Forum Tawerny Four Ways
Mount&Blade Warband => Warband Singleplayer => Wątek zaczęty przez: SageNiko w Lutego 23, 2013, 12:07:43
-
witam, mam problem z dobrobytem w mieście, co zrobić żeby miasto miało status bogaty, mam cały czas ubogi :/ prosze doradźcie
-
Neutralizuj wszelkie zagrożenia w postaci bandytów i wrogich wojsk, wykup towary, których brakuje w mieście/nie ma nadwyżki aby sztucznie zwabić karawany do miasta, wykonuj zadania dla okolicznych wiosek, zbuduj w okolicznych wioskach młyny.
-
Sam borykam się z tym problemem. Mam Dhirim (to chyba najgorsze miasto, jeśli chodzi o położenie), które w przeszłości było brane z rąk do rąk, więc zbiedniało. Za mojej kadencji powoli się odbudowuje. Garnizon ponad 500 jednostek poziomu przynajmniej 4-tego, więc wróg nawet nie waży się podejść. Jednak nie mogę przeboleć tego, że gdy mam wojnę (jestem wasalem Vaegirów tak btw.), to wszystkie wioski są momentalnie plądrowane, a karawany nie dochodzą, z racji fatalnego położenia w centrum. Nieustanna wojna z Rhodokami (mają wszystkie najbogatsze miasta, czyli te swoje i swadiańskie) sprawia, że prawie żadne karawany nie docierają do miasta.
I tu mam chyba jakiś bug nawet, bo handlarze mają po max. 1000 denarów, chociaż w najbiedniejszym mieście mają po 6-8 tysięcy...
Na szczęście jest jakiś progres. Mały, ale zawsze. Moja rada, to wykonywać zadania dla wójtów wiosek oraz kupywać ich towary, robić zadania dla mistrza gildii miasta, dostarczać potrzebne towary. No i chronić karawany.
-
Kup sobie puszkę i wytrenuj kilkudziesięciu Rycerzy. Jeżeli będziesz dobrze dowodził i walczył to nawet pospolite ruszenie sam zmiażdżysz.
-
@up
We Florisie jest to trochę trudniejsze. Rkohokowie są bardzo mocni, a wytrenowanie najlepszych rycerzy trwa dość długo.
-
Cóż, we Florisie jest taka fajna opcja rekrutowania w mieście, dzięki której dostaje się porządne wojsko co dzień, a ewentualne słabsze zrobi za garnizon albo posiłki dla sojuszniczych lordów...
Z tego co pamiętam Chewalierlierzy dosyć szybko się szkolą a nie są najgorszą kawalerią, pieniądze na zaciągi z łatwością znajdziesz jeżeli zdeponujesz wystarczająco dużo pieniędzy w banku.
-
Moja obserwacja jest taka - im mniejszy garnizon w mieście, tym wyższa koniunktura. Nie warto trzymać w mieście więcej niż 400 ludzi.
Opowiem to na moim przykładzie: jako pierwsze miasto zdobyłem Wercheg, które miało status zamożności "bardzo bogate", czyli koniunkturę ponad 80% (chyba, ale nie mam pewności, bo nie sprawdzałem przed zdobyciem). Stopniowo gromadziłem tam garnizon, aż uzbierało się 700 ludzi - koniunktura spadła wówczas do ok. 60 %. Gdy wybuchła wojna z Veagirami, część garnizonu przeniosłem do Rivacheg, a w Wercheg zostało ok. 400 ludzi - po jakichś dwóch tygodniach koniunktura wzrosła tam do 98%.
Poza tym, głównym czynnikiem powodującym wzrost koniunktury są oczywiście wizyty karawan - gram w moda Nowa Ojczyzna, gdzie są także karawany morskie, które nie mogą zostać napadnięte i wszystkie miasta położone nad morzem mają dzięki nim koniunkturę powyżej 90% (podczas gdy inne średnio 40%).
-
Moja obserwacja jest taka - im mniejszy garnizon w mieście, tym wyższa koniunktura. Nie warto trzymać w mieście więcej niż 400 ludzi.
A może to, że spadła wtedy, gdy zwiększyłeś garnizon, to zwykły zbieg okoliczności? Nie wierzę, by wielkość garnizonu wpływała w jakikolwiek sposób na koniunkturę. Jakie niby jest czysto ekonomiczne wytłumaczenie tego?
-
Możliwe, że to rzeczywiście zbieg okoliczności albo błąd gry, bo podejrzewam że ciąg przyczynowo-skutkowy powinien być właśnie odwrotny: Im większa koniunktura w mieście, tym większy garnizon można utrzymać. Z tym że gracz nie ma ograniczeń liczebności wojska w miastach. Możliwe, że gdy gracz zostawia w mieście więcej ludzi, niż zostawiłby w nim lord w "czasie dążącym do nieskończoności" (przy stałej koniunkturze), powoduje właśnie spadek koniuntury - miasto musi pokrywać coraz większe wydatki na utrzymanie armii i rozbudowę koszar
Może podam jeszcze przykłady, jakie mam garnizony Lordów w podbitych miastach (nie z mojego królestwa) i koniunturę w nich:
- Shariz (przechodziło z rąk do rąk kilka razy i znów jest we władaniu sułtana) - 442 ludzi, koniunktura 92%
- Curaw (Kilka razy zostało podbite przez Chanat, ale ostatetecznie odbite przez Veagirów - 143 ludzi, koniunktura 18% (!)
- Drihm (Przez długi czas pod rządami Veagirów, kilka razy zdobywane przez Chanat) - 169 ludzi, koniuntura 32%
Mógłbym jeszcze podać jako przykład Zelmor, Suno i Veluce, ale to są świerzo zdobyte miasta i garnizon jeszcze nie jest tam "ostateczny", w przeciwieństwie do powyższych miast, które były w czyimś władaniu od przynajmniej dwóch miesięcy.
-
Ale to nie miasto opłaca żołnierzom żołd - robi to gracz z własnej kieszeni. A koszar w tej grze nie ma, więc nie trzeba ich utrzymywać.
-
Ale to nie miasto opłaca żołnierzom żołd - robi to gracz z własnej kieszeni. A koszar w tej grze nie ma, więc nie trzeba ich utrzymywać.
Ale karmi to je miasto. Myślisz że co jedzą?
Można niby to wytłumaczyć tym że gracz płaci takiemu na jedzenie, ale:
1. Nie wiem jak rekrut może z 1 denara wyżyć przez tydzień?
2. A nawet jeśli, to miasto musi im dawać to jedzenie, a import może niekoniecznie dotrzeć (napady na karawany itp.)
-
Towary w mieście mogą się jedynie zmienić poprzez produkcję, handel, zużycie(A wojsko w tym nie bierze udziału).
Btw. 1 worek pszenicy to 30 denarów i daje 150 racji na raz, więc można się wyżywić już za 0,2D.
-
Towary w mieście mogą się jedynie zmienić poprzez produkcję, handel, zużycie(A wojsko w tym nie bierze udziału).
Btw. 1 worek pszenicy to 30 denarów i daje 150 racji na raz, więc można się wyżywić już za 0,2D.
Tak ale w tej grze albo kupisz cały zestaw albo wcale.
-
Tak ale w tej grze albo kupisz cały zestaw albo wcale.
To dotyczy tylko gracza.
-
Oj, tego nie możemy być pewni...
-
Ale karmi to je miasto. Myślisz że co jedzą?
Każdy żołnierz za służbę mi dostaje żołd. Część tego żołdu przeznacza na jedzenie, bo przecież pożywić się musi. A jak płaci sprzedawcy za żarcie, to sprzedawca na tym zarabia - bo przecież sprzedaje swe towary drożej niż je kupił. A jak sprzedawca zarabia, to następnym razem może zakupić więcej towaru - a więc koniunktura się zwiększa.
A jeśli sprowadzę do miasta tysiąc żołnierzy i każdy z nich będzie kupował żarcie za swój żołd - pomyślcie, ile na tym zarobi sprzedawca i ile się przez to zwiększy koniunktura :) Oczywiście zakładając, że będę w stanie wypłacić ten żołd tysiącu żołnierzy.
Ale tak naprawdę, to tylko gra i takie rzeczy nie zostały w niej przewidziane przez twórców. Jeść muszą tylko żołnierze w oddziale - nie musi jeść sam gracz, nie muszą jeść lordowie i ich armie itd. Nie muszą też jeść garnizony miast i zamków - a wykończenie się zapasów żywności to zwykły skrypt odliczający liczbę dni, a na tą ilość dni nie wpływa ilość jedzenia u kupców/w magazynie.