Mściwoj
Po miło spędzonym czasie za lazaretem, Mściwoj od razu natknął się na posłańca. "Nie sądziłem, że tak szybko to pójdzie... jeszczem odpowiednich zapasów nie zrobił. Nic to..."
Nieco zafrapowany udał się po swój ekwipunek, a w drodze do zbrojowni zahaczył jeszcze o miejsce, gdzie uzupełnił swoje zapasy o ciecz tak cenną dla niego, jak woda dla eremity.
// Narysowałem Mściwoja :P Nie najlepiej, ale co tam. Jeśli ktoś też by chciał w takim stylu jego postać to mogę spróbować, ale potrzebny w miarę dokładny opis.
(http://img26.imageshack.us/img26/975/msciwojszkic.jpg)
Burenisław
Zamroczony szaleństwem jedziesz na oślep przed siebie. Zbliżasz się do Vaegirów przy drzewie Leifa, Zauważasz ich dopiero kilka metrów przed nimi i zwalasz się z siodła, rycząc bełkotliwie niczym w amoku. Mimo że padłeś na kolana i odrzuciłeś topór, na chwilę żołnierze tracą odwagę, co być może ratuje Leifa. Za nim jednak ten przeleje krew, jeden z Vaegirów powala cię kopnięciem i rąbie tępym bułatem w twarz...
Leif
Bogowie działają w niezrozumiały śmiertelnikom sposób. Dbają o życie maluczkich zsyłając szalonych proroków mających wskazywać drogę lub... nadwrażliwego wielkiego Norda, który widział o jedną śmierć za dużo.
Próba konnej ucieczki zakończyła się niemal twą śmiercią. Poluzowane pęta zerwały się z pnia wraz z kolejnym szarpnięciem konia, którego kopyto minęło o parę centymetrów twoją głowę. Odwracasz się z zamiarem stoczenia twego ostatniego pojedynku i widzisz drącego się Burenisława przed parą zdziwionych Vaegirów. Nie wiedząc, co się właściwie dzieje, rzucasz w pierwszego mniejszym toporkiem, a wyciągając drugi widzisz, że trafiłeś go w skroń. Wymijasz padającego trupa i miażdżysz toporzyskiem kręgi szyjne drugiego, który właśnie rąbał Burenisława.
Vladimir
Wrogowie śledzą wzrokiem odjeżdżającego Burenisława, nie zwracając na ciebie uwagi. Niezagrożony, swobodnie nakładasz strzały na cięciwę i uważnie celujesz. Pierwsza trafia w udo, druga już w plecy. Pozostali dwaj dobiegli już do Aldreda, który rozpoczyna taniec zbić i uników. Wystrzeliwujesz kolejne strzały w walczącą trójkę, siejąc spustoszenie... po obu stronach.
Aldred
Spodziewasz się, że Burenisław zaraz zawróci, jednakże widzisz ciągle tylko jego plecy. Nie masz już więcej czasu na kontemplowanie tego smutnego widoku i stajesz do walki. Wykonujesz pierwszy unik i słyszysz syk przeszywającej powietrze strzały. Po kilku odskokach i zgrzytach stali na trawę zwala się przeszyty strzałami jeden z dwójki wrogów, wywołując chwilę zawahania u drugiego. Wykorzystujesz to i tniesz na ukos, w tym samym momencie twoje udo przeszywa ból i lądujesz razem z Vaegirem na twardej ziemi.
Faran
Wykonujesz zręczny unik słysząc syk mijającego cię ostrza. Stajesz ponownie na nogi i tniesz w kolano, ale wróg jakimś cudem uchyla się i ponownie chce cię powalić tarczą. Wtem wpada na niego z impetem Mściwoj, powalając go na twarz. Nie tracisz czasu i szybkim cięciem przerąbujesz kark pechowca. Krew tryska z przeciętych arterii, ale dla ciebie jest to niezwykle szczęśliwy widok.
Pozostali trzej Vaegirowie widząc jak ich kompani padają, rzucają się do ucieczki w stronę pobliskiego lasu(wschód) poza zasięg strzał. Ten ze zranioną głową zostaje w tyle, być może będzie się go dało schwytać.
Po walce...
(http://img832.imageshack.us/img832/5584/v0master.png)
Na polanie walają się tu i ówdzie trupy i dogorywający...
Sytuacja:
Wśród nich jest wsparty na łokciu Aldred. Strzała przebiła kolczugę i wbiła się na kilka centymetrów w mięso.
Na skraju polany, przy drzewie Leifa leży na plecach Burenisław. Jakimś cudem bułat trafił w nosal jego hełmu. Wgniótł go do wewnątrz miażdżąc nos i zjechał na bok rozrywając policzek i haratając szczękę. Krew oblała twarz i szyję, ofiara dusi się i bulgocze, ciało rzuca się konwulsyjnie. Być może da się go uratować, ale bez specjalnej pomocy może nigdy już nie wstanie na nogi.
Na wschodzie widać jeszcze plecy rannego Vaegira.
W miejscu, z którego wyruszyliście być może ktoś został.
- Leif - zachód, przy Burenisławie i koniu Aldreda; w pełni sił; własny koń uciekł; wyrzucony toporek. +4XP, +"Ulubieniec bogów"
- Aldred - centrum; ranny strzałą w udo, nie może chodzić; koń przy Leifie. +5,5XP, +"Wielokrotnie ranny"
- Faran - północ, obok Mściwoj; w pełni sił; koń w pobliżu; zgubiony sztylet. +3XP +"Baletmistrz"
- Vladimir - centrum, niedaleko Aldreda; w pełni sił; na koniu; -10 strzał. +3,5XP +"Teamhitter"
- Burenisław - zachód, przy Leifie; dogorywający; koń na północy. +"Obłąkany", +"Na łożu śmierci"
- Mściwoj - północ, przy Faranie; zmachany i uwalony krwią z zaszlachtowanego Vaegira; koń na północy; zgubiony piernacz.
///// Ok, posunąłem akcję szybciej do przodu. Jedna do trzech serii odpowiedzi/rozmów(tak żeby znów wszyscy byli w kupie) i lecimy dalej.
Nie orientuję się dokładnie w ekwipunku... możecie w komentarzu albo w "Zwoju" napisać co macie? I w ogóle czy tam się wszystko zgadza?
Jurdas nie gra, choć może powróci... stąd jego postać jest w waszych rękach.
Mechanik(Corleone) napisał mi, że może się przyłączyć do sesji, choć na razie nie poszło nic do przodu :P
Wypisałem taki mini "raport", choć przyznaję, że dobra byłaby mapka, następnym razem będzie. To XP to doświadczenie liczone z liczby zabitych, rannych, dobrych i złych dla oddziału działań, itd. Myślę, że po każdej zebranej 10-ce, będzie można dopisać sobie jakąś umiejętność lub zdobyć coś innego. Te punkty nie będą ściśle liczone, i nie tylko za walkę, więc i tak pójdzie xp'ienie równo. Choć jeśli się to nie będzie podobać, to można ustalić, że co dwa "spotkania", będzie można coś sobie zmienić/dodać. Ale po prostu xp'ienie jest fajne :P Do tego dopisałem też cechy, które trochę ubarwiają postać i mogą się czasem liczyć w ustalaniu wyniku akcji.
Leif
Będę się musiał obnażyć, ale mam nadzieję że nie każdy zostanie telepatą w tej sytuacji.
***
Obejrzał Vaegirskiego chłopaka od stóp do głów, dojrzał nadzieję w jego pochodzeniu.
- Wiesz, gdy mordowaliśmy tę zgraję pewien głupiec, nie wiej jak to nazwać, oddał im w życie w swoje ręce... Ogromny nord, postrach bitew, a zdeptany jak karaluch. Cały ten obóz wypadowy... Ilu cudzoziemców pomogło w osieroceniu pokoleń, w powstawaniu zgorzkniałego narodu, pozostawiającego skazy na lata, jak myślisz kiedy malutki Nord usłyszy od dziadów dobre słowo o Vaegirach i odwrotnie... A tę wojnę prowadzimy my - najemnicy - osoby wyzbywające się subiektywności i narodowości, jesteśmy jak wici nienawiści oplatające tę nieszczęsne krainy... Nie od tego powinienem zacząć. - zmieniając nieco ton - Byłbyś w stanie spalić ten obóż, nie zabijać ich, ale spalić doszczętnie? Szukam kogoś do pomocy, nie będę w stanie wystrzelić tylu płonących strzał w tak wielu miejscach, a jeśli znajdziemy jakiegoś alchemika może nam znaleźć jakieś substancje które stworzą niegasnący płomień*! Jesteś gotów stworzyć nowy rozdział w historii świata? Tytułować się będziemy nordami, aby nie zaostrzyć konfliktu... To jak? Poczuł ulgę, osunął się niżej, lecz rękę wciąż trzymał na swoim toporku...
***
*Mam na myśli grecki ogień.
Verator
W końcu udaje ci się dotrzeć przed wejście siedziby jarla, strażnicy znają cię i przepuszczają.
W obszernym wnętrzu odwróconego drakkara widzisz kilkunastu hersirów i karli zgromadzonych przy ławach ciągnących się od lewego dziobu "okrętu" aż do przepierzenia z zawieszonego na wręgu żagla. Kolejny strażnik odsłania ci przejście przy burcie.
Stajesz przed rozłożonym na drewnianym tronie jarlu, jego zarządca pyta się czego chcesz.
(http://img17.imageshack.us/img17/4606/jarlk.jpg)
Aldred
Przechodzący obok Verator potrąca cię lekko barkiem, ze względu na twoją zranioną nogę przewracasz się na zmieszany z popiołem, skisłym piwem i rzygowinami piach.
Vladimir i Leif
Kolejny krok w waszym planie. Trafiacie do namiotu dla chorych, gdzie akuszerka prowadzi was do Szella. Skryty za parawanami, akurat z nabożeństwem obmywa z krwi chirurgiczne przyrządy. Zauważa was i spogląda z zaskoczeniem w oczach i poirytowaniem na ustach.
(http://img10.imageshack.us/img10/1243/chirurgb.jpg)
Faran
Upitego wyrzucili cię za namiot.
// Przepraszam za tę zwłokę, początkowo czekałem na was, a gdy już napisaliście, to znów ja nie mogłem. Ale teraz porysowałem sobie znów :P
// Ktokolwiek skojarzył nazwisko Szell? ;)
//Przepraszam, że tak mało, ale Huth, daj coś ciekawego w zakończenie I sesji, sam mam pomysł ale nie będę ingerował w twoją robotę.
//Spoko, tak mi się coś wydaje, ze może mieliście przez tę sesję jakieś takie poczucie, że trzeba pisać jakoś ambitniej, eksponować charakter postaci, czy coś, ale mi o to specjalnie nie chodziło, raczej o to, żeby akcja leciała do przodu.
Verator, Aldred, Throbjorn i Leif.
Idziecie przez senny obóz mijając powoli blednące ogniska do karczmy. Wewnątrz namiotu znajdujecie obera śpiącego na sienniku rozłożonym na połączonych ławkach. Zbudzonego pytacie się o resztę towarzyszy, zaspany powoli odzyskuje świadomość miejsca i czasu. Mrucząc pod nosem prowadzi was na tyły, gdzie znajdujecie Leifa. Wyrwany ze snu, wygląda jakby poczuł wielką ulgę.
W czasie kiedy Leif się zbiera, ober przypomina sobie, że widział jak wyrzucają upitego jednego z waszych gdzieś za namiot. W piątkę wychodzicie przez tylne wyjście, po chwili zauważacie sinoniebieskie ciało Farana. Ober coś złorzeczy, o plugawych grabieżcach, o padlinie, o tym, że niedługo wszyscy tu tak skończą, a niewątpliwie chodzi mu o to, że będzie się musiał z trupa wytłumaczyć.
Leif ukradkiem wspomina, że Vladimirowi zachciało się odwiedzić strażniczą wieżę na szczycie klifu, pytany skąd taki durny pomysł, zaczyna coś kręcić o świeżym powietrzu i lepszym widoku na gwiazdy. Nie wypytując dalej, odchodzicie w kierunku ścieżki na górę klifu.
W ciemności zgarbiony ober wpatruje się w nagie ciało. Na bladej skórze maluje się nienaturalny światłocień z mroku morza i księżycowej łuny. Nieruchome sylwetki gubią kontury z każdym waszym krokiem, zatracają się w czerń wraz z odległością, w końcu znikają za płachtą namiotu, brudną kurtyną.
(http://img5.imageshack.us/img5/8766/oberw.jpg)
// Żeby nie było, to jeszcze nie koniec, taki łącznik akcji, może jeszcze dzisiaj coś dopiszę, ale teraz nie mogę.
Vladimir
Mściwoj marszcząc czoło odpowiada.
-Taaak, Szell... Oj, żebyś ty wiedział do czego on tej aparatury używał. - Westchnął. - Poprosił cię, ciekawe... zapasy mu się skończyły i jest na głodzie? - mruczał do siebie.
-Wejdźmy na górę, a potem pomyślimy.
Podejście robi się coraz węższe, stopnie wyższe, Mściwoj sapie wspinając się w górę.
Kiedy już prawie jesteście u celu, z góry zbiega na złamanie karku Nord, krzycząc panicznie.
-Uciekajcie! Vaegirowie idą, kupa ich! Z drogi! - Przepchnął się o mało was nie zrzucając w dół, ale sam się potknął i runął w ciemność.
Oglądacie się w górę, dotychczas skryta w mroku wieża teraz płonie jak wielka pochodnia...
-Nie gap się tak, dawaj w dół! - Ryczy Mściwoj i zbiegacie w stronę obozu.
NOC SĄDU
(http://img441.imageshack.us/img441/1458/obozatak.jpg)
Verator, Aldred, Throbjorn i Leif
Już macie stawiać pierwsze kroki w górę klifu, kiedy słyszycie krzyki, a obóz wyraźnie się ożywia. W końcu jeden z was spogląda w górę i zauważa płonącą wieżę.
Wiecie, że na górze jest Vladimir, ale widzicie też pikujące w dół ze skarpy płonące strzały.
Decyzja należy do was.
//A dokładniej to liczą się dwa pierwsze "głosy" za jakąś opcją. Ale jak się rozdzielicie to wasza sprawa :P
//Przypominam, że Leif zostawił swój łuk i strzały przy koniach, Aldred ma swój miecz i wygraną tarczę(a rana już mu nie dokucza, ale noga jest niepewna), reszta ma wszystko.
//To jest ostatnia duża misja, z serią mniejszych akcji/potyczek. Jest na poważnie, każda postać może umrzeć, jeśli tak się stanie, gracz może się wcielić w dopiero co zbudzonego Norda z kacem, bez zbroi, z:
seaxem, sfatygowaną tarczą i wyszczerbionym toporkiem
albo seaxem i krótkim łukiem, z sześcioma znalezionymi strzałami w ręce
albo seaxem i krzywą włócznią
albo seaxem i dwuręcznym, niedługim toporem.