach jadący za tobą osobnicy są już bardzo blisko, i słyszysz nawet zawołanie "STAĆ W IMIĘ SUŁTANA!!!!!!" Po czym słychać odgłosy dobywanej broni....
-
Jan z Czarnkowa
Nie mam pojęcia o co może chodzić nieznanemu mi człowiekowi, jednakowoż, postanawiam zatrzymać owe dwie osoby. Ruszam szybkim biegiem na tyle, na ile pozwala mi ciężka zbroja, uprzednio polecając mym kompanionom, by do karczmy się nie zbliżali i zostali tutaj.
-
Karl
Karl
Przyglądam się świcie szlachcica, starając się rozpoznać ilu ich jest, jakie mają uzbrojenie i czy są szlacheckiego pochodzenia.
I czekam razem z resztą.
-
Francesca Santiago
Stoję wciąż trzymając kapitana za rękę i jestem sparaliżowana strachem, który nie pozwala mi wykrztusić z siebie nawet słowa.
-
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Wiedząc że nie dam rady ani uciec ani ich wszystkich pokonać zatrzymuję się z nadzieją że uda mi się jakoś tą sytuację wytłumaczyć i zachowam głowę.
-
Krzysztof Potocki
Jak marynarz Krzysztof widział kilkanaście takich masakr więc nie zdławił go strach, zamiast tego krzyknął głośno po łacinie:
- Straż pomocy ludzi mordują. Muzułmanie zmasakrowali chrześcijan !!!!
-
Przemysław z Bolkowa
Odstawiam dziewczynkę na ziemię i pytam się najbliżej stojącego szlachcica:
Książę już przemawiał? Czyżbym się spóźnił?
-
Barisan de Moulins
Książę przemówi za 3 godziny panie, jednakoż chciałbym poznać wyjaśnienie sprawy tej karczmy...
-
Messyna
Krzysztof Potocki i Francesca Santiago
Chwilę po wezwaniu pomocy przez Krzysztofa, zbiegło się kilku strażników miejskich ,którzy gdy tylko zobaczyli o co chodzi zakłopotani stanęli i nie wiedzieli co powiedzieć.... jednak w końcu jeden ze strażników mówi "Panie, my o tym wiemy.... te zwłoki leżą tu już od jakiegoś miesiąca kiedy to ostatni raz uderzyli piraci... przeklęli oni to miejsce ,dlatego nikt z nas nie odważył się tam wejść by posprzątać i zająć się zwłokami..."
Jan z Czarnkowa, Barisan
Niestety ojciec dziewczynki jest dużo szybszy od was i nie dajecie rady złapać go zanim dociera do tawerny, pomimo iż dajecie z siebie wszystko... docieracie do gospody tuż po nim i widzicie to samo co Krzysztof oraz Francesca kilka chwil wcześniej....
Przemysław z Bolkowa, Karl
Stoicie i czekacie przy zbrojnych ,którym ich pan zakazał się ruszać z miejsca.
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Chwilę po tym jak się zatrzymujesz ,docierają do ciebie goniący cię jeźdźcy, którzy okazują się być członkami tego samego oddziału ,w którym ty służyłeś, są to ci sami ludzie ,których pozostawiłeś po ucieczce przed oskarżeniami.... Jest ich sześciu ,wszyscy w pełnym rynsztunku bojowym, otoczyli cię i jeden z nich mówi "Witaj Jusufie, niestety jestem zmuszony zabrać cię z powrotem do sułtana ,gdzie odpowiesz za spisek na życie sułtana, oraz zamordowanie jego syna Balifa....." ,słowa te wypowiedział twój stary druh i najlepszy przyjaciel Akim, z którym służyłeś w oddziale od początku, i którego znasz od dziecka...
Philippe de Villiers
wyposażenie: Jak na zdjęciu, nie masz konia.
Docierasz do messyny, wraz z oddziałem Templariuszy liczącym około 100 żołnierzy, są to poborowi ,którzy dopiero co zakończyli szkolenie, ty zaś jesteś zastępcą dowódcy, Sir Bertha z Lincoln, który jest kapitanem i jednym z założycieli świeżo założonego Zakonu Templariuszy. Po wejściu do miasta ,twój kapitan udaje się na spotkanie z Księciem, o którym dowiedzieliście się przy bramie, ty zaś masz rozkaz zająć się oddziałem (NOTKA:Jednak zakon ten dopiero powstał i nie ma on żadnej renomy)
-
Jan z Czarnkowa
Fetor gnijących ciał odpycha mnie od tego miejsca, jednakże sam widok mnie nie przeraża - wiele rzeczy widziałem na lubusko-brandenburskim pograniczu. Powstrzymując chęć odejścia, zatykam nozdrza, i podchodzę do ludzi, których przed wejściem chciał ostrzec ów nieznany mi człowiek. Pomimo zatkanego nosa, staram się wyraźnie wymówić słowa:
- Wybacz waszmość, i ty waćpanno, ale sądzę, iż powinniśmy opuścić to miejsce, i udać się do innej oberży...
-
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
-To nie ja Bracie, to stało się niedawno a ja już 2 tydzień w drodze. Ktoś musiał cię oszukać, a wiedz, że jeśli wrócisz beze mnie sam skażesz się na śmierć. Dołącz do mnie i sami rozwikłajmy tą zagadkę.
-
Krzysztof Potocki
Ze zdumieniem na twarzy patrze na strażnika i mówię:
- Jakto boicie się wejść do domostwa nad którym ciąży klątwa, skoro wystarczyło by poprosić któregoś z kapłanów do aby ten odprawił egzorcyzmy i z Boską ochroną pozbyć się zwłok. Przecież niebawem te ciała zgniją i wybuchnie epidemia, która zabije tysiące ludzi. Po chwili dodaję:
- Jeśli Wy się boicie klątwy, to ja i moi ludzie za opłatą możemy pozbyć ich. A tak poza tym, książkę kiedy będzie wygłaszał swoją mowę. - Pytam się tych samych strażników.
-
Philippe de Villiers
,,Jestem wykończony podróżą, choć tego nie odczuwam tak bardzo. To zapewne wiara mnie umacnia w mym dziele."
Pozwalam żołnierzom odpocząć po trudnej podróży.Później pytam się jednego z wyżej postawionych, zaufanych żołnierzy:
-Jak czują się ludzie?
-
Karl
Znużony czekaniem, zaczynam krzyczeć jakieś bzdury po szwedzku i duńsku mając nadzieję, że ktoś mnie zrozumie i będę mógł nawiązać jakiś dialog.
-
Francesca Santiago
Nadal stoję trzymając ze strachy rękę kapitana nie mówiąc ani słowa
OOC: Przepraszam że moje wpisy pojawiają się raczej rzadko oraz późno... jestem chory i nie zawsze mój stan zdrowotny pozwala mi usiąść przy komputerze i napisać cokolwiek...
-
No czekamy ciągle na odpowiedź Gamlinga/Barisana gdyż jest ona potrzebna :D Wybaczcie ,że tyle musicie czekać :(
-
To ja przepraszam bo przez zwalony monitor spowolniłem sesję, już odpisuje. Zaraz edytuje posta.
Barisan de Moulins
Na Boga, czemuście się przelękli klątwy pirata! Pirata! Ja mogę przekląć grzeszników jako rycerz chrześcijanski, ale nie jakaś szumowina! Zebrać pachołków i niechaj uprzątną to! - wykrzykuję oburzony. Po czym dodaję - me ostrze wybroni tych, którzy się tego podejmą!
-
Wybaczcie panowie ,za zwłokę ale miałem mało czasu w związku ,z pracą :)
Krzysztof Potocki ,Francesca Santiago ,Jan z Czarnkowa, Barisan
Po wypowiedzeniu waszych kwestii ,jeden ze strażników tylko skinął głową po czym stwierdził "W porządku ,sami będziecie sobie winni, skoro chcecie możecie się tym zająć....", kilku spośród ludzi Barisana weszło do środka tawerny i zaczęło uprzątać to miejsce, z początku torowali sobie drogę odrzucając na bok wszelkie szczątki mebli oraz wyposażenia karczemnego, jednak jeden z nich podszedł od razu do środka gdzie leżał stos zwłok..... Wysunął on rękę w kierunku stosu ,i nagle w tym momencie usłyszeliście jęki poprzeplatane z iście mrożącym krew w żyłach śmiechem, a w tawernie w ciągu sekundy zrobiło się całkowicie czarno, jakby ktoś założył na nią czarną płachtę, Wy jako ,że stoicie na zewnątrz obserwujecie to wszystko i również widzicie jak całe wnętrze tawerny zostało skute ciemnościami, i jako ,że nie wiecie co się dzieje słuchacie odgłosów dochodzących z karczmy, owych jęków i śmiechu tak przerażającego ,że nawet najdzielniejsi by się zlękli, Usłyszeliście również jak jeden z przerażonych strażników miejskich upuszcza swą włócznię ,która uderza o brukowany dziedziniec na ,którym stoicie i w tej samej chwili jęki oraz śmiech ustają ,a słychać tylko wrzask pojedynczej osoby, wrzask słyszany tylko chwilę, który słabł i słabł, a wnętrze gospody zaczęło się powoli przejaśniać......
Przemysław z Bolkowa, Karl
Stoicie wraz z towarzyszami rycerzy ,którzy udali się do karczmy gdy nagle słyszycie jęki poprzeplatane z iście mrożącym krew w żyłach śmiechem, odwracacie się w kierunku z którego dobiegają te odgłosy i widzicie zaciemnioną tawernę i tłum przerażonych ludzi stojących tuż przed wejściem.... Ale nie jesteście jedynymi osobami ,które to słyszą i widzą, całe miasto słyszało te odgłosy ,a wszystkie oczy zgromadzone na placu przed kościołem zwrócone są teraz w kierunku tawerny, i cała okolica ucichła by słuchać i obserwować tego co dzieje się w tawernie....
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Twój przyjaciel bardzo długo zastanawia się nad słowami jakie do niego wypowiedziałeś, i w końcu spojrzał się na pozostałych ,po czym znów spojrzał na ciebie i rzekł "Tak bracie, wierzę ci i wyruszę z tobą, nigdy nie wierzyłem tym draniom i nigdy nie uwierzę ,że skrzywdziłbyś niewinną osobę" po czym teraz już w 8mkę wyruszacie w dalszą drogę....
Philippe de Villiers
Twój podkomendny nie zdąża nawet z jednym słowem ,gdy całym miastem porusza przedziwny i przerażające jęki oraz śmiech, które powodują ciszę w całym mieście, a dobiegają one z kierunku ,w którym znajduje się kościół.....
-
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Dojeżdżamy do miasta i rozglądamy się za prowiantem i miejscem noclegu.
-
Jan z Czarnkowa
Widząc co się dzieje, odstępuję o krok od gospody, po czym klękam na bruku, żegnam się, i wypowiadam słowa modlitwy, jaką przed laty nauczono mnie w przyklasztornej szkole:
-In nomine Domini nostri Jesu Christi, per sacramentum baptismi vim spiritus nequam a me abire in profundum inferni, et non revertetur ultra. Vis te non nocuerunt mihi: Domini mei Jesu Christi, neque ab aliis. Cum tota Christi Do Virginis. In nomine Domini nostri Jesu Christi, et malignus non revertetur ultra in infernum. Amen.
Żegnam się jeszcze raz, wstaję, odrzucam na bok tarczę i włócznię, zgoła nieprzydatne w zamkniętych przestrzeniach tawerny, po czym ostrzegam wszystkich:
-Odsuńcie się od tego przybytku! Niechybnie działa tam moc szatana! Jeśli kto miał święcenia kapłańskie, lub przysięgał Panu Naszemu oraz Jego Przenajświętszej Matce stawać złym duchom, niech podąży za mną wgłąb!
Następnie zwracam się do strażnika, i mówię:
-Pójdź natychmiast po duchownego, jeśli tutaj nikogo takiego nie ma!
Zrywam się do biegu, po czym wbiegam do środka, szukając owego człowieka. Ciągle wyszeptuję inkantacje po łacinie. Łatwo zgrywać odważnego, nawet jeśli dławi cię ogromny strach, jeśli jesteś rycerzem uzbrojonym od stóp do głów...
-
Karl
W ciągu swojego długiego i krwawego życia widziałem już niejedną jatkę podobną do tej. Nie jestem, więc zszokowany. Interesuje mnie jednak śmiech, który dobiegł moich uszu. Zaciekawiony ruszam znaleźć źródło tego dźwięku.
-
Krzysztof Potocki
- Na pohybel czarcim mocom. - Krzyczę po polsku i wbiegam do środka z wyciągniętym mieczem. W środku szukam postać, która wcześniej się śmiała.
-
Barisan de Moulins
Na Boga, jeślim posłał tych ludzi na śmierć, to nie daruję sobie tego! Alem przysięgał, że nie przelęknę się mocy Szatana, i wejdę tam, choćbym miał zginąć! - wykrzykuję po czym dobywając miecza wchodzę do tego przerażającego miejsca.
-
Irytujące jest to oczekiwanie.... ile razy można przypominać, ale ok Koxxus zostaje wyrzucony z sesji bo ma w nosie, natomiast Vernon zrezygnował, czekamy jeszcze do wieczora na Stacho i kontynuujemy z lub bez niego :)
-
Przemysław z Bolkowa
Przysłuchuję się co mówią ludzie obok.
-
Messyna: Demon
Krzysztof Potocki ,Francesca Santiago ,Jan z Czarnkowa, Barisan
Ciemność się rozrzedza, Potocki, Barisan oraz Jan wbiegają do środka, jednak po kilku krokach coś wyrzuca was z ogromną siłą ponownie za drzwi, lądujecie z hukiem na ziemii i jesteście mocno sponiewierani ze względu na siłę odrzutu i uderzenia o brukowany dziedziniec kościelny, do tego waga waszych zbroi nie pozwala wam się podnieść, dosłownie sekundy po tym, na was ,strażników oraz stojącą w dalszym amoku Francescę wypadają zakrwawieni ,o świecących się na czerwono oczach i z mieczami w dłoniach ludzie Barisana oraz chyba wszystkie trupy ludzi ,którzy do tej pory leżeli na podłodze ułożeni w stos..... Nie czekając waszych reakcji napadają na strażników oraz Francescę ,której jeden z nich jednym ciosem miecza ucina głowę, podobnie czynią pozostali napadając na strażników miejskich zgromadzonych w tym miejscu, 2ch ze strażników ginie, jeden zostaje ciężko ranny poprzez ucięcie ręki w łokciu inni zaś zdążyli zasłonić się tarczami lub sparować ciosy bronią.....
Przemysław z Bolkowa, Karl
Karl, idąc w stronę tego dziwnego śmiejącego się głosu słyszysz ,że nagle ucicha ,a z wnętrza wylatują z hukiem rycerze ,którzy dopiero co weszli do środka gospody, a tuż po ich upadku wybiegają z niej również ludzie Barisana oraz cywile ,po czym natychmiast atakują wszystkich najbliższych zgromadzonych.....
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Jedziecie od kilku godzin po pustyni, i zaczynacie już odczuwać zmęczenie oraz irytację spowodowaną stopniowymi brakami w wodzie ,której niestety nie wystarczyło..... ku waszej uciesze jednak ,gdy wjeżdżacie na kolejną już górkę piasku, waszym oczom ukazuje się cel waszej podróży.... położona przy samym morzu twierdza, wspaniały, majestatyczny zamek o wysokich murach, którego odcinki co 50m podzielone są przez baszty i wieże strażnicze, wszędzie widoczne są skąpane w blasku słońca ,trzepoczące na wietrze sztandary i proporce ,których barwy mogą być dla was nieco zaskakujące.... otóż wciąż widnieją na nich symbole i barwy zakonu Rycerskiego ,który dawno temu został tu przysłany by bronić pielgrzymów, a barwa ich czarna z białym krzyżem maltańskim pośrodku...... Tak jesteście u celu waszej podróży, jednak w momencie gdy zamieżacie już ruszać ,słyszycie ,że w oddalonym o jakieś 2 km zamku rozbrzmiewają trąby ,których czysta barwa dociera daleko w pustynię, ale cóż mogą one oznaczać ? może warto by się tego dowiedzieć ?
-
Karl
Krzyczę po szwedzku:
-No nareszcie coś się dzieje w tym zawszonym mieście!
Po czym rzucam się na ludzi Barisana starając się uderzać moim wielkim toporem w ich głowy i odcinać je.
-
Jan z Czarnkowa
-Co...? - nie wierzę własnym oczom. To dziwne coś się... rusza? Widząc, że dziewczyna, najwyraźniej zszokowana, nie rusza się, szybko powstaję, dziękując Bogu, że moja zbroja kolcza jest lekka w przeciwieństwie do zbroi płytowych, po czym biegnę do niej i ją zasłaniam moją tarczą.
-
Barisan de Moulins
Na Boga, cóż im się stało! - wykrzykuję, po czym próbuję się podnieść (licząc, że kolczuga nie przybije mnie do ziemi :P) i dołączyć do walki.
-
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
opowiadam swoim towarzyszom o rycerzu należącego do tego zakonu, a którego pokonałem w honorowym pojedynku, oraz wspólnie się zastanawiamy co to może oznaczać i czy z tego powodu będą wolne miejsca w karczmach.
-
Philippe de Villiers
,,Co sie stało?"
Biorę 20 mężów i ruszam sprawdzić co się dzieje.
-
Krzysztof Potocki
Podnoszę się z trudem, następnie rzucam się na wrogów z wyciągniętą szablą i staram się zabić najbliższe kreatury cięciami w tors, krzycząc po polsku:
- Na pohybel czarcim pomiotom w imię Boga.
-
Messyna: Demon
Krzysztof Potocki, Jan z Czarnkowa, Barisan, Karl, Przemysław z Bolkowa
Jan niestety nie jest w stanie już uratować Francesci, i zanim dobiega, jej głowa zostaje rozłupana jednym potężnym uderzeniem, a następnie odcięta od reszty ciała ,po czym uniesiona w górę na znak zwycięstwa przez jej zabójcę, jednego z "nieumarłych" ,którzy wybiegli z gospody...... Krzysztof jak już napisałeś, z wielkim trudem podnosisz się z ziemii ,i widzisz jak w twym kierunku zmierza miecz jednego z dziwnie zachowujących się ludzi Barisana, z przerażeniem patrzysz na to jak nieubłaganie zbliża się twój koniec, lecz w ostatniej chwili cios swym toporem zablokowuje Karl, który nie patrząc na skutek tego natychmiast dokłada kolejny cios i rozłupuje czaszkę przeciwnika uderzeniem pięści..... Barisan z okrzykiem na ustach ,który pomaga ci zebrać wszystkie siły, podnosisz się z ziemii i od razu po wyprostowaniu uderza w ciebie pięść jednego z twych byłych ludzi, którzy teraz was atakują, cios jest na tyle silny ,że odgina ci twarz lekko w prawą stronę jednak jest zbyt słaby ,aby znów cię powalić...... Przemysław nie czekając również wyruszasz w stronę walczących i po kilku sekundach ,pomimo tego ,że dźwigasz na sobie wiele docierasz na miejsce i z racji impetu nadanego ci przez prędkość oraz ciężar, wbijasz się w tłum zakrwawionych ,szalonych ludzi ,który wybiegł z gospody i powalasz samym swym ciężarem dwoje z nich po czym jednym zamachnięciem oręża rozcinasz innych dwoje prawie na pół.... ci jednak pomimo tego wciąż stoją!!!!!!
Philippe de Villiers
Dobiegasz wraz z 20stoma wybranymi ludźmi na kościelny dziedziniec gdzie widzisz przed sobą spory tłum walczących ze sobą ludzi ,z których wielu jest zakrwawionych i dziwnie wyglądających, pałających rządzą krwi ,zaciekle atakujących żołnierzy oraz obywateli.....
-
Barisan de Moulins
Po okiełznaniu się z zadanego ciosu wykrzykuję Montjoie! i staram się zadać potężne cięcie, mające za cel obciąć głowe memu dawnemu podkomendnemu.
-
Karl
Dziękuj Thorowi, że byłem w pobliżu! Wykrzykuję chociaż i tak wiem, że ocalony nic z tego nie zrozumie. Zauważam człowieka, z którym wjechałem do miasta i ruszam mu pomóc w walce.
-
Jan z Czarnkowa
Ci ludzie nie napawają mnie takim lękiem - są zagrożeniem fizycznym. Śmiech i dym wywołał u mnie o wiele większy strach, a coś, czemu jestem w stanie uciąć rękę czy nogę... nie aż tak. Dobywam miecza, staram się zająć dogodną do obrony pozycję, przyjmuję pozycję Alber, po czym pierwszego, który spróbuje do mnie podejść, zaatakuję bastllerą.
-
Krzysztof Potocki
Kieruję szybki uśmiech w stron mego wybawcy i ruszam w bój z okrzykiem na ustach tak strasznym, że najwięksi twardziele się go boją. Staram się pomóc w walce mego wybawcę, osłaniając lewą flankę przed potworami. Moim stylem walki są szybkie cięcia w stronę nadchodzących przeciwników, a jeśli chodzi o obrone to staram się blokować ataki przeciwników energicznymi zbiciami szablą.
-
Messyna: Demon
Krzysztof Potocki, Jan z Czarnkowa, Barisan, Karl, Przemysław z Bolkowa
Wszyscy walczycie zaciekle przeciw tym "demonom z piekła rodem", pod ich ciosami padła już 5tka strażników ,z tych którzy byli z wami, Krzysztof wraz z Karlem, wspierając się wzajemnie dotarli już siekając wszystko po drodze pod same drzwi wejściowe do gospody, które zdają się być już nie przekraczalne, a w pewnym momencie, Krzysztof nie zdąża z obroną i na plecy Karla wskakuje jeden z waszych przeciwników po czym gryzie go mocno w szyję..... ,W tym momencie przebija go swym mieczem Jan, który zauważył tę sytuację i natychmiast ściął przeciwnika ,który padł przecięty na pół na ziemię..... Barisan zgodnie z zamierzeniem potężnym uderzeniem odcinasz głowę swemu byłemu podkomendnemu i po zamachu trafiasz tuż przed swych towarzyszy walki, którzy patrzą w twoją stronę ,a za nimi znajdują się wciąż ciemne choć z powoli rozjaśniające się drzwi wejściowe do gospody, które zdają się jaśnieć z każdym powalonym przeciwnikiem.....
Philippe de Villiers
Wraz ze swymi ludźmi starasz się wbiec w grupę walczących i pomóc rycerzom otoczonym przez "owe cosie" jednak gdy podbiegasz do pierwszego z przeciwników dostajesz potężny cios pięścią w twarz ,który powala cię na ziemię.... oszołomiony leżysz przez chwilę patrząc się na swego oprawcę ,który w tej chwili przebija cię mieczem i dusza ulatuje z twego ciała w ciągu kilku sekund..... GINIESZ
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
SORKA !! xD ZAPOMNIAŁEM O TOBIE W POPRZEDNIM WPISIE WYBACZ !!!xD
Gdy dojeżdżacie już do potężnych okratowanych żelaznymi belkami bram miasta, tuż przed wami spada strzała wypuszczona przez jednego ze strażników.... jest to zapewne oznaka tego abyście nie zbliżali się bardziej do bramy..... chwilę po tej sytuacji znów rozbrzmiewają ,a straże wołają i wskazują na wzniesienia po waszej lewej nad którymi wzbija się w powietrze olbrzymi tuman kurzu jednak wy nie wiecie co je powoduje ,ponieważ zasłaniają wam widok owe wzniesienia pustynne.....
-
Jan z Czarnkowa
Rozglądam się po polu walki. Jeśli atakujących jest więcej, wskazuję lub mówię moim towarzyszom, by się cofnęli, sam tak robię i cofam się o kilka kroków. Przyjmuję wówczas postawę ochs i w ewentualnych napastników godzę sztychem.
Jeśli atakujących jest nie więcej niż nas pięciu, od razu przechodzę do kontrataku i atakuję z tawersa.
-
Barisan de Moulins
Montjoie! Saint Denis! - wykrzykuję dalej zawołanie bojowe po pokonaniu przeciwnika i podchodzę do swych braci chrześcijan, znając podstawowe prawidła walki sądzę, że powinniśmy się nie rozdzielać tylko zwarto trzymać razem. Swój miecz trzymam w obydwu dłoniach i czekam na przeciwników, by sparować ich uderzenia i przejść do szybkiego kontrnatarcia.
-
Karl
Jävlar förbannat! Klnę po szwedzku. Czuję przeszywający ból, jednak walczę dalej. Wiem, że jeśli teraz opuszczę topór dobiorą się do mnie następni przeciwnicy i to mi dodaje motywacji. Trzymam się, jednak bardziej z tyłu i staram się wielkimi zamachami "wyławiać" poszczególnych przeciwników, jednocześnie licząc iż moi towarzysze będą mnie osłaniać.
-
Krzysztof Potocki.
Widząc zaistniałą sytuację cofam się wraz z towarzyszami, kontynuuję moją obronę i mówię po łacinie:
- Nie damy rady się tu utrzymać, musimy zająć lepszą pozycję obronną.
-
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Wysyłam jednego z podkomendnych aby wybadał co się tam dzieje
-
Messyna: Demon
Wszyscy w Messynie
Stoicie przyparci do frontowej ściany gospody, z jej otwartymi na oścież drzwiami ,a wnętrzem wciąż zaciemnionym choć stopniowo rozjaśniającym się, i zdaje się bić z nich tajemnicze i coraz silniej odczuwalne ciepło. Stoicie ramię w ramię, tuż obok siebie ,a przed wami wielki tłum sparaliżowanych ze strachu i pijanych rycerzy, bliżej was ustawieni w półkole ocaleli strażnicy miejscy, i pomiędzy nimi, a wami nadal dziesięciu żądnych krwi przeciwników, którzy jednak stoją bezczynnie ,jedni patrzący na was, inni zwróceni na strażników ,a pod stopami waszymi leżące ciała pokonanych, zarówno strażników jak i tych ,którzy opuścili tawernę, jednak troje leżących "bestii" ,wciąż się porusza, i nadal łakną waszej krwi, zupełnie jakby nie czuli bólu i nie przeszkadzały im rany ,czy ucięte kończyny, a są to jedyne "bestie" ,którym nie zostały ucięte głowy. Myślcie rozważnie i podejmijcie właściwą decyzję gdyż śliska już od krwi kostka, z której ułożony jest plac ,oraz będący w przewadze wrogowie tylko czekają na wasz błąd, który może kosztować was życie.....
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Czekacie na swych koniach przed potężną bramą, prowadzącą do twierdzy i wypatrujecie swego towarzysza, który wyruszył by wedle rozkazu ,sprawdzić co wzbudziło niepokój straży oraz wielkie tumany kurzu za wzniesieniami na lewo od waszej pozycji. Po kilku chwilach wraca on w pełnym galopie ,jakby go samo piekło goniło ,wraca przed twoje oblicze i mówi zadyszany, i ze strachem w oczach "To armia Sułtana !!!! ,w całej swej potędze i maszeruję w tę stronę!!!! Wygląda na to ,że chcą zdobyć tę twierdzę ,a jest ich ze 30 tysięcy!!!". Po tych słowach rozbrzmiewa kolejny już raz wycie rogów i bicie dzwonów czemu towarzyszy dźwięk charakterystyczny dla otwarcia bramy.....
-
Karl
Widząc to staram się ucinać łby tym "cosiom", które są w moim zasięgu. Następnie krzyczę po szwedzku starając się jednocześnie gestykulować, aby przynajmniej moje gesty zrozumieli:
- Hej! Strażnicy i pijacy! Udowodnijcie swoją wartość i pomóżcie dzielnym wojom! No chyba, że już osraliście gacie i ciężko wam się poruszać z dodatkowym obciążeniem!
-
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Wjeżdżamy jak najszybciej się da do miasta i po wezwaniach typu: "Wszyscy co mogą walczyć stańcie do obrony" udaje się do kwatery kasztelana twierdzy.
-
Krzysztof Potocki
Widząc zaistniałą sytuację patrze na swoich towarzysz, co to się wyprawia za nami i mówię:
- Pany czas na ostatnią szarżę. Mówię po łacinie, wskazuję kreatury mieczem i ruszam na stwory.
-
Barisan de Moulins
Po łacinie krzyczę do wszystkich - ruszajcie za tym rycerzem, pomóżcie mu! Ja poucinam głowy tym na ziemi i dołączę do was, Bóg z wami!
-
Jan z Czarnkowa
Uważnie obserwuję pozostałe bestie, po czym mówię głośno po łacinie:
-Teraz, wszyscy do ataku, w grupie będziemy mieli nad nimi przewagę!
Po czym ruszam w stronę przeciwników. Stąpam uważnie, ciągle obserwując ewentualne działania wroga. Gdy zbliżę się na odpowiednią odległość od nich, bądź to oni zbliżą się do mnie, szybkim cięciem trybunalskim staram się uciąć głowę najbliższej bestii, potem zaś robię krok w tył i bronię się przed atakami, raz na jakiś czas robiąc jakiś wypad, poprzedzony fintą.
-
Messyna: Demon
Wszyscy w Messynie
Zgodnie z tym co zamierzyliście ,atakujecie wszyscy jak jeden mąż ,w jednej chwili wybijacie 5cioro przeciwników ,a reszta z nich ruszyła na was..... W największych kłopotach znajduje się obecnie jedynie Przemysław ,który nie wiedzieć czemu został przy drzwiach do gospody ,jakby odrętwiały bez życia, a na niego biegnie dwoje wrogów.... W między czasie Jan bezlitośnie szybkim cięciem odcina głowę najbliżej położonej bestii, lecz po skończonym ciosie stąpa wprost w kałużę krwi ,na której się poślizgnął i upadł w tę kałużę cały obryzgując się tą krwią, a w jego stronę od razu ruszył czołgając się jeden z leżących na ziemi przeciwników, Jan niestety upuścił swój miecz ,który upadł metr od niego, i nie jest w stanie się obronić, lecz w ostatniej chwili gdy ręka przeciwnika już dosięgała Jana, sytuację ratuje Barisan ,który potężnym cięciem odcina głowę tego paskudztwa tym samym ratując życie Jana, którego z kolei atakuje inny potwór ,rzucając się na plecy Barisana ,gdy ten próbuje pomóc Janowi wstać, lecz i ten ma dużo szczęścia gdyż Karl uprzednio rozprawiając się ze swoim przeciwnikiem ,łapie i zrzuca z Barisana tego osobnika po czym rozwala mu głowę potężnym tąpnięciem nogą.... Krzysztof natomiast bez problemu rozcina szybkimi ciosami głowy 2ch przeciwników ,którzy stanęli przed nim, wykończyliście tym już 6 z 10ciu bestii ,a z pozostałych 4 ,dwie biegną na Przemysława, a dwie stoją zwrócone plecami do was, patrząc na bardzo przestraszonych strażników.....
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
W bramie ,którą otworzyli strażnicy widzicie stojący w gotowości oddział rycerzy odzianych w zniszczone już nieco czarne szaty, z widniejącymi na nich białymi krzyżami maltańskimi, odziani w potężne i świetnie wykonane stalowe zbroje w liczbie około 50ciu ,oprócz nich również wóz ,który najwyraźniej eskortują ,nie jest on duży i nie osłonięty, lecz znajduje się w nim jedynie pojedyncza sporej wielkości skrzynia której strzeże dodatkowych czterech łuczników,woźnica oraz kolejny rycerz wyraźnie postawniejszy i w bardziej udekorowanym hełmie, wskazującym na to iż jest on dowódcą. Gdy wy wjeżdżacie do twierdzy oni ją opuszczają i na pełnej możliwej prędkości ruszają na północ, czyli w kierunku przeciwnym do nadciągającej armii..... Wnętrze twierdzy jest świetnie zbudowane, widać iż budową zajął się świetny architekt znający się na kunszcie warownym, garnizon jest świetnie wyposażony w balisty na murach, widoczne również na nich stojące kociołki zapewne wypełnione smołą, oraz przygotowane do podpalenia paleniska ,służące do podpalania strzał.... wszystko wygląda tak ,jakby gotowi oni byli stawić czoło największym armiom i najdłuższym oblężeniom..... Zgodnie z zamierzeniem pytasz strażnika ,o drogę po czym wydajesz swoim ludziom rozkaz pomocy w przygotowaniach do obrony i udajesz się do kwater dowódcy jednak zastajesz w niej jedynie pewnego samotnego i dość starego waszmościa.....
-
Barisan de Moulins
Uśmiecham się do nieznajomego z północy i klepię go po ramieniu, po czym biegnę ku tym, co atakują Przemysława i staram się "szarżą" obalić na ziemię, co pozwoli na łatwe odcięcie głów bestii.
-
Krzysztof Potocki
Widząc zaistniałą sytuację szarżuję na dwie bestie odwrócone do mnie plecami. staram się ściąć oba łby jednym cięciem.
-
Jan z Czarnkowa
Powstaję tak szybko jak mogę, po czym ruszam na pomoc Krzysztofowi, tym razem jeszcze uważniej stąpając po ziemi. Pierwszemu przeciwnikowi próbuję odciąć głowę cięciem trybunalskim, zaś drugiemu rozpłatać korpus "piekielną polską kwartą".
-
Karl
Jakby płacili mi za wszystkich, których ratuję, byłbym bogaty. Mówię sobie pod nosem. Widząc, że większość moich towarzyszy ruszyła na tych dwóch odwróconych, ruszam na pozostałych 2ch, którzy zbliżają się do leżącego. Staram się podejść do nich w miarę szybko i zaskoczonym odciąć obydwie głowy naraz, gdy będą chcieli rzucić się na Przemysława, aby zaimponować świadkom tego wszystkiego.
-
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
-Witajcie panie dlaczego jesteście tu sami? gdzie obrońcy miasta?
-
Messyna: Demon
Wszyscy w Messynie
Karl oraz Krzysztof, skutecznie zaskoczyli bestie stojące do nich tyłem i zabili je każdy jednym ciosem, wyglądało to niezwykle spektakularnie ponieważ każdy z nich zaatakował swoją bestię i wystarczyło po jednym ciosie.... Karl uciął głowę swojej zdobyczy, a Krzysztof rozpłatał drugiego przeciwnika niemal na pół, a wszystko to w momencie gdy bestie odwróciły swe głowy by zobaczyć co się dzieje.... i na swoje nieszczęście ujrzały tylko swą zagładę..... Natomiast pozostali mimo iż z nieco większym wysiłkiem również pokonali swych przeciwników i udało im się uratować Przemysława (przepraszam za mój błąd w imieniu pod koniec poprzedniego postu xD), Jan zaatakował jako pierwszy, lecz bestia ,którą wybrał na cel wyczuła jego intencje ,z racji jego nasiąkniętej krwią zbroi i zatrzymała jego cios łapiąc w ręce miecz, lecz została zgładzona przez następujący po Janie atak Barisana ,który najpierw odciął ręce bestii oswabadzając tym samym miecz Jana, który następnie ucina głowę tejże bestii.... Ostatnią zaś z nich zabija ostatecznie Barisan gdy po dużym zamachu ,poprzedzonym krzykiem furii rzucił w nią swym mieczem ,który przeciął bestię całkowicie na pół i wbija się w ścianę gospody tuż obok głowy uratowanego w ten sposób Przemysława..... Walka została ostatecznie zakończona, wy lekko zmęczeni po tym boju macie w reszcie chwilę na jakże zasłużony odpoczynek ,a po chwili niezwykle wszechobecnej ciszy, rozbrzmiewa się gromkie HURRRAAAAAA ze strony tłumu oglądającego wasze zmagania, w górę wznoszone są miecze, włócznie i kufle wina oraz piwa, odgłosy radości rozbrzmiewają w całym mieście ,a na dodatek rozbrzmiewają kościelne dzwony, wprawione w ruch na waszą cześć..... To jednak nie trwa długo, ponieważ ciemność spowijająca do tej pory wnętrze gospody znika całkowicie ukazując jej wygląd..... A jest tam dziwnie wyglądająca masywna postać, jest to osoba ubrana w czarne szaty z kapturem zasłaniającym pół twarzy, której reszta spowita jest cieniem, szata jest bardzo długa i rozpościera się również na znacznym obszarze podłogi, a sam osobnik wspiera się na długiej drewnianej lasce, która zdaje się nie wykończona bo pokryta różnymi nieczystościami typu sęki, drzazgi itp, a trzymają ją dłonie niezwykle duże jak i stare, co wskazywać może na wiek tejże osoby, gdy tylko zauważacie tę osobę wszystkie głosy nagle ustają, dzwony przestają dzwonić, tłum ucicha i nie słychać nawet fal na morzu czy nawet muchy, i nagle rozbrzmiewa znajomy już wam mrożący krew w żyłach śmiech, który dochodzi waszych uszu od strony tego właśnie osobnika, który zdaje się nie poruszać, a w pewnym momencie jak nagle się pojawił tak nagle ucichł ,postać tego "Mnicha" unosi oburącz wysoko laskę do góry i uderza nią w ziemię ,tak że całe miasto się zatrzęsło i ledwo dało się ustać, po czym wypowiedział niemal krzycząc słowa nieznanego wam języka lecz nie brzmiało to zbyt przyjaźnie.... po czym postać ta ukłoniła się ,spowiła ją ciemność objawiająca się w postaci czarnej mgły, a gdy ta znika ,znika również postać "mnicha"......
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Starzec odpowiada ci w twym własnym języku "Witaj o panie, tak widzę kimże jesteś i nie żywię do ciebie urazy, tak jak i pozostali strażnicy tego miejsca, ponieważ my wiemy jakie były twe losy.... Nazywam się Lord Krena i jestem dowódcą tej twierdzy jak i wielkim mistrzem zakonu Szpitalników, który poprzysiągł strzec tego miejsca jak i pielgrzymów w tej ziemii, Wiem co przytrafiło się tobie oraz twym towarzyszom i mogę powiedzieć ci nawet więcej lecz nie pora na to ,wróg stoi u moich bram, i potrzebuję cię abyś pomógł mi obronić to święte miejsce oraz jego relikwie przed tymi ,którzy chcą obrócić to miejsce w proch, do dyspozycji mamy 5000 świetnie wyszkolonych wojowników, 1000 łuczników, kuszników oraz innych strzelców, 500 ciężkiej jazdy, 2000 piechurów, oraz 1500 uczniów na zakonników, ja pomimo swej siły ,jestem już stary i proszę ciebie o przejęcie dowództwa" ,w tym momencie do komnaty wchodzi czterech rosłych ,potężnej postury, odzianych w piękne i równie potężne zbroje płytowe, na których widnieją surkoty barwy czarnej z białym krzyżem maltańskim po środku, a na ich plecach czarne peleryny ,z białą wewnętrzną częścią ,z hełmami w dłoniach , "Oto moi kapitanowie, dowódcy garnizonu, od lewej to Kapitan Tristan ,dowodzi piechotą, następnie Kapitan Olaf z jazdy, Kapitan de Troly dowódca Strzelców, oraz Kapitan Gunther szkolący rekrutów, oni pomogą ci zapanować nad porządkiem ,daję ci słowo ,iż wypełnią każdy twój rozkaz" na słowa te ,uklękli oni i wyciągnęli swe miecze ,wbili w podłogę i trzymając rękojeści ,pochylili głowy ze słowami "Na życie nasze PRZYSIĘGAMY!!!!!!!"
-
Krzysztof Potocki
Po ujrzeniu tegoż widziadła chowam miecz do pochwy i mówię po łacinie:
- Prędko wrzućmy martwe truchła naszych towarzyszy i tych potworów znów do karczmy, a następnie spalmy.- Mówiąc to zabieram się do przenoszenia zwłok.
-
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
- Dziękuje wam panowie. Wiem, że wiele w tych dniach spoczęło na waszych barkach, ale wiedzcie że dopóki to miasto ma wiernych obrońców to nie upadnie! Zwołać wszystkich na mury!
-
Barisan de Moulins
Osłupiały patrzyłem na to co się dzieje. Gdy tajemnicza postać znikła, wciąż zamyślony podchodzę wziąć swój miecz, który dalej trzymam w dłoni. Po chwilowej kontemplacji, krzyczę po łacinie głośno :
Bracia moi! To Szatan zsyła ku nam swe sługi! Chce nas powstrzymać przed krucjatą na niewiernych, nie ulegajmy, nie ulegajmy albowiem naszym przenajświętszym obowiązkiem jest odbicie Jerozolimy, nie lękajcie się nieczystych mocy, gdyż Bóg nam dopomoże zawsze, a jeśli polegniemy niosąc na ostrzach Jego słowo, będzie to nasz ostateczny akt wiary na tym padole i otrzymamy odpuszczenie grzechów, stając przed naszym Panem będziemy mogli z uniesioną głową rzec - pozostałem Ci wierny do końca swych dni, mój Boże, sprawiedliwości niechaj stanie się zadość! Radość wypełnia me serce gdy myślę o tym! Tak więc bracia, nie ulegajmy, stawny odważnie czoła wszystkiemu co spotykamy, DEUS LO VULT!!! - krzyczę na cały głos trzymając miecz uniesiony w górę.
-
Jan z Czarnkowa
Najsampierw podchodzę do zacnego rycerza, który dwukrotnie uratował mi życie, a teraz co dopiero ukończył przemowę. Zwracam się do niego po łacinie i wyciągam prawicę w jego stronę, po uprzednim zdjęciu skrwawionej rękawicy:
-Witaj waszmość! Przednia przemowa, podobnie jak ratunek, jaki mi wczas udzieliłeś. Jam jest Kan Czarnkowski herbu Nałęcz, pan na Czarnkowie, brat sławnego na świat cały ze swego honoru i rycerskości komesa lubuskiego Leszka Czarnkowskiego. Przyjm mą wdzięczność za ratunek. Ślubuję, w imieniu moim oraz rycerzy lubuskich ze mną obecnych - tu wskazuję na moich towarzyszy zebranych na placu - iż zawsze i wszędzie otrzymasz od nas pomoc. Choćby wymagała poświęcenia życia.
Następnie, po uprzejmościach, zwracam się do męża, który proponuje spalić karczmę:
-To ścisła zabudowa miejska. Jeśli spróbujemy podpalić karczmę, z pewnością ogień z szatańską pomocą przeniesie się i na pozostałe budynki. Wszak nie chcemy spalić całego miasta. Sądzę, iż lepiej dokładnie zablokować wszelkie ujścia z tego przybytku i postawić przy nim straż. Straty w ludziach będą zapewne mniejsze.
-
Karl
Widząc, że to już wszystko wbijam mój topór w ciało jednego z martwych potworów po czym staram się obejrzeć moją ranę. Jeśli nie dam rady sięgnąć jej zatrzymuję najbliższą osobę i pokazując na ranę staram się wyjaśnić, aby ją obejrzała. Rozglądam się również za jakimś bandażem czy czymś w tym stylu co mogłoby zatamować krwotok. Przypatruję się również ludziom czy nie ma w pobliżu kogoś kto się na tym zna. Poza tym przeszukuję również ciała w poszukiwaniu złota lub pożywienia.
-
Messyna: Spotkanie z Księciem
Wszyscy w Messynie
Po chwili wytchnienia ,znów rozbrzmiewają dzwony i po chwili otwierają się drzwi kościelne, z których wychodzi oddział żołnierzy ,którym towarzyszy pewna postać starszego jegomościa, jednak dość krępej budowy, o wysokim wzroście ,łysy ,z siwą brodą.... podchodzą oni do was po czym tenże jegomość podchodzi do was i mówi "Witajcie mężni rycerze!!!!!! Jam jest Książę Gotfryd i zapraszam waszmościów na ucztę oraz naradę gdyż potrzebni mi tacy mężowie jak wy", po czym odwraca się i od razu rusza z powrotem do kościoła, lecz w pewnym momencie zatrzymuje się ,i przekazuje coś na ucho jednemu ze swych ludzi ,który wraca do was ,a konkretnie do Karla, i tłumaczy mu wszystkie słowa Księcia oraz dodaje "Również twoje rany zostaną opatrzone przez książęcych medyków" po czym i on udaje się do kościoła.
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Jak powiedziałeś tak się stało, kapitanowie natychmiast ruszyli powiadomić swych ludzi o nowych rozkazach, a były już dowódca tego miejsca zwraca się jeszcze do ciebie "Poczekaj, tu masz dokładne plany twierdzy, wszelkie przejścia ,oraz najsilniejsze jak i najsłabsze punkty obrony, przestudiuj je dokładnie ,a pozwoli ci to zwyciężyć, Z BOGIEM, zarówno moim ,jak i twoim....." kończy po czym udaje się do swej komnaty i zamyka za sobą drzwi....
-
Barisan de Moulins
Przedtem do Jana:
A jam jest Barisan z Moulins, syn Hugona i wasal króla francuskiego, zaszczyt mi cię poznać panie. Po czym również podaję rycerzowi dłoń.
Uczta? Ha! Nie ma to jak strawa po walce, godna to rzecz dla rycerza!
-
Karl
Nareszcie ktoś kto mówi w moim języku. Wyciągam topór i ruszam za jegomościem na ucztę.
-
Jan z Czarnkowa
-Cha, zaiste, być może wreszcie dostąpim zaszczytu ucztowania z księciem. Muszę ci rzec, Barisanie - tu zwracam się do rycerza - że raz dwór lubuski mego ojca odwiedził król polski Bolesław, jenom leżał wtenczas w lazarecie, poranion w potyczce ze zdradzieckimi braniborczykami i nie miałem okazji dostąpić zaszczytu ucztowania z osobą tak zacną i potężną, jak król. Ponoć najprzedniejsze jadło znalazło się wonczas na stołach - arkasy, blemasy, brunele, kontuzy... Ach, mam nadzieję, że i książę ugości nas tak przednim jedzeniem. Cóż, musimy się zbierać, Barisanie, zbiera się coraz więcej ciekawskiej gawiedzi.
-
Krzysztof Potocki
Słysząc słowa księcia strzepuje kurz z odzienia, poprawiam je i kieruję się w stronę kościoła.
-
Barisan de Moulins
Niezbadane są wyroki Boskie szlachetny Janie, ucztowanie z królem wielkim zaszczytem być musi, ja żem również go nie dostąpił. Ale dziś się radujmy z towarzystwa księcia, swojego i innych cnotliwych panów, na ucztę zatem!
-
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Po zajęciu miejsca wraz z kapitanami na barbakanie omawiamy plan miasta i postanawiamy, że jedynym miejscem, gdzie wróg może nas zaatakować jest wschodnia brama mniejsza i tam odeprzemy szturm.
Rozkazałem również posłać zaufanego człowieka, aby sprawdził zapasy jedzenia i wody oraz obliczył na ile mogą nam wystarczyć.
-
Messyna: Spotkanie z Księciem
Wszyscy w Messynie
Wchodzicie do pięknego kościoła, strzeżonego niczym największa forteca, dookoła niej ustawieni co 2m strażnicy, główne wrota strzeżone są dodatkowo przez 10ciu ciężkozbrojnych rycerzy..... Mijacie ich i przez ogromne dębowe wrota dostajecie się do wnętrza kościoła, który wewnątrz jest przepięknie przyozdobiony różnymi dziełami sztuki, złotem, drogimi materiałami, podłoga wyłożona jest marmurem, zaś na ścianach duże okna przyozdobione freskami i malowidłami religijnymi, całą tę ogromną przestrzeń przyćmiewa jednak ogromny, piękny przeźroczysty witraż na ścianie za ołtarzem, który nie jest usytuowany tak jak w innych kościołach u góry tuż przy suficie, ale złączony jest on z podłogą i dzięki temu można podziwiać wspaniały widok na cały port i morze wraz z zatoką Messyńską, a z racji pory, widać również w tym momencie cudowny zachód słońca, którego promienie odbijają się w całym kościele różnymi kolorami tworzącymi tęczę dzięki malowidłom i freskom na oknach.... Przy witrażu zauważacie grupę ludzi ,którzy wyglądają jak mnisi.... Was jednak zabiera ze sobą strażnik ,który podszedł do was i poprosił abyście poszli za nim. Prowadzi on was schodami na piętro kościoła, gdzie po wejściu przechodzicie przez solidne dębowe drzwi, za którymi widzicie suto zastawiony stół, oraz siedzącego przy nim księcia, oraz kilku innych dostojników, dookoła mnóstwo służby i jedna kobieta ,z nićmi oraz przygotowanym miejscem do mycia dla was, oraz przygotowane miejsce do zajęcia się raną Karla.... Książę wstaje i wita was razem z innymi panami "Witajcie ponownie panowie!!! Jak mniemam jesteście strasznie głodni więc zasiądźcie najpierw i uraczcie się jadłem oraz napitkiem, a potem omówimy ważne sprawy....." A na stole tym jadło w tym najlepsze specjały z Polski, Niemiec, Francji, Szwecji oraz Iberii i Italii, tylko czekające na wasze gardła!!!!!
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
"Jakie więc rozkazy Panie ?" pyta jeden z Kapitanów, a po czym przybiega posłaniec od kwatermistrza twierdzy z pismem na którym widnieje spis:
"Jadło - 6 miesięcy,
w tym: Zboże 5 miesięcy, mięsiwo 1 miesiąc, nie licząc żywych zwierząt,
Zapasy wody na kilka lat ze względu na kilka głębokich studni"
Ogólny Plan Miasta
(http://ezamosc.pl/images/stories/O_ZAMOSCIU/plan_zamojskiej_twierdzy_z_1856_d.jpg)
-
Barisan de Moulins
Ja i z całą pewnością moi towarzysze jesteśmy zaszczyceni tym wyróżnieniem cnotliwy panie, iż możemy przystąpić do wieczerzy z tobą! - ukłaniam się przed księciem głęboko, po czym pozdrawiam wszystkich siedzących przy stole i do niego zasiadam.
-
Krzysztof Potocki
- Bóg dał nam to zwycięstwo. - Zwracam się do zebranych przy stole wykonując ukłon jednocześnie ściągając kapelusz i zasiadam do wieczerzy.
-
Karl
Siadam na miejscu, gdzie opatrzą mi rany, jednocześnie opierając się swoim toporem pod łokciem.
Co to jest? Pytam się widząc dziwne włoskie jedzenie, gdyż w całym swoim życiu przyzwyczajony byłem do jedzenia mięsa, zboża i tego co udało się ukraść handlarzom w Skandynawii.
-
Jan z Czarnkowa
Kłaniam się księciu, po czym mówię:
-Wielki to dla nas zaszczyt, iż możemy gościć u Waszmości, a także spożywać w Twojej obecności, Panie, te strawy.
Następnie zaś siadam do stołu i rozpoczynam spożywać dania.
-
Messyna: Spotkanie z Księciem
Wszyscy w Messynie
Siadacie więc i z błogosławieństwem księcia, zaczynacie posiłek, po chwili dołącza również opatrzony Karl, na którego pytanie odpowiada sam książę w języku Duńskim :"To mój drogi przyjacielu jest strawa z Italii skosztuj ,a nie pożałujesz !!!".... Wszyscy raczycie się ze smakiem przygotowanym jadłem i gdy kończycie, Książę wznosi toast "No moi panowie, pozwólcie iż wzniosę toast ,za wasze zwycięstwo oraz udaną podróż ku Jerozolimie!!!". Po toaście książę kontynuuje "Pozwólcie iż przedstawię wam teraz mój plan oraz obecną sytuację.... Otóż tak się składa iż jesteście najszlachetniejszymi jegomościami ,którzy dołączyli do tej wyprawy, nikt inny znajdujący się w wyższej sferze klasowej niż wasza nie zgłosił się ,nie wiem czy to wina bandytów, ponieważ doszły mnie słuchy o ich zuchwalstwie i śmierci kilkorga z mych przyjaciół na trakcie, ale mam nadzieję iż tak się nie stało.... Tak czy owak chciałbym aby panowie pomogli mi prowadzić tę wyprawę ponieważ potrzebuję wielkich wojowników na dowódców ,oczywiście tylko jeśli się na to godzicie!!!! Ponieważ nie chcę nikogo zmuszać do tak wielkiej odpowiedzialności jaką jest dowodzenie..... Otóż jest was pięcioro i tyleż chciałbym zorganizować grup bojowych, przyglądałem się waszej potyczce i wiem już kto nadawałby się najlepiej to pewnych zadań, i gdzie sprawdzilibyście się najlepiej...... Pod naszą komendą znajduje się obecnie jedynie jak na tak wielką sprawę 45 tysięcy mężów, w tym niestety wielu zwykłych ludzi nie obytych z orężem i walką, tak więc jeśli pozwolicie ,chciałbym abyście również i tym się zajęli..... Teraz tylko aby móc kontynuować chciałbym abyście wyrazili swe zdanie na ten temat, czy zgadzacie się pomóc mi ? Czy jednak wolicie pozostać w cieniu wydarzeń ? Decyzja należy do was i uszanuję ją taką jaka będzie."
-
Barisan de Moulins
Rad jestem, iż nie lękasz się powierzyć nam wodzy nad armią panie. Chętnie ze wszystkich sił ci pomogę i przyjmuję propozycję. 45 tysięcy ludzi to bardzo wiele, zwłaszcza, iż jeden chrześcijanin wart dziesięciu saracenów, jeśli ma konia i zbroję, a jego krew błękitna. Do czego dążę? Jak zapewne wiesz szlachetny panie, to rycerstwo nam może przynieść zwycięstwo, bo tylko ono może przeciwstawić się przewadze liczebnej wroga, z jaką się na pewno spotkamy. Biednym piechurom winniśmy rozdać tarcze i włócznie, oraz przeszkolić chociaż z tydzień. Tak, lepiej wyruszyć nieco później, niż prowadzić do walki ludzi nie mających nic wspólnego z wojną. Konnych będzie zapewne niewielu w porównaniu z ogromem całej armii, dlatego piechota musi solidnie nas wspierać. Z tego co zauważyłem, ci, z którymi kilka chwil przedtem ramię w ramię walczyłem to waleczni i wprawni w boju mężowie, zatem - zwracam się do towarzyszy - przekażmy teorię walki tym co należy szlachetni panowie i dajmy im tydzień do doświadczenia praktyki, co o tym sądzicie? Oraz ty, mój książę?
-
//Rozumiem że mam przy sobie tłumacza, który mi wszystko tłumaczy.
Karl
Haha, jeśli chcesz wyszkolić 100 wieśniaków na solidną jednostkę musiałbyś wysłać ją na 2 miesiące do jakiegokolwiek skandynawskiego lasu i kazać jej przetrwać. Cóż, wróciłoby zaledwie 15 ludzi, lecz miałbyś pewność, że są oni dobrymi żołnierzami. Nie macie jednak tyle czasu, hę? Jeśli chcecie szkolić ludzi poza skandynawią musicie zrobić to już na terenie działań. Tam również, jeśli nie stać ich było wcześniej na wyposażenie, zdobędą broń. Nie sądzę, jednak aby jaśnie oświecony książę, chciał postawić mnie w roli dowódcy. W końcu nie mam herbu, jak reszta szlachetków w moim otoczeniu. Mówię, po czym zaczynam pałaszować włoskie jedzenie, mając również nadzieję, iż przyniosą w końcu jakieś trunki o większej mocy.
-
Barisan de Moulins
Nie chodzi mi Skandynawie o zrobienie z nich sierżantów, jeno o zaznajomienie chociażby z podstawami walki! Bez tego dowiedzą się jak bić, ale już na górze, u boku aniołów.
-
Karl
Bez praktyki nie licz na cuda. Nie nauczą się naprawdę walczyć dopóki nie stoczą pierwszej bitwy. Masz jednak rację co do tego, że przed tą bitwą trzeba ich potrenować nieco. Lecz nie powinien być to tylko trening walki, lecz również karności i dyscypliny, gdyż bezwiedna tłuszcza niedoświadczona i źle uzbrojona nie pokona nawet kilkunastu żołnierzy tych jak ich nazywacie saracenów.
-
Krzysztof Potocki
Przysłuchuję się dyskusji między szlachcicami, zajadając się jadłem. Po chwili zwracam się do księcia:
- Wielmożny panie mój okręt i moi ludzi są do twej dyspozycji, sądzę iż na dowódcę armii się nie nadaję, lecz z zaszczytem mogę poprowadzić twą flotę do Ziemi Świętej. Mógłbym też wraz z mymi ludźmi zająć się szkoleniem marynarzy, których jak się domyślam przy tak wielkiej flocie trza będzie mieć sporo. - Mówię to spokojnie i powoli po łacinie, patrząc na Księcia.
-
Sorry zapomniałem
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
- Panowie jak zapewne wszyscy wiecie w odległości 4 dni w każdą stronę od miasta nie ma źródła wody. Sułtan nie pozwoli sobie na długie oblężenie. Myślę ze nasza obrona nie potrwa dłużej niż 2 tygodnie, jednak będą to bardzo intensywne dni. Kapitanowie, znacie to miasto i ufam wam, że rozstawicie swoje wojska tam , gdzie istnieje szansa upadku muru. Codziennie równo w południe proszę o ustny raport z walk, sam będę dowodził z barbakanu.
-
Jan z Czarnkowa
-Wielki to dla mnie zaszczyt, słyszeć taką propozycję z ust samego księcia. Pozwól, Panie, że coś powiem - zwracam się do księcia i współbiesiadników - pozostawię tym dwóm mężom dyskusję na temat piechoty, choć, moim zdaniem, poza zdobywaniem twierdz, do niczego się nie nadadzą w polu. Wszelako, ja mam dużą eksperiencję w dowodzeniu kawalerią, od dziecięcia walczę, a od śmiercie mojego ojca wespół z bratem przewodzę lubuskiemu rycerstwu i do niejednego zwycięstwa ich poprowadziłem. Z tego powodu, jeśli jest taka możliwość, mógłbym dowodzić którąś z chorągwi rycerskich.
-
Barisan de Moulins
Waleczny Janie, rola jaką odegra piechota jest z całą pewnością dużo mniejsza niż rycerstwo. Jednakoż, zważ iż konnych możemy mieć zbyt mało by sami bez wsparcia mogli wygrać tę wojnę. Ilu będzie rycerzy, bo na więcej niż 5 tysięcy bym nie liczył. Ogromna to siła, ale gdy będziemy musieli się zmierzyć z dziesiątkami tysięcy kawalerii saracenów, warto mieć kogoś kto utrzyma pozycję i skupi na sobie uderzenie części ich jazdy. Sam jestem niezgorszym jeźdźcem i również mam doświadczenie w dowodzeniu konnymi, więc - i tu do księcia - również przydam się najbardziej mając pod sobą chorągiew rycerstwa, jednakoż - znów do Jana - musimy się liczyć z tym, że wróg będzie od nas nawet i 10 razy liczniejszy. Spójrz, nawet Karol Młot jak gromił niewiernych wykorzystał do tego wielu pieszych.
-
Karl
No to drogi księciu niech rycerzyki kłócą się o kawalerię, mnie osobiście zamiast powierzać władzy nad piechotą bardziej zależy na utworzeniu dla mnie specjalnej jednostki taktycznej, która miałaby bardzie wyspecjalizowane zadania. Coś takiego funkcjonowało kiedyś w wojsku szwedzkim i wiem mniej więcej o co chodzi w organizacji takiego oddziału. Mógłbym się, więc tym zająć.
-
Messyna: Spotkanie z Księciem
Wszyscy w Messynie
Książę ogląda i słucha każdego waszego słowa czy gestu, z uśmiechem na ustach ,a po chwili sam wam odpowiada "Hahahahahaha zacni z was mężowie doprawdy, cieszę się niezmiernie na waszą chęć współpracy oraz to jakie w to już teraz wkładacie zaangażowanie !!!!(mówi z wielkim i odczuwalnym zadowoleniem), otóż panowie, przysłuchałem się waszych propozycji i dyskusji z wielką uwagą, i podjąłem decyzję, Ty szanowny Barisanie otrzymasz w armii ,którą będę miał zaszczyt przewodzić oddział na początek 500 gotowych już tarczowników germańskich, 200 łuczników angielskich oraz 500 wprawionych frankijskich pikinierów, co daje ci siłę 1200 mężów oraz dodatkowo 2000 rekrutów do przeszkolenia wedle pańskiego upodobania i zapotrzebowania" Następnie zwraca się do Jana "Ty zaś Janie z Czarnkowa, dostaniesz pod komendę 2 chorągwie zaciężnej jazdy złożonej z różnych narodowości choć większość z nich to Germanie oraz Frankowie, a siła każdej z nich to 500 ludzi.... Pokładam w tobie wielkie nadzieje gdyż będziesz sprawował równocześnie kilka ważnych funkcji, dowodząc na raz całą naszą siłą jazdy oraz głównym odwodem wojsk!!!! ,którym jest właśnie ta jazda ,Po namyśle i ty również otrzymasz z czasem nowych rekrutów na kawalerzystów oraz każdego jeźdźca ,który zgłosi się do walki" ,Kolejną osobą ,do której zwraca się książę to Krzysztof "Pan panie Krzysztofie otrzyma dowództwo nad częścią floty ,która liczyć będzie niestety niespełna 50 jednostek ,ale są to jednostki eskortujące pozostałe okręty transportujące ludzi.... Nie jest to dużo ,gdyż w stosunku do ponad 500 statków ,które przyjdzie ci chronić. Nie jest to proste zadanie lecz ufam iż podoła pan temu wyzwaniu" Na koniec pozostaje Karl ,do którego książę ma widoczny respekt i mówi pewnym głosem "Zaś wy waleczny Karlu ,otrzymacie grupę złożoną ze 100 ludzi najwierniejszych i najodważniejszych ,których uda się znaleźć i zgodnie z prośbą będzie to oddział służący do nękania wroga na wszelkie możliwe sposoby, również poza walką bezpośrednią, a szkolenie ich pozostawię do twojej dyspozycji pod każdym względem."
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Po wydaniu ostatniego rozkazu ,kapitanowie rozeszli się do swych ludzi, którzy natychmiast zaczęli być zwoływani na mury. Ty zaś udajesz się na wspomniany barbakan gdzie kilku ludzi ustawiło ci stół ,z mapą terenu oraz planem twierdzy. Chwilę po tym jak wchodzisz tam, dobiega do ciebie posłaniec od jednego z kapitanów i rzecze "Panie !! Kapitan Tristan, kazał powiadomić iż do twierdzy od północy pojawiła się kolejna wielka chmura kurzu" Chmura którą i ty dostrzegasz nie jest tak ogromna jak ta unosząca się nad maszerującą w waszym kierunku armią ale również sporych rozmiarów, czyżby to kolejna armia mająca wesprzeć wojska już będące niemalże u waszych bram ?
-
Krzysztof Potocki
Odwracam się w stronę rozmawiających i mówię po polsku:
- Miło słyszeć że aż w tak odległe krańce świata inni rodacy zawędrowali. Zwę się Krzysztof Potocki z Gdańska. Miło poznać kwiat lubuskiego rycerstwa. - Zwracam,się do rycerza mówiącego o roli kawalerii.
Następnie w stronę aksięcia po łacinie:
- Dziękuję Panie za powierzenie tak ważnej roli jak eskortą floty. - Mówię z dumą i powagą w głosie. - Kiedy wypływamy do ziemi świętej? - Pytam się Księcia z lekkim uśmiechem.
-
Karl
Dziękuję mości księciu. Ta rola mi odpowiada. Zastrzegam sobie, jednak prawo do zachowania wszystkich drobniejszych łupów jakie wpadną mojemu oddziałowi w ręce dla mnie i moich ludzi, a w przypadku trafienia na większe skarby połowy całego łupu. Jednocześnie proszę o zezwolenie i stworzenie warunków dla mnie abym mógł nauczyć się jazdy konnej, gdyż jako prosty człowiek umiejętności tej nie posiadam a może być ona bardzo przydatna.
-
Barisan de Moulins
Stanie się jak nakazujesz panie... Zatem poprowadzę pieszych na swym wiernym rumaku do boju. Mam nadzieję, iż wśród tych 2000 ludzi znajduje się ktoś potrafiący jeździć konno, gdyż potrzebuję przybocznych, a swoich straciłem w dzisiejszym incydencie... Przy okazji, skoro Karl chce się wyuczyć jeździectwa, chętnie go przeszkolę, mój ojciec był wielkim jeźdźcem i przekazał mi całą swą wiedzę o tej zacnej sztuce. Pod mym okiem w tydzień wyuczy się jeździć kłusa, a walczył zapewne będzie i tak pieszo, jak większość ludzi północy, więc winno to wystarczyć.
-
Karl
Dziękuję ci Barisanie. Przyjmę lekcje. A i mam małą prośbę do ciebie książę, czy macie jakiś mocniejszy trunek? Ten tu ma bardzo dobry smak, lecz wolałbym jednak coś czym mógłbym się wprowadzić w stan upojenia aby zapomnieć o bolącej ranie na szyi.
-
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Wysyłam swojego zaufanego towarzysza, aby przeprowadził krótki zwiad, kto to może zmierzać.
-
Jan z Czarnkowa
-To zaszczyt mości książę, nie zawiedziesz się. Poprowadzę mężnych rycerzy do boju aby rozciąć kpy niewiernych pohańców, którzy okupują Grób Zbawiciela!
-
Messyna: Spotkanie z Księciem
Wszyscy w Messynie
"A więc postanowione moi Panowie !!!" Wygłasza z wyraźnym podnieceniem i fascynacją wypisaną na twarzy książę, oraz dodaje "Daję wam więc równo miesiąc na wyszkolenie rekrutów oraz zdobycie odpowiedniego posłuchu u pozostałych, co może być ciężkie. Każdorazowo życzę wam powodzenia i mam nadzieję iż poradzicie sobie z tymi zadaniami!!!!!, A teraz przepraszam was panowie ale jest już późno ,a ja muszę jeszcze zająć się pewnymi sprawami..... dobrej nocy panowie" Kończy i udaje się do komnaty po prawej stronie sali ,w której się znajdujecie. Zaraz potem podchodzi do was strażnik i mówi "Zostały waszmościom przygotowane kwatery na parterze kościoła w dawnej części zakrystii, jeśli zejdziecie na dół udajcie się do drzwi na wprost schodów ,którymi zejdziecie."
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Zgodnie z wolą wysyłasz jednego ze swych ludzi na zwiad, który natychmiast wyrusza w drogę..... mijają godziny od jego wyjazdu ,a wydawało się iż miejsce do którego się udał nie było aż tak daleko. Gdy czekasz na powrót swego podkomendnego przybiega do ciebie posłaniec i informuje cię iż armia wroga jest już kilkaset metrów od twierdzy i zaczyna okopywać się i rozkładać obóz co nie jest dobrą informacją, gdyż wskazuje to na długotrwałe oblężenie, w przeciwnym wypadku nie tworzyliby fortyfikacji by chronić obóz.
-
Karl
Wychylam ostatni puchar wina i mówię:
- Dziękuję, więc za gościnę ruszam do kwatery. Barisanie jeśli to nie problem chciałbym rozpocząć lekcje jeździectwa już od jutra, lecz najpierw będę musiał ogarnąć moich ludzi, więc przybędę do ciebie późnym popołudniem dobrze?
-
Barisan de Moulins
Z Bogiem! Mój książę...
Zwracam się do Karla - Oczywiście Karlu, czas na przygotowania mamy dłuższy niż sądziłem, więc tym lepszym jeźdźcem się staniesz.
-
Krzysztof Potocki
Po łacinie do wszystkich:
- Życzę dobrej nocy i owocnych przygotowań panowie.
Po polsku do JANA:
- Panie raczysz się przejść się ze mną na mój okręt ? - Pytam się ukazując ręką drzwi kościoła.
-
Jan z Czarnkowa
-Z Bogiem, Wasza Książęca Mość! - zwracam się do księcia, po czym powstaję od stołu i odpowiadam Krzysztofowi:
-To będzie zaszczyt - i udaję się wraz z kapitanem na jego okręt.
-
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
wysyłam posłańca do cechu cieśli z nakazem budowania katapult i trebuszy w celu ostrzeliwania obozu wroga
-
Krzysztof Potocki
Po dotarciu na okręt mówię do jednego z załogantów:
- Rano poinformuję całą załogę o dalszych planach związanych z krucjatom. A teraz idz pod pokład i przynieś do mojej kajuty rum i jakąś strawę. - Mówię po polsku, a następnie prowadzę Jana do swojej kajuty. Po wejściu pokazuję mu miejsce do siedzenia, ściągną i odkładam pas z mieczem, nalewam rumu do dwóch kielichów, siadam obok niego podając mu kielich i pytam się po polsku:
- Powiedz mi kiedy wyruszyłeś wraz ze swoją drużyną z Polski? - Po pytaniu biorę łyk z kielicha.
-
AKT II: PODRÓŻ
(https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSFK5r1q1onHGBZXJuQGYGKq1gf9f-nIr2MtlYxsNebvcQBq2Gq)
WAŻNE INFORMACJE
- Poznaliście samego księcia ,który przewodzi wyprawie w przyszłości może się to okazać BARDZO KORZYSTNE I POMOCNE!!!!!!
-Otrzymaliście swe zadania i mogą one w mniejszym lub większym stopniu decydować o waszych poczynaniach oraz ewentualnych zyskach lub stratach....
-Zawsze pamiętajcie by o niczym nie zapominać!!!!!
PODRÓŻ: Barisan, Karl, Jan, Krzysztof
2 miesiące ,które dał wam książę na przygotowania do wyprawy, minęły błyskawicznie, szkoliliście rekrutów, pomagaliście w różnych zadaniach w mieście, w tym odnowić wnętrze tawerny ,w której doszło do rzezi, którą potem przerobiono na wasze własne lokum, w którym mieszkaliście aż do teraz.... Treningi szły bardzo opornie, gdyż wielu rekrutów nie miało bladego pojęcia o walce, jednak ciężka praca uczyniła z waszych ludzi twardych i zdyscyplinowanych żołnierzy.... Trafił się również nieprzyjemny incydent wynikły z przybycia do Messyny posłańca Arabskiego ,który tak rozjuszył księcia ,że ten wyrzucił go bez skrupułów przez balkon na ,którym kiedyś miał przemawiać.... Wiadomość jaką przyniósł ten posłaniec, wstrząsnęła wszystkimi i przyspieszyła wyprawę o tydzień, wiadomością tą była wieść o oblężeniu twierdzy Tyr, co było niezwykłym zaskoczeniem z racji wcześniejszych informacji o natychmiastowym zajęciu i zniszczeniu wszelkich miast i twierdz będących w kontroli chrześcijan, jednak ta twierdza przetrwała i jest pod oblężeniem równo od miesiąca i trzech tygodni, czyli została oblężona w tym samym momencie gdy wy przybyliście do Messyny...... Tuż po tym wydarzeniu wezwał was książę ,który natychmiast nakazał wam wyruszać w pierwszym rzucie wojsk, musiało się tak stać z racji tego iż nie zdążono przygotować wszystkich okrętów i miejsca starczyło jedynie na siły ,które zostały przydzielone wam czyli 4400 wojów oraz marynarzy potrzebnych jako załogi dla statków. Dlatego z Eskadry przydzielonej Krzysztofowi musiał on zrezygnować, i popłynąć na czele jedynie 5 okrętów by eskortować 30 statków przewożących pierwszy rzut czyli ludzi Karla, Jana oraz Barisana, to na was spoczywać będzie zadanie natychmiastowego wsparcia dla oblężonej twierdzy..... Wypłynęliście jeszcze tego samego dnia, pod wieczór i po 3 dniach żeglugi natrafiliście na duży sztorm, który na szczęście nie przyniósł wam strat, lecz zniósł was z kursu tak bardzo iż dopłynęliście do wybrzeży Egiptu i stamtąd ruszyliście w dalszą drogę do Tyru, został wam już tylko jeden dzień drogi od twierdzy...........
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Wszelkie twoje początkowe zamiary obrony twierdzy sprawdziły się doskonale ,jednak i mimo to twoi ludzie ponieśli duże straty..... Katapulty i trebusze ,które nakazałeś wybudować ,zostały zniszczone już po pierwszym tygodniu starć, na skutek ostrzału wrogich maszyn oblężniczych. Po drugim tygodniu zniszczony został również odcinek południowego muru, przez który wrogie oddziały wdarły się do wnętrza i zdołały zająć tamtejsze posterunki Południowo Wschodni oraz Południowo Zachodni. Udało im się to poprzez podkopanie i wysadzenie w nieznany ci sposób odcinka muru długości 20m !!!. Walki o odbicie tych miejsc pochłonęły już śmierć 1/4 całego garnizonu, oraz 1/4 rannych co uszczupliło twe siły do 50%. Twierdza jest też podziurawiona jak sito przez wrogi ostrzał oraz próby kolejnych wyburzeń. Na szczęście nie dały one żadnych rezultatów dzięki dzielnej postawie obrońców.
-
Karl
Mówię moim 2m zaufanym ludziom, aby poszukali Barisana i Jana i zapowiedzieli im, iż aby przed przybyciem do twierdzy być rześkim przydałby się naszym ludziom odpoczynek i proponuję rozbić obóz.
Wiadomość unieważniona.
-
Barisan de Moulins
Ach Ziemia Święta...wreszcie. Powoli jadę konno wśród swych ludzi i przyglądam się im. Wiem, że wielu z nich nie ujrzy już swych żon... Mam nadzieję, że dzielnie się oprą saracenom, bowiem takie zadanie mam zamiar wziąć na siebie. Po chwili się zatrzymuję i zwołuję dowódców niższego szczebla, odpowiedzialnych za poszczególne oddziały:
- Wysłuchajcie mnie! Macie przemieszczać swych ludzi w zwartych kolumnach, a gdy dojdzie do starcia dodawać im otuchy okrzykami bojowymi! Wielu z naszych ma chrzest wojny przed sobą, toteż mogą spanikować gdy dojdzie do rzeczywistego starcia. Nie dopuście do tego! I pamiętajcie, jesteście tu by walczyć o to co nam najświętsze, walczyć w imię Boga i całego chrześcijaństwa! Nie straćcie ducha! A teraz rozejść się i naprzód, ku chwale.
-
Aj sorka chłopaki trochę niejasno opisałem końcówkę xD Nadal jesteście na okrętach tylko płyniecie blisko wybrzeża Egiptu !!!..... Przepraszam za błąd. Ponadto wszyscy dowódcy czyli wy jesteście na statku Krzysztofa, zaś wasi ludzie na pozostałych, a kontaktujecie się za pomocą sygnałów świetlnych oraz sygnałów dawanych proporcami.
-
Krzysztof Potocki
Organizuję pracę dla całej załogi, koryguję kurs i mówię do jednego z moich ludzi:
- Przygotuj strawę, napitki i zaproś Barisana, Jana oraz Karla do mojej kajuty. Po wydaniu rozkazu schodzę do mojej kajuty, studiuję mamy morza i brzegu Egiptu i czekam na kości.
-
Karl
Przechodząc obok dziobu statku zastanawiam się i mówię:
- Dziwne to morze. W ogóle niepodobne do pięknego, surowego Bałtyku. No cóż przynajmniej odkryje nowe miejsca do złupienia dla mojego narodu.
Następnie biorąc łyka świeżo nabranej wody z morza stwierdzam:
- I słona helvete. Nasze drakkary wystawałyby po dno na taflach tych wód.
Słysząc zaproszenie sługi Krzysztofa udaję się do jego kajuty. Wchodząc mówię:
- Mam nadzieję, że posiadasz w swoim składzie mocniejsze trunki niż te, które piliśmy w Messynie.
-
Barisan de Moulins
Po otrzymaniu wiadomości od Krzysztofa zmierzam do jego kajuty.
-
Jan z Czarnkowa
Otrzymawszy wiadomość, również udaję się do kapitańskiej kajuty. Równocześnie, dumam nad morzem i jego istotą, dotychczas największym widzianym przeze mnie zbiornikiem wodnym były stawy i jeziora Lubelszczyzny, tak zgoła niepodobne do wód teraz przez nas przemierzanych.
-
Krzysztof Potocki
Gdy wszyscy są już w kajucie mówię pokazując ruchem ręki:
- Witajcie Panowie siadajcie do stołu i raczcie się rumem. Jak wiecie płyniemy do oblężonej twierdzy i chciałem się dowiedzieć czy mamy jakiś plan na to co będziemy robić po wylądowaniu na brzegu ? -Pytam się po łacinie, pijąc trunek z kielicha i czekając na strawę. ( W kielichach znajduje się najmocniejszy rum jaki mam na składzie ).
-
Jan z Czarnkowa
-Moim zdaniem, szacowni towarzysze, powinniśmy podzielić armię na trzy kolumny. Nie byłyby zbyt daleko od siebie - ewentualna pomoc a razie ataku pozostałych kolumn powinna być szybka. Lecz tym sposobem, pohańcy być może nie zorientują się w naszej liczebności i chwycą przynętę, atakując którąś z kolumn, ufni, że to całe nasze siły. Wówczas jedna z kolumn mogłaby ruszyć bezpośrednio z odsieczą, zaś druga - oflankować lub nawet całkiem otoczyć przeciwnika, co umożliwi nam rozbicie całych zaangażowanych w walkę muzułmańskich sił - patrzę po twarzach wojowników i kapitana, po czym kontynuuję:
-Jeśli chodzi zaś o taktykę, to wówczas sugeruję umieścić strzelców i piechotę na jakimś wzniesieniu, Żyd, którego spotkałem w Konstancji, mówił mi, że w Ziemi Świętej dużo jest równin. Nie wiem, czy to prawda, ale jeśli tak, to piechotę łatwo będzie mogła otoczyć i rozbić wraża kawaleria, zwłaszcza, że nie są to twardzi mieszkańcy Północy, a ludzie nie zwykli do walki prawdziwą bronią. Co zaś się tyczy kawalerii, sądzę, że powinniśmy podzielić ją na lekką i ciężką. Lekką musiałby dowodzić ktoś, kto ma posłuch u rycerzy i zmysł taktyczny. Otóż lekka jazda ruszałaby na przeciw wrażych szyków, po pewnym czasie walki pozorowała odwrót - i tu w tym głowa tejże osoby - powinna ten moment wyczuć i zmusić jazdę do odwrotu, ale tylko pozornie chaotycznego. Wówczas niewierni puszczą swoje szyki i rzucą się za jeźdźcami, a na nich spadnie z boku nasza doborowa jazda rycerska, co złamie ich siłę. Dobije ich ogień strzelców oraz lekka jazda, która w międzyczasie zawróci. Zapewniam was, że ta metoda działa - wielokrotnie pokonywałem tak siły margrabiów braniborskich - kończę mój wywód, sięgając po antałek z rumem i pociągając spory łyk.
-
Barisan de Moulins
Zatem Janie, widzę żeś ufny tej taktyce, a skoroś cesarskich tym pokonywał to i pies niewierny tym bardziej się przed tym ukorzy. Mogę objąć wodze nad tą lekką jazdą, większośc swoich starć rozstrzygałem konnymi to i dowodzenie nimi problemów mi nie sprawi. Swych piechurów zaś mogę zostawić pod wodzą wszelakich niższych dowódców, kompetentni z nich ludzie w większości. Zwłaszcza, że oni mają przyjąć na siebie tylko szarże wroga. Czyńmy więc co do nas należy, a Bóg dopełni resztę.
Po wypowiedzeniu tych słów wznoszę kielich:
- Wasze zdrowie szlachetni panowie, nasze drogi się ze sobą splotły i niechaj więź braterstwa między nami będzie nierozerwalna!
-
Karl
-Niezły plan. Dobrze opracowany taktycznie i widać, iż głowiłeś się nad nim przez dłuższy czas. Nie wiem, jednak czy wiesz iż oni najprawdopodobniej będą mieli nad nami przewagę co najmniej kilkunastokrotną. Do tego będą zmobilizowani, gdyż chcą odzyskać swe ziemie i także walczą za swoją wiarę. Tutaj potrzebny jest fortel i to nie byle jaki. Proponuję, więc taktykę, która sprawdziła się na Północy nie jeden raz przeciwko nawet bardzo podobnej przewadze liczebnej.
Mówię, po czym wskazuję na mapę.
-Mój plan polegał by, więc na tym że oddziały Barisana i Jana pod osłoną nocą wyjdą na brzeg na południu od zamku i podejdą jak najbliżej pod obóz wroga, jednak zachowując najwyższą czujność i będą czekały sygnału od mojego oddziału, który także w nocy wyładuje się na północy. My będziemy mieli, jednak zdecydowanie inny cel niż wasze wojska. Odwrócimy uwagę saracenów napadając na ich obóz od zupełnie niespodziewanej strony. Zrobimy im skandynawskie helvete, które długo zapamiętają, lecz gdy już się zmobilizują wycofamy się. Wy w tym czasie, gdy zobaczycie łuny nad obozem wroga postaracie się jak najszybciej przedrzeć w stronę zamku. W ten sposób jesteśmy w stanie wzmocnić obronę zamku na tyle, że generalny szturm stałby się dla saracenów samobójstwem, długotrwałe oblężenie nie wchodziłoby w grę, gdyż w czasie kiedy wy będziecie bronić zamku, ja postaram się odciąć wroga od wszelkich dostaw pozbawiając go zapasów i paraliżując strachem jego ludzi. W tym wypadku mieli by tylko 2 wyjścia: generalny szturm, który jak już mówiłem nie miałby żadnych szans powodzenia, lub wycofanie się na czym zależy zarówno dowódcy twierdzy jak i księciu, który nas wysłał.
Wypowiadając te słowa, raz po raz piję z otwartej butelki rumu, chociaż i tak nie jest on tak mocny jak chociażby znana mi słowiańska wódka.
-
Barisan de Moulins
Jest jeszcze trzecie wyjście panowie... Mamy szanse zaatakować saracenów z kilku stron. Oni zapewne stoją obozem pod murami, a kiedy załoga miasta ujrzy naszą armię i niewiernych wychodzących nam naprzeciw, z pewnością wyruszy z odsieczą. Siły tych bydlaków zostaną rozdzielone i zmieszane. Dodatkowo, realizując fortele przez was zaproponowane, możemy tym łatwiej zwyciężyć w bitwie. A sugeruję to, gdyż jeśli się wycofają, to mogą na nas uderzyć gdy będziemy oblegali Jerozolimę, zaś jeśli zniszczymy ich armię na tym polu, święte miasto łatwiej otworzy przed nami swe bramy.
-
Karl
No cóż jeśli moja taktyka się powiedzie możemy doścignąć armię saracenów na pustyni kiedy będą wycieńczeni i zaniepokojeni odwrotem wtedy nawet tak niedoświadczona armia jak nasza powinna dać radę z takim wrogiem. Jeśli natomiast zdecydują się na desperacki szturm na zamek z jeszcze większą łatwością ich wybijemy, a gdy będą się wycofywać wy z zamku wyruszycie w pościg a ja już z drugiej strony będę wyrzynał ich jak psy.
-
Krzysztof Potocki
- Panowie, ja tak dobrze na dowodzeniu się nie znam. Ufam iż znacie się na tego typu sprawach, pierwej jednak powinniśmy się zorientować w sytuacji która panuje w okolicy obleganej twierdzy. Sądzę iż gdy zbliżymy się do brzegu wtedy ocenimy sytuację i wybierzemy najlepszą opcję. Poza tym ja bym zrobił tak: Jeśli niewierni będą w trakcie szturmu, wylądujemy przy fortecy i uderzymy im na flankę i rozbijemy. Lecz jeśli będą czekać, bo zapewne w swym obozie mają spore zapasy, to wtedy byśmy mogli wylądować na ich tyłach i zaatakować z całą siłą ich pozycje od tyłu. - Mówiąc to biorę kilka łyków rumu.
-
Jan z Czarnkowa
-Mądrze prawisz, Krzysztofie, sądzę, iż decyzję powinniśmy podjąć dopiero po zapoznaniu się z sytuacją. Chciałbym jednak powiedzieć jedno jeszcze słowo: nie wydaje mi się, aby walka na pustyni była dobrym pomysłem. Opisy żydowskiego lichwiarza były aż nadto malownicze i zdaje mi się, że lepiej jednak otoczyć ich i rozbić przy zamku, miast uganiać się po pustyni, na której ponoć Arabów wspiera sam Lucyfer magcznymi sztuczkami. Jak wiemy, na niego dobra jeno woda święcona, a o nią może być trudno. Mamy jakiegoś księdza na statku?
-
Karl
Uderzenie na tyły zazwyczaj powinno dawać dobre rezultaty, ale uwierzcie mi jeśli otoczymy ich i uderzymy na nich a nie uda nam się ich rozbić przez ich ogromną przewagę liczebną będą zmotywowani do walki na śmierć i życie. Wtedy przebiją się przez naszą linię i to my zostaniemy otoczeni. Także jestem za tym, aby poczekać na ukazanie sytuacji, nawet sam zgłaszam się na ochotnika do przekradnięcia się do obozu wroga i sprawdzenia jak wyglądają nastroje. Jednak jeszcze raz powtarzam przed tak potężną przewagą liczebną możesz uchronić się tylko będąc na murach i zasypując ich gradem strzał, kamieni, bełtów i oszczepów.
-
Barisan de Moulins
Nie widziałeś jeszcze Karlu, szarż europejskiego rycerstwa. Zaręczam, że gdy kilkuset ciężkozbrojnych jeźdźców się zbierze pod chorągwią, rozpali się wśród nich żar walki w imię Boże, to jedynie sam diabeł nas powstrzymać może. O saracenach słyszałem wiele opowieści, mój ojciec, a przed nim moi dziadowie i pradziadowie częstokroć wyruszali z nimi walczyć w Iberii. I mogę rzec, rumaki mają rącze i szybkie, jednakoż nawet wielka przewaga ich liczby nie dorówna naszym silnym i wielkim ogierom. Poza tym...Bóg jest z nami, walczymy o Ziemię Świętą i dopomoże nam w bitwie.
-
Karl
Cóż mam, więc nadzieję iż w końcu ją zobaczę musi to być naprawdę spektakularne widowisko skoro twierdzisz, iż taka szarża jest w stanie za jednym zamachem rozbić tłumy wojsk saracenów. W Szwecji faktycznie preferujemy walkę zwartych szykach piechoty i bardzo rzadko lekką kawalerią, rycerstwa jako takiego nie ma w Skandynawii.
-
WYBRZEŻE EGIPTU
Barisan, Karl, Jan, Krzysztof
Gdy wy obradujecie nad swymi planami, nagle drzwi kajuty ,w której się znajdujecie otwierają się z hukiem i wpada do środka zadyszany i lekko wystraszony marynarz po czym wykrzykuje "PANIE U BRZEGU COŚ WIDAĆ, NIECH SAM PAN ZOBACZY" po czym równie szybko opuszcza kajutę i biegiem udaje się na pokład. Wy zaś ruszacie w ślad za nim. Po wejściu na pokład podchodzicie do prawej burty okrętu i spoglądacie na brzeg od którego oddaleni jesteście o jakieś 500m. Widzicie plażę idealną wręcz do zejścia na ląd oraz wielkie puste obszary pustynne, kilkaset metrów w głąb tej pustyni znajduje się jednak długa piaszczysta wydma, wysoka na około 50m i szeroka na jakiś kilometr, jednak nie wygląda na to aby była usypana przez wiatr, gdyż jest stanowczo zbyt stroma, zza niej zaś waszych oczu dochodzi widok kilku słupów dymu czarnego jak noc, ewidentnie coś się tam pali jednak cóż to jest ?
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
-
Karl
Trzeba sprawdzić co to jest! Krzysztofie masz jakieś mniejsze łodzie na tym okręcie, aby zejść na ląd?
-
Krzysztof Potocki
- Rzecz w tym przyjacielu, czy chcesz posłać tam mały oddział, czy całą kolumnę? - Odpowiadam Karlowi.
-
Karl
Sam tam popłynę. Chyba, że ktoś chce dołączyć?
-
Barisan de Moulins
I ja pójdę, zobaczyć cóż się tam stało.
-
Krzysztof Potocki
- Przygotować szalupę. Idziemy w trójkę na zwiady. - Krzyczę do swoich marynarzy, sam wracam do kajuty i wracam z mieczem przyboku.
-
Jan z Czarnkowa
-W trójkę? Ha, chyba nie myśleliście, że tak szybko się mnie pozbędziecie! - wykrzykuje, wychodząc z kapitańskiej kajuty.
-Gdziekolwiek się udajecie, podążam za wami!
-
WYBRZEŻE EGIPTU
Barisan, Karl, Jan, Krzysztof
Ruszacie więc małą szalupą w dość długą drogę do wybrzeża, zabieracie ze sobą również 6 piechurów do pomocy...... Pogoda jest bardzo spokojna i dzięki temu na morzu nie ma ani jednej fali co pozwala wam w dość ,krótkim czasie dotrzeć do brzegu. Pozostawiacie swych ludzi do pilnowania łodzi ,po czym sami wyruszacie dalej do tej dziwnie wyglądającej wydmy ,zza której unoszą się kłęby czarnego niczym smoła, dymu. Po kilkunastu minutach trafiacie do jej podnóża i co teraz ? Czy spróbujecie się na nią wspiąć, mimo tego iż jest stroma ,czy jednak spróbujecie ją okrążyć co zabierze sporo czasu ale nie będziecie narażeni na ewentualny upadek z wysoka ?.
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
-
Karl
Sądzę, że dobrym wyjściem byłoby się rozdzielić. Będziemy w stanie więcej się dowiedzieć i istnieje mniejsza szansa na spotkanie wroga. Ja ze względu na to, iż mam lekką zbroję wespnę się na tą wydmę.
-
Jan z Czarnkowa
-Powiadam wam, szlachetni towarzysze, nie wchodźmy na tę górę. Dziwna jest, nie podoba mi się. Proponuję podzielić się - ja i Karl obejdziemy prawą, zaś Barisan i Krzysztof lewą, i popatrzymy, co lub kto się za nią chowa - zwracam się do kompanionów.
-
Barisan de Moulins
Jan mądrze prawi, nigdy czegoś podobnego nie widziałem. Może brama piekieł jest za tą górą? Winniśmy zachować ostrożność.
-
Karl
Panowie nie bądźmy, aż tak przesądni. Jakby myśleć tym tokiem wszystkie góry byłyby złe. A z tej wydmy będzie znacznie lepszy widok
-
Jan z Czarnkowa
-Przyznam się waszmościom, że w przyklasztornej szkółce nie uważałem za bardzo, ale jam pewien, że nie było tam nic o górach wyrastających z morza. Nigdzie takowych gór nie widziałem. To zapewne jedna z szatańskich sztuk, o jakowych żydowski lichiwarz wspominał. Bez wątpienia nie należy tam wchodzić - wyrażam swoje zdanie, zwracając się do Karla.
-
Karl
Zapewniam cię iż jeślibyś przejeżdżał przez Szwecję, widziałbyś znacznie dziwniejsze zjawiska natury. Mówię zwracając się do Jana.
-
Barisan de Moulins
Skoroś taki pewny, iż nie ma tam nic groźnego to idź, z Bogiem. Nie wiem jak Jan i Krzysztof, ale ja poczekam i się przyjrzę. Uważaj an siebie.
-
Karl
Dobrze zatem ruszam. Chyba, że Krzysztof także jest człowiekiem myślącym i uda się ze mną.
-
Jan z Czarnkowa
-Poczekamy tu zatem na ciebie. Nie ma sensu rozdzielać się, skoro i tak ty pierwej obaczysz wszystko i będziesz mógł zdać nam relację. Idź z Bogiem - zwracam się do Karla, po czym sam odchodzę kilkanaście metrów od góry tak, by widzieć więcej terenu, który dotychczas skrywał przede mną cień góry i tam pozostaję.
-
Karl
Dobrze zatem ruszam. Życzcie mi powodzenia. Mówię po czym myślę:
He, rycerzyki się boją? Prawdziwy Skandynaw nigdy się nie boi.
-
Krzysztof Potocki
Po wysłuchaniu towarzyszy mówię szeptem:
- Ciszej głupcu. - Następnie ruszam na szczyt wydmy skradając się.
-
WYBRZEŻE EGIPTU
Barisan, Karl, Jan, Krzysztof
Czekacie więc na bezpieczny powrót Karla na ziemię, oglądacie jak ten masywny skandynaw oraz zwinny żeglarz w niezwykle zwinny i sprawny sposób wdrapują się metr po metrze na tę wydmę, w całości pokrytą piaskiem, jednak ta po jakimś czasie zaczyna się usypywać i znikać spod rąk dzielnych towarzyszy, ci nie mogąc zrobić już nic ześlizgują się na sam dół, znacznie szybciej pokonując te 10m i spadając w końcu na dół.... niestety nie obyło się również bez kłopotu ponieważ gdy spadli, na nich również spadła wielka nawała piasku z wydmy przysypując ich w całości i usypując na nich sporej wielkości kopiec..... Gdy podbiegacie by im pomóc ,wasi towarzysze jednak sami wynurzają się na powierzchnię i z wielkim trudem chwytają głębokie oddechy, oboje są teraz niesamowicie zmęczeni i zdyszani, lecz was zaintrygowało coś co odsłoniła ta kupa piachu ,która przysypała waszych braci, Bardziej interesujące od nich jest w tej chwili wasze znalezisko czy może raczej odkrycie..... Otóż waszym oczom ukazuje się ogromna drewniana ściana, a raczej jej część ,z której opadł piach, która kształtem przypomina coś wam znajomego, a w szczególności znajomego dla Krzysztofa ,otóż ściana ta jest kształtu stożkowatego z delikatnym wypukleniem po środku rozciągającym się na całej jego długości.
-
Barisan de Moulins
Hahahahaha piękny lot! Ale na Boga...cóż to? Podchodzę bliżej, obadać dziwną rzecz.
-
Karl
Jakbyś nie zauważył dzięki temu lotowi odkryliśmy to cholerstwo. Rycerzyku.
Tak właściwie co to jest? Mówię otrzepując się z piasku.
-
Krzysztof Potocki
- Nie mogę w to uwierzyć, czyżby było to dno jakiejś łajby? - Wypowiadam to zdanie ze zdumieniem na twarzy i padam na kolana.
-
Barisan de Moulins
Jak to mawiają, więcej szczęścia niż rozumu? - zwracam się do Karla z wrednym uśmieszkiem, po czym myślę, iż Krzysztof może mieć rację. Zaiste, przypomina to część łajby, ale na Boga, co by tu robiła?
-
Karl
Proponuję przebić się moim toporem przez deski i sprawdzić cóż to za statek.
-
Krzysztof Potocki
- Panowie sprawa tej łajby jest podejrzana, ale nie zapominajmy po co tu przybyliśmy. Mieliśmy sprawdzić co jest źródłem tego dymu. W pierwej to sprawdźmy. - Wstaję, obchodzę drewnianą ,, ścianę '' i idę w stronę dymu.
-
Karl
Zatem proponuję znowu się podzielić. Wy pójdziecie sprawdzić źródło dymu, a ja zbadam ten statek.
-
Barisan de Moulins
Niechaj więc tak będzie. Czując, że może się coś złego wydarzyć, wyciągam miecz z pochwy na wszelki wypadek.
-
Karl
Skoro tak to biorę się do pracy. Mówię po czym zaczynam przerąbywać się przez ścianę. Czuję jednak ból w plecach spowodowany upadkiem, więc robię to dość wolno.
-
WYBRZEŻE EGIPTU
Barisan, Karl, Jan, Krzysztof
Jak postanowiliście tak zrobiliście, Barisan oraz Karl zostali i czekają aż Karl zdoła przebić się przez drewno ,które jednak okazuje się być nadzwyczaj solidne i dość "młode" co nasuwa myśl iż statek ten pomimo tego całego piasku go spowijającego nie leży tu od dawna, jednak kto mógł stworzyć tak olbrzymi okręt ?. Wydma rozciąga się na długości około kilometra wątpię więc aby pozostałym czyli Krzysztofowi oraz Janowi udało się dotrzeć na drugą stronę zanim Karl przebije się do wnętrza tego czegoś. Minął kwadrans ,a Karlowi nie udało się nawet zadrapać owego okrętu, który wydaje się być nadzwyczaj mocny, zaś Krzysztof i Jan powoli zbliżają się do zakrętu umożliwiającego rozejrzenie się za wydmą, gdy tam docierają ich oczom ukazuje się pozostała część okrętu, jest to widoczny jednak mocno przysypany piaskiem pokład okrętu, a dym unoszący się w powietrze spowodowany jest palącymi się żaglami, które jak widać nagrzały się od słońca w takim stopniu iż dokonały samozapłonu. Pokład ,który widzicie zachowany jest w stanie wręcz idealnym co wskazuje wam na to iż nie leży on tutaj zbyt długo jednak tak ogromnego statku jeszcze nie widzieliście, szerokość jego jest imponująca bo jakieś 30-40m !!! Więc wysokość wydmy to tak na prawdę szerokość tego okrętu, pokład jest wykonany z jasnego drewna, jednak widoczne części burty wykonano z innego ciemniejszego gatunku, wspaniale współgrającego z pokładem.... ciężko jest wam jednak określić jego dokładne wymiary z racji zalegającego piasku jednak już na pierwszy rzut oka widzicie ,że jest on prawdziwie ogromny. Maszty ma jednak ułamane jakby z racji sztormu lub też zostały złamane gdy ów statek osiadł tutaj i przewrócił się na bok.
-
Karl
No rzesz HELVETE! Rycerzyku trzymaj mnie bo zaraz sam przyłożę sobie tym toporem! Żadnej rysy? To nie może być zwykły statek! Krzyczę po czym ciskam moim toporem obok statku.
-
Barisan de Moulins
Hehe spokojnie Skandynawie, spokojnie. Skoroś się nie przebił przez tyle czasu, to nie sądzę by dalsze próby miały jakikolwiek sens, chyba że masz katapultę. Ehhh ale tu gorąco, dołączmy lepiej do Krzysztofa i Jana, bo cóż tu po nas. To jakiś okręt diabła, a nam, istotom Bożym nie dane widocznie do niego wejść.
-
Krzysztof Potocki
Po zlokalizowaniu źródła dymu wracam go towarzyszy i tak rzecze:
- Panowie wracamy na starek i płyniemy do twierdz. Był to tylko niepotrzebny prostuj. Okazało się że źródłem tegoż dymu jest palący się żagiel. - Po tych słowach kieruję się w stronę szalupy.
-
Jan z Czarnkowa
-Istotnie towarzysze. Los, jak to powiedział Krzysztof zakupił z nas, a w szczególności z naszego wikingskiego przyjaciela. Nie ma co więcej marnować tu czasu, rusza my dalej - mówię, po czym udaję się w stronę szalupy.
-
WYBRZEŻE EGIPTU
Barisan, Karl, Jan, Krzysztof
Wracacie więc do szalupy i następnie na okręt, macie teraz jeszcze kilka godzin przed dotarciem w pobliże celu wyprawy. Możecie dzięki temu odpocząć, porozmawiać lub dopracować plany. Decyzja należy do was.
-
Karl
Bywajcie, więc idę do swojej kwatery. Plan dopracujemy, gdy będziemy mieli lepsze widok na sytuację jaka jest w oblężenie. Mówię po czym udaję do swojej kwatery i rzucam się na łóżko, aby odpocząć po ciężkim dniu.
-
Krzysztof Potocki
- Wciągnąć szalupę, wracamy na kurs, wszystkie żagle w górę wyciągnijcie z tej floty jak największą prędkość. - Wydaje rozkazy załogom. Następnie wchodzę na mostek i analizuję mapy wybrzeża.
-
Barisan de Moulins
Staję przy burcie okrętu i zwracam swój wzrok ku lądowi.
-
WYBRZEŻE EGIPTU
Barisan, Karl, Jan, Krzysztof
Pozostała trasa do oblężonej twierdzy zajmuje wam kolejne 3h, jest już późne popołudnie gdy docieracie w pobliże twierdzy i widać już w oddali słupy dymu. Gdy tylko zauważają to na pokładzie od razu powiadamiają was o wszystkim. Wchodzicie więc na pokład i w tej chwili wasz okręt ,który jest pierwszy w konwoju, wypływa zza małego cypla ukazując wam twierdzę w całej jej okazałości, a bliżej od waszej strony ogromny obóz oblegających go wojsk arabskich. Katapulty wciąż ostrzeliwują twierdzę pociskami, które przed wystrzałem są podpalane.
To oblężenie trwa już od kilku miesięcy, z dala od źródeł wody pitnej ,a wojska arabskie najwyraźniej nie mają z tym problemu. Widzicie teraz ,że wróg obozuje jedynie od południowej strony twierdzy, i wysyła jedynie liczne patrole wokół niej. Wykopane są również barykady na wypadek ostrzału z twierdzy, oraz dookoła całego obozu tak aby zapobiec atakowi. Widzicie też jednak ,że to będzie ciężka, bardzo bardzo trudna walka. Zaczyna się więc wasza odsiecz dla oblężonej twierdzy.... czy podołacie ?
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Właśnie planujesz ze swymi kapitanami dalszą obronę, gdy przybiega kurier ,a w międzyczasie rozbrzmiewają okrzyki radości garnizonu, otrzymujesz wiadomość iż od południa płyną Europejskie Okręty!!!! ODSIECZ JEST W DRODZE !!!!!!!!!
-
Krzysztof Potocki
- Panowie to jak szturmujemy obóz wroga czy przebijamy się do twierdzy i wspieramy obrońców. Osobiście wolałbym zetrzeć niewiernych w pył i uwolnić twierdzę spod oblężenia. - Mówię od towarzyszy kładąc dłoń na rękojeści miecz.
-
Karl
Widząc ogrom obozu powątpiewam, czy uda nam się przypuścić frontalny szturm. Zdaję się na wasze tęgie głowy, gdyż mojej jeno krew w głowie.
-
Barisan de Moulins
Wyciągam miecz i przyjmuję dumną postawę, podnosząc zbrojną w ostrze rękę ku górze, krzycząc:
Oto są, bracia moi! Bezbożnicy są naprzeciw nas, chwila na którą czekaliśmy nadeszła!
Po chwili wysuwam swoją propozycję co do strategii:
Panowie, czyż nie rozsądnie byłoby najpierw rozbić umocniony obóz? Oblęgający staną się oblężonymi, a gdy ruszą ku nam runie na nich uderzenie z dwóch stron!
-
Jan z Czarnkowa
-Myślę Waszmościowie, że nie macie racji. Przebijać się do obrońców - bezsens. Jeśli oblężenie trwało już wtedy, gdy byliśmy w Messynie, to zapewne mają duże niedostatki w prowiancie. Musieliby wyżywić kolejne kilka tysięcy mężów wraz z naszym przybyciem. Dalej, jazda, która jest naszym rdzeniem, prym wiedzie w polu. Tu jest tłok i obawiam się że pomimo bitności naszych rycerzy oraz Opatrzności Bożej nie zdołamy rozbić szarżą tylu pohańców. Ostatnia zaś propozycja jest równie nie trafiona - do oblężeń potrzebna jest piechota, której u nas nie uświadczysz, jeno sami nowicjusze. Z tego powodu, proponuje Waszmościom, by lekka jazda sprowokowała atakiem piekielników. Wyciągnie ich na otwarte pole, a tam ubije ich nasze rycerstwo. Jeśli zaś wróg za nami nie podaży, wówczas sformujemy oddziały, które będą bez przerwy pogan nękały - atakowały tabory, oddzielone i zdezorganizowane oddziały - kończą, rzucając jeszcze raz spojrzenie w stronę obozu oblegających.
-
Krzysztof Potocki
Wyciągam szable i donośnym głosem krzyczę po łacinie:
- Panowie szykujcie się na bitwę, ruszamy zmieść arabów. Kurs na brzeg, szykować się do lądowania. Nie ociągać się, gotować broń i pancerze. Z życiem obiboki z życiem. - Zwracam się do załogi, a następnie do towarzyszy:
- Panowie czas prosić Boga o błogosławieństwo. Chodźmy się pomodlić o zwycięstwo. - Mówiąc to chowam miecz do pochwy.
-
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
"-W nareszcie jakaś dobra wiadomość! Tyle tygodni czekania oraz odpierania ataków nie poszło na marne! Nakażcie przygotować keje na przyjęcie statków i od razu poślijcie po mnie kiedy już wylądują"
-
Barisan de Moulins
Zaufam twym zdolnościom przywódczym Janie, u nas w słodkiej Francji wystarcza jedno uderzenie by pokotem obalać wrogów, jednakoż tam takiej masy bezbożników próżno szukać, to i mniej kopij się kruszy. Obyś mądrze osądził. Masz rację Krzysztofie, w Bogu nasza nadzieja.
Udaję się na modlitwę.
-
AKT II:OBLĘŻONA TWIERDZA
Barisan, Karl, Jan, Krzysztof
Zgodnie z tym co nakazał Krzysztof ,wszystkie statki natychmiast rozpoczęły zmianę kursu na brzeg, jednak nie idzie on zgodnie z zamiarem Jana, ponieważ skierowały się one wprost na obóz wroga. Ten gdy tylko zobaczył dogodną okazję w ciągu kilku minut przestawił część swej artylerii oblężniczej i rozpoczął ostrzał waszych okrętów, jednak pierwsza salwa okazała się być niecelna z racji zbyt dużej odległości okrętów od wybrzeża. W międzyczasie przygotowali również obronę ,na którą składa się mnóstwo łuczników, ustawionych w kilku szeregach, co wspaniale widać na opadającym łagodnie brzegu, przed nimi zaś ustawiono w na prawdę zręczny i solidny sposób piechotę ,z bardzo dużymi tarczami osłaniającymi murem tych łuczników oraz samych siebie. Wygląda to na prawdę wspaniale ,ze względu widoku.... gdyż dla was jest to śmiertelne zagrożenie.......
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Wbiegasz natychmiast na blankę by zobaczyć okręty zmierzające wam na pomoc, wtedy jednak stajesz jak wryty i osłupiały..... widzisz jak statki nie dość ,że nieliczne w porównaniu do zamierzonej wielkości odsieczy i mające was ratować próbują dokonać samobójstwa, gdyż zamiast płynąć do portu, zmieniły kurs i płyną wprost na obóz wroga.........
-
Barisan de Moulins
Zmień kurs! Zmień kurs! Na Boga życie oddam jeśli potrzeba zajdzie, ale nie konając od strzał lub głazów wraz z całą krucjatą!
-
Jan z Czarnkowa
Analizuję linię brzegową oraz port. Jeśli będzie możliwość opuszczenia go statkami bez zagrożenia silnym ostrzałem, również popierał pomysł płynięcia do portu.
-
Krzysztof Potocki
- Wszyscy na stanowiska. Rozproszyć flotę i ciasny zwrot do tyłu, kierujemy się w stronę twierdzy. Z życiem łajzy jeśli chcecie przeżyć. Módlcie się aby kolejne salwy były niecelne. - Wydaje rozkazy załodze i mówię do kompanów po łacinie:
- I cały plan diabli wzieli. - Następnie wracam do kajuty, po drodze mówię po polsku: ,, K***a ich je***a mać ". Po wejściu zamykam drzwi i ciągnę spory łyk rumu z butelki. Po uspokojeniu się wracam na pokład i kieruje flotą, tak aby jak najmniej była narażona na ostrzał, ale jak najszybciej dotarła do portu.
-
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Rozkazuje moim ludziom ułożenie i podpalenie stosu drewna jako sygnał do płynących, aby kierowali się na port
-
AKT II:OBLĘŻONA TWIERDZA
Barisan, Karl, Jan, Krzysztof
Zgodnie z rozkazem flota natychmiast zmienia kurs, na twierdzę ,w porcie której natychmiast zauważacie spory stos drewna ,który zostaje podpalony..... Niestety ostrzał nie ustaje chociaż na wasze szczęście nadal jest on niecelny gdyż katapulty mają zbyt mały zasięg. Jeden z marynarzy podbiega do was i krzyczy:
-PANIE, DLACZEGO UCIEKAMY ????? ATAKUJMY, WALCZMY Z TYMI POGANAMI !!!!!!! ,ZMIEĆMY ICH Z POWIERZCHNI ZIEMII!!!!!!!!!
-
Jan z Czarnkowa
-Spokojnie, dobry człowieku, klnę się na Matkę Przenajświętszą, iż już niedługo nie postanie na tej ziemi noga pohańca. Póki co, musimy jednak wesprzeć załogę obleganej przez nikczemników fortecy - odpowiadam mu, po czym zwracam się do moich towarzyszy, po cichu:
-Musimy zorganizować jakąś dywersję. Proponuję jeszcze tej nocy wysłać oddział lekkiej kawalerii na najcichszych z dostępnych statków, popalić im obozy i poniszczyć machiny oblężnicze, a potem szybko umknąć do statków. Niech muzułmanie wiedzą, że z rycerzami Chrystusa nie staje się w szranki!
-
Karl
Lekka kawaleria do tego zadania się nie nadaje. Od czegóż jest w końcu moja piechota specjalna jak nie od nękania wroga? Plan jest dobry, lecz proponuję posłać na tę akcję właśnie ją.
-
Barisan de Moulins
Tym razem, zacny Janie, rację muszę przyznać Karlowi. On ma doświadczenie w tym, jak i jego ludzie. Lekkozbrojnych jeźdźców oszczędźmy lepiej na manewry, które w samej bitwie zdadzą się nam na dobre.
-
Jan z Czarnkowa
-Nie pojęlicie mych zamysłów, zacni towarzysze. Chcę, by byli to jeźdźcy, by mogli po wykonaniu zadania szybko umknąć przed wrażym pościgiem. Konie oczywiście zostałyby gdzieś ukryte podczas ataku na tabor wroga, nie brałyby udziału w walce bo tylko by przeszkadzały. A czemu obstaję przy jeźdźcach? Bo nie wprawiona osoba do siedzenia w siodle jest w nim mniej stabilna, niźli worek żyta i niechybnie przy kłusie spadnie z niego.
-
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Twoi ludzie rozpalili wielkie ognisko w porcie, zużywając na to wszystkie wasze zapasy drewna.... Okręty zauważyły ogień i zmieniły kurs na port więc teraz już tylko pozostaje wam czekać na nich.
-
Karl
Heh, panie źle czynisz obstając przy nich. Wytłumaczę ci oto dlaczego. Po pierwsze są to nie wprawieni żołnierze, więc bardzo ciężko będzie im dorównać moim ludziom w walce wręcz. Po drugie nie są wyspecjalizowani w skradaniu się i atakach dywersyjnych. Moi żołnierze zostali do tego wyszkoleni. Co prawda nie będziemy tak szybko uciekać jak wy, lecz zrobimy zdecydowanie więcej szkód i mamy większe szanse powodzenia niż twoi ludzie.
-
Jan z Czarnkowa
-To nie moi ludzie, Karlu. Ja dowodzę ciężkozbrojnym odwodem, zdawa mi się, iż to Barisan miał przewodzić lekkiej jeździe. Wszelako, nie ma to znaczenia - nie uciekniecie pieszo pohańcom, bo mają ścigłe konie. Widzę tylko jedno rozwiązanie. Lekka jazda będzie musiała czekać na was, byście mogli uciec, inaczej twoja grupa Karlu będzie grupą jednorazowego użytku.
-
NPC Clément d' Cremoville
-Wybaczcie wielmożni panowie iż wtrącę się lecz chciałbym zaproponować coś co może rozstrzygnąć wasz spór....- powiedział jeden z ludzi Barisana, którego ten objął jeszcze jako rekruta.
-Otóż wiem ,iż jestem jedynie prostym człowiekiem i jednym z waszych żołnierzy, podkomendnych ,lecz mam propozycję.... Otóż co wy na to aby użyć zarówno jednych jak i drugich ? I ludzi Pana Karla, jak i lekkich kawalerzystów ? Lekkiej kawalerii można by użyć aby wywabić wroga z obozu, podjechaliby oni pod obóz wroga z płonącymi pochodniami w pełnym galopie, rzuciliby je na wrogi obóz aby wywołać zamieszanie i uciec, a wtedy od drugiej strony wszedłby oddział pana Karla, dopełniając dzieła i niszcząc wyposażenie oblężnicze korzystając z tego iż wróg udałby się w pogoń za jazdą.... jeśli dobrze to rozegrają to mają szansę niezauważenie zrobić to i wrócić bez strat.
-
Karl
Myślę, iż jest to dobry pomysł. Co powiecie rycerzyki?
-
Barisan de Moulins
Gładząc brodę, z uwagą wysłuchałem wszystkiego co mówili moi towarzysze oraz podkomendny. Po chwili uśmiecham się i mówię:
Spójrzcie panowie! Oto ten człowiek przemówił mądrze, choć nie na jego barkach wodze naszej armii spoczywają! Ryzykujemy duże straty w lekkiej kawalerii za sprawą ostrzału, ale niechaj tak będzie, poprowadzę manewr osobiście. Dodatkowo uważam, że dobrym pomysłem byłoby przygotowanie twoich ciężkozbrojnych jeźdźców Janie. Gdy saraceni rzucą się za nami, ty możesz łatwo na nich uderzyć, a przewagi ich liczby się nie lękaj, albowiem ja uporządkuję wtedy szyki i uderzę z flanki lub tyłu. Padną jak zboże pod kosą!
-
Karl
Powiedz drogi panie.. Mówię do Clémenta ..Jak się nazywasz, stopień i pochodzenie? Sądzę, iż taki potencjał nie może się zmarnować i chcę cię zapamiętać. Gdy tylko skończy się oblężenie tej twierdzy, jeśli uda ci się przeżyć, zgłoś się jak najszybciej do mnie. Będę miał dla ciebie propozycję.
-
NPC Clément d' Cremoville
-Oczywiście mój panie- odpowiada i dodaje.
-Zwę się ,Clément d' Cremoville mój panie i jestem podkomendnym pana Barisana, do niedawna byłem rekrutem lecz szkoliłem się pod okiem wyżej wymienionego.
-
Karl
Oszczędźmy sobie grzeczności mów mi Karl po prostu. Nie jestem szlachcicem Clément. Pamiętaj, więc i po bitwie przybądź do mnie.
-
Barisan de Moulins
Jeśli chodzi o służbę, po bitwie możesz służyć u pana Karla, Clemencie. Jeśli taka twa i jego wola. Ale póki co, bądź przy mnie gdy będę wywabiał saracenów z ich pozycji, potrzebny mi każdy dostępny, dobry wojownik. Poza tym... chcę ujrzeć jak się będziesz sprawował w swej pierwszej bitwie, ufam swym umiejętnościom jakie ci przekazałem, dobrze je dziś wykorzystaj! I mile mnie wspominaj.
Uśmiecham się, po czym kładę rękę na ramieniu podkomendnego.
-
NPC Clément d' Cremoville
-Dziękuję wam panowie, Karlu z chęcią przyłączyłbym się do twego oddziału lecz wydaje mi się iż moje miejsce jest pod dowództwem szanownego Barisana, gdyż to on nauczył mnie walczyć i pomógł mi podnieść się z tego nędznego życia jakie prowadziłem kiedyś ,dzięki jego nauce wiele się nauczyłem i nie chcę go opuszczać, lecz dziękuję za twe propozycje.
-
Karl
No cóż trudno. Chciałbym mieć podobnego ci żołnierza w mojej jednostce. Ale trudno. Życzę ci powodzenia w wojaczce. Masz uppriktigte hjärte. Mówię do Clémenta.
Ciesz się rycerzyku, że masz takich ludzi. Tacy nie dadzą ci łatwo zginąć. Mówię zwracając się do Barisana.
-
Barisan de Moulins
Rad jestem zatem, że pragniesz zostać u mego boku. Walcz dzielnie, ćwicz władanie orężem dalej, a nuż pewnego dnia Bóg da, że książę cię zauważy. A z tego co ludzie mówią i sam widziałem, szlachetna to dusza i darów dla odważnych nie szczędzi. Spójrz na Karla...wojak krnąbrny i błękitna krew w żyłach jego nie płynie, waleczny za to i teraz stoi na czele wielu ludzi.
-
Krzysztof Potocki
- Wybaczcie panowie lecz już długo pływam po różnych wodach i wędruję po różnych krainach i swoje wiem. Mianowicie, piaski pustyni i konie niezbyt idą ze sobą w parze. Wielokrotnie widziałem jak konie, jeźdźcy i wozy zapadały się pod sypkim i zdradliwym piaskiem, poza tym po naszych ostatnich manewrach zapewne muzułmanie przygotowali się na tego typu zagrywki. Proponował bym raczej symulowanie kolejnego desantu ze strony morza. Okręty z samą załogą poczyniły by pewien znacznej wielkości łuk, tak aby zaskoczyć arabów kierunkiem ataku, z resztą okrętom tym prawie nic by nie groziło, co wnioskuje po wcześniejszym ostrzale wroga. Gdy muzułmanie przyjmą pozycje obronne przeciw flocie, oraz przekierują część ostrzału, wtedy mogła by powstać szansa na szturm ze strony twierdzy. - Zwracam się ze swoim planem do kompanów.
-
Jan z Czarnkowa
-Nie wiem skąd ty, człowieku morza znasz się na pustyniach. Wiem tylko, iż ze słów żydowskiego lichwiarza z Messyny miały być równiną zdatną do użycia jazdy, ja sam nigdy na pustyni nie byłem. Wszelako, jedno jest pewne: szturm od strony twierdzy nie wchodzi w grę. Machin oblężniczych i tak nie pociągną za statkami, bo zajęłoby im to zbyt dużo czasu, ciągle pozostaną i mogą nas ostrzeliwać podczas kontrataku. Ponadto, widzę już stąd, iż całe przedpole pocięte jest zasiekami, szańcami i barykadami, to niemalże tak, jakbyśmy chcieli zdobywać twierdzę, a do tego wypada mieć co najmniej 2 razy tyle chłopa co obrońca, a niektórzy mówią i o czterech!
-
Karl
Zbyt dużo myślimy panowie. Proponuję wykonać manewr jaki przedstawił Clément, gdyż nikt z nas nie ma pełnego pojęcia o walce na pustyni i trzeba działać szybko.
-
AKT II:OBLĘŻONA TWIERDZA
Barisan, Karl, Jan, Krzysztof
W czasie waszej rozmowy okręty bezpiecznie dopływają do zniszczonego portu. Statek na ,którym wy się znajdujecie wpływa jako pierwszy, i stara się zacumować przy jednej z zachowanych przystani, jednak tych nie zostało już zbyt wiele i większość waszych statków musi rzucić kotwicę tuż przy porcie. Cały port wygląda jak istne pobojowisko, wszędzie leżą fragmenty głazów wystrzeliwanych przez katapulty i zniszczonych przez nie przystani, budynków portowych. Dojście do niej to jedynie jedna szeroka aleja położona w samym środku portu pomiędzy dwoma rzędami domów mieszkalnych, sklepów i magazynów wybudowanych jeszcze w stylu arabskim. Dokładnie na przeciw tej alei rozciąga się długie kamienne molo z umieszczoną na jego końcu wysoką latarnią morską ostrzegającą przed skałami i silnymi prądami morskimi. Gdy tylko dobijacie, waszym oczom i uszom dobiegają okrzyki i wiwaty radującej się załogi twierdzy, ucieszonej na wasz widok.....
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Okręty w końcu dopłynęły do portu i zacumowały przy nim, długo oczekiwana pomoc wreszcie nadeszła !
-
Karl
Zeskakuję z pokładu statku i mówię do ludzi:
Cieszcie się i radujcie, gdyż pomoc nadeszła! A teraz prowadźcie do dowódcy zamku.
-
Krzysztof Potocki
- Zabezpieczyć okręty i odpocząć.- Wydaję rozkazy załodze, następnie schodzę z okrętu i idę za Karlem.
-
Jan z Czarnkowa
Wchodzą z okrętu i ruszam za Karlem, jeśli ten dowie się gdzie jest dowódca. Jeśli nikt tego nie wie, Adam się w krótką pogawędkę z kilkoma obrońcami.
-
Barisan de Moulins
Również ruszam za Karlem. Przedtem jednak rozkazuję moim ludziom oporządzić konia, by był gotowy do natychmiastowego wyjazdu w razie czego.
-
AKT II:OBLĘŻONA TWIERDZA
Barisan, Karl, Jan, Krzysztof
Wtem przybywa do was posłaniec od dowódcy garnizonu, który mówi iż ma rozkaz zaprowadzić was do niego.
Po drodze macie okazję oglądać ogrom zniszczeń i pożogi trawiących tę twierdzę, praktycznie całkowicie zniszczoną, aż dziw bierze ,że obrońcy wytrzymali tyle czasu w takich warunkach..... Mur podziurawiony jest już jak sito przez ostrzał, wszelkie zabudowania albo spalone, albo zrównane z ziemią przez ten ostrzał.... Żołnierze.... tak oni wcale nie wyglądają lepiej, rzadkością jest spotkać kogoś kto nie ma na sobie choćby kawałka opatrunków, lecz ci wcale nie wyglądają na zmartwionych czy smutnych !!! Wręcz przeciwnie wszyscy wiwatują i cieszą się na wasz widok ,który dodaje im sił i otuchy. W końcu po kilkunastu minutach docieracie na miejsce gdzie ku waszemu wielkiemu zaskoczeniu widzicie przed sobą....... Araba stojącego przy stole ,a w raz z nim pewnego dobrej budowy i wzrostu starca, Europejczyka..... widać iż na stole leży jakaś mapa, zapewne jest to plan twierdzy i okolic pozwalający na planowanie obrony. Oprócz tego jest tam też stos różnych dokumentów. Samo pomieszczenie również nie jest bez uszczerbku, w suficie widnieje sporej wielkości dziura spowodowana przez głaz ,który leży przy drzwiach ,którymi wchodzicie..... do tego dochodzi brak sporego kawałka ściany po waszej lewej stronie..... Ta twierdza jest ,a raczej była kiedyś potężna jednak teraz to jest już tylko kupa kamieni.......
-
Barisan de Moulins
Bądźcie pozdrowieni bracia! Niechaj Bóg was... ale cóż to, saracen? Zdziwiony wpatruję się w nieznajomego.
-
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
-Witajcie panowie, może zechcecie spocząć. Jedzeniem was nie poczęstuje, bo już sam nic od 2 dni nie jadłem. Za to mamy jeszcze kilka flasz podobno zacnego wina, jednak ja z wami nie będę pił, bo mi religia nie pozwala.
-
Karl
Chętnie. Mówię po czym siadam do stołu.
Więc ty jesteś dowódcą obrony tak? Jaka jest wasza godność i kim jest ten starzec? Jak wygląda ogólna sytuacja?
-
Jan z Czarnkowa
-Zaprawdę, powiadam wam towarzysze: dziwny to dzień, gdy oblężonym chrześcijanom przewodzi wyznawca Allaha. Niemniej jednak, skoro ludzie na zewnątrz ci ufają i ja siądę do stołu z tobą - mówię cudzoziemcowi po łacinie, po czem siadam do stołu.
-
Barisan de Moulins
Zatem i ja zaufać ci muszę, w mym sercu nadzieja, iż nie jesteś jak inni bezbożnicy i szlachetna z ciebie dusza, acz nie nawrócona.
-
AKT II:OBLĘŻONA TWIERDZA
Siadacie więc wszyscy przy stole by rozpocząć naradę. Macie wiele do przedyskutowania, zapasy, stan żołnierzy, plan obrony i ewentualnego wypadu..... Wszystko zdane jest teraz na nowo przybyłych........
-
Karl
Czekam, aż arab odpowie na moje pytania.
-
Panowie ja Jusuf ibn Ajjub Al Kurdi zostałem nieslusznie posadzony o zdradę sultana. Musiałem uciekać i tak znalazłem się tutaj. Ten szlachetny mąż powierzyl mi obronę zamku. Sytuacja w zamu jest zła. Jedzenia niemal nie ma brak żołnierza jesteśmy na skraju zarazy. Planowalismy przelamać oblężenie ale na szczescie przybyliscie wy.
-
Krzysztof Potocki
- Panowie mam pewien plan jak zakończyć oblężenie. Powołując się na honor obu królestw moglibyśmy wyzwać jednego z arabów na pojedynek, którego wynik by zadecydował o oblężeniu. Jeśli wygrałby nasz reprezentant wtedy saracenii odstąpili by od oblężenia, jednak jeśli zwyciężyłby przeciwnik, wtedy obrońcy opuszczą twierdzę. Takie rozwiązanie zapobiegłoby rozlewowi krwi. - Mówię to po łacinie do zgromadzonych przy stole kompanów.
-
Barisan de Moulins
I cóż dalej? Pokonalibyśmy ich wojownika i odeszli, nie mogąc się rozłożyć pod Jeruzalem? Nie po to żeśmy tu przybyli, by zabić jednego w zamian za swobodne odejście. Poza ufnością w sprawność naszych mieczy, słabość naszą byśmy ukazali i lęk. Twierdza wpadłaby w ich ręce, a wtedy nie mielibyśmy miejsca do postoju i przygotowań. Nie, rozlewu krwi unikać nie możemy, ma ona się lać strumieniami i zabarwić na czerwono Ziemię Świętą, w imię Boga! Lepiej obmyślmy strategię wojenną, cenię Krzysztofie twoje spojrzenie na sytuację ale my tu walczyć przybyliśmy.
-
Krzysztof Potocki
- Rozumiem o co ci chodzi,lecz po względnych oględzinach twierdzy sądzę że wytrwamy tu krótko ponad tydzień.
-
Barisan de Moulins
Toteż obawiam się, iż jedyne wyjście to walna bitwa. Lepiej już polec w bitwie, niźli cofać się na pustynię z marnymi zapasami żywności. Saracenie, ilu masz ludzi? Rycerstwo liczne?
-
Jan z Czarnkowa
-Przypominam, że zamiast wdawać się w walną bitwę, możemy wysłać oddział, który nękał będzie przeciwnika na tyłach. Już o tym wspominałem, szlachetni towarzysze - niszczenie sprzętu oblężniczego, podpalanie taborów. Natomiast jedno jest pewne - Opatrzność Boża nad nami czuwa i zsyła nam człowieka, który z pewnością dużo wie o sposobach wojowania Saracenów oraz o walkach na pustyni. Powiedz mi, czy prawdę rzekł mi pewien żydowski lichwiarz, że pustynie nadają się wybornie do walki konnej? - zwracam się do dowódcy twierdzy.
-
AKT II:OBLĘŻONA TWIERDZA
Gdy wy omawiacie sytuację i próbujecie dojść do porozumienia, do pomieszczenia wchodzi posłaniec.....
-ZGUBA!!!!!!!! KAPITANOWIE NIE ŻYJĄ !!!!!! WOJSKA ARABSKIE SZTURMUJĄ ZAMEK Z KAŻDEJ STRONY!!!!!!! JESTEŚMY ZGUBIENI!!!!!!!!!!!! Wykrzykuje on po czym pada na ziemię i traci przytomność..... W tej chwili również przez otwory w ścianie oraz dachu wpada kilka strzał ,a jedna z nich trafia w sam środek stołu, przy którym obradujecie.....
-
Karl
Później wszystko omówimy! Do broni, na mury! Mówię po czym ruszam w stronę skąd dochodzą najgłośniejsze odgłosy walki.
-
Barisan de Moulins
Montjoie! - wykrzykuję wyciągając energicznym ruchem ostrze z pochwy. Uformować szyki, chyżej! Chyżej!
-
Jan z Czarnkowa
-Mury? Mury są w resztkach, Karlu, chyba widziałeś. Musimy bronić portu oraz tego kasztelu, resztę możemy pozostawić muzułmanom. Mają przewagę liczebną i im większy obszar będziemy musieli bronić, tym gorzej dla nas - odpowiadam Skandynawowi.
-
Karl
Srać taktykę nie ma czasu! DO WALKI!
-
Krzysztof Potocki
Wracam się do portu i krzyczę do swej załogi:
- Zbroić się, twierdza jest atakowana. Za 2 wszyscy mają być gotowi na bój. -Samemu wbiegam do swej kajuty i uzbrajam się w lekki pancerz, tarczę i szablę. Następnie wychodzę i przemawiam do swych ludzi:
- Panowie, stajemy w obronie tej twierdzy przed saracenami walka będzie ciężka i nie ukrywam, że możemy polec, lecz będziemy walczyć do samego końca. A teraz za mną na bój!! - Mówiąc to wyciągam szablę z pochwy i prowadzę moją załogę na front zamku.
-
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
-Panowie musimy odeprzeć ich z linię murów-mówię do obecnych
Zbieram resztkę obrońców i staram się walcząc z nimi ramie w ramie odeprzeć ataki.
-
AKT II:OBLĘŻONA TWIERDZA
SZTURM
Karl jako pierwszy po usłyszeniu wiadomości wybiega pędem z komnaty i od razu znika wśród zgliszczy, za nim pobiegł Krzysztof ,który wyraźnie skierował się do portu ,i tam po uzbrojeniu siebie oraz przygotowaniu załogi został odcięty wraz z jego ludźmi oraz częścią garnizonu walcząc o ocalenie portu..... Jednak napiera na niego cała ta chmara arabów szturmujących twierdzę od strony południowej, gdyż port jest zlokalizowany właśnie przy zewnętrznym południowym murze, w którym na skutek ostrzału zawalił się znaczny kawałek muru i pomimo ufortyfikowania go przez garnizon ,nie wytrzymał on naporu i atakujący odcięli cały port od pozostałej części twierdzy..... Jan, Barisan oraz Jusuf po wyjściu z zamku, waszym oczom ukazuje się duży plac z wielkim pomnikiem po środku (coś na wzór placu przed Bazyliką Św. Piotra w Watykanie) otoczony przez budynki ustawione w kwadracie, jest z tego placu jedynie jedno wyjście. Na plac ten prowadzą ogromne schody o długości około 30m i szerokie na całą szerokość placu tj. około 100m ułożone pod małym kątem ,z kolei wyjście z placu jest tylko jedno i to położone na wprost tych schodów...... Jest to szeroka na 10m aleja z budynkami garnizonowymi po bokach. Na placu tym gotuje się do boju główna siła garnizonu, czyli mający za zadanie bronić głównego zamku, strażnicy zamkowi, uzbrojeni w różną broń, od mieczy po cepy i piki czy halabardy, mają na sobie jednak solidne pełne zbroje i grube tarcze ,na oko pozostało ich już niestety około 200 jednak przy takim położeniu będą oni w stanie bronić tego placu przez jakiś czas i zadać duże straty atakującemu wrogowi...... Oprócz nich jest tam też około 50 ludzi Barisana. Walki toczą się teraz na całym terenie twierdzy ,i jest to generalny szturm całych sił Muzułmańskich co stanowi dla was nie lada zagrożenie oraz wyzwanie, jeśli nie uda wam się ,nie doczekacie się przybycia reszty sił krucjaty.
-
Karl
Gdzieś walczy.
-
Jan z Czarnkowa
-Mężni i zacni towarzysze! Saraceni szturmują zamek, ale Bóg nam sprzyja i nie da nam zginąć z rąk pohańców! Musimy utrzymać ten plac i pokazać psom gdzie jest ich miejsce! Komu Panna Niepokalana miła, do boju! - krzyczę do zebranych, po czym dobywam miecza i tarczy, i ruszam naprzeciw wrogom, cały czas osłaniając się tarczą.
-
Krzysztof Potocki
- Słuchać mnie hołoto - Mówię do moich ludzi i pozostałych obrońców. - Musimy się tu utrzymać i odeprzeć atak arabów, więc zewrzeć szeregi i nie przepuszczać żadnych wrogów. Łucznicy i kusznicy niech zajmom pozycje na tyłach i nieprzerwanie strzelają do nadciągających saracenów. - Samemu ustawiam się pośrodku mych ludzi w pierwszym szeregu trzymając tarczę przed sobą.
-
Jusuf ibn Ajjub Al-Kurdi
Rozkazuje bronic do ostatniego żołnierza a sam udaje się na tyły aby z stamtąd lepiej ocenić sytuację.
-
Barisan de Boulins
Tarczownicy, wystąpić do pierwszych szeregów, zwarto, ramię przy ramieniu! Naprzód, nie bać się śmierci, w imię Boga! Skinąwszy mieczem w stronę saracenów ruszam ze swymi ludźmi powoli naprzód, nade wszystko starając się zachować szyk.
-
AKT II:OBLĘŻONA TWIERDZA
SZTURM
Karl, walczy gdzieś z przodu opętany przez bitewny szał, jakiego doznają Skandynawscy Wojownicy gdy tylko widzą okazję do wielkiej bitki. Krzysztof stara się ocalić siebie ,swych ludzi oraz w miarę możliwości port byście nie utracili przyjaciół oraz statków ,które mogą się wam jeszcze przydać.... Walczą oni dzielnie jednak ponoszą duże straty ,na szczęście udało im się zablokować przeciwnika poprzez ustawienie szczelnego muru tarcz wspartego ostrzałem ustawionych z tyłu łuczników oraz kuszników.... Nie inaczej postąpił Barisan ,który ruszył wraz z elitarnym oddziałem straży zamkowej, ustawionej w iście niezniszczalnym szyku bojowym, o którego tarcze rozbijają się kolejne fale wroga.... Tarczownicy ustawieni z przodu odpierają ataki, za ich plecami podążają również halabardnicy ,którzy zza ich pleców dźgają wroga umożliwiając tarczownikom skuteczną obronę bez narażania się na ciosy przy zadawaniu własnych. Wyglądają oni niczym grecka falanga, przesuwająca się krok za krokiem na przód starając się dotrzeć do napierającego z przodu Jana, który wraz z częścią Garnizonu walczy w rozproszeniu na tej dość wąskiej alei, wyrąbując to co się da, Za nimi zaś ustawieni na schodach do zamku, które są idealnym do tego miejscem ,łucznicy zasypujący wroga gradem strzał na czele ,których stoi Jusuf......
Idą tną wszystko wiecie, co tylko z łajdactwa jest na świecie, co tylko ich miecze mogą, zawsze im w biedzie Pomogą !!!!!! Tną siekiery, korbacze, wiekiery.... świszczą strzały, bełty i oszczepów całych, kołczany by Araby ,w twierdzy się nie ostały!!!!!!
-
Karl
Dalej walczy.
-
Barisan de Moulins
Walcząc staram się wyprowadzać szybkie uderzenia mieczem z góry, znad tarczy, cały czas się nią zasłaniając jak i reszta oddziału. Chcę zepchnąć saracenów aż za oddziały Jana, by połączyć siły i skuteczniej atakować.
-
Jan z Czarnkowa
Cały czas zasłaniam się tarczą, wyprowadzam szybkie sztychy z pozycji alber, raz na jakiś czas, jeśli mam możliwość, szybką ballastierą rozcinam klatki piersiowe i głowy przeciwników. Jeśli widzę, że gdzieś linia moich żołnierzy jest szczególnie cienka, w miarę możliwości jakie mam podczas walki, staram przesunąć się w tamto miejsce, i tam napierać na atakujących.
-
Krzysztof Potocki
Kontynuuje obronę, wydając rozkazy obrońcom, aby cofnęli się i przegrupowali, włączając do walki w pierwszej linii tych wojowników, którzy stali w tylnych szeregach dając szansę na odpoczynek tym co walczyli z przodu
-
AKT II:OBLĘŻONA TWIERDZA
SZTURM
Walczycie już od dobrych dwudziestu minut i wszystko zdaje się iść po dobrej myśli, Krzysztof skutecznie broni portu przed atakami ,dzięki swej taktyce wymienności pierwszej linii, ponosi on jednak ciężkie straty i nie wiadomo jak długo jeszcze zdoła się bronić tak skutecznie jak do tej pory..... Jan wciąż wycina wraz ze swoim oddziałem saracenów ,tuż przed liniami Barisana, który to jest już praktycznie za jego plecami, oboje łączą szyki i wspólnie zaczynają wypierać saracenów ,z kończącej się już alei prowadzącej do zamku, zostawiając za sobą mnóstwo zabitych wrogów, są już jednak poza zasięgiem ostrzału łuczników ich wspierających dowodzonych przez Jusufa.
Jan oraz Barisan ,połączyli siły lecz teraz to ludzie Barisana wzięli na siebie większy ciężar walki, pozwalając tym samym Janowi oraz jego żołnierzom odpocząć za jego liniami..... Docieracie w tym momencie do bramy stanowiącej jedyne wejście przez mury zamkowe do głównego grodu, w którym się znajdujecie. Przepychacie ostatnich Saracenów za tę bramę i udostępniacie wejście łucznikom na te mury, którzy teraz mogą razić z góry ,przeciwnika pod nią, następnie zamykacie na jakiś czas bramę by odpocząć i przygotować się do wyparcia wroga z pozostałych części twierdzy. Nie wiecie jednak nadal ,gdzie znajduje się Karl, czyżby ten szalony skandynaw zagnał się w swym szale bojowym tak daleko ?.....
-
Karl
Nie wie gdzie jest. Dalej walczy.
-
Sesja zamknięta.