Forum Tawerny Four Ways
Mount&Blade Warband => Warband Singleplayer => Wątek zaczęty przez: LeperMessiah w Lipca 16, 2012, 00:18:58
-
Czego jest to wina ? Czy może "akurat tak się zdarzyło" ? Otóż gram nordami, są niszczeni. Gram Khegritami, są niszczeni \. Nie żeby mi to aż tak bardzo przeszkadzało bo w końcu jest ciekawie ale jestem zdziwiony dlaczego. SI kampanii mam dobrą.
-
Bardzo kiepsko , żeś opisał temat. Cóż , są niszczeni bo albo mało sie starasz (nie bierzesz udziału w kampaniach itd. w końcu to od gracza zależy najwiecej) albo kiepsko grasz w singla :P.
Temat założony chyba do nabicia posta.
-
Trzeba się obronić przed ich kampanią, a potem będzie z górki, bo na początku sporo lordów bierze w niej udział. A jak to nie pomoże, no to zmniejsz poziom trudności?
-
Temat wcale nie wygląda na poprawianie statystyk, a co więcej na szczere pytanie, więc podejmę.
Na pewno nie jest tak, że frakcja gracza obrywa najbardziej. Frakcje, dla których walczyłem, odnosiły zwycięstwa czasem nawet bez mojego udziału. Jestem pewny, że wielu innych graczy może to potwierdzic. Gracz może dużo zmienic - to fakt - ale nie wszystko zależy od jednego przybysza spoza Calradii. Można więc się nawet bardzo starac i świetnie grac w singla, a frakcja i tak będzie obrywac. Akurat dwa razy trafiłeś do słabych. Siła frakcji zależy od bogactw osiedli ludzkich oraz liczebności drużyn lordów; oba czynniki są niskie po wojnach, które niszczą ekonomię osiedli i wykańczają żołnierzy; im dłużej frakcja żyje w pokoju, tym ma silniejsze wojsko. Przypuszczam więc, że u Ciebie Nordowie i Khergici powojowali trochę ostatnio i przeżywają kryzys.
Niesamowity podpowiada bardzo ważny element strategiczny: wykończenie wrogiej armii. Kto chociaż troszeczkę pojeździł po Calradii nie jako handlarz czy bandyta, ale zainteresował się wojnami (albo chociaż poczytał o tym w "Planie Gry"), ten wie, jak kampania jest rozgrywana. Można mianowicie skupic się na niszczeniu ekonomii paląc wiochy albo zajmowaniu terytorium zdobywając twierdze.
No, ale do sedna: Gra odzwierciedla średniowiecze i feudalizm w takim stopniu, że nie ma zawodowych armii, lecz wasale mają swoje drużyny niezależne od siebie. Te drużyny czasami zbierają się pod dowództwem marszałka w jedną armię. Ostatni liczebnik jest słowem kluczem: nigdy nie będzie kilku armii! Jeśli więc zlokalizujemy wrogą armię, rozwalenie jej - jak pisze Niesamowity - da nam spokój na jakiś czas. Oczywiście nie mamy gwarancji, że wszyscy lordowie wroga będą przy armii. Niektórzy upierdliwcy działają na własną rękę (najczęściej tchórzowsko palą tylko wioski), ale wielu szkód nie narobią.
Wyprzedzę pytanie "Fajnie, że trzeba rozwalic armię, tylko jak?" (trochę wyjeżdżam poza pytanie autora tematu, ale skoro już radzimy pokonanie armii, to wypada wyczerpac temat; do decyzji admina należy ewentualne wycięcie tego do innego wątku). Niekoniecznie ot tak po prostu, bo temat jest bardziej złożony:
--> Otwarta bitwa wchodzi w grę tylko wtedy, gdy mamy szansę na zwycięstwo. Jeśli sami jesteśmy marszałkiem i mamy władzę zwołania własnej armii, to sprawa jest względnie prosta, bo mamy możliwośc uzbierania podobnych sił, a ewentualną przewagę wroga możemy zniwelowac dobrze grając. Jeśli nie jesteśmy marszałkiem, ale przynajmniej lordowie nas szanują i umiemy przekonywac ludzi, to możemy zwołac prywatną inicjatywę i namawiac do wycieczki każdego napotkanego przyjaznego lorda, by pomógł nam w walce.
Nie musimy też walczyc z całą armią na raz. Jeśli mamy dobrą renomę i liczną drużynę, wróg się nas boi. Podjeżdżając do wrogiej armii możemy sprawic, że częśc lordów ucieknie w jedną, a częśc w drugą stronę. Rozpoczynamy pościg za niektórymi i walczymy tylko z częścią z nich. I tak na raty można ich czasami wytłuc.
--> Obrona twierdzy poleca się, gdy wroga armia jest liczniejsza od naszej lub gdy naszej w ogóle nie ma. Wadą tej strategii jest fakt, że wróg ma inicjatywę. On decyduje, kiedy i w jaki cel uderzy, a my się tylko przyglądamy. Byc może więc nie zaatakuje twierdzy, a spali wiochę na naszych oczach. Jeśli jednak dojdzie do oblężenia twierdzy, robimy szybki patrol po okolicy, czy ktoś z naszych nie kręci się w pobliżu, namawiamy ich do pojechania do oblężonej twierdzy w nadziei, że jednak pojadą, a gdy dojdzie tam to bitwy sami się włączamy. Mury dadzą nam pewną przewagę i zadamy przeciwnikowi większe straty niż w polu.
--> Wojna podjazdowa poleca się, gdy totalnie nie mamy szans pokonac wrogiej armii. Trzeba podjeżdżac do niej, zachęcac do pogoni za nami, korzystac z przewagi prędkości (obyśmy ją mieli) i walczyc tylko z pojedynczymi lordami. Nie zawsze działa, bo rozkaz to rozkaz i jak już wroga armia sunie na jakiś zamek, to nikt nie wyłamie się z szeregu. Jak rozdzielic wrogą armię - patrz też pod pierwszą strzałką.
-
Dzięki Erykowi za wyczerpującą, szczegółową odpowiedź ;)
templariusz : Za kogo mnie masz ? Do nabicia postów ? A niby po co ;0. Nie ten typ człowieka ;/ I słabo nie gram.
Zmniejszać poziomu trudnosci ? Broń boże !
Opiszę trochę bardziej ten temat. Gram wraz z khegritami, mają tylko jedną wojnę - ze swadią. Mając przewagę (swadia miała jeszcze wojnę z nordami, straciła suno i 2 zamki więc byla bardzo slaba zwlaszcza ze kazda wioska spladrowana ) zdobywamy Dhirim. Zapadł pokój, każdy lord wrócił z łupami. Ja osiągnąłem stan konta ponad 20k. Ten pokój trwał naprawdę długo. zdążyłem zrobić armię, kupić zbroje itd
W pewnym momencie trach - wojna z Vaegirami. Ucieszyłem się bo już było bardzo nudno. Jakieś 2-2,5 tyg bez walki. Ale.... kampania nie była jakaś mocna. Każdy nojon nie miał za dużo wojska i zdobyliśmy khudan (na chwilę). W trakcie kampanii dostaję komunikat o splądrowaniu mojej wioski. Hm.... Kampania się skończyła. Nagle kolejne "trach" - wojna z sarranidami. Po paru dniach Icharum mają vaegirowie, Narre mają sarranidzi. Pokój z Vaegirami. Teraz jakiś nojon zrobił kolejną kampanię w. na narrę. Każdy miał po 30-50 wojska. Spotkaliśmy się z sarranidami w polu. Jako że udało się zrobić tak że 3 lordów zniszczyliśmy pojedynczo trochę osłabiliśmy ich. Ok, koniec kampanii w. Pół, a raczej 3/4 państwa płonie. Sarranidzcy pobici lordowie wracają z ok 50-60 chłopa, a khegrici nic. No, wiem mogłem sam ich trochę pomęczyć ale jak ? Skusiłem się na splądrowanie wioski. Kasy mniej i chciałem osłabić sarranidów. Wpadłem, przybył lord z armią 40. Jego pokonałem, chociaż z mojej armii nie zostało dużo. Dalej plądrować ? - tak, już kończyłem a tu wpada kolejny z armią ponad 100. Co nastąpiło wiecie ;) Teraz sam wędruję po ziemiach khegrickich z armią 20 chłopa i nie mam pomysłu na grę dalej. Co radzicie ?
-
Radziłbym pojeździć po miastach i popytać mistrzów gildii o zadania, może których da Ci zadanie pokojowe, jeśli Ci się takowe trafi, to przekonaj lordów i na chwilę wojna z głowy, dalej to już tylko z górki... Odbudujesz armię, lordowie trochę odpoczną od wojny, może nawet dopomożesz ich wsie, aby były bogatsze, a oni sami na tym nie ucierpieli? Zawsze to zabije jakoś tą nudę pokojową i dopomoże Ciebie, lordów i wioskę :) Podbudujesz relację z lordami i kto wie, może zostaniesz nowym marszałkiem? Wystarczy wbić z 50 relacji z królem, a może da Ci go bez głosowania (W moim przypadku tak było, iż miałem z królem relację powyżej 50 z lordami 10-20 i honoru 86), a jak już to nastąpi to wiesz co robić :) Powodzenia życzę.
-
Tulga zajęta przez sarranidow ;)
-
Sorry, Lepper Messiah! To ja ją akurat zająłem ;) Ktoś w innym temacie pisał, że nie można grac we dwóch na singlu, a tu się okazuje, że nawet nie wiedzieliśmy, że nasze kompy są połączone. Chociaż u Ciebie pewnie rządzi Hakim w Sułtanacie, a u mnie Arwa Perłowa. Za Arabami nie przepadam, ale tej lasce dałem się jakoś namówic na współpracę i tak tam wylądowałem. Dobra, dośc off-topa.
Za odpowiedź nie musisz dziękowac - sama przyjemnośc pomóc, zwłaszcza fanowi Metalliki :)
Powiedz, czemu masz 20osób w drużynie? Bo taka jest maksymalna ilośc czy możesz więcej, a nie chcesz? Jeśli nie ma z czego werbowac w Khanacie, bo każda wiocha płonie, werbuj cudzoziemców. Pewnie w khergickim PZPN-ie się wnerwią i zrobią na Ciebie nagonkę, ale Twoja drużyna będzie miała kim grac ;) Jeśli przyczyna małej liczebności oddziału jest inna, to pomyślimy nad czymś innym. Tylko na razie nie daję rady odgadnąc, na czym stoisz.
-
To może i ja pomogę.
Najpierw czepnę się wojska. Walczysz rdzennymi wojskami Khergitów, czy może innej frakcji?
Jeśli cierpisz na nadmiar pieniędzy, to brak wojska możesz uzupełnić najemnikami (ale to już ostateczność).
Teraz popytam o członków drużyny. Jak bardzo inwestujesz u bohaterów w szkolenie? Ja daje im tejże umiejętności bardzo dużo. Jeśli robisz podobnie, to dam Ci taką małą poradę. Rekrutuj Khergickich Lansjerów lub Łuczników Konnych. Dlaczego? Ponieważ zdecydowanie najszybciej się szkolą, żądają niskiego żołdu oraz (mówię o Lansjerach, Łuczników Konnych nie używam) są w miarę poczciwi. Lansjerzy trafiają się czasami nawet na koniach bojowych, a wtedy są naprawdę mocni.
Co do niszczenia kampanii, ja preferuję otwartą walkę. Oczywiście do takich niecnych celów używam Swadiańskich Rycerzy. I, szczerze powiedziawszy, wolę walczyć sam, niźli z innymi lordami. Wtedy nie mogę dobrze zaszarżować, bo moi Rycerze stanowią tylko odsetek całej armii. Natomiast jeśli jest obrona twierdzy, to oczywiście Morgensztern i jakiś Berdysz. Wtedy nawet dużej armii nie trzeba.
-
Sorry, Lepper Messiah! To ja ją akurat zająłem ;) Ktoś w innym temacie pisał, że nie można grac we dwóch na singlu, a tu się okazuje, że nawet nie wiedzieliśmy, że nasze kompy są połączone. Chociaż u Ciebie pewnie rządzi Hakim w Sułtanacie, a u mnie Arwa Perłowa. Za Arabami nie przepadam, ale tej lasce dałem się jakoś namówic na współpracę i tak tam wylądowałem. Dobra, dośc off-topa.
Za odpowiedź nie musisz dziękowac - sama przyjemnośc pomóc, zwłaszcza fanowi Metalliki :)
Powiedz, czemu masz 20osób w drużynie? Bo taka jest maksymalna ilośc czy możesz więcej, a nie chcesz? Jeśli nie ma z czego werbowac w Khanacie, bo każda wiocha płonie, werbuj cudzoziemców. Pewnie w khergickim PZPN-ie się wnerwią i zrobią na Ciebie nagonkę, ale Twoja drużyna będzie miała kim grac ;) Jeśli przyczyna małej liczebności oddziału jest inna, to pomyślimy nad czymś innym. Tylko na razie nie daję rady odgadnąc, na czym stoisz.
Zależy mi na szybkiej konnej armii i przede wszystkim jak gram khanatem chcę mieć khanacką armię ;) Czemu na szybkiej ? Otóż szlaja się po Khanacie dużo armii które wyczekują na takiego frajera którego dogonią i zrobią sztuczkę "było i nima" ;) Na czym stoję ? No staram się szkolić armię. Limit mam do 75 zdaje się. Poza tym żeby tworzyć armię cudzoziemców potrzebowałbym bardzo dużo czasu. Do swadii nie pójdę. Oni już nie mają nawet miasta tylko parę zamków więc idzie się domyśleć że wszystkie wiochy palone. Vaegirowie też nie mają łatwo ostatnio. A taka wyprawa po ludzi dużo by kosztowała. Mam 7k. Rekrutacja, żywność i ew jacyś najemnicy by mi trochę tej kasy zeżarli ;) I żołd - to by mnie zrujnowało. A z tą tulga to się trochę .......... zdenerwowałem. Sarrranidzi ginęli jak muchy, khegrickie łuki skutecznie zmniejszały ilość ich wojska, ja i kupę lansjerów skutecznie blokowaliiśmy przejście a tu brzdąk ! Patrzę moja postać kładzie się na ziemię i nie wiem jak zostałem ogłuszony. No, w kolejnych starciach oczywiście "rozkaż żołnierzom atakować bez ciebię", i nagle sarranidzi wyrobili sobie przewagę i... Trochę dziwna ta gra. Czemu atakujący tracą mniej niż obrońcy ?
-
To może i ja pomogę.
Najpierw czepnę się wojska. Walczysz rdzennymi wojskami Khergitów, czy może innej frakcji?
Jeśli cierpisz na nadmiar pieniędzy, to brak wojska możesz uzupełnić najemnikami (ale to już ostateczność).
Teraz popytam o członków drużyny. Jak bardzo inwestujesz u bohaterów w szkolenie? Ja daje im tejże umiejętności bardzo dużo. Jeśli robisz podobnie, to dam Ci taką małą poradę. Rekrutuj Khergickich Lansjerów lub Łuczników Konnych. Dlaczego? Ponieważ zdecydowanie najszybciej się szkolą, żądają niskiego żołdu oraz (mówię o Lansjerach, Łuczników Konnych nie używam) są w miarę poczciwi. Lansjerzy trafiają się czasami nawet na koniach bojowych, a wtedy są naprawdę mocni.
Co do niszczenia kampanii, ja preferuję otwartą walkę. Oczywiście do takich niecnych celów używam Swadiańskich Rycerzy. I, szczerze powiedziawszy, wolę walczyć sam, niźli z innymi lordami. Wtedy nie mogę dobrze zaszarżować, bo moi Rycerze stanowią tylko odsetek całej armii. Natomiast jeśli jest obrona twierdzy, to oczywiście Morgensztern i jakiś Berdysz. Wtedy nawet dużej armii nie trzeba.
Tak, broniłem się w Tuldze też morgensternem ;) Używam armii khegrickiej, ale nie ma już czasami jak jej werbować a co dopiero wyszkolić. Mam też lekką domieszkę najemników i nawet przywódców łowców głów ( na pancernym koniu ;o) W bohaterów inwestuję bardzo. Zdolności medyczne i taktyczne. Wiem że lansjerzy mają żołd ok 30 a naj. kawalerzysta 70. Lecz czasami nie mam wyboru. W polu nie ma sensu gdyż sarranidzi mają ok 700 wojska a ja 30-50 na chwilę dzisiejszą.
-
Pamiętam, że jak tworzyłem własne królestwo, to miałem wojnę z trzema frakcjami. Z Sarranidami tylko miałem pokój, dwa pozostałe państwa właściwie nie istniały. Jedynym wyjściem dla mnie było rekrutowanie pustynnego ludu. Tobię też tak radzę. Jeśli nie możesz rekrutować Khergitów, to bierz byle co z innych frakcji, hurtowo. Jeśli nie nadążysz ze szkoleniem, możesz atakować bandytów. Szybko się wyszkolą.
-
http://steamcommunity.com/profiles/76561198009488247/screenshots/ To screeny z obecnej sytuacji politycznej w Calradii. Postaram się zatrudnić inne chłopstwo, zobaczymy co z tego wyjdzie ;)
-
Dokładnie. Ja nie mówiłem o pójściu do innej frakcji, a werbowaniu ludzi w nich. Jeśli chcesz szybkiego oddziału, to rekrutuj kawalerzystów ze Swadii i u Vaegirów (no, ale trochę dłużej potrwa, aż dostaną konie). Wyszkol NPC w orientacji w terenie - to podstawa szybkości. Grasz Khergitami, więc walcząc z Sarranidami i tak masz już przewagę prędkości nawet jakbyś miał 150 ludzi, a to dlatego, że 100% konnicy. Ja - dla porównania - mam tylko 40-50szt. kawalerii na 150 osób. Prędkośc zawsze powyżej 5 w dzień, bo mam szkolonego przewodnika. To już dobry wynik, bo to ja decyduję, kiedy walczę: nikt oprócz Khergitów mnie nie dogania (no, ale oni akurat nie chcą mnie dogonic, tylko uciec).
Co do zamku, to jeśli nie brałeś udziału w walce, to żołnierze nie korzystali z "Twoich" bonusów, np. dowodzenia, taktyki i takich tam. Wiadomo, że obrońcom łatwiej, ale to nie znaczy, że zawsze będą wygrywac. Ot, po prostu tym razem nie poszło. Dodam też, że z mojego doświadczenia wynika, że Khergici jako obrońcy/szturmowcy twierdz słabo sobie dają radę. Dopóki chodzi o strzelanie, to jak najbardziej szacun, ale walka w zwarciu na piechotę to już nie ich mocna strona. Nie są zbyt pancerni, a żeby bronic wyłomu przydaje się dużo wytrzymałych ludzi. Oczywiście my jakąś porządną bronią możemy ubijac wrogów, ale wygodniej nam jest, gdy oni skupiają się na naszych ludziach, a nie na nas, a my tylko zabijamy. Pamiętajmy o przegięciu tej gry: dowódca ginie - koniec bitwy.
-
Ja bym jednak celował w ten pokój, a jak nie on, to zawsze możesz odwołać przysięgę lojalności, bo nie broni Ciebie ani Twoich ludzi przed wrogiem :) Czujesz się zagrożony i boisz się o swych ludzi, nie chcesz więcej ofiar, więc odchodzisz. Nie nazwą Cię tchórzem, lecz bohaterem xD
-
Masz jakieś faktorie w miastach? Jeśli tak, to lepiej, bo trochę kasy wpadnie.
Przeczytałem to wszystko, poradzę ci to: pojedź do jakiejś frakcji z którą nie masz wojny, dobrze jakby było blisko twojego terytorium, i zbieraj z nich rekrutów oraz walcz z tamtejszymi bandytami jak np. korsarze czy bandyci z tajgi. Pozbierasz trochę Nordów, ewentualnie Vaegirów czy Swadian, czasem do miasta wpadniesz szukając najemników (a są naprawdę dobrzy!), powykonujesz zadania, i tak cały czas. Jak będziesz czuł się już na siłach lub będzie ostra sytuacja to wracaj na tereny twojego państwa, by trochę tam posprzątać.
Wykonuj w międzyczasie jakieś zadania dla lordów, miast czy chroń jakieś wioski by gospodarkę i handel poprawić.
Oooo, zapomniałbym, jeśli nie masz towarzyszy, to zdobądź z 3, chociaż 2, aby mieć paru gości od poszczególnych dziedzin (jak medyk, handlarz, łupieżca itd, w zależności co będziesz chciał robić).
Jeśli decydujesz się ruszyć na jakichś bandytów, to w pustym, zimowym lesie ( N-E część mapy) jest pełno bandytów z tajgi, lub w okolicach lasów Suno czy Uxkhal, pełno dezercji i leśnych bandziorów.
Mam nadzieje, że trochę ci to pomoże w nabieraniu równowagi.
-
Tak, jeden bohater skupia się na orient. w terenie, drugi na medycynie, pewnie. Jakoś się zaczyna układać. 10 vae jeźdźców, 4 ryc, trochę khegrickiej armii i z 10 vae weteranów. ;)
-
Zbieraj również najemników z gospód (o ile masz wystarczająco kasy) bo najemnicy są bardzo dobrzy.
-
Niesamowity też ma rację z tym pokojem, ale wspomniec należy, że zanim trafimy taką misję, to wszystko może się skończyc tragicznie. Jeśli trafisz taką misję, to spoko, ale jeśli nie, to trzeba miec inne plany. Nie od gracza zależy, czy akurat będzie misja pokojowa. Po prostu dwie myśli przewodnie:
- "Umiesz liczyc, licz na siebie..." - przysłowie ludowe ;)
- "Chcesz pokoju? Szykuj się do wojny" - Juliusz Cezar
Odnośnie najemników - są strasznie żołdożerni. Jeśli chodzi o jakośc, to są lepsi od wielu jednostek, które sami możemy wyszkolic, ale jednostki najwyższego szczebla są tańsze w utrzymaniu i lepsze. Tak wynika z mojego porównania parametrów najemników i ich odpowiedników (naj. ostrze vs. nordycki huskarl, rhodocki i swadiański sierżant; naj. kawalerzysta vs. swadiański rycerz; naj. kusznik vs. rhodocki strzelec) oraz doświadczenia. Najemnicy częściej też giną w bitwach niż jednostki "szkolone" najwyższego szczebla. Byc może też przedostatni szczebel jest od nich lepszy, ale nie robiłem porównania. Dlatego moja rada (i nie tylko moja, bo już wiele takich opinii czytałem): Zatrudniac tylko w razie konieczności (brak czasu na szkolenie, potrzeba na zaraz, bo zanosi się na bitwę) albo do obsady garnizonów, bo tam żołd wynosi 50%.
-
Właśnie mógłbyś spróbować z tym pokojem, bo czas działa na Twoją niekorzyść. Masz mało wojska, wróg pali Ci wioski, niszczy lordów i podbija ziemie. Albo szybko zbierasz nowe wojsko i ruszasz na wroga, możesz również przekonać do tego, któregoś z lordów, bo we 2 raźniej :D Albo po prostu szukasz pokoju i ratujesz kraj przed kataklizmem.
-
Ktoś napisał o faktoriach w miastach. Tzn co to jest ? Jakieś sklepy czy co?
Spróbuję powalczyć. Jak khanat upadnie to dojdę do innej frakcji. Jestem z nimi na dobre i na złe ;)
Teraz sytuacja rośnie bardziej na plus, minimalnie (tak mi się zdaję, może przeoczyłem kampanię sarranidów ;p )
Pożyjemy zobaczymy.
-
Nie wiesz co to faktorie? o_OOOO
Porozmawiaj z włodarzem któregoś miasta (np. Rivacheg) o fabrykach. Klikasz na propozycje i czytasz jakie masz z tego korzyści. Jeśli masz kaskę, to kupujesz najbardziej korzystną. W np. Rivacheg już z początku gry idzie wybulić po 1k denara za farbiarnię. Poszukaj wątku o faktoriach, albo po prostu pograj i zorientuj się w tym.
Żeby nie mieć faktorii... i w dodatku nie wiedzieć o ich istnieniu. Zakładam że nic z tej gry nie czytasz z dialogów i nie wiesz za bardzo o co chodzi.
-
Nie wiesz co to faktorie? o_OOOO
Porozmawiaj z włodarzem któregoś miasta (np. Rivacheg) o fabrykach. Klikasz na propozycje i czytasz jakie masz z tego korzyści. Jeśli masz kaskę, to kupujesz najbardziej korzystną. W np. Rivacheg już z początku gry idzie wybulić po 1k denara za farbiarnię. Poszukaj wątku o faktoriach, albo po prostu pograj i zorientuj się w tym.
Żeby nie mieć faktorii... i w dodatku nie wiedzieć o ich istnieniu. Zakładam że nic z tej gry nie czytasz z dialogów i nie wiesz za bardzo o co chodzi.
CZYTAM, po prostu grałem bardzo długo w zwykłe m&b a tam wielu rzeczy nie było. I nie pamiętam z zwykłego m&b jakichś faktorii. Nigdy nie interesowałem się zadaniami zlecanymi przez włodarzy. Ew robię zadania zlecane przez starszych wioski żeby min podnieść majętność wioski. . Nie jestem retardem typu 1/4 dmg, 2H topór i hura.....
-
CZYTAM, po prostu grałem bardzo długo w zwykłe m&b a tam wielu rzeczy nie było. I nie pamiętam z zwykłego m&b jakichś faktorii. Nigdy nie interesowałem się zadaniami zlecanymi przez włodarzy. Ew robię zadania zlecane przez starszych wioski żeby min podnieść majętność wioski. . Nie jestem tego typu "retardem" (bez dialogów, 1/4 dmg itp).....
-
Faktorie dodano w Warbandzie dopiero z którymś patchem. Najprawdopodobniejsze logiczne wytłumaczenie, że ktoś nie wie o ich istnieniu, to fakt, że gra w zbyt starą wersję. Ja też się o faktoriach dowiedziałem dopiero z tego forum, mimo że w grę tłukłem dużo wcześniej. Nie jestem typem, który instaluje natychmiast nowego patcha jak tylko wyjdzie, bo większośc z nich poprawia dwa pikselki w postaci albo sprawia, że fale na rzece są wyraźniejsze. Nie chce się śledzic wszystkich nowości, które w większości zmieniają grę tylko kosmetycznie. Raz na jakiś czas trafi się coś, co zmienia grę merytorycznie, jak np. te faktorie.
Od której wersji są one dostępne, nie powiem dokładnie, bo różne opinie trafiłem na forum. Z autopsji wiem, że 1.112 jeszcze tego nie zawierało, a 1.134 już tak. Także to któryś z patchy pomiędzy.
-
To dla kogoś zainteresowanego dalszymi losami. Przyznaję : sytuacja się odwróciła ;)
http://imageshack.us/g/9/2012080800008.jpg/