A więc zaczynamy.
Zasady:
- sesja będzie prowadzona jako storytelling (oprócz spornych sytuacji)
- na jeden post GM-a przypada jeden post gracza - tura (kolejność odpisywania graczy dowolna chyba, że podam w poście inaczej). Wyjątkiem są dialogi.
DZIELNI BOHATEROWIE:
Grung Hrungnorsson
-Wiek - około 45 lat
-Płeć - mężczyzna
-Rasa - krasnolud
-Ekwipunek:
- oskard
- fajka i trochę jabłkowego tytoniu
- 2 kawałki surowego mięsa
- lampa naftowa
- skórzany płaszcz, spodnie i buty
- zgrzewka piwa
- pudełko z zapałkami
- plecak
-Wygląd:
(http://digital-art-gallery.com/oid/81/640x472_14199_Ore_explorer_2d_fantasy_dwarf_lizard_miner_creature_picture_image_digital_art.jpg)
Elwina Maradino -
-Wiek - około 55 lat
-Płeć - kobieta
-Rasa - człowiek
-Ekwipunek:
- sierp
- woreczek z 10 liśćmi mięty i 2 imbiry lekarskie
- bochenek chleba i kawałek sera
- szklana butelka z wodą
- ciemnozielony płaszcz i brązowe ponczo
- skórzane, niskie buty
- 4 puste fiolki
- plecak
-Wygląd:
(http://digital-art-gallery.com/oid/71/r169_457x256_12670_Lambholt_Elder_2d_fantasy_old_woman_healer_picture_image_digital_art.jpg)
Arthur Vengard
-Wiek - około 30 lat
-Płeć - mężczyzna
-Rasa - człowiek
-Ekwipunek:
- długi łuk i kołczan z około 20 strzałami
- skórzana brązowa kurtka i spodnie
- skórzane, wysokie trapery
- kawałek surowego mięsa i bochenek chleba
- szklana butelka z wodą
- nóż z drewnianą rękojeścią
- mieszek z 50 denarami
- plecak
-Wygląd:
(http://fc03.deviantart.net/fs70/i/2013/103/3/5/the_ranger_reborn_by_jsfantasy-d61dp9c.jpg)
Knit Prodt
-Wiek - około 40 lat
-Płeć - mężczyzna
-Rasa - człowiek
-Ekwipunek:
- sztylet
- 3 noże do rzucania
- szara koszula i spodnie z dobrego materiału, z naszytymi grubszymi łatami na łokciach, ramionach, kolanach
- 2 bochenki chleba i kawałek kiełbasy
- szklana butelka z mlekiem
- niskie buty
- plecak
-Wygląd:
Dość wysoki i szczupły, ale nie tykowaty, żaden też z niego osiłek. Twarz owalna, z wyraźnie zaznaczonymi kośćmi i mięśniami twarzy, ale z nielicznymi zmarszczkami. Łysy od czoła w górę, reszta krótkich włosów rzadka i ogniście ruda, tak jak jego brwi i widoczny, mimo że golony codziennie, zarost.
(http://i.imgur.com/WV5UPbA.jpg) (http://imgur.com/WV5UPbA)
Ælfríc Léofrícinga
-Wiek - około 30 lat
-Płeć - mężczyzna
-Rasa - człowiek
-Ekwipunek:
- krótki miecz
- 2 wytrychy
- brązowa, lniana koszula i spodnie
- skórzane buty
- książka (którą widziałeś we śnie, trzymasz ją w dłoni)
- atrament i pióro do pisania
- 3 bochenki chleba
- szklana butelka z mlekiem
- plecak
-Wygląd:
(http://drakonis.org/uploads/7/v/0/7v0ng7m0e3/2010/09/19/20100919231937-763b122e.jpg)
Cahir z Mlek'ien
-Wiek - około 50 lat
-Płeć - mężczyzna
-Rasa - elf
-Ekwipunek:
- długi łuk i kołczan z 10 strzałami
- rdzewiejący długi miecz
- skórzany, brązowy płaszcz
- jedwabna koszula i lniane spodnie
- trapery
- 2 bochenki chleba i kawałek sera
- szklana butelka z wodą
- plecak
-Wygląd:
(http://fc04.deviantart.net/fs71/f/2010/303/8/6/male_elf_swords_man_by_enaxor-d31smay.jpg)
Blyth Glewas
-Wiek - około 20 lat
-Płeć - kobieta
-Rasa - człowiek
-Ekwipunek:
- krótki łuk i kołczan z 10 strzałami
- sztylet
- woreczek z 4 kawałkami czosnku
- 2 bochenki chleba i kawałek sera
- szklana butelka z mlekiem
- lniane spodnie i koszula
- wysokie, skórzane buty
- plecak
-Wygląd:
(http://brinawilliamson.files.wordpress.com/2013/01/2013-celt1.jpg)
Shilard Fitz-Oesterlen
-Wiek - około 40 lat
-Płeć - mężczyzna
-Rasa - człowiek
-Ekwipunek:
- plecak
- 2 sztylety dobrej jakości
- woda w szklanej butelce
- bochenek chleba
- 2 jabłka
- ocieplane, wyoskie buty
- lniane szaty
-Wygląd:
(http://static3.wikia.nocookie.net/__cb20110524212721/witcher/images/c/c0/Tw2_journal_Shilard.png)
Grung Hrungnorsson
Już dłuższy czas siedzisz w podziemiach, zajęty eksploracją niezbadanych wcześniej tuneli, które odkryłeś razem z innymi krasnoludami. Przy ostatnim rozwidleniu korytarzy rozdzieliliście się, aby szybciej zbadać jaskinie. W prawej ręce trzymasz lampę, a w lewej średniej wielkości kilof. Na głowie ubrany masz już wysłużony, żelazny hełm, który nie ochrania jednak twarzy. Okrywa cię również gruby, skórzany płaszcz, który chroni przed zimnem. Na plecach niesiesz plecak, w którym jest dużo wolnego miejsca oraz trochę jedzenia, dwie zgrzewki piwa i fajkę. Przed sobą widzisz korytarz, który kończy się parę metrów dalej kolejnym rozwidleniem. Grunt jest twardy i w miarę równy. Po ścianach co jakiś czas spływają krople wody. Tunel jest wysoki na ok. 2-3 metry. Panuje głucha cisza, co jakiś czas przerywana przez odgłosy spadających kropli.
Elwina Maradino
Znajdujesz się na leśnej ścieżce, w samym środku wysokiego lasu. Przybyłaś tu uzupełnić zapas ziół. Drzewa osiągają tu wysokość ok. 6-7 metrów, mają duże, zielone liście i jasno brązową korę. Jest środek dnia, promienie słońca przedostają się co kawałek przez korony drzew. Wieje dosyć silny wiatr, przez co czujesz lekki chłód. Nie widać zwierząt, las w tej części jest pusty. Ubrana jesteś w długą brązową suknię, na którą nałożyłaś lekką, skórzaną kamizelkę. Posiadasz sierp oraz niewielki woreczek do ziół, który jest zawiązany do paska w sukni. Możesz dojrzeć kilka rodzajów ziół niedaleko ciebie. Twoją uwagę przyciągnęły również dźwięki dochodzące z północy, które najpierw powoli przybliżały się do ciebie, żeby później się później ponownie oddalić.
Arthur Vengard
Siedzisz przy stole w karczmie. Wokół ciebie jest pełno hałasujących ludzi. Na stole widzisz kufel od piwa, który jest w połowie pełny. Ubrany jesteś w siwą cienką koszulę i lniane, długie spodnie. W kieszeni od spodni znajduje się parę monet. Oberża jest stosunkowo duża, posiada piętro i dużą ilość wolnej przestrzeni. Oberżysta jest w średnim wieku, siedzi zgarbiony przy długim, drewnianym barze, usługując klientom. Większość towarzystwa jest pijana i łatwo wchodzi w konflikty. Po prawej stronie stolika, przy którym siedzisz, znajduje się duże, płonące palenisko. Cała lewa strona jest praktycznie przysłonięta przez tłum ludzi. Przed tobą i za tobą znajdują się jeszcze po 4 stoliki, z dwoma długimi ławami przy każdym. Masz wynajęty pokój w karczmie na dwa dni. Zatrzymałeś się tutaj, aby odpocząć przed dalszą tułaczką w poszukiwaniu dobrej roboty.
W pewnym momencie przysiada się do ciebie szarej karnacji elf z długimi ciemnymi włosami. Jest wyraźnie pijany, co chwilę krzyczy sam do siebie. Po chwili skierował swój wzrok na ciebie, po czym dodał:
- Hahahaha, co? Co się tak gapisz na mnie? Czego chcesz?
Knit Prodt
Idziesz drogą w kierunku miasta. Ścieżka prowadzi wśród pól, na których jednak nie ma nikogo. Słońce góruje na bezbarwnym niebie. W prawej dłoni trzymasz kij, który pomaga ci w wędrówce. Idziesz już parę godzin, więc odczuwasz już objawy zmęczenia. Ubrany jesteś w długą, ciemną szatę. W pewnym momencie, na horyzoncie zauważasz budynek. Domyślasz się, że to pewnie jedna z przydrożnych świątyń, które zostały wybudowane dla podróżnych. Mijasz wtedy dwie starsze kobiety, które idąc z przeciwka milczały, przyglądając się tobie z zainteresowaniem. Staruszki były przygarbione, miały krótkie, siwe włosy. Ubrane były w lniane, szare ubranie. Oprócz tych kobiet, nie spotkałeś wcześniej nikogo, mimo że to popularny szlak.
Ælfríc Léofrícinga
Leżysz na łóżku w małym, przyciemnionym pokoju. Nad łóżkiem znajduje się jedyne okno w pomieszczeniu. Na lewo od łóżka stoi mała, drewniana szafka z paroma książkami. Drzwi do pokoju znajdują się przed tobą, około metr od łóżka. Jesteś przykryty jasną, ciepłą pościelą. Nie pamiętasz co robiłeś poprzedniego dnia. Założone masz na sobie białe, lniane ubranie. Słyszysz krople deszczu często uderzające o dach budynku. Czujesz się wypoczęty i trochę głodny. W pewnym momencie słyszysz skrzypienie, dochodzące zza drzwi. Domyślasz się, że taki dźwięk wydają schody pod czyimś ciężarem.
Cahir z Mlek'ien
Znajdujesz się na rynku pewnego miasta. Wokół ciebie jest pełno straganów i kupców, przechwalających swoje towary. Ubrany jesteś w brązową, skórzaną kurtkę i czarne, lniane spodnie. Szukasz nowego łuku dla siebie i dlatego masz kilkanaście monet w kieszeni. Widzisz przed sobą dwa elfickie stoiska, reszta sprzedających jest ludźmi. Niebo jest całkowicie zachmurzone. Czujesz lekki chłód. Mimo pogody na targu jest tłum. Wokół rynku widoczne są wysokie, kamienne budynki mieszkalne, które skutecznie zasłaniają horyzont. Co jakiś czas przejeżdżają koło ciebie wozy z różnymi towarami. Hałas panujący na rynku, wraz z czasem staje się coraz bardziej irytujący.
Grung Hrungnorsson
Udało ci się zapamiętać pojawiające się litery, po czym od razu ruszyłeś w stronę wyjścia. Podbiegłeś do powoli przybliżającej się ściany i zauważyłeś, że wejście zniknęło. Poszczególne ściany zbliżały się do ciebie coraz bardziej. Kula, którą wyrzuciłeś zaczęła emanować jasnym, oślepiającym światłem. Nie dostrzegłeś również żadnego innego wyjścia z pomieszczenia. Czułeś coraz większy gorąc, zacząłeś się pocić. W pewnym momencie utraciłeś siły w kończynach i upadłeś na ziemię. Powoli traciłeś przytomność, twoje powieki stawały się coraz cięższe. Tuż przed utratą przytomności usłyszałeś kobiecy, delikatny głos, roznoszący się po sali:
- Idź i wykorzystaj to co uzyskałeś, bowiem wasze dni są policzone.
Nikogo nie dostrzegłeś nad sobą, a nie miałeś siły aby się rozejrzeć. Po chwili zemdlałeś.
Elwina Maradino
Przez pierwszą chwilę nie dostrzegłaś niczego nadzwyczajnego, jednak po chwili coś się zaczęło dziać. Las pogrążał się powoli w mroku. Nagle tuż koło ciebie przeleciała czerwona smuga kierując się na północ. Nie byłaś w stanie dostrzec co to dokładnie było. Po chwili w lesie rozległ się wielki huk. Północna część lasu stanęła w płomieniach. Płomienie szybko zajmowały coraz to większy teren przybliżając się do ciebie. W pewnym momencie poczułaś, że coś uciska twoje stopy. Twoim oczom ukazały się połacie ciał różnych ras. Leżały odziane w zbroje i uzbrojone w najróżniejszy oręż. Twoją uwagę przykuło to, że nie było nigdzie nawet najmniejszego śladu krwi. Dziecko stało przez ten czas nieruchomo, patrząc się w dal. Nie ruszał ustami, a jednak usłyszałaś w głowie jego głos. Był pozbawiony uczuć i emocji. Po chwili głos zanikł, a w oddali zauważyłaś smugę, zbliżającą się niesamowicie szybko. Dziecko odwróciło się wtedy do ciebie i odezwało się:
- Idź i wykorzystaj to co uzyskałaś, bowiem wasze dni są policzone.
Upadłaś na wskutek uderzenia tajemniczej smugi i zemdlałaś.
Arthur Vengard
Zamachnąłeś się i rzuciłeś się na przeciwnika. Bez skutku. Twój cios przeniknął elfa, jakby ten był duchem. Pijany roześmiał się głośno, patrząc na ciebie drwiącym wzrokiem.
- Dobra, nie mam na ciebie czasu, przejdźmy do rzeczy. Zapamiętaj sobie to co ci powiem - odezwał się po chwili, powstrzymując śmiech.
Poczułeś wtedy dziwne mrowienie na całym ciele. Straciłeś władzę w nogach, po czym upadłeś. Po kolei traciłeś czucie w swoich kończynach, aż w końcu nie mogłeś nawet się odezwać. Wtedy też usłyszałeś głos elfa w swojej głowie, był ciepły, uczuciowy i przede wszystkim trzeźwy. Głos po chwili ucichł, a elf pochylił się nad tobą i dłonią zamknął twoje powieki.
- Idź i wykorzystaj to co uzyskałeś, bowiem wasze dni są policzone - usłyszałeś głos elfa i zasnąłeś.
Knit Prodt
W jednej chwili usłyszałeś w swojej głowie dziesiątki głosów kobiet, dzieci i mężczyzn. Niektórzy krzyczeli, inni szeptali. Nie byłeś w stanie zrozumieć dokładnie co do ciebie mówią. Następnie poczułeś silny ból, który zmusił cię do uklęknięcia. Wtedy też kobieta, do której mówiłeś wstała i odwróciła się do ciebie. Twarz miała zasłoniętą białą chustą. Mogłeś dostrzec tylko oczy, które były niebieskie. Podeszła powoli do ciebie i dotknęła ręką twojej głowy. Ból ustąpił.
- Otrzymałeś swoje brzemię i równocześnie błogosławieństwo - mówiła delikatnym głosem - Sam zdecydujesz, na ile będzie ci przychylny.
Kobieta puściła twoją głowę i oddaliła się krok do tyłu. Usłyszałeś wtedy poważny męski głos w twojej głowie. Mężczyzna, który do ciebie mówił był na skraju życia i śmierci - jego głos był pełen cierpienia. Wydusił z siebie parę zdań i zapadła głucha cisza.
- Idź i wykorzystaj to co uzyskałeś, bowiem wasze dni są policzone - powiedziała po chwili kobieta, zwracając się w z powrotem w stronę ołtarza.
Ból głowy nagle powrócił, na wskutek którego w końcu straciłeś przytomność.
Ælfríc Léofrícinga
Gdy podsunąłeś książkę upiorowi, napis ze strony zniknął. Stworzenie stało nadal nieruchomo, skupiając wzrok na otwartej stronie. Po chwili pojawił się nowy napis, który głosił:
Zatrzymaj tę książkę. Niech będzie ci przewodnikiem.Idź i wykorzystaj to co uzyskałeś, bowiem wasze dni są policzone.
Wtedy oczy upiora zmieniły kolor na zielony. Zamknął trzymaną przez ciebie książkę i przysunął ją do ciebie. Spojrzał tobie prosto w oczy. Po chwili poczułeś się senny, położyłeś się mimowolnie na łóżku i zasnąłeś.
Cahir z Mlek'ien
- Nie jesteś, ale będziesz - odparł z gniewem elf, po czym zbliżył się i zaczął szeptać.
Wypowiedział kilka zdań, po czym odsunął głowę i spojrzał ci w oczy.
- Nie zapomnij kim jesteś. A teraz idź i wykorzystaj to co uzyskałeś, bowiem wasze dni są policzone - powiedział z dumą i przejechał ostrzem po twojej szyi.
Puścił cię i upadłeś na ziemię z poderżniętym gardłem. Tracąc resztki świadomości, widziałeś jak elf oddala się i nagle znika, a tłum znowu zaczął się wokół ciebie ruszać.
Blyth Glewas
- Odejdź! I tak nam nie pomożesz - zaczęła krzyczeć staruszka, nie zważając na twoje pytania. Opętało ją szaleństwo. Biegała z kąta w kąt, zwalając rzeczy z półek. W tym chaosie przewróciła jedną ze świec, która zaprószyła ogień w chatce. Płomienie szybko zajmowały coraz większą część budynku, odcinając cię od wyjścia. Kobieta nagle stanęła i spojrzała na ciebie. Zauważyłaś w jej oczach łzy i cierpienie. Po chwili podbiegła do ciebie i złapała cię za ramiona.
- Idź i wykorzystaj to co uzyskałaś, bowiem wasze dni są policzone - powiedziała powstrzymując się od płaczu.
Płomienie dotarły do was i powoli zaczęły trawić wasze ciała. Kobieta rozpłakała się i zniknęła nagle wśród dymu. Ty zaś upadłaś na ziemię i straciłaś przytomność.
Dla wszystkich
Ocknęliście się w małej jaskini, wysokiej na około 2,5 metra. Wejście do niej miało około 1,5 metra. Słońce powoli wdzierało się coraz bardziej do środka, oświetlając jaskinię. Leżeliście w półkolu, każdy w oddzielnym śpiworze. Na środku znajdowało się wygasłe ognisko i puste 3 śpiwory wokół niego. Koło jednego ze śpiworów widoczny był mieszek, a w nim około 50 denarów. Przed każdym śpiworem znajdował się brązowy plecak. Ściany jaskini ozdobione były w niektórych miejscach przez ślady po kilofach. Na podłodze widoczne były czerwone ślady butów, prowadzące do wyjścia, gdzie ślad się urywał. Odczuwaliście delikatny chłód. Nikt z was nie pamięta jak się tutaj dostał, ani co się działo dzień wcześniej. Pamiętacie tylko to co widzieliście we śnie. Panowała głucha cisza.
Ekwipunek: (całe wyposażenie znajduje się w plecakach albo przy nich, oprócz ubrania, które macie na sobie.)
Grung Hrungnorsson
- oskard
- fajka i trochę jabłkowego tytoniu
- 2 kawałki surowego mięsa
- lampa naftowa
- skórzany płaszcz, spodnie i buty
- zgrzewka piwa
- pudełko z zapałkami
Elwina Maradino
- sierp
- woreczek z 10 liśćmi mięty i 2 imbiry lekarskie
- bochenek chleba i kawałek sera
- szklana butelka z wodą
- ciemnozielony płaszcz i brązowe ponczo
- skórzane, niskie buty
- 4 puste fiolki
Arthur Vengard
- długi łuk i kołczan z około 20 strzałami
- skórzana brązowa kurtka i spodnie
- skórzane, wysokie trapery
- kawałek surowego mięsa i bochenek chleba
- szklana butelka z wodą
- nóż z drewnianą rękojeścią
Knit Prodt
- sztylet
- 3 noże do rzucania
- szara koszula i spodnie z dobrego materiału, z naszytymi grubszymi łatami na łokciach, ramionach, kolanach
- 2 bochenki chleba i kawałek kiełbasy
- szklana butelka z mlekiem
- niskie buty
Ælfríc Léofrícinga
- krótki miecz
- 2 wytrychy
- brązowa, lniana koszula i spodnie
- skórzane buty
- książka (którą widziałeś we śnie, trzymasz ją w dłoni)
- atrament i pióro do pisania
- 3 bochenki chleba
- szklana butelka z mlekiem
Cahir z Mlek'ien
- długi łuk i kołczan z 10 strzałami
- rdzewiejący długi miecz
- skórzany, brązowy płaszcz
- jedwabna koszula i lniane spodnie
- trapery
- 2 bochenki chleba i kawałek sera
- szklana butelka z wodą
Blyth Glewas
- krótki łuk i kołczan z 10 strzałami
- sztylet
- woreczek z 4 kawałkami czosnku
- 2 bochenki chleba i kawałek sera
- szklana butelka z mlekiem
- lniane spodnie i koszula
- wysokie, skórzane buty
//Dokładniejszą personalizację waszych przedmiotów pozostawiam wam (dokładny wygląd miecza, koszuli itd.). Niektórzy dostali PW, proszę przeczytać.
Arthur Vengard
(http://fc03.deviantart.net/fs70/i/2013/103/3/5/the_ranger_reborn_by_jsfantasy-d61dp9c.jpg)
Arthur powoli otworzył oczy. W jego głowie ciągle dudniły myśli. Nie mógł przestać myśleć o słowach elfa.
Leniwie poruszył się w śpiworze. Poczuł miłe mrowienie w kościach. Gdy całkowicie się rozbudził, przysiadł, żeby się rozejrzeć. Zauważył, że znajduje się w dziwnej jaskini, a dokoła leżą inne osoby. Nie miał pojęcia kim są, jednak nie wyglądało na to, że to przez nich się tu znalazł. Mimo to, poczuł się niepewnie.
Przejrzał zawartość plecaka leżącego przy łóżku. Trochę jedzenia i woda. Nie jest źle. Po chwili zauważył leżący obok łuk. Usta Arthura ułożyły się w coś na kształt uśmiechu.
Nie mogąc się zdecydować co robić, przysiadł na śpiworze, czekając aż nieznajomi kompani lub oprawcy się przebudzą.
(http://digital-art-gallery.com/oid/71/r169_457x256_12670_Lambholt_Elder_2d_fantasy_old_woman_healer_picture_image_digital_art.jpg)
Starsza pani, o wieku około lat 50 ze swojskim spokojem uniosła powieki. Jej wzrok przez pewien czas kierował się w sufit. Spokojna twarz nie przejawiała żadnego zaniepokojenia, czy niepewności zaistniałej sytuacji. Być może to nie pierwszy raz gdy przeżywa coś takiego, być może jej doświadczenie życiowe w tym dziwnym świecie powoduje iż ta sytuacja ją nie rusza.
By już po chwili oznajmić zrzędliwym głosem starszej pani.
- aj.. do pieruńskiej cholery. Co za niedojda mnie tu zostawił! - Nie podnosząc ciała skierowała wzrok na resztę hałastry, wypatrzyła sobie odpowiednio zbudowanego mężczyznę o pięknej cerze.. nie zaraz, niekoniecznie pięknej. Po prostu silnego mężczyznę.
Jej wzrok skierowany był na Grunga. I tak jak urok jej oczu, z równym urokiem starej jędzy pośpiewanie rzekła.
- Ej, ty tam młodzieńce, pomóż mi wstać do jasnej cholery, no już, już.
Po tych pięknych słowach wyciągnęła w jego stronę swoją starczą rękę.
Cahir z Mlek'ien
Ciemnowłosy elf miał zamknięte oczy, jego wzrost można było ocenić na około 2 metry, ciemne, długie włosy sięgające poniżej ramion, ziemista cera uwydatniała odcień jego włosów.
(https://imagizer.imageshack.us/v2/465x207q90/30/jadc.png)
Powoli otwarł oczy, rozejrzał się, odruchowo chwycił się za gardło - po ranie ani śladu - pomyślał. To musiał być sen, ale dlaczego znajdował się on w jaskini, jaskini pełnej plugawych ludzi. Wstał rozejrzał się dokładniej, jedyne co zauważył to hałas, hałas którego nie cierpiał najbardziej zaraz po ludziach. Jaskinia była dość niska, jego głowa sięgała prawie jej górnej części, westchnął, odgarnął włosy z czoła i sprawdził zawartość plecaka, wysunął ostrze - nie było wysokiej jakości, ale musiało wystarczyć. Kolejnym skontrolowanym przez niego elementem był łuk - dębowy, długi, idealny. Strzał 10 - niedużo - ale muszą wystarczyć. Wszystko ułożył obok śpiwora który zwinął i schował do plecaka. Pochwę przymocował do pasa i poprawił ostrze. Przy prawej nodze umieścił kołczan, a na plecach plecak wraz z śpiworem, całość skrył pod płaszczem. Chwycił łuk, spojrzał z pogardą na osoby przebywające w jaskini i powoli wyszedł na zewnątrz, by zmieścić się w przejściu musiał zgiąć się wpół, ponieważ jego wzrost nie pozwalał mu na wyjście normalnym sposobem.
Blyth Glewas
(http://brinawilliamson.files.wordpress.com/2013/01/2013-celt1.jpg)
Nie spała praktycznie od początku lecz miała zamknięte oczy próbując zapomnieć o śnie, o tym jak płonie. Usłyszała jak ktoś mówi, jakby do siebie. Usłyszała także głośny pierd krasnoluda. Jednak jeden głos sprawił, że przestała się bać. Aktualnie była dość zdenerwowana. "Ta wredna starucha wszędzie musi się pojawić... skoro wepchnęła się do mojego snu mogła już sobie odpuścić obecność tutaj." pomyślała gdy usłyszała ten jeden, specjalny głos. Postanowiła otworzyć oczy gdy usłyszała że ktoś zaczyna się oddalać.
-Dokąd to spiczasto-uchy? - Dźwięczny głos młodej kobiety rozległ się po jaskini.
Nie spodobała jej się obecność tych wszystkich ludzi i nieludzi, a przede wszystkim JEJ obecność, ale być może oddalający się elf zna jakieś odpowiedzi na pytania kłębiące się w jej głowie.
Ælfríc Léofrícinga
Już na pierwszej stronie ujrzałeś coś dziwnego. Początkowo pusta strona, po chwili wypełniła się czarnym tekstem. Reszta kartek była czysta, nic się z nimi nie działo.
Cahir z Mlek'ien
Wychodziłeś z jaskini przez krótki tunel, trochę wyższy od ciebie, a długi na około 3 metry. Przechodząc przez tunel, na jednej ze ścian dostrzegłeś w pewnej chwili swoje odbicie. Zauważyłeś w odbiciu szarą, poziomą szramę na swojej szyi. Zaraz potem odbicie zniknęło. Tunel wychodził na ścieżkę, która prowadziła w głąb lasu. Jaskinia wydrążona była w klifie, u podnóża, którego rozciągał się las liściasty. Występowały tam liczne zarośla, powodując znaczne skrócenie widoczności. Nie widać było jednak żadnych zwierząt ani istot rozumnych.
//Fakt, że zapomniałem przedstawić kto jakiej rasy jest. Poniżej rozpiska:
Blyth Glewas - człowiek, kobieta
Caarto z Mlek'ien - elf, mężczyzna
Ælfríc Léofrícinga - człowiek, mężczyzna
Knit Prodt - człowiek, mężczyzna
Arthur Vengard - człowiek, mężczyzna
Elwina Maradino - człowiek, kobieta
Grung Hrungnorsson - krasnolud, mężczyzna
Z każdym krokiem las stawał się coraz bardziej gęsty. Liście przepuszczały coraz mniej światła, a wyrośnięte krzaki wokół ścieżki zasłaniały krajobraz. W podróży towarzyszył wam śpiew ptaków. Po około 30 minutach marszu, na horyzoncie dostrzegliście kawałek otwartego terenu. Po przybliżeniu się, okazało się, że to była droga prowadząca z południa na północ. Droga była szerokości ok. 3-4 metrów, pokryta była kamieniami, prowadziła przez las. Nie dostrzegliście na horyzoncie żadnej żywej istoty. Przy drodze stał również drewniany znak, wskazujący na różne miejsca na północy i południu:
W stronę północną:
- Saein
- Koasaff
- Rengingraff
W stronę południową:
- Hascen
- Dasza
Ælfríc Léofrícinga
Kiedy dotarli do drogi, szybko spojrzał na znak próbując zapamiętać nazwy miast.
- Wydaje mi się, że gdzieś już słyszałem te nazwy.. powiedział niepewnie. Tak naprawdę jednak nie kojarzył żadnego z tych miast , acz wiedział skąd może uzyskać informacje gdzie się udać. Oddalił się trochę od grupy w stronę z której przyszli, rzucając: - Sprawdzę czy nie ma jakiejś wzmianki w zapiskach
Gdy oddalił się na tyle by wciąż móc słyszeć rozmowy, z braku lepszego miejsca, usiadł na ścieżce i wyciągnął książkę wraz z kałamarzem i piórem. Położył sobie książkę na kolanach i zaczął pisać:
Wpis I
Niestety nie wiem jaka jest data. Ważne jest jednak, że spotkałem wielu ludzi. Nieufnych ludzi. Już teraz chcą skraść... ciebie? Kim są, czego są czy też w jaki sposób mogą się przydać nie wiem. Kim - lub też czym - jesteś i o co tutaj chodzi? I co w tej chwili najważniejsze, gdzie mamy się udać? Na północ Saein, Koasaff lub Rengingraff czy na południe ku Hascen lub Dasza?
Grung Hrungnorsson
Grung patrząc na drogowskaz drapał się w kark i raczej nie myślał gdzie pójdzie, ponieważ nic mu te nazwy nie mówiły. Gdy usłyszał pytanie elfa odpowiedział:
- Pewnie że idę, nie lubię tłoku - po czym poprawił plecak i ruszył za elfem jednocześnie sobie podśpiewując krasnoludzką pieśń*
http://www.youtube.com/watch?v=oHXQrkJa-jw
Grung Hrungnorsson
Elwina Maradino
Ælfríc Léofrícinga
Cahir z Mlek'ien
Blyth Glewas
Ruszyliście w kierunku północnym. Początkowo towarzyszył wam niezmienny, leśny krajobraz. Nikogo nie spotkaliście przez ten czas na drodze. Po około 20 minutach monotonnego marszu, powoli las stawał się coraz rzadszy i bardziej przejrzysty. W miejscu gdzie las się kończył, zaczynały się pola. W oddali widzieliście paru ludzkich rolników, pracujących na polach. Zboże było już wystarczająco wysokie i dojrzałe, aby rozpocząć żniwa. Zaczęliście mijać coraz więcej przechodniów, a każdy z nich był człowiekiem. Mijali was obojętnie. Po paru minutach marszu, zza wzgórza zaczęliście dostrzegać majaczące u podnóża miasto.
"Rengingraff" - napisane było na przydrożnym znaku.
Miasto otoczone było kamiennym murem, z których co jakiś czas wyrastała trochę wyższa wieża. Droga, którą szliście prowadziła do bramy, nad którą dostrzegliście powiewający sztandar:
(http://i.imgur.com/0jCkmmi.png)
Przy bramie stało dwóch strażników odzianych w stalowe zbroje, wyposażonych w długie miecze, które mieli schowane w pochwach. Na plecach nosili trójkątne tarcze. Zatrzymywali przed bramą każdego i wypytywali o cel przybycia. Jeśli zdecydowalibyście się na wejście do miasta, z pewnością zatrzymaliby was i wypytali.
Knit Prodt
Arthur Vengard
Ruszyliście na południe. Droga była prosta i prowadziła przez następne 20 minut marszu nieprzerwanie przez las. Po tymże czasie las gwałtownie się kończył, ustępując miejsca stepowi. Przed sobą mieliści rozległe, wyżynne tereny, pokryte różnorodnymi trawami o żółtawym odcieniu. Nad wzgórzami panowała początkowo delikatna mgła, która z każdą chwilą stawała się coraz gęściejsza, ograniczając znacząco widoczność. Przechodząc parę metrów dalej, dostrzegliście przed sobą dosyć duży, drewniany, piętrowy budynek. Do ściany przymocowany był następujący szyld:
Kawałek dalej były lekko uchylone drzwi, prowadzące do środka.