Forum Tawerny Four Ways

Rozmowy Różne => Sesje RPG => Archiwum Sesji RPG => Wątek zaczęty przez: wesch96 w Sierpnia 14, 2012, 17:17:29

Tytuł: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: wesch96 w Sierpnia 14, 2012, 17:17:29
Rok 2294

Wojna. Wojna nigdy się nie zmienia.
[/i]

Minęło trzynaście długich lat od walki o Zaporę Hoover'a. Trzynaście bolesnych lat dla ludzkości. RNK zdołało utrzymać zaporę, a Cezar musiał wycofać się na wschód. Obie strony doznały porażających strat. Prezydent Kimball, został ponownie wybrany, stara się dźwignąć sen o przedwojennej Ameryce, stara się rozbuchać płomyczek cywilizacji tlący się od lat. Na wschodzie wciąż niepodzielnie panuje Cezar - zdobywca, dla wielu geniusz, a dla równie wielu okrutnik i tyran. Granice nie zmieniają się od lat, tak jak nienawiść tych dwóch frakcji. Tak samo sytuacja jawi się w Nowym Vegas. Iskierce, która lata temu wysadziła tę beczkę prochu. W niej panuje Pan House, równie potężny co enigmatyczny reanimator Vegas. W ostoi dzisiejszej cywilizacji, zdeformowanej, skażonej, ale teraźniejszej, to Vegas i inne wielkie miasta obrazowały to czym stałą się ludzkość. Dziś największym problemem jest nowa siła wkraczająca na ruiny Ameryki, tą siłą jest nadchodząca z Montany - Unia Mutantów. Gdy odnaleziono lekarstwa na chorobę umysłową Mrocznych, a coraz więcej ghuli odzyskiwało zmysły i supermutanty, które wywalczyły dla siebie spory kawał północnej Montany - połączyły się. Mimo tego, że wiele ich różniło, solidaryzowało ich jedno - ich skażenie. Początkowo, w 2284, nie wiedzieli czego chcą, nie mieli większego celu, prócz spokojnej egzystencji ze współbratymcami, ale dziś w 2294, najważniejsi z mutantów podjęli decyzję, chcą nieść pustkowiom nowe orędzie, jednoczyć ludzi bez względu na to czy ulegli skażeniu czy nie, chcieli stworzyć nowe społeczeństwo, zagoić ropiejącą ranę sprzed lat, lecz sposób w jaki to rozpoczęli był niefortunny... Obejmując wkrótce władzę nad cała Montaną, pozwalając ludziom zgodnym z ich poglądami mieszkać w ich państwie i wtedy zatracili sens. Ojciec Ghul - tak nazywano mentora, najwyższego, najważniejszego z ghuli, wybieranego przez ogół ghuli, był nim Trell, miał najbardziej pokojowe zamiary, chciał stworzyć państwo bez podziałów, wskrzesić dawne ideały, ale w nowych realiach, nie zamierzał zmieniać tego jak od 200 lat toczy się tu życie. Wielki - to tytuł dla supermutanta, który został wybrany radę supermutantów, najstarszych i najinteligentniejszych przedstawicieli tego gatunku, którym został Sammuel, który szansę upatrywał w wykorzystaniu najnowszej technologii, postąpić do przodu z tym co zrujnowała Wielka Wojna Atomowa, sięgać po technologię, budować fabryki, miasta, ale sposób w jaki chcieli to osiągnąć był uważany za "konieczny" przez supermutanty, co znaczyło pacyfikację tym, którzy się temu sprzeciwiają. Mistrz - to mroczny, który był najsilniejszy wśród pozostałych, panował tak długo dopóki nie został pokonany w pojedynku przez innego Mrocznego, co wydawało się dość nierozsądnym sposobem utrzymywania trwałości rządów, ku szczęściu (lub nieszczęściu) mrocznych, obecny Mistrz był niepokonany od 8 lat, czyli prawie od początków Unii, przed tym zanim przyjął tytuł Mistrz, miał na imię Oswald. Jego wizja była bardzo otwarta jak na mrocznego. Tolerował wszystkich - mutantów i ludzi, ale inni mroczni byli wciąż dopiero parę lat po terapii, która miała ich uspołecznić i pozbawić uzależnienia. Mroczni stanowili drugą siłę po supermutantach, jeżeli chodzi o militaria, swój brak liczebności i uzbrojenia, nadrabiali wybitnym wyszkolenie. Ich wizja nigdy nie była pewna, jeżeli ktokolwiek ją znał to tylko Oswald.

Tym oto wstępem chciałem Was wprowadzić w realia tego co dzieje się w zachodnich stanach US. Wiem, że zmieniłem to co wydarzyło się w 228, utrzymałem status quo, aby gra zyskała na intensywności. Chętnych graczy, najlepiej czterech rzuciłbym w głąb akcji pozostawiając wolną rękę co do tego kogo chcą wesprzeć, co chcą robić. To gdzie zaczną niestety zainicjuję ja, lecz w swojej historii mogą napisać to kim byli, gdzie żyli, poniżej zresztą możecie zobaczyć kartę postaci. Liczę na te cztery zgłoszenia. Zalecane jest, aby chętny do sesji ukończył grę Fallout: New Vegas, gdyż na niej będzie opierać się sesja. Proszę powstrzymać się od komentarzy, że stare Fallout'y, są o wiele lepsze, ale ja ich nie znam, a ta część gry bardzo przypadła mi do gustu i wydaję się być dobrym materiałem na takie przedsięwzięcie. To moja pierwsza sesja jako GM, mimo to liczę na to zaufanie ze strony chętnych :) Nie będzie jakiegoś systemu walki, o wyniku walki, będę decydował ja na podstawie podjętych przez Was decyzji, biorąc pod uwagę Wasze umiejętności i uzbrojenie. Sesja odbywać się będzie na tym forum, na odpisy zarówno gracze jak i GM, będą mieli 48h (2 doby), jeżeli tego nie uczynią ich ruch zostanie pominięty (chba że przedtem mnie o tym poinformują. Chciałem jeszcze dodać, że prosiłbym o dojrzałe zachowanie, rozwinięte posty i wyczucie, gdyż jeżeli ktoś będzie się zachowywał nieodpowiednio zostanie usunięty i zastąpiony nowym graczem :)

Karty proszę wysłać mi przed wiadomość prywatną.

Karta postaci:

Imię: (Imię postaci)
Nazwisko: (Nazwisko postaci)
Rasa: (Tylko człowiek, ale w tej luce wybieracie kolor skóry)
Wygląd: (Opis bądź grafika, w tym także obecny ubiór)
Charakter: (Nastawienie postaci, zła, dobra etc.)
Historia: (Pochodzenie postaci, wszystko co chcecie napisać o swojej postaci, proszę tu, długie i sensowne historie są mile widziane ;))
Statystki: (najbardziej skomplikowany punkt ^^)

Punkty S.P.E.C.J.A.Ł.: Każdy gracz będzie miał do przydzielenia 40 punktów w 7 różnych dziedzin, limit dla każdej z nich to 10 punktów, w grze nie przewiduję awansów, ale mogą zdarzyć się okazje, że będziecie mogli podnieść, którąś z tych dziedzin, oto one:

Siła - definiuje twoją krzepę, pomaga w korzystaniu z ciężkiej broni, zwiększa obrażenia od ciosów wręcz i bronią białą.
Percepcja - definiuje twoją bystrość, to z jakiej odległości jesteś w stanie zauważyć wroga, usłyszeć kroki, poczuć zapach, a także pomaga w skradaniu się i otwieraniu zamków.
Wytrzymałość - definiuje jak wiele jesteście w stanie wytrzymać, waszą odporność na choroby, uzależnienia, trucizny, pomaga w przetrwaniu.
Zwinność - definiuje twoją gibkość, elastyczność, szybkość, sprawność, ogółem zwinność, pomaga w korzystaniu z broni palnej i energetycznej.
Inteligencja - definiuje twoją wiedzę, zwiększa umiejętność medycyny i nauk ścisłych.
Charyzma - definiuje twoją zaradność w komunikacji, czyli mówiąc kolokwialnie czy masz gadane, zwiększa retorykę i handel.
Szczęście - definiuje twoje szczęście, mianowicie im wyższy wskaźnik tej dziedziny tym większa szansa, że coś Ci się uda ;)

Umiejętności: Dodane zostały umiejętności: broń miotana i kradzież (tym różni się od skradania się iż zwiększa szansę, na skuteczne przeczesanie komuś kieszeni, lub zsunięcie czegoś niepostrzeżenie do swojej kieszeni, zaś skradanie się zwiększa twoją szansę na swego rodzaju "trafienie krytyczne", z zaskoczenia). Jako, że wymagam od każdego uczestnika ukończenia gry Fallout: NV, resztę umiejętności powinien znać - co do czego służy, oczywiście patrząc na to przez pryzmat sesji i bacząc na to, iż tych umiejętności, raczej nie będzie można zwiększać, na pewno nie przez awans, ewentualnie, przez zdarzenia losowe. A teraz część właściwa. Ze względu na zmianę mechaniki rozgrywki, teraz musicie przed rozpoczęciem gry określić swoje zdolności, jest pięć stopni: wybitna, dobra, przeciętna, słaba, żenująca.

Wybitna - czyni Cię autorytetem w danej dziedzinie, znasz się na tym znakomicie (2 umiejętności)
Dobra - masz w tym wprawę, z pewnością znasz się na tym lepiej niż większość ludzi (2 umiejętności)
Przeciętna - starcza wiedzy o danej umiejętności, aby zostać uznanym za przeciętniaka (7 umiejętności)
Słaba - niezbyt znasz się na tym fach, lepiej uważaj co robisz (2 umiejętności)
Żenująca - prędzej przypłacisz życiem skorzystanie z takiej umiejętności niż osiągniesz coś dzięki niej (2 umiejętności)

Jak dobrze policzyliście umiejętności jest 15, a oto one:

1. Broń palna.
2. Broń energetyczna.
3. Broń miotana.
4. Bron biała.
5. Walka wręcz.
6. Materiały wybuchowe.
7. Medycyna.
8. Naprawa.
9. Nauki ścisłe.
10. Otwieranie zamków.
11. Handel.
12. Retoryka.
13. Skradanie się.
14. Przetrwanie.
15. Kradzież

@EDIT: Zapomniałem ;)

Talenty - możesz wybrać dwa z listy (NIE MUSISZ):

Okularnik:
+ Dodaje 1 punkt percepcji gdy nosisz okulary.
- Odejmuje 1 punkt percepcji gdy ich nie nosisz.

Kowboj:
+ Zwiększa obrażenia od broni palnej.
- Zmniejsza obrażenia od broni energetycznej.

Precyzyjny:
+ Zwiększa skuteczność twoich ataków.
- Zmniejsza szybkość twoich ataków.

Szybki Bill:
+ Zwiększa szybkość twoich ataków.
- Zmniejsza skuteczność twoich ataków.

Dyskobol:
+ Znacznie dalej rzucasz bronią miotaną.
- Robisz to z mniejszą częstotliwością.

Żongler:
+ Znacznie szybciej rzucasz bronią miotaną.
- Lecz robisz to znacznie bliżej.

Kaktus:
+ Potrzebujesz mniej płynów do funkcjonowania.
- Musisz częściej jeść.

Dietetyk
+ Potrzebujesz mniej jedzenia do funkcjonowania.
- Musisz częściej pić.
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: wesch96 w Sierpnia 20, 2012, 23:07:54
James Kinney

Pozornie łatwa robótka dla Unii Mutantów - eskorta karawany z więźniem. Dużo kapsli (połowa z góry), droga od okolic dawniejszego Boise do posterunku na granicy Montany, więc spokojna, a u boku wierna 10-cio milimetrówka, znana Ci z krypty. Co mogłoby pójść źle? Nic. I tak właśnie się stało, bez większych problemów, prócz dwóch wygłodzonych kretoszczurów, z których i tak później był większy pożytek niż szkoda... Te ghule mają wprawę w przygotowywaniu mięs radioaktywnych stworzeń. W robocie towarzyszyło Ci siedmiu UM-aków, ghule. Dwóch prowadziło zaprzęgnięty w bramina wóz z jeńcem, a pozostała piątka powoli podążała, łącznie z Tobą. Lecz jedynym co było niesamowite w tej podróży to sam jeniec. Robot czy człowiek? Facet po czterdziestce, może nawet po pięćdziesiątce, ciężko powiedzieć przez tę tonę żelastwa w jego ciele. Pewnie kolejny mutantofob. Tak oto dotarłeś do posterunku, nie był to zwykły posterunek, jaki widuje się na drogach. Ten miał na swoim obszarze spory hangar, a pilnowały go nie ghule, a supermutanty. To niewątpliwie podnosiło wagę tej placówki. Przy wejściu powitało dwóch supermutantów, jeden z solidnym, starym działkiem obrotowym, a drugi z poczciwą strzelbą, niewątpliwie zawiedziony faktem iż kumpel obok ma to co jest niemalże symbolem dla ich rasy. Jeden z ghuli podszedł do strażnika i szepnął mu coś na ucho, a tamten (jak przystało na mutka) z głupawą miną spojrzał na niego i pobiegł w głąb obozu. Wrócił, lecz za nim szedł jeszcze większy od niego mutant w stylowej rogatce. Zamienił parę słów z ghulem, a następnie kazał wprowadzić transport, a gdy Ty już miałeś do niego podejść odwrócił się na pięcie i wrócił do obozu. Kto do ciężkiej cholery ma Ci zapłacić, hę?

Verator Kane

Ból głowy był nie do zniesienia, świdrujący i pulsujący, ale to nic w porównaniu do tego co robi pięść rozgniewanego supermutanta. Ból potęgowało częste podskoki, gdy otworzyłeś oczy okazało się, iż jesteś w jakimś wozie, gdy podniosłeś się wyżej okazało się, że prowadzą go dwaj ghule z UM. Świetnie, pojmany przez UM-aków... Cóż miałeś lepszego do roboty niż patrzeć w niebo, choć nawet w tym przeszkadzały Ci pęta i ból głowy. Prócz wolnego trajkotu racic bramina (bo cóż innego mogłoby ten wóz ciągnąć?), dało się słyszeć rozmowę ghuli z przodu:
- Przecież Trell to skończony ku...
- Ciii! Uważaj, nie brak tu takich co z każdą skargą lecą do dowództwa i dostają potem urlopy...
- Dobra, dobra, ale wiesz co mam na myśli, hę?
- No jasne. Przecież dobrze wiemy, że mutki na nas czyhają, ale starczy tego. Lepiej mi powiedz co za kupę żelastwa tu wieziemy, hmm? - z widocznym strachem w oczach tknął ręką Twoją nogę.
- No wiesz, mamy, ummm, tajną misję, nie wiem co to za frajer, ale rozkaz to rozkaz, może w końcu wrócę do Radial Hills, wiesz że jest tam nowy burdel, haha!
- Gdzie mów...

Zauważając, że woźnice oddadzą się teraz rozmowie o urodzie ghuli, zdegustowany powróciłeś do patrzenia w niebo, ale ta rozmowa zasiała w Tobie niepewność. Po pewnym czasie wóz się zatrzymał. Dało się słyszeć różne odgłosy, ciężki bieg i brzęk metalu. Wkrótce wóz ruszył ponownie, tym razem zatrzymał się w jakimś budynku, gdyż nie mogłeś już dłużej cieszyć się widokiem nieba. Poczułeś silny chwyt w nogach i na ramionach, następnie puścił a razem z nim, nastąpiło spotkanie z betonową posadzką. Obrócony na bok, podniesiony ponownie i posadzony na krześle. W końcu świat oglądałeś w normalnej perspektywie, a Twoim oczom ukazała się garstka supermutków. Z czego jeden w stylowym odzieniu głowy, które miało świadczyć o jego wysokiej randze i powadze w efekcie go ośmieszało. Podszedł. Zmierzył Cię wzrokiem i rzucił pytanie:
- Byłeś gladiatorem?

Vladimir Andrieiev

Wódka, cholera za dużo wódki, to nie na moją głowę... Przydrożne bary prowadzone przez ghule to w Montanie nic specjalnego, ale taki w którym jest wódka!? Nie mogłeś przejść obojętnie obok baru gdzie być może była spuścizna Twojej ojczyzny! Kolejne uderzenie nudności. Trzymałeś się drogi w nadziei, że prędzej czy później trafisz z powrotem do tego baru, lecz ku Twojemu zaskoczeniu, trafiłeś na coś co wyglądało na bazę wojskową. Wieżyczki, hangar wznoszący się nad metalowe ogrodzenie. Kac był potężny, upewniłeś się ponownie, że na Twoich plecach wciąż spoczywa rodzinny miecz. Zawsze żałowałeś, że nie mieliście sposobności znaleźć jakiejkolwiek szabli, by zbliżyć się do rosyjskiej kultury... Niepewnym krokiem podążasz w stronę zabudowania, cóż innego Ci pozostało, plecak został w tym cholernym barze, nie zostało nic, prócz miecza, trochę kapsli w kieszeniach i kapelusza na głowie. Z wieżyczki dojrzał Cię wartownik, podniósł do boku karabin i popatrzył na Ciebie dokładnie i spoglądał, aż nie dotarłeś do bramy, gdzie strażnik rzucił szybko: "Czego!", mierząc w Ciebie strzelbą.
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: Altharis w Sierpnia 28, 2012, 22:26:21
Vladimir Andrieiev

Że też zachciało mi się tej wódki, ten kac mnie chyba wykończy... No ale z drugiej strony przecież nie mogłem przejść obojętnie obok tamtego baru i zlekceważyć szansę na wypicie spuścizny mojego na... Zaraz chyba wyrzygam tą cholerną spuściznę..
Wciąż pod wpływem kaca szedłem drogą by znaleźć tamten bar, a znalazłem... cóż, bazę wojskową. Gdy tylko strażnik we mnie wymierzył od razu - lub też tak szybko na ile pozwalały obolałe mięśnie - podniosłem ręce do góry woląc nie ryzykować.
- Hej towarzyszu, nie ma potrzeby we mnie celować! Nie szukam tutaj niczego specjalnego, po prostu zabłądziłem, nic więcej. Każdemu może się zdarzyć, towarzysz rozumie, prawda? Jeśli mogę spytać, co to za miejsce?
Kac i jeszcze gość mierzący we mnie ze strzelby tylko dlatego, że zabłądziłem. Chyba nie wiem co gorsze...
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: Bloomy w Sierpnia 29, 2012, 23:21:01
James Kinney

- Dzień jak co dzień..  pomyślał James żując tytoń podążając za mozolnie poruszającym się wozie. Nie była to jego pierwsza robota, zbyt wiele czasu spędził trzymając rewolwer w ręku by myśleć o ryzyku w byciu najemnikiem. Zastanawiała go rzecz jedna - po co tym olbrzymom człowiek ze żelastwem we łbie. - Z pewnością jest kartą przetargową, albo będą próbowali go przeciągnąć na swoją stronę.  zauważył Kin' spoglądając przez chwilę na wóz. Zanurzony w myślach najmita nie zauważył nawet tego, że karawana przekroczyła bramy obozu. Rewolwerowiec przegapił okazję do zapytania o swoją dolę kapsli, i nie zamierzał tracić jej - niemal natychmiastowo wyruszył za mutantem w rogatce, próbując go dogonić.
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: Claudie w Sierpnia 30, 2012, 00:20:30
Verator Kane

-Gdzie ja jestem? - pomyślał Verator -Co ja tutaj robię? I dlaczego do jasnej ch*lery jestem związany? I co tutaj robią UMaki? - Burdel dla mutantów? Pewnie biegają z trzema cycami i połową głowy. Myśli pojawiały się i znikały tak szybko, jak lecą kule wystrzelone z karabinu maszynowego. Rozmyślając o swojej niezbyt ciekawej sytuacji wóz z Veratorem wjechał do jakiegoś pomieszczenia. Po chwili ktoś brutalnie wyrzucił mężczyznę z wozu i posadził na krześle. Verator zobaczył grupkę supermutków, z których jeden z czymś śmiesznym na głowie zadał pytanie.
- Nie ku*wa, tancerką. - Odpowiedział Verator.
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: wesch96 w Sierpnia 30, 2012, 02:50:56
(click to show/hide)

***

James Kinney

Zbliżyłeś się w stronę obozu, ale sam mutek z rogatką zniknął w tłumie rosłych pobratymców, lecz nawet gdybyś go wciąż widział, wielkie zielone łapsko odepchnęło Cię do tyłu. Podniosłeś głowę i zobaczyłeś okrutnie wykrzywioną mordę. Wtedy mutant ryknął: "Gdzie!?". Mimo powagi sytuacji odór alkoholu, obok Ciebie skutecznie Cię dekoncentrował - wydalał go jakiś zapuszczony facet, o nietypowej urodzie. Twoje rozczarowanie sytuacją przerwał wysoki krzyk:
- Hej, Ty, człowieku chodź tu, mam coś dla Ciebie! - zaskrzeczał szczupły i wysoki ghul.
Następnie rzucił w stronę wartowników:
- Chłopaki, to mój znajomek, nie zrobi bałaganu - powiedział z nieudolnym uśmiechem.
- Ale stawiasz nam po flaszce, hyhy - zarechotał mutant który przed chwilą eksponował Ci swoje łapsko.

Pomimo tych podejrzanych okoliczności, czy mogła być lepsza opcja? Wejście i chociażby krótka rozmowa z ghulem była przepustką do bazy, gdzie mogłeś szukać osób, które winne są Ci twoje kapsle, chyba szczęście się do Ciebie uśmiecha - krzywo, ale zawsze.

Vladimir Andrieiev

Twoja głowa do końca życia będzie Ci wypominać wczorajszą noc. Gdy powoli odzyskiwał pełną sprawność ruchową, ożywił Cię znów głoś mutka:
- Baza! Nasza! Ludzi nie chcemy, łaskawie wypier... - zająknąl się mutant i zaczął łagodniejszym tonem - Szukasz spoczynku, jedzonka? Kierunków? Z chęcią pomogę, ale wiesz, ehem, ten mieczyk który masz na plecach jest bardzo ładny... Ja go chcę. Dam Ci wszystko, jedzonko, whiskey!
Mutant z twarzą odpowiednią dla opóźnionego 10-latka cieszył się i wlepiał przekrwione oczy w Twój miecz, uświadomisz mu jak bardzo się myli? Przystaniesz na jego propozycję? A może zagadasz do "kowboja" obok?

Verator Kane

Twarz mutanta przybrała jeszcze bardziej niewymowny wyraz, a z jego usta słowa wydostawały się z nieprzyjemną chrypą:
- W tym waszym popierd***nym Bractwie, macie humorek, co? Skoro chcesz pominąć miłą część to przejdźmy do właściwej.
Mutant wolno rozejrzał się po pomieszczeniu każdego z obecnych, prócz Ciebie, obdarzył wymownym spojrzeniem, które podziałało natychmiastowo, a wszystkie mutanty, pośpiesznym krokiem wyszły. Zasrana modernizacja, kiedyś mutki zawsze miały przy sobie kawał dobrego sprzętu, a teraz!? Wszędzie lasery, całe szczęście że chociaż ten ma przy biodrze stylową 12,7mm. Z dalszym rozważań wydarł Cię ten sam nieprzyjemny głos:
- Słuchaj ku*asie, bo powtarzać nie będę. Jesteś mi potrzebny. Jesteś moim zasranym oczkiem w głowie. Jeśli spróbujesz uciec, cóż z bólem serca rozerwę resztki twojego cielska, ale jeżeli będziesz grzecznym pupilkiem może będziesz mógł jadać z kretoszczurami.
Wśród monotonnego głosu oprawcy, Twoja pamięć powoli wracała - przemierzyłeś prawie połowę Ameryki, zmierzając do ostatniego z duchów przeszłości, przedtem musiałeś zając się jednym z nich na zachodzie Stanów. Koncentrację przerwało zbliżenie się mutanta, który ściszył głos i wznowił:
- Może kiedyś gdy będziesz już będzie po wszystkim i przeżyjesz, postanowisz się zemścić, cóż mam nadzieję, że zapamiętasz moje miłosierdzie.
Na rozstanie mutant pchnął Cię, razem z krzesłem, w głąb hali licząc iż do ranka będziesz nieprzytomny, ale nie wiedział, że nie trafił na przeciętniaka, poczułeś ból, ale nie utraciłeś przytomności ani na chwilę. Niefortunnie dla niego. wylądowałeś w pobliżu złomu, i poczułeś chłód metalu. Cienką krawędź. Ostrą. Więzy były słabe... Hangar pusty... Słońce zachodziło... Mutant był odwrócony...

***

(click to show/hide)
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: Altharis w Sierpnia 30, 2012, 10:02:06
Vladimir Andrieiev

- Mój... miecz? - lekko zdezorientowany zapytałem. Potem jednak poczułem falę złości. Czemu, przecież nie powinno mi na nim zależeć? A jednak przywoływał wspomnienia dzieciństwa i tego co straciłem. O tym o czym myślałem, że zapomniałem. Po to noszę ten cholerny miecz? By pamiętać ból, którego zaznałem?! Próbowałem się uspokoić lecz nie udało mi się powstrzymać grymasu wściekłości na samą myśl, że mógłbym oddać ten MÓJ miecz temu mutantowi! Na szczęście w porę udało mi się opanować emocję, oby tego nie zauważył.
- Posłuchaj towarzyszu, NIE chcesz tego miecza. Jest zrobiony tak, że nie mógłbyś nawet pewnym chwytem wziąć go do ręki, nie mówiąc już o walce. Naprawdę chcesz broń, przez którą możesz zginąć tylko dla tego, że  rękojeść jest dla Ciebie za mała, hmm? - Po tej wypowiedzi zacząłem się przyglądać kowbojowi. Kim jest? Po co tu przybył? Czy pomógłby mi gdyby mutek zachciał odebrać broń siłą? Hah, w to ostatnie wątpię. Na tym świecie już nie ma dobrych ludzi...
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: Bloomy w Sierpnia 30, 2012, 16:44:29
James Kinney

James wypluł z ust tytoń, rozejrzał się dookoła i wyruszył do ghulem. Nie interesowała go zbytnio sytuacja pijaka w obozie mutantów, nie chciał się mieszać w nie swoje sprawy - na tych post apokaliptycznych pustkowiach trzeba dbać tylko o swój własny tyłek - tak właśnie postępował Kinney. Zastanawiał się czy właśnie zleceniodawca nie chciał ruszyć swego zadka, i wysłał z zapłatą swojego podwładnego, czy chodziło o coś innego.   
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: Claudie w Sierpnia 30, 2012, 19:54:28
Verator Kane

- W Bractwie? - pomyślał Verator - Ten mutant jest jeszcze bardziej tępy, niż na to wygląda. Jeszcze do tego groźby, bo myśli, że się nim przejmuję - powiedział do siebie Kane po czym został pchnięty na podłogę przez supermutka. - Dobra Kane, trzeba coś wymyślić, przecież nie dasz się rozerwać na strzępy takiej kupie g*wna. Po chwili Verator wyczuł swoimi obolałymi dłońmi ostro zakończony kawałek metalu. - To jest twoja chwila! - pomyślał Verator - Wykorzystaj ją! - po czym zaczął przecinać kawałkiem metalu coś, czym były związane ręce.
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: wesch96 w Sierpnia 30, 2012, 20:25:38
James Kinney

Tym razem mutki pozwoliły Ci wejść bez żadnych ekscesów. Ghul wyraźnie pokraśniał, gdy zauważył że zgodziłeś się z nim porozmawiać. Gdy w końcu zbliżyłeś się do niego na odpowiednią odległość, pociągnął Cię lekko w mniej widoczne miejsce. Mniej widoczne od strony wejścia. Wtedy lekko poddenerwowanym lub podnieconym głosem powiedział:
- Wyglądasz na takiego co umie sobie radzić, słyszałem że przyjedzie jakiś najemnik, mam nadzieję że to Ty? - wydukał z błaganiem w oczach - Wiesz jeżeli chcesz sporo zarobić to masz okazję - kontynuował z nieco większą pewnością siebie - 400 kapsli, a i znajdzie się dla Ciebie trochę amunicji, robota polega na tym, że masz mnie odeskortować na południe stąd zmierzam do Nowego Vegas, nie musisz mnie eskortować przez całą drogę, ale jeżeli zajdzie taka potrzeba, to niestety całą, ale wówczas uwzględnię to w wynagrodzeniu, ale to sprawa nie cierpiąca zwłoki. - swoją kwestię zakończył obleśnym uśmieszkiem.
Cóż, możesz próbować domagać się reszty zapłaty, marne 150 kapsli, albo wyruszyć od razu z owym ghulem, cóż 400 kapsli piechotą nie chodzi, może dostaniesz trochę amunicji! Na zakończenie ghul wskazał na hangar i skinął porozumiewawczo głową, może będzie miał coś do jedzenia.

Vladimir Andrieiev

Głos mutka miał jakieś nadzwyczajne właściwości, albo to zbieg okoliczności, bo Twoja zamglona pamięć nieco się przejaśniała, przed chwilą w głębi obozu mignął Ci ghul o charakterystycznej szczupłej sylwetce, skąd go zn...
- Yyy... Tak, to mały ludziowski miecz. - przerwał Ci głos mutanta - Bob go nie chce. Ale ja Ci nie powiem gdzie są kierunki. O nie powiem Ci co tam na Ciebie czyha - powiedział naiwnie supermutant wymachując ręką na północ - pożarło paru to i Ciebie zje, haha.
Chyba nie będąc świadom, że właśnie Cię ostrzegł śmiał się w najlepsze. Cóż nie wiadomo co to było, ale w tym stanie lepiej stronić od takich rzeczy, więc może najlepiej byłoby po prostu udać się jak najdalej od zagrożenia, czyli na południe. Pech, gdy już miałeś odejść od strażników jeden z nich rzekł:
Ale rękojeść można powiększyć, nie? - rzekł z dużą dozą niepewności w głosie.
Wygląda na to, że będziesz musiał przekonywać kolejnego głupca...

Verator Kane

Mutant już wyszedł. Ręce trochę zesztywniały, ale ramiona żwawo poruszały się w górę i w dół. W końcu więzy puściły, narobiłeś przy tym trochę łomotu, ale cóż dźwięczna metalowa ręka nie była zbyt wdzięcznym atrybutem dla subtelnych osobników, tym bardziej że zadatków na baletnicę nigdy nie miałeś, całe szczęście ten przygłup już wyszedł. Rozruszałeś nieco stawy. Poczucie pełnej władzy nad swoim ciałem jest miłe, ale niestety nie mogłeś się nim nacieszyć gdyż obecna sytuacja nie sprzyjała celebrowaniu czegokolwiek. Zbliża się noc, jesteś bezbronny i osłabiony, wobec bandy uzbrojonych po zęby mutanty, miałeś aczkolwiek jedną przewagę - trochę więcej oleju w głowie...
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: Altharis w Sierpnia 31, 2012, 11:54:17
Vladimir Andrieiev

Tamten ghul wydawał się taki znajomy... A jednak nie mogę sobie nic przypomnieć. Skąd go zn...
W rozmyślaniach jednak przerwał mi głos mutka. Ależ głupie są te stworzenia, wręcz żałosne. Z jednej strony to smutne, a z drugiej... cóż, to prawdopodobnie uratowało mi życie. Mimowolnie się uśmiechnąłem, wtedy jednak usłyszałem głos kolejnego mutanta.
- Towarzyszu, nie da się przedłużyć rękojeści. A jeśli by ktoś próbował, to wiedzcie, że miecz nie nadawałby się już do walki. To oznacza, że ZNOWU byś przez niego zginął. Naprawdę tego chcesz? Wnioskuję, że nie. A teraz, pozwólcie, że was opuszczę, nie chcę wam przeszkadzać w waszych arcy ważnych sprawach - w tym momencie odwróciłem się w kierunku południa i szybkim krokiem udałem się w tamtym kierunku nie czekając na odpowiedź mutków.
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: Claudie w Września 03, 2012, 20:07:32
Verator Kane

-Jeszcze chwilę - pomyślał Kane pracując przy rozcięciu więzów - Cholerna ręka, po ch*j się zgodziłem na to, by wmontowali żelastwo zamiast przeszczepu ramienia. Nareszcie! - Kane rozciął więzy i zaczął się rozciągać tak cicho jak tylko mógł - Ten głupek odszedł, noc zapada, więc trzeba się wygrzebać z tego g*wna! - pomyślał Verator po czym spojrzał na stertę złomu - Może uda się cokolwiek zrobić - pomyślał Verator po czym zabrał się za ciche przeszukiwanie złomu w poszukiwaniu czegokolwiek do walki (Odwołuję się do Naprawy i Przetrwania)
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: Bloomy w Września 03, 2012, 22:23:06
James Kinney

- Pieprzyć to! Wyruszę od razu z tym kolesiem, zarobię sporo kapsli a i w Nowym Vegas na pewno znajdzie się mnóstwo roboty dla kogoś takiego jak ja. - James jak pomyślał tak zrobił, od razu zgodził się na taki układ. Ani chwili dłużej nie czekając James stanowczym krokiem wyruszył w stronę hangaru, upewniając się czy ktoś niczego mu nie gwizdnął.
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: wesch96 w Września 03, 2012, 23:19:04
James Kinney

Ghul zdecydowanym krokiem ruszył do hangaru co chwila nerwowo oglądając się za siebie. Ewidentnie czegoś się wystrzegał, albo kogoś, sporo płacił, śpieszył się... Czy to ważne? Byleby zapłacił. Ghul otworzył drzwi i usiadł zaraz potem sadzając się na posadzce, opierając się o ścianę hangaru. Zaczął:
- Cieszę się, że się zgodziłeś, muszę się szybko dostać do Nowego Vegas, całe szcz...
Usłyszałeś coś, szmery, ktoś tu był. Ghul dopiero po chwili się zorientował. Zacząłeś się baczniej rozglądać, ghul trzęsącą dłonią zapalił latarkę i zaczął nią nerwowo wodzić po konturach, który nabierały i równie szybko traciły kształty. Ale coś zauważyłeś, błysk, światło, spojrzenie. Ghuł widocznie też to zauważył i zaświecił w owe miejsce. To co zobaczyliście... Ta rzecz... Robot... Zaraz, zaraz... Człowiek?! Wytężyłeś swój wzrok i w końcu Cię olśniło. To ten zdechlak z wozu, którego eskortowałeś. Co on tu robi, nieskrępowany? Nim zdążyłeś podzielić się tymi nowościami  ghulem, bądź odezwać się do znajomka, ghul powiedział:
- Coś ty za jeden, hm!? Mutki, mroczni, ghule? Komu służysz?

Vladimir Andrieiev

Robiło się ciemno - nieciekawie. Obmacałeś się dokładnie po swoim płaszczu, ku Twojej uciesze, w kieszeni znalazłeś jabłko, pachnące, ahhh... Problem tkwił w jego rozmiarach, starczyło na parę gryzów. Poza tym nie miałeś przy sobie żadnej waluty. Pozostawała Ci noc pod ogrodzeniem, albo marsz w nadziei na lepsze. Południe... Stąd to bodajże w stronę Arizony... New Vegas, ale to kawał drogi. Po drodze musisz znaleźć jakieś żarcie, a co najważniejsze coś do picia... Tylko nie wódkę. Na samą myśl o niej wzdrygnęło Cię, zważając na to iż kac jeszcze nie minął.  Mutek - tak jak oczekiwałeś - jął rozmyślać i nie odpowiedział już nic, kontemplując nad Twoją odpowiedzią. Czekała Cię długa podróż. Ale już teraz wiedziałeś, że nie będzie należeć do najprostszych. Z zza krzaków, wybiegły dwa kretoszczury z przeraźliwym piskiem. Wartownicy z bazy mogli coś zrobić, doskoczyły do Ciebie, ale miałeś swój miecz, swoją chlubę. Były blisko, ale nie na tyle byś nie zdążył wyciągnąć miecza i zgrabnie je ciąć. Cóż zapowiadał się syta kolacja...

Verator Kane

Lata spędzone w Bractwie często odzywają się echem w Twoich przygodach, zazwyczaj pozytywnie, jak i tym razem. Szybko rozejrzałeś się po kupie złomu, znalazłeś stary kastet, ułamany przy małym palcu, ale wciąż użyteczny. Po chwili zauważyłeś parę części: mały akumulator, parę drutów i długi pręt, niemalże automatycznie powstał z tego niezbyt mobilny, ale mocny paralizator (broń energetyczna). Gdy już miałeś dalej się przyglądać tym resztkom, drzwi od hangaru zostały otwarte. Nie było się gdzie ukryć kupa złomu była zbyt płaska, a cokolwiek wyższego niż 30 centymetrów, znajdowało się parę metrów za Tobą. Najpierw weszła jedna postać - szczupła i wysoka, dopiero po chwili weszła postać o nieco bardziej unormowanej sylwetce z kapeluszem. Wytężyłeś słuch, a szczuplak właśnie usiadł i powiedział:
- Cieszę się, że się zgodziłeś, muszę się szybko dostać do Nowego Vegas...
Vegas! To może być Twoja szansa, dopaść ostatniego... Dokonać zemsty, zimnej, tryumfalnej... Lecz chwilę po tym ten drugi drgnął i zwrócił się w Twoją stronę - chyba Cię dojrzał, szczupły znowu mówił, tym razem do Ciebie:
- Coś ty za jeden, hm!? Mutki, mroczni, ghule? Komu służysz?
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: Altharis w Września 04, 2012, 16:31:21
Vladimir Andrieiev

Ech, mutanty to naprawdę głupie stworzenia, wystarczy, że je czymś zagadasz i pozwolisz by się zamyśliły i już masz je z głowy... Z tą oto myślą szedłem w stronę południa, w stronę New Vegas. Co mnie tam czeka? Jak wygląda? Jak żyją tam ludzie? Na samą myśl, że znajdę się w New Vegas ogarnęło mnie podniecenie. Lecz nie na długo, po chwili wróciłem na ziemię przypominając sobie, że nie mam żadnych pieniędzy, wody, a jabłko, które znalazłem w płaszczu nie starczy na długo. Głęboko westchnąłem zastanawiając się nad tym, czy w ogóle będą w stanie tam dotrzeć. Moje rozmyślania przerwał nagły ruch zza krzaków. Kretoszczury. Nie myślałem długo, odruchowo wyciągnąłem miecz przygotowując się do zadania pierwszego ciosu.
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: Claudie w Września 05, 2012, 21:29:29
Verator Kane
-No, teraz można walczyć - powiedział do siebie Kane patrząc na to, co zrobił. Jednak nauki wyniesione z Bractwa nie poszły na marne - Prądu pewnie starczy na parę uderzeń, ale bez niego też można walczyć. Po chwili Verator usłyszał jak ktoś otworzył drzwi i podsłuchał rozmowę pomiędzy humanoidami - Vegas? Jedyne miejsce, gdzie ten skurw*syn mógł się zatrzymać po tej stronie gór. Po chwili jeden z humanoidów zauważył go i zadał mu pytanie.
-Służę temu, który jest silniejszy - odpowiedział Verator jednocześnie starając się schować pałkę za sobą.
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: Bloomy w Września 06, 2012, 15:21:10

James Kinney

- Nieskrępowany robot-więzień, po prostu zajebiście. - pomyślał James w pierwszej chwili rozpoznania osoby skrywającej się w hangarze. James od razu skojarzył, że robo-człowiek go nie widział eskortującego wóz, więc postanowił ten fakt wykorzystać. James przymrużył oczy by przystosować oczy do mroku, zobaczyć ewentualnie kogoś jeszcze, przy okazji wypowiadając spokojnym tonem słowa w stronę więźnia unii:
- Mów kim jesteś, i w jakim celu tu jesteś. Jesteśmy przyjaźnie nastawieni więc nie podejmuj pochopnych decyzji, bo to nie skończy się to dla nas ani dla ciebie dobrze. Przez cały czas obserwował postać w cieniu, trzymając rękę na kaburze od rewolweru.
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: wesch96 w Września 06, 2012, 21:26:39
James Kinney

Robot raczej Cię nie rozpoznał, o ile miał ku temu kiedykolwiek sposobność. Widziałeś, że coś chowa za plecami, zajmując tym swoje ręce, co nie uszło Twojej uwadze. Może szykował się do strzału? Może lepiej przygotować się na to jak rozmowa się przekształci, a słowa zostaną zastąpione kulami. Wtedy ghul rzekł:
- Aaa. Najemnik, takich tu pod dostatkiem, a na co mi taki co podejrzanie wygląda. Jak żeś się tu znalazł, hę? Przyszedłeś zabawić się z kumplami mutantami? Coś nie wierzę, bo goły jesteś jakbyś właśnie obudził się po paru szkockich w towarzystwie supermutanckich dziwek.

Vladimir Andreieiev

Zgodnie z planem. Pierwszy cios rozciął wargę i szczękę kretoszczura, który kwicząc konwulsyjnie rzęził i machał odnóżami. Drugi w szaleńczym pędzie wbiegł na Ciebie z impetem, ale nie dałeś się przewrócić, stoisz mocno. Stwór niezrażony niepowodzeniem zaczął kąsać, a Ty zgrabnymi ruchami je omijałeś, by ostatecznie wymierzyć potężny cios między uszami kretoszczura. Krew delikatnie zabarwiła klingę miecza, a właściciel ozdoby pisnął i osunął się na ziemię. Cóż, nie pozostało nic innego jak szybko skombinować miejsce i warunki do oporządzenia tej zdobyczy.

Verator Kane

Niezgrabnie szło Ci chowanie swojej nowej zdobyczy. Nie miałeś zbyt wiele czasu na rozmyślania, dość obrazoburcze słowa ghula skutecznie to uniemożliwiły:
- Aaa. Najemnik, takich tu pod dostatkiem, a na co mi taki co podejrzanie wygląda. Jak żeś się tu znalazł, hę? Przyszedłeś zabawić się z kumplami mutantami? Coś nie wierzę, bo goły jesteś jakbyś właśnie obudził się po paru szkockich w towarzystwie supermutanckich dziwek.
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: Altharis w Września 09, 2012, 10:28:40
Vladimir Andreieiev

Walka nie jest bezmyślnym machaniem mając nadzieję, że trafi się przeciwnika. To sztuka, w której potrzeba finezji. Po skończonej walce spojrzałem na klingę miecza i się uśmiechnąłem. Tak... Wciąż pamiętam jak powinienem walczyć. Nie zajmując się dłużej przemyśleniami,  wytarłem klingę miecza w wewnętrzną stroną płaszcza - później się wyczyści - i zacząłem się rozglądać w poszukiwaniu najbliższego miejsca odpowiedniego do oporządzenia kretoszczurów. Jeśli los daje mi szansę na zjedzenie jakiegoś posiłku to czemu miałbym nie skorzystać?
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: Claudie w Września 09, 2012, 10:50:34
Verator Kane

-A co, nie pasuje Ci coś że jestem nagi? - powiedział Kane do mutanta - Niektórzy wolą walczyć w pancerzach, ja wolę walczyć nago, przynajmniej potrafię przyjąć ból z honorem, a nie chować się jak tchórz za zbroją, która tylko utrudnia poruszanie się. A poza tym to dałbyś mi jakieś ciuchy. Mam latać z fujarą na wierzchu i zawstydzać supermutki? - zapytał Verator mutanta jednocześnie obserwując zachowanie tego drugiego. (Odwołuję się do retoryki i charyzmy)
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: Bloomy w Września 09, 2012, 12:19:00
James Kinney

- Pokaż to co trzymasz za plecami.  - rzekł James do pół-robota, a następnie szybko wyparował kolejno: - Jeżeli już mamy rozmawiać to może nie chowałbyś potencjalnej broni za swymi plecami, bo chyba nasza trójka nie chce niepotrzebnego rozlewu krwi. Może powiedziałbyś chociaż w jakim celu tu jesteś? Jak sądzę nie jesteś w tym hangarze z tego powodu, na co jesteś potrzebny super mutantom? - po wyparowaniu tych słów kowboj spojrzał przez chwilę w stronę hangaru, a następnie dalej obserwował więźnia tego obozu mutantów.
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: wesch96 w Września 09, 2012, 13:03:13
James Kinney

W oczekiwaniu na odpowiedź cyborga, głos zabrał nowy pracodawca:
- Ból z honorem!? Haha, gdzie się takich kretynów zbiera!? Nie wiem czy to poczucie humoru czy uszkodzili Ci mózg przy wstawianiu tych implantów. Mniejsza o to, mówisz że służysz komu silniejszy... Może udasz się ze mną, z tym kawalerem zmierzamy do New Vegas, a przydałaby mi się dodatkowa eskorta... Tylko powiedz czy masz kogoś na ogonie? Bo nie mam zamiaru taszczyć za sobą jeba*ej dywizji Mrocznych.

Vladimir Andreieiev

Noc była przyjemna. Wiatr delikatnie ścierał trud dnia z twarzy. Na chwilę dałoby się zapomnieć o tym, że w każdej chwili zza krzaka może wyskoczyć nocny łowca, albo rzucą się na Ciebie poje*y z Legionu... Baza umiaków była już tylko majakiem w oddali. Teraz zostałeś Ty, miecz i kupa kretoszczurzego mięcha. W polowych warunkach radziłeś sobie średnio, z tego tytułu trochę Ci zajęło poszukanie odpowiedniej ilości chrustu, desek i ostatecznie krzesiwa. Było już naprawdę ciemno, a wiatr ustał. Głucha cisza dzwoniła w uszach, aż prosiło się o jakiś dźwięk, a z drugiej strony, teraz mogłeś dostrzec, poznać majestat natury, która rażona bombami, promieniowaniem, wciąż dumnie stała... Pora przygotować ognisko. Gdy okazało się już wystarczające by ogrzało Cię na noc, postanowiłeś na prowizorycznym rożnie usadowić kretoszczura, który zaczął przyjemnie skwierczeć. Spojrzałeś na swój miecz, podparłeś się na łokciu i zapatrzyłeś się w ognisko i wsłuchiwałeś się w trzaski gałązek.

Verator Kane

Zasypany gradem debilnych lub mniej pytań wychwyciłeś te ważne:
Może udasz się ze mną, z tym kawalerem zmierzamy do New Vegas, a przydałaby mi się dodatkowa eskorta... Tylko powiedz czy masz kogoś na ogonie?
Z kowbojem będzie trzeba się liczyć, albo się go pozbyć, nie jest mułem, jest bystry. Chyba pora obnażyć zamiary by dali Ci w końcu spokój i wyrwali z tej dziury, choć sztuka dialogu nigdy nie była Twoją mocną stroną, będziesz musiał się wysilić by nie zdradzić swojej beznadziejnej pozycji.

(click to show/hide)

Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: Altharis w Września 11, 2012, 18:55:46
Vladimir Andreieiev

Ta noc była.... przyjemna. W końcu mogłem się zrelaksować i pomyśleć. Co prawda było kilka problemów z rozpaleniem ogniska, acz nie były to wielkie trudności. Patrząc tak na ognisko myślałem. Co będzie kiedy w końcu dojdą do New Vegas? Nie mam żadnych pieniędzy co jest największym problemem. Będę musiał znaleźć pracę. Co gorsza, nie znam dobrze tej okolicy. A jednak do tej pory sobie poradziłem więc czemu teraz miałbym tego nie zrobić? Z racji braku lepszego zajęcia zająłem się doglądaniem miecza, czasami sprawdzając czy mięso jest już gotowe.
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: Claudie w Września 11, 2012, 20:04:17
Verator Kane

-Ten skurw*s*n wspomniał o Vegas? - powiedział do siebie Kane - Być może ma transport do tego miasta, a okazja jest zbyt kusząca. - Do bólu trzeba się przyzwyczaić i wykorzystywać go przeciwko twojemu wrogowi - powiedział do mutanta Vetaror - A jeżeli Ci nie przeszkadza grupa supermutków, którzy mają fioła na punkcie Bractwa, to czemu nie, mogę się z wami zabrać. Tylko znajdźcie mi jakieś ubranie! A co do broni, to mam tylko to - powiedział Verator do człowieka po czym wyciągnął zza pleców paralizator. - Niby nic, ale potrafi rozzłościć supermutka, by przestał używać resztki mózgu jaki jeszcze posiada.
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: Bloomy w Września 12, 2012, 16:50:04
James Kinney

- Zakończmy te pogaduszki, powinniśmy ruszać. Kinney wiedział że to nie będzie łatwa przeprawa, przystanął na pomysł z dołączeniem pół-robota do grupy, mimo wszystko nie ufał mu. Bez powodu mutanty obstawiły tak ten obóz, wolał uważać. - Skoro już mamy razem podróżować to jestem James. Nie oczekując na odpowiedź reszty kowboj zajrzał do swojego plecaka w poszukiwaniu ubrań na zmianę - jeżeli takowe znalazł to dał je golasowi. James tego dnia był czujny jak zawsze, wiedział że w dzisiejszych czasach każdy może wepchnąć sztylet w plecy za kilka kropel czystej wody.
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: wesch96 w Września 12, 2012, 22:07:10
James Kinney & Verator Kane

Mutant jakby na chwilę odpłynął myślami. Nagle wyraz twarzy z rozmarzonej zmienił się w zdziwioną. Ghul zmierzył wzrokiem Veratora i rzucił natychmiast:
- Sytuacja się zmieniła, nie pytam się Ciebie o zdanie, a pozostawiam dwie opcje: idziesz z nami, albo alarmuję obóz, jak widzę wyboru już dokonałeś, a teraz musimy zapierda*lać! Bo... Nie zdążymy.
Nawet jak na mutanta i ogromne dawki napromieniowania, ten jest wyjątkowo dziwny... Podbiegł do drzwi, uchylił je i jął się rozglądać było ciemno, naprawdę ciemno...

James Kinney

W plecaku nie znajdujesz nic poza, zdartym skórzanym pancerzem, dwie koszulę i jedne "spodnie", które kiedyś zasługiwały na to miano, ale dziś są elementem garderoby. Poza tym znalazłeś zdewastowany pistolet 9-cio milimetrowy, który był Ci zbędny, ale magazynek ma pełny, a z dna plecaka mógłbyś wydłubać parę pocisków. Myślenie przychodziło Ci ciężko, ale po chwili zorientowałeś się, iż on był więźniem, a teraz ma przy sobie coś... Nie wygląda profesjonalnie, więc może sam je zrobił? Może zrobiłby użytek z tego pistoletu, tylko po to aby Cię potem nim zastrzelić, o ironio... Ale w sumie, warto mieć trzech uzbrojonych ludzi, niż dwóch, tym bardziej iż sam cyborg z rozczarowaniem spoglądał na swoją broń. Wypadałoby się pośpieszyć, ten mutant ma nie po kolei, ale to on płaci...

Vladimir Andrieiev

Noc osiągnęła kwintesencję swej istoty, było ciemno, nic poza wyblakłym blaskiem gwiazd i różnorakich szmerów, czynionych przez insekty. Kretoszczur był gotowy, było go wystarczająco wiele by zjeść trochę teraz i by spakować sporą jego część na dalszą drogę. Smakował jak papier, ale może przed wojną mięso też tak smakowało? Ważne, że było co jeść. Teraz pozostawała kwestia odpoczynku. Niby obóz był niedaleko, z drugiej strony straciłeś już tu trochę czasu, a pieniędzy i jedzenia Ci nie przybywa, ale czy warto ryzykować życie dla paru godzin wyprzedzenia?

Verator Kane

Kur*a. Masz szczęście do wyjątkowych debili, pecha i zbierania batów.Twoje życie to paskudna kawalkada najgorszych świństw podtrzymywana nieustającą chęcią zemsty, podlewana krwią oprawców. Tym razem trafiłeś na niezbyt ogarniętego ghula, które i tak stanowią największy odsetek "inteligencji" wśród mutantów. Całe szczęście, że się zgodził obnażenie zamiarów nie pozostawiało ciekawych perspektyw, każdy chętnie wziąłby na siebie odpowiedzialność za robota-renegata ściganego przez najgroźniejszą armię Ameryki. Ten kowboj, ekhm... James? Właśnie rzucił Ci ubrania, to dobry początek, ale lepiej się nie ociągać i podążać za ghulem.
Tytuł: Odp: [Sesja RPG] Fallout - Ludzkie instynkty.
Wiadomość wysłana przez: Altharis w Września 15, 2012, 12:11:48
Vladimir Andrieiev

Taka spokojna noc, czy nie lepiej by było gdybym tutaj został na noc? Szybko jednak odrzuciłem tą opcję, przypominając sobie o bazie mutków. Jeszcze trafię tam na jakiegoś mądrzejszego... Zjadłem mięso kretoszczura i schowałem tyle ile mogłem na później, podejmując decyzję. Co prawda nie było wyborne ale jedzenie to jedzenie, wybrzydzać nie będę. Wstałem i ruszyłem w stronę Vegas.