Forum Tawerny Four Ways

Mount&Blade => Rozmowy o M&B => Wątek zaczęty przez: Summoner w Października 28, 2008, 22:52:07

Tytuł: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Summoner w Października 28, 2008, 22:52:07
Witam!
Tak jak w temacie - chłopki już trenowałem, wychodziły siostry miecza. Chłopa jeszcze nie trenowałem, ale powinien wychodzić Mercenary Cavalry, może również hired blade, nie sprawdzałem. Nie sprawdzałem również czy można awansować mercenary crossbowman - da się? Powracając do manhunters, właśnie z nudów kilku trenuję. Wychodzą żałosne ceny i umiejętności jak u niedorozwoja, ponadto chodzą w pedalskich różowych czepkach co mnie strasznie irytuje bo mam całą armię nordyckich barbarzyńców ( i jedną sword sister xD ). Co Wy sądzicie na ten temat?

PS: Wiem, że największym koksem jest Swadian Knight i w czystej kalkulacji nie opłaca się brać nikogo innego, ale czasami można chyba przestać być cyborgiem... :)
PS2: Pierwszy post, mam nadzieję że nie łamię regulaminu :D
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Messer w Października 29, 2008, 09:39:38
Ja takich "cieniasów" jak łowcy głów i leśni bandyci zostawiam w zamkach i robią u mnie jako mięso armatnie podczas oblęzenia, a czasami uda się im kogoś ubić to zasłużą na żołd, najlepiej trenować regularne jednostki rekrutowana w wioskach lub odzyskiwane w bitwach, zauważyłem ze praktycznie każda frakcja ma swoje dobre jednostki, np. rhodocki sierżant nie wygra pojedynku z nordyckim husklarem ale za to sierżanta szkoli się szybciej,a zanik nordycki weteran zostanie husklarem może polec w walce, także czy rycerz czy strzelec to tylko zależy od sposobu walki każdego gracza i jego preferencji estetycznych( mi sie podobają fajne kapaliny na głowach Rhodoków ;-) ), ale reguła jest taka im więcej, tym lepiej.
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Calathar w Października 29, 2008, 11:51:46
siostry miecza i hired blades trenuj tylko,reszta sie nie opyla,najemna kawaleria jest gorsza od rycerzy...acha,z jencow sugeruje porekrutowac korsarzy,co prawda im juz nie rozwniesz niczego,ale bardzo dobrze walcza (moim zdaniem poziom nordyckiego wojownika/weterana) i nordyccy lordowie zazwyczaj maja ich sporo jako jencow (ofc przy zalozeniu ze walczysz z nordami ;D )
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Nestorius w Października 29, 2008, 13:32:15
Zgadzam się - korsarze są naprawdę w porzadku, potrafią namieszać i ładnie wyglądają, kolekcjonuję ich w miarę możliwości ;) Z tym chłopstwem to problem taki, że za długo by czekać, aż coś pożytecznego się wykluje, więc chyba nie warto (poza tym - baba wśród 50 rycerzy? Rany Boskie :P )

Odnośnie elitarnych jednostek (może to lekki offtop) - mam nieodparte wrażenie, że pewne frakcje mają fory w tej kwestii : "wyklucie" swadiańskiego rycerza trwa nieporównanie szybciej niż huskarla czy gwardzisty wareskiego (tfu, wegirskiego :P). Prawdopodobnie dlatego, że rycerz ma większe szanse przeżycia, jako ze jest konny. Ponieważ niemniej huskarlar są niesamowici, jak jest ich trochę więcej, dlatego ja każdego wyhodowanego oddają do zamku, gdzie mi rośnie taka kupka już od dłuższego czasu (na razie jest 15). Ogólnie - od czasu jak otrzymałem zamek - przyjąłem taką strategię, że każda elitarna jednostka (przede wszystkim swadiańscy rycerze, huskarlar i rodoccy strzelcy - ekumenicznie, a co!), która mi się wykluje, wędruje do zamku gdzie czeka na Bitwę Dnia Sądu Ostatecznego (i wtedy im wszystkim pokażę!). Człowiek czuje się zdecydowanie spokojniejszy dysponując 70 rycerzy i 80 strzelców rodockich...

Tak, to zdecydowanie offtop (ale może uwagi się przydadzą)...
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Calathar w Października 29, 2008, 14:04:05
co do rhodokow w ogole,oni tak szybko "ewoluuja" ze nawet nie zdaza mi wyzrec zarcia z inv jak ich trenuje na korsarzach...:P rhodocy sluza mi za defensorow moich zamkow i miast...za to huskarlowie,owszem,dlugo...ja sie dozbieralem kupki liczacej 33 dusze poki co :] zreszta ja mialem dosc ciekawa metode zdobywania zamku,poprostu zrobilem to nie majac pana nad soba a potem sie przylaczylem do swadian,ktorzy z rhodokami wojny nie mieli,i z glowy (zamek to Ibdeles,moim zdaniem najpiekniejszy zamek w grze)...co do jednostek strzelajacych to ja preferuje vaegirskich strzelcow,sam zreszta zamienilem kusze na luk u mojej postaci...pozatym fajniej wygladaja :P ale tak tylko dodam ze jak ktos ma male mozliwosci "surowcowe" ze tak powiem,to do zdobywania zamkow rycerze sie rowniez nadaja,a w polu sa lepsi od huskarli,wiec jak ktos ma malo dowodzenia i malo reputacji,wiec i ograniczona ilosc ludkow w kompanii,to bardziej polecam rycerzy :)
a co do siostr miecza,polecam cierpliwie je trenowac,gdyz to najlepsza lekka kawaleria w grze,przewyzsza wg mnie khegrickich lansjerow (opancerzeniem-plyta lub kryta),szkoda ze nie maja lanc,i tylko niektore maja lekkie kusze,ale cos za cos :) pozatym ladnie wygladaja ;D
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Messer w Października 29, 2008, 14:13:07
Ja przyłaczyłem sie do rhodoków, wojne mam ze wszystkimi, więc jak bym mógł walczyć innymi wojakami jak nie rhodockimi, jeżeli "zdobywam" innych to ładuje ich do zamku jako obrońców ale staram się niemieszać armi, bo przeciez oni w rzeczywistości to by sie pozabijali, jest to moim zdaniem uczciwe bo niemam "piątej kolumny" w swojej armi i niemusze bac się ciosu w plecy ani friendly fire, pozatym nielubie mieć haosu w oddziale bo czasami niema miejsca by kogoś awansować.
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Calathar w Października 29, 2008, 14:22:21
co do realizmu,to ja moich huskarli traktuje jako najemnikow,tacy nie zdradzaja poki sie im placi i maja dowodce ktory sam walczy w polu i nie przegruwa bitew (zazwyczaj :P )
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Nestorius w Października 29, 2008, 16:32:24
Hmm... Myślę, że wątki narodowe średnio pasują do określania realizmu w grze stylizowanej na tzw Wieki Średnie :) Skoro jestem swadiańkim rycerzem, mającym zarówno swadiańskie, jak i nordyckie (nordowe?) włości, to czemuż-by nie czerpać z bogactwa inwentarza? No kaman! Liczy się przeca kogo są poddanymi, aint? Natomiast rodoccy pawężnicy w armiach innych frakcji pasują a i owszem, bo kogóż-to nie rozjeżdzali francuscy rycerze pod Crecy jak nie najętych przez nich samych genueńskich kuszników?
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Summoner w Października 29, 2008, 23:20:23
Dziękuję za odpowiedzi. Wytrenowałem Manhuntera do końca - wyszedł Slave Chief, życzył sobie więcej kasy niż Swadian Knight, miał 46 życia, żałosną zbroję a twarz jeszcze gorszą. Jak tylko zapamiętałem jego statystyki od razu go zwolniłem, całą resztę manhunterów itd. również. Teraz będę hodował chłopa.
Co do Rhodoków to są moim zdaniem trochę słabi. Szybko się ich trenuje ale równie szybko umierają i dziwnie wyglądają w tych hełmach. I mają jakieś obwieśne dwuręczne kosy. I strzelcy też są tacy sobie. Jednak bardziej opłaca się trenować dłużej, bo huskarle (ktoś już wymyślił jak się to odmienia? :D) przynajmniej nie będą padać jak na nich gołąb narobi.
Odejdę trochę od tematu i poruszę kwestię nacji. Właściwie to wszystko jedno którą się gra, przecież i tak po krótszym czasie ma się armię ze wszystkich pięciu. Przynajmniej ja tak miałem, że chodziłem z nordycką piechotą, swadiańską konnicą, khergickimi strzelcami, vaegirskimi łucznikami i rhodockim mięsem armatnim. Fakt że się za to buli, na razie doszedłem do magicznej granicy 5000 żołdu. Wyrabiam na to spokojnie ale sam mam mało zamków więc mało do obstawiania, więc nie mogę się wypowiedzieć w pełnej skali.
Podkreślam, że to wszystko tylko moja opinia i po takiej czy innej argumentacji mogę zmienić zdanie :)
Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Nestorius w Października 30, 2008, 09:25:10
Well... jak dla mnie to rodoccy strzelcy są bardzo przystojni - ładne zbroje, śliczne kapaliny i jeszcze ten wąsik :P Nie mają glewii jak mówisz, tylko miecze do walki wręcz; zdaje się, że masz na myśli rodockich pajkmenów, o nich się nie wypowiadam bo nie mam, jako że nei są potrzebni. Rodoccy strzelcy natomiast mają kusze na +147 i 55 HP (tyle co swadian knight) zatem "cienkimi" bym ich nie nazwał.

Co się tyczy mięsa armatniego - tu, jak mi się wydaje najlepiej sprawdzają się nordowie, szybko aprgrejdowani do nordyckich żołdaków. IMHO najlepsza relacja siły do ceny do czasu szkolenia.

Natomiast elitarne nordyckie jednostki ja tam odmieniam po Bożemu, tzn tak jak oni sami mowili o sobie - sing, HUSKARL, pl. HUSKARLAR; dobrze brzmi i likwiduje problemy :D Można też drogą okrężną - skoro słowo "król"l pochodzi (przez Czechy od Franków czyli germanów) od "karl" (czyli "wolnego człowieka") to mozna huskarlar przełożyć na huskarlów (tak jak król - królów).

Hope I helped :P
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Messer w Października 30, 2008, 09:45:01
Ja postawiłem na jednolitą armię składającą się tylko z rhodocków, jak zwerbuje lub odbiję kogoś innego to odrazu daje go do zamku lub miasta, zawsze odbierze jakąś strzałę od wroga lub zasłoni mojego ;P. Uwazam że armie piesze lepiej nadają sie do walki i tej w polu i oblężeń, ale to moje prywatne zdanie, armie piesze w zwarciu(podczas obrony) rozniosą każdego a jeźdźcy... nawer Swadiańscy rycerze osaczeni przez wroga prędzej czy później padną trupem.
Mam armie 70 Rhodockich strzelców i 60 Sierżantów i na mapie mało kto jest mi w stanie podskoczyć.


Jeżeli chodzi o inne nacje to każdy ma swoje preferencje co do taktyki walki itp, ale w M&B chodzi głównie o umiejętności Gracza, bo to on pociąga za sznurki ;-).
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Bargian w Października 30, 2008, 11:02:52
Tez jezdzilem z jednolita armia - nordowie.
40 huskarli, okolo 40 w drodze i z 30 lucznikow.
Po jakims czasie lucznikow zamienilem na rhodockich strzelcow, i to byla dobra wymiana.
Wiekszosc walk przy podobnej liczbie wygrywalem praktycznie bez strat.
Miasta zdobywalem tracac kilkunastu ludzi i z polowa ranna wychodzila.
Walki 100 vs 270 wygrywalem tracac max 10 jednostek (glownie lucznicy) - aha, no i jeremus z chirurgia na 7 poziomie swoje robil :)
(Poziom trudnosci - wszystko na srednie, 216 ludzi na polu walki.)

Nie cierpialem walczyc z chanatem ... lucznicy konni sa tak wkurzajaca jednostka ze po prostu szlag trafia :)
Przynajmniej jak ma sie sama piechote ....
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Calathar w Października 30, 2008, 11:18:33
ja dobrze walczysz z konia,i ogarniasz sie w rozkazach,to majac 30 swadianskich rycerzy na rowninie rozwalisz kazdego ;) a rhodocy padaja jak muchy ;) mam 72-gi dzien w grze i rhodocy wyeliminowani przez swadian (czyli i mua) :) a do obrony miast to nordowie i korsarze...kawaleria w tej grze to potega,pod warunkiem ze nie puszczasz jej do rzeki lbo pod  gore i jak wrog ma przewage to f2->f3>f2>f3 i jedziesz z lachmytami ;]
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Summoner w Października 30, 2008, 14:19:41
   Oczywiście chodziło mi o Rhodok Sergeant, u mnie połowa jest z Shortened Military Scythe (mam nadzieję, że dobrze napisałem). Wiadomo nie mówię, że Rhodokami z nikim się nie wygra, są do.. niczego itd. Każdy ma inną taktykę, każdy woli inne wojsko, każdemu się podoba inna zbroja (ciekawym czy komuś podoba się różowa wełniana czapa :D) a niektórzy lubią z gołą klatą. Tak samo każdy woli inne bronie. Ja nie lubię Rhodoków, bo są tacy pośredni między dobrą piechotą a dobrymi strzelcami. Najbardziej lubię konnicę (pierwsza postać - sama konnica :)) ale potem przekonałem się, że można zaprowadzić wroga do zamku ale na odwrót już nie, więc zrobiłem armię elitarnych nordyckich wojowników (wszystko byle ominąć błędy w słowie "huskarl" :D) i jak człowiek ma dobrą taktykę to każdego rozwali.
   Teraz po krótce opowiem o mojej strategii - każę utrzymać pozycję i teraz zależnie od wroga :
    a) kusznicy, łucznicy, wszelkiego rodzaju strzelcy na piechotę - armia staje przed pagórkiem żeby nie zdążyli zaatakować na dystans;
    b) konnica bez łuków - najlepiej stanąć na wzgórzu w ciasnej grupce żeby się zatrzymywali na moim wojsku, sam pilnuję boków;
    c) konnica z łukami - TAB -> YES. Albo zmieniam obrażenia na siebie do 1/4 sam i gonię za nimi, ale zdarzało mi się to bardzo rzadko bo khergitów wykończyłem jako pierwszych i walczyłem z nimi tylko w zamkach, w polu dawałem pole do popisu lordom.
Na koniec powinienem napisać jeszcze o piechocie ale chyba nie ma innego wyjścia niż "idzcie i zabijajcie w imię allaha". Można ewentualnie rozproszyć samemu wrogie wojsko i tak dać walczyć hus... eliitarnym nordyckim wojownikom :)
   Powracając do tematu - nie wie ktoś, czy Mercenary Crossbowman da się ćwiczyć dalej? Bo nie sprawdzałem, a teraz nie mam dostępu do kompa z M&B.
   Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Calathar w Października 30, 2008, 14:57:11
nie da sie,u mnie robia za "zapchajdziury" ;]
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Nave731 w Lutego 01, 2009, 20:14:37
Może jeszcze rozruszam ten temat :D. Skąd najlepiej rekrutować chłopki? Wiem ,że takim moim sposobem jest atak na na grupę chłopów zmierzających do miasta i po jakimś czasie zrekrutować ich spośród jeńców i wytrenować. Wtedy nie uciekają. Zależy mi gdyż w bitwie siostra miecza lepiej radzi sobie niż swiadańsi rycerz (mając 10 sióstr miecza, i marne ochłapy nordowskich ścierw wygrałem z 20 swiadańskimi rycerzami w asyście łuczników i reszty. Co prawda przegrałem ,ale pierwsze i drugie starcie wygrałem :D:D).
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Pepesi w Lutego 02, 2009, 10:07:23
Ja osobiście kolekcjonuje wieśniaków bo z nich wojo jest niezłe. 20 Sióstr Miecza zakutych w zbroję płytową to trochę dziwne ale ważne że wymiatają.
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Nave731 w Lutego 02, 2009, 19:55:21
20 to trochę za dużo zachodu :D:D ,10 jest w sam raz. Jednak nadal nie dostałem odpowiedzi skąd najlepiej rekrutować chłopki?
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: azgard w Lutego 03, 2009, 12:06:47
W sumie spośród wieśniaków rekrutuję jedynie chłopki, bo siostry miecza rządzą :) A skąd je brać? Często korsarze i rabusie mają ich jako jeńców.

A co do offtopa o nacjach, moja armia jest bardzo prosta, 100% nordyckiej piechoty walczącej w ręcz. Nie mam żadnego problemu z wytrenowaniem jednostek. Aktualnie w mojej armii posiadam 40 huskarlów + 48 innych nordów, przeważnie wojowników i weteranów. Do tego 50 huskarlów w zamku.

Nigdy jeszcze nie przegrałem bitwy moją armią, nawet gdy walczę z przeciwnikami 2, 3 krotnie liczniejszymi. A taktyka jest prosta, podchodzi się na kraniec mapy, zgrupować się, utrzymać pozycję, ja z lancą koszę łuczników od tyłu, a moja piechota miażdży piechotę i kawalerię przeciwnika. Z kawalerią jest o tyle łatwo że stawiając piechotę na krańcu mapy, nie może ona przez nich przejechać, wiem że to trochę oszustwo, ale no cóż komp oszukuje bo ma na starcie więcej jednostek ;P A nawet gdy stoją bez bariery za plecami, to zgrupowani huskarlowie są nie do ruszenia przez kawalerię. Zdobywanie zamków to prościzna taką armią, ponieważ posiadam najlepszą piechotę w grze. A i przy walce zarówno o zamek, jak i w polu, należy wydać piechocie zakaz prowadzenia ostrzału, ponieważ nordowie posiadają oszczepy, którymi rażą z śmiertelną skutecznością, ale niestety odsłaniają się na strzały wroga, a po tym rozkazie doskonale się zasłaniają.

Tak więc reasumując taktyka jest prosta, utrzymać pozycję, i zgrupować się, piechota wycina jednostki walczące w ręcz, ja zajmuję strzelców lancą, a potem rozkaz ataku dla piechoty i dobijanie.

Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Nave731 w Lutego 03, 2009, 12:47:27
Ciekawa taktyka. Moja jest chyba najbardziej znana i lubiana :D. Swadiańscy rycerze na przedzie do ataku razem z siostrami miecza. Piechota (zwykle mało gdyż szybko awansują na zbrojnych i rycerzy) 10 kroków do przodu a łucznicy utrzymać pozycje. W ten sposób zanim konnica wroga dojedzie do piechoty zostanie wyrznięta w pień przez moją kawalerię. Później to tylko atak wszystkimi jednostkami oprócz łuczników którzy zawsze stoją w tym samym miejscu co zawsze (pochwalę się ,że przez ostatnie 3 bitwy z hanatem nie straciłem żadnego strzelca,wręcz uwielbiam z nim walczyć w lesie gdzie zawsze zawadzą o jakieś drzewo :D).
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Michel96 w Lutego 25, 2009, 21:40:39
Hmmm. Ktoś się pytał jakie jest drzewko rozwoju chłopa. To tak   Chłop nastepnie wartownik potem albo najemny kusznik lub strażnik karawany najemnych kuszników nie da sie awansować dalej. Strażnik karawany potem albo najemny wojownik lub najemny jeździec z najemnego wojownika najemne ostrze a najemnego jeźdźca najemny kawalerzysta to koniec.
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Hallbjorn Ulfson w Lutego 26, 2009, 02:01:42
A mi Siostry pasują do klimatu armii. Gram z nastawieniem na odegranie dobrego crpg ;D Jest wielki wiking - szef, dwie laski i 10 siostrzyczek jako obstawa, a cała reszta to Nordyccy Huskarlowie.

Co do taktyki. Co można napisać o taktyce Nordów... ;)
Nie leveluje łuczników, bardziej przypasowali mi niesamowici Huskarlowie. Ustawiam kolegów na pagórku i czekam, aż przeciwnik zacznie strzelać, wszystko zatrzymuje się na nordyckich, wielkich tarczach, a kiedy wróg rusza do boju, moi wojowie zbiegają ze wzgórza w radosnym szale zabijania. Prosta taktyka, a udaje się wygrać z liczniejszym kilak razy wrogiem, bo piechota nie pędzie z uśmiechem na twarzy po zielonych wrzosowiskach z toporami nad głową i bełtami w brzuchu :)
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Kuroi w Lutego 26, 2009, 09:39:01
Mało skuteczna ta strategia bo szarża byle czyjej doborowej kawalerii zdziesiątkuje tych twoich ukochanych Huskarlów zanim zdążą zbiec z tego pagórka.
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: pc_maniac w Lutego 26, 2009, 09:45:59
Chcecie mieć "na poczekaniu" gotowe jednostki? Tak w jeden dzień całą armię?

Żaden problem i nie mówię tutaj wcale o żadnych cheatach w grze, mówię o całkowicie "legalnym" sposobie zwiększenia stanu posiadania od razu o kilkadziesiąt wojowników.

Pogłówkujcie, a jak do wieczora Wam nie wpadnie w jaki sposób, to wieczorem napiszę.
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Kuroi w Lutego 26, 2009, 09:53:05
Eeemmm...
a) Najemnicy?
b) Skill trening?
c) Odbijanie zakładników?
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: pc_maniac w Lutego 26, 2009, 13:17:47
Eeemmm...
a) Najemnicy?
b) Skill trening?
c) Odbijanie zakładników?

Nie  :D

Wszystkie 3 opcje, które podałeś są standardem, problem jednak w tym, że musisz utrzymywać tą hałastrę za spory żołd (szczególnie najemników, których żołd jest niewspółmierny z ich umiejętnościami).
(teraz mała podpowiedź)
Zaś mój sposób pozwala mieć wojsko za darmo, aż do czasu gdy będę ich potrzebował :P

No i od razu mogą być na max levelu
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Nave731 w Lutego 26, 2009, 17:32:39
Ciężka zagadka :D. Nie znam jeszcze wszystkich możliwości tej gry. Wiem ,że nie płaci się dla ludzi uratowanych z niewoli...
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: pc_maniac w Lutego 26, 2009, 17:52:24
Ciężka zagadka :D. Nie znam jeszcze wszystkich możliwości tej gry. Wiem ,że nie płaci się dla ludzi uratowanych z niewoli...

OK, nie będę Was już trzymał w niepewności :)

A rozwiązanie jest bardzo prozaiczne - musicie zgromadzić w zamku/mieście odpowiednich jeńców.
Ja np. mam w Jelkali zgromadzonych 60 Nordyckich Huskarli (ale również i inne potrzebne mi jednostki).

Posiadając w drużynie morale na poziomie Wysokie, biorę ich z zamku/miasta, stawiam obóz zaraz obok i proponuję przyłączenie się danego oddziału do mnie.
Zawsze mają na to ochotę, bo liczą, że zaraz czmychną, gdy zdejmę im kajdany.

Ale się przeliczają, gdyż zaraz po przyłączeniu ładuję ich do zamku, a że po tej operacji spada mi morale oddziału, więc wyrzucam do zamku również swoich żołnierzy i z "gołym" oddziałem złożonym jedynie ze mnie i bohaterów NPC "skaczę" aby porozbijać nieco głów bandytom.
Morale skacze do góry, więc wracam do obiektu i formuję z powrotem armię .

A czemu system ten działa tak jak napisałem w 24 godziny?
Ponieważ kolejną rekrutację mogę przeprowadzić dopiero za dobę czasu gry.

Pomyślcie ile czasu marnuje się (a ile przy tym żołdu idzie! ) by wytrenować 60 Husklarli?
A "przerabiając" ich z jeńców mamy jednostkę prawie natychmiast.

No i co istotne, nic nie płacimy za utrzymanie tych wojaków w więzieniu do czasu "przerobienia".
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Nave731 w Lutego 26, 2009, 17:56:47
Zapewne bym na to nie wpadł. Świetny pomysł ,ale po "przeróbce" będziesz musiał i tak płacić żołd i tak :D.
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: pc_maniac w Lutego 26, 2009, 18:26:36
Owszem, ale do czasu aż zgromadzę nowych jeńców, wtedy dostają ode mnie kopa w d. na "do widzenia". 
Zawsze również możesz już po bitwie część z nich od razu zwolnić do domu.

Pomyśl jednak jakie oszczędności masz, niż gdybyś musiał popierniczać z nimi po świecie aż z wieśniaka stali by się Huskarlami, a ile przez ten czas na to by szło kasiory i żarła?!
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Kuroi w Lutego 27, 2009, 09:41:11
Ale ilu ludzi musiałeś poświęcić żeby tych Huskarli zgromadzić to też jest dobre pytanie czyż nie? :>
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: pc_maniac w Lutego 27, 2009, 10:17:21
Ale ilu ludzi musiałeś poświęcić żeby tych Huskarli zgromadzić to też jest dobre pytanie czyż nie? :>

Rozumiem, że chodzi CI o to, że musiałem wcześniej mieć jakąś tam armię by ich zdobyć.
Owszem, ale rozgrywka jak zauważyłeś zapewne, preferuje byśmy (jeśli chcemy otrzymać nowy obiekt jako lenno) przez pewien czas powalczyli nieco w polu. Więc tworzymy jednostkę szybkiego reagowania w postaci np. 25 rycerzy i nimi zdobywamy jeńca. Zaś w zamku jaki mamy posiadajmy np. 20-30 łuczników/kuszników w celu obrony oraz pilnowania jeńców wojennych. To dość minimalistyczne moim zdaniem podejście.
Biorąc pod uwagę, że masz niedaleko obok siebie położone zamki, gdy zostanie napadnięty jeden z nich, możesz spokojnie z drugiego zabrać jeńców i ich "przekolorować" na swoją stronę, by pójść z nimi z odsieczą pierwszemu zamkowi.
I odwrotnie, gdy zaatakują drugi zamek, bierzesz jeńców z pierwszego.

Ale z takim wojskiem ani zamku nie obronisz, ani tym bardziej nie zdobędziesz.
Więc trzeba by zebrać zaciężnych w celu rozbudowania armii, licząc również, że jak dostaniesz nowe lenno, to musisz go czymś obsadzić.

I tutaj dochodzimy do sedna problemu - czy nowych zaciężnych rekrutować i w cholerę czasu szkolić, płacąc żołd i napychając im brzuchy, czy lepiej nająć pod swoje sztandary starych wiarusów, których zdobyliśmy w postaci jeńców?!
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Kuroi w Lutego 27, 2009, 10:37:20
Niby masz rację choć tu by można zauważyć kolejne niedopracowanie realizmu. Czy gdybyś został wzięty do niewoli, a potem ktoś kazał ci walczyć przeciw twoim braciom, to byś zrobił to mając świadomość że razem z tobą są twoi przyjaciele i razem bez problemu możecie się uwolnić z walki pod sztandarem wroga i powrócić do oddziałów swoich prawowitych dowódców? Nie wiem jak Ty, ale Ja bez wątpienia bym się zbuntował podczas bitwy i zamiast pomóc ciemiężcy bym poszedł i stanął po stronie lorda Nordyckiego.(jakby np. lord Vaegirski wziął mnie w niewolę i zmusił do walki)
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: pc_maniac w Lutego 27, 2009, 11:09:34
W tamtych czasach często zdarzało się, że wojny były prowadzone nie dla idei, lecz wyłącznie dla czystego zysku.

Weź choćby Szwajcarów, którzy zaciągali się na wszelkie możliwe dwory, wyłącznie dla pieniędzy.
Nie wiem, czy wiesz, ale nawet pod Grunwaldem w Polskiej chorągwi byli Niemcy, którzy zostali opłaceni przez Polskiego Króla i było im totalnie obojętnie, że to druga strona mówiła po Niemiecku :)

A co do realizmu, to troszeczkę go jednak twórcy "przemycili", bo jak nie zbratasz w jakiś sposób tych "nowych" ze swoimi starymi towarzyszami, to przecież uciekają cichcem. A jak zostawisz ich w zamku na jeden dzień nad kuflem "bezalkoholowego", to się polubią :D
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Antoni w Lutego 28, 2009, 12:10:34
Nic sie nie zmienilo przez ostatnie 1000 lat, nadal wojna jest glowną siłą napedowa gospodarki.
USA, Niemcy, Japonia, Wielka Brytania, oni sie lali, podbijali, grabili, mordowali, zasiedlali i dzis nie placza. Wojny to ogolnie ogromne kola zamachowe.
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: pc_maniac w Lutego 28, 2009, 12:58:44
Nic sie nie zmienilo przez ostatnie 1000 lat, nadal wojna jest glowną siłą napedowa gospodarki.
USA, Niemcy, Japonia, Wielka Brytania, oni sie lali, podbijali, grabili, mordowali, zasiedlali i dzis nie placza. Wojny to ogolnie ogromne kola zamachowe.

O ile są wygrywane ;)
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Arinath w Marca 31, 2009, 21:27:41
Siostre miecza i najemne ostrze warto szkolić
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: pc_maniac w Kwietnia 01, 2009, 10:44:48
Siostre miecza i najemne ostrze warto szkolić


Po czym wnosisz?
Przyglądając się Najemnemu jeźdźcowi i jego cenie (30 za Swadiańskiego Rycerza, 45 za Najemnego Kawalerzystę) wychodzi, że tylko idiota lub kolekcjoner dziwactw, będzie wydawał 50% więcej kasy na coś co jest sporo gorsze niż Rycerz (koń również).

Ale Siostrze Miecza dzisiaj się przyjrzę, bo może poza stroną wizualną coś sobą reprezentuje?! Zobaczymy.
Drzewko rzowoju Chłopa jednak ewidentnie nie jest konkurencją dla zwykłych jednostek. Co najwyżej ciekawostką.
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: nizyn w Kwietnia 01, 2009, 16:33:52
 Najemnicy są opłacalni dopiero wtedy, kiedy już zupełnie nie chce ci się staczaą 20 bitew, żeby wyszkolić nowych ludzi. I tyle.
Arinath: Obejrzałem kilka twoich postów. Staraj się uzasadniać swoje wypowiedzi. Post dodany do debaty w jakich modach są potwory po pół miesiąca od ostatniej wiadomości "W M&B potworów nie ma" jest nawet nie lakoniczny ;)
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Nave731 w Kwietnia 01, 2009, 18:26:41
Może on tylko stwierdza fakty i posumowuje wypowiedzi :D.
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: pc_maniac w Kwietnia 01, 2009, 18:29:36
Może on tylko stwierdza fakty i posumowuje wypowiedzi :D.
No to fakty są inne.
Sprawdzałem zasoby gry i w Natve M&B są potwory, tyle, że nie użyte w grze, lecz znajdujące się w bazie modeli w Native. Sorry za off-topic.
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: proud w Kwietnia 02, 2009, 08:05:45
To ja powrócę do tematu.
Refugee/Peasant woman trenuję, lecz zazwyczaj tylko na początku gry oraz później (ale w małych ilościach). Manhantersów nie trenowałem, nie trenuję i trenować nie będę. Co do peasant to czasami trenuję czasami nie (zależy od moda - różne ceny mercenary), choć hired blades są dobrą jednostką pieszą, a mercenary cavalry całkiem dobrą jazdą.
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Kazuya w Lipca 09, 2009, 00:45:57
ja osobiscie uwarzam ze warto brać takie jednostki szczególnie chłopki ja gram na kodach wiec raz dwa mam siostry miecza które są doskonałą kawalerią
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Jezus w Lipca 09, 2009, 20:21:48
Chłopów nie trenuję bo to chciwe bestie za to Siostry miecza pobierają podobny żołd do Lansjerów a rzadko giną ze względu na najlepsza zbroję, no i walczą nie gorzej od Swadiańskiego rycerza. Czasem zdarza się nawet że używają kuszy konno :P
Obecnie mam ich o ile dobrze pamiętam około 30-40 w zamku :)
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Mortis w Lipca 14, 2009, 22:17:58
Co do wczesniejszych wypowiedzi, ze niby dlaczego jency wojenni walcza pod sztandarem wroga przeciw swoim braciom. Byc moze dlatego, ze ich "bracia" zciagneli ich z pol sila, dali bron do reki i kazali sie bic za krola. Teraz maja szanse sie uwolnic i wiesc normalne zycie ;)
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: camyc89 w Lipca 28, 2009, 09:56:12
Według mnie korsarze to cioty sam wyciąłem niedawno 24... Lubię chodzić bez oddziału... Wtedy szybko reputacje sobie robisz... Jak już masz ok. 1000 to możesz robić rebelię...

Ja tam trenuję tych z wiosek...

Jeszcze raz napiszesz coś w tak oczojebny sposób, to się zezłościmy...
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Nokirino w Lipca 29, 2009, 15:16:12
Według mnie korsarze to cioty sam wyciąłem niedawno 24... Lubię chodzić bez oddziału... Wtedy szybko reputacje sobie robisz... Jak już masz ok. 1000 to możesz robić rebelię...

Ja tam trenuję tych z wiosek...

Jeszcze raz napiszesz coś w tak oczojebny sposób, to się zezłościmy...

ku*** camyc89 - przez twoje pismo oczy mi zaczęły łzawić - za jasno - za jasno :(

też tak chodzę... ale po co używać od razu wyrazu "cioty" - sory za to słowo na początku ale nie mogłem się powstrzymać.

Jak uratuję wieśniaka to rekrutuje - jest tani i nawet dobrze walczy wyszkolony :)
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: krzyysiek w Sierpnia 12, 2009, 17:25:07
Uważam, że w tym wątku bardzo niesprawiedliwie potraktowano manhunterów. Według mnie to jedne z lepszych jednostek w grze (jeśli się wie, jak ich użyć). A napewno najbardziej niedocenione. Dlaczego?
Otóż taki manhunter jest jednostką nieprzeciętnie słabą. Trzeba na niego chuchać i dmuchać - najlepiej wydać na samym początku komendę F1 dla piechoty, a z kawalerią ruszyć do boju, celem pozyskania expa dla drużyny. Niedługo manhunter przerodzi się w slave drivera, który... też jest słabiutki, tak samo jak kolejny slave hunter. Męcząc się dalej z ich awansem, dochodzimy do slave crushera. I to jest jeden z trudniejszych momentów w szkoleniu tych jednostek, ponieważ dostąją oni na tym etapie konie, więc ruszają z nami do boju. A nadal są ciency, mimo 22 Clvl. Jednak ci, którzy nie zginą, po pewnym czasie przerodzą się w slaver chiefs. I tu się zaczyna przygoda :-) Pomimo słabych statystyk, slaver chiefs z łatwością rozwalają większość jednostek średniego poziomu (nieco problemu sprawia im wroga kawaleria, jako że nie mają żadnego ataku dystansowego). Ale jak dobrać przeciwnika, żeby nasi slaver chiefs nie trafili na wysokopoziomowego swadiańskiego rycerza albo rhodockiego sharpshootera (tarczy oczywiście też nie mają...)? Proste - umieszczamy ich w zamkach Senuzgda (przede wszystkim!), Vyincourd, Alburg koło Wercheg, względnie Curin koło Tihr. Czyli w tych, wokół których spawnuje się mnóstwo leśnych bandytów bądź sea raiderów. I co jakiś czas w celu uzupełnienia gotówki wyruszamy z nimi na owych bandytów - biorąc całe ekipy do niewoli. A 50 leśnych bandytów wartych jest u wykupiciela ok. 4000 denarów + kasa pobitewna + łupy bitewne. Lekką ręką 5000-6000 denarów, a za sea raiderów jeszcze więcej. Warto dodać, że szarżujący slaver chief może położyć sea raidera jednym ciosem (często się zdarza).
Tak więc słabe (obiektywnie) statystyki slaver chiefa są podyktowane odpowiednim balansem gry - jeśli byliby trochę mocniejsi, to każdy biegałby z ekipą składającą się wyłącznie z tych jednostek. Ja na samym początku też byłem bardzo rozczarowany ich statystykami, dopóki nie wypracowałem dla nich odpowiedniego "zastosowania". Szczególnie polecam zamek Senuzgda (ten w lasach pomiędzy Jelkalą a Praven) - zawsze wokół tej fortecy lata sporo jednostek po 40-50 bandytów (ich liczebność zależy od poziomu naszego bohatera, na początku jest mniej). Niby slaver chiefs są słabi na łuczników, ale ten teren jest mocno zadrzewiony, a w dodatku pofałdowany (można zaczekać na bandytów za górką, żeby nie zaczęli zbyt wcześnie strzelać). Robię tak, że idę do tego zamku tylko z NPC (wszyscy z obuchami), czym zachącam bandytów do pościgu za mną (małe ekipy prowokują te duże do ataku) i gdy już ściągam je pod zamek - biorę slaver chiefs i sam ich atakuję. Biorę jeńców, zbieram łup i zostawiam wszystko w zamku, po czym zabieram się za kolejną ekipę. Prosty i bardzo szybki sposób za zdobycie kilkunastu tysięcy denarów.
Tytuł: Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
Wiadomość wysłana przez: Mr War w Września 23, 2009, 16:06:36
Jak lubisz ludność cywilną(LOL)brać do niewoli to  się przydadzą  bo nie używają broni która zabija tylko ogłusza czyli maczugi i inne tępe narzędzia